Czemu to nieprawda, że dzieci nie chcą się uczyć?

Jaką Ty jesteś szczęściarą, że Twoje dziecko chce się uczyć - usłyszałam jakiś czas temu. Zamyśliłam się. Motywacji do nauki nie nabieramy wcale poza domem, tylko w nim. Na późniejszą aktywność dziecka w szkole wpływa wiele czynników, między innymi... Jego poczucie własnej wartości. Co zrobić, gdy dziecko nie chce się uczyć?



Podejście do nauki - zależy od rodziców

Moje dziecko ma niespełna 3 lata, jest bardzo ciekawe świata i razem z Mężem podtrzymujemy tę ciekawość. Kiedy pojawiają się trudności - motywujemy. Opowiadamy o radości, jaką daje samodzielne wykonanie zadania. Dziecko chce się uczyć, kiedy nie jest to dla niego nudne. Problemy w nauce nie biorą się z niemożliwości, ale z braku metody.

Wszystkie dzieci (i wszyscy dorośli) mają predyspozycje do nauki pewnych rzeczy, a do innych nie. Trudności i problemy, które się pojawiają - zniechęcają, jeżeli za każdym razem podchodzimy do ich rozwiązania nieskuteczną metodą. W szkole często brakuje czasu na zajęcia poświęcone samej metodologii uczenia się, a już tym bardziej... gdy chodzi o naukę przez zabawę.

Homeschool - czemu dziecko chce się uczyć? 

To szansa na stworzenie odpowiedniego podejścia do nauki. Można zmotywować dziecko dobierając metody odpowiednie do jego zainteresowań. Udzielając wsparcia na każdym możliwym poziomie. Dzieci często potrzebują pomocy - rzadziej o nią proszą, jeśli przyzwyczaja się je do tego, że reakcją na ich pytania jest krzyk lub skrzywiona mina. Nie ma głupich pytań, a w nauce chodzi o to, by poszukiwać odpowiedzi. Wyniki w nauce (te znane ze szkoły) nie odzwierciedlają podjętego wysiłku i rozumiejącej postawy wobec danego tematu. 

Dziecko może uczyć się efektywnie pod warunkiem, że dostarczy się mu metod, które są dostosowane do niego. A to znaczy, że są dla niego ciekawe i umożliwiają naukę poprzez zabawę. To ostatnie, jest najbardziej skutecznym sposobem zdobywania wiedzy. Nie chodzi o suchą znajomość tematów, ale o to, czy dziecko czuje te tematy i zagadnienia. 

Poczucie własnej wartości i nauka

Często dzieci nie chcą się uczyć, ponieważ nie wierzą, że dadzą sobie radę z daną rzeczą.  Boją się zadać pytanie - z lęku przed oceną, krzykiem lub krzywą miną. Wzbudzanie poczucia własnej wartości nie jest zadaniem nauczycieli. To rodzice mają za zadanie kształtować w dziecku stan bezpieczeństwa i gotowość podejmowania nowych wyzwań, bez zważania na czyjeś miny. W warunkach szkolnych nie jest to możliwe.

Warto pamiętać też o tym, że dzieci uczą się obserwując dorosłych. Jeżeli wkurzasz się na dziecko, bo jest niecierpliwe - a sam nie jesteś ostoją spokoju i cierpliwości, trudno oczekiwać, że Twoje dziecko cierpliwie podejdzie do nauki. Przypomnij sobie wszystkie krzywe miny, które Ciebie powstrzymały kiedyś przed pójściem w swoje pasje i rozwojem w najlepszym znaczeniu tego słowa.

Co zrobić, gdy dziecko nie chce się uczyć?

Jeśli Twoje dziecko nie chce się uczyć, to oznacza, że czas na burzę mózgów. Możesz przeprowadzić ją sam, możesz przeprowadzić ją z dzieckiem. Zastanówcie się nad następującymi rzeczami:

  • Co  najbardziej sprawia trudności? 
  • Czy problemem jest nauka, czy podejście do niej?
  • Jakie umiejętności i mocne strony posiada dziecko, jak można je wykorzystać podczas rozwiązywania problemu?
  • Czy problem polega na trudności zagadnienia, czy na niskiej samoocenie dziecka?
  • Jak dopingować zamiast strofować?
  • Twoje dziecko nie chce, czy nie wie jak?
  • Jak uprościć dany temat? 

Odpowiedź na te pytania pozwoli uwypuklić pewne problemy i je rozwiązać. Wspólne rozwiązywanie trudności sprawi, że dziecko poczuje satysfakcje. A jego samoocena także wzrośnie.

Antyprzykład: nie rób tego, gdy dziecko nie chce się uczyć

Jeśli Twoje dziecko ma trudności z nauką, nie krytykuj go. Nie wbijaj szpili. Być może dzisiaj jesteś mistrzem mnożenia, czy kolorowania - ale kiedyś nie potrafiłeś policzyć do 3 i utrzymać w rękach długopisu. Klątwa wiedzy polega na tym, że zbyt często zapominamy, jak to jest być na początku. A nasze wymagania są często nieproporcjonalne do etapu rozwoju, na którym dziecko się znajduje.

Dajmy naszą miłość i nasze wsparcie. Dziecko chętnie uczy się i zdobywa wiedzę, w dobrej i przyjaznej atmosferze. W takich warunkach można się nauczyć nawet czegoś trudnego i pokonać bariery, które są niemożliwe do pokonania w atmosferze złości i krzyku. 

Trzymaj się zdrowo, 

Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak opowiadać dzieciom bajki na życzenie?

Wyobraźnia to moje narzędzie pracy, a mój Synek doskonale wie, jak to wykorzystać. Co wieczór opowiadam bajki na życzenie, a on wybiera bohaterów. Wiem, że nie dla każdego rodzica opowiadanie bajek na życzenie jest proste. Ale spokojnie! Mam dla was kilka wskazówek jak sobie pomóc w takiej sytuacji. Jak opowiadać bajki na życzenie?



Poproś dziecko o wybranie bohatera

Może to być jakieś zwierzątko, bohater ulubionej bajki, albo realnie istniejąca osoba. Wszystko zależy od upodobań Twojej pociechy. Podczas opowiadania możecie razem kreować akcje zadając sobie na wzajem pytania i odpowiadając na nie. Pamiętajcie, to tylko (i aż) bajka - nie ma głupich pytań i odpowiedzi! A tak opowiadana historia pewnie nie raz doprowadzi Was do śmiechu.

Zacznij od tego, co znasz

Jeśli nie wiesz, jak zacząć i co opowiadać... Przypomnij sobie swój dzień. Może to być sytuacja z domu, z pracy, ze sklepu lub nawet rozmowa telefoniczna. Jeśli przemierzałeś supermarket w poszukiwaniu świeżego szpinaku, możesz opowiedzieć historię o odważnym zającu, który samodzielnie przemierzał dziką dżunglę w poszukiwaniu liści magicznej sałaty, które miały moc dodawania odwagi. Po zdobyciu sałaty, okazało się jednak, że nie ma ona żadnych magicznych właściwości, a odwagę zajączek zdobył po drodze. Przeżywając przygody i odbywając rozmowy z dzikimi zwierzętami.

Wykorzystaj sytuacje ze swojej pracy, opowiedz historię zmieniając imiona bohaterów i otoczenie. Jeśli przydarzyło Ci się coś niemiłego opowiedz o tym, zamieniając sytuację w historię z morałem. Zmień złe zakończenie w dobre, taka bajka nie tylko będzie ciekawa, ale również poprawi Twój nastrój.

Magia bajek na dobranoc

Jeśli bajka ma doprowadzić Twojego malucha do spania i wyciszenia, skorzystaj z mądrości technik relaksacyjnych i tego, co wiesz o świecie. Nie bez powodu w pociągu chce nam się spać, a miarowe, powtarzające się dźwięki wprowadzają nas w pewien rodzaj transu. W Twojej opowieści pewne rzeczy mogą się powtarzać, jak w historii o Syzyfie, który próbował wtoczyć kamień na górę, a ten cały czas spadał. Pętle usypiają. Niezależnie od tego, czy chodzi o Syzyfa, czy pająka wchodzącego po rynnie i spadającego na dół przez padający deszcz. Choć droga może być ta sama, w czasie jej pokonywania mogą wydarzać się różne rzeczy.

Opowiedz bajkę o procesie zasypiania. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby Misio z bajki, zjadł kolację, umył zęby i wziął prysznic, a potem położył się do łóżka. Jeśli nie może spać, może zacząć liczyć barany. Które skaczą z różną śmiałością, są różnokolorowe (przecież są z wyobraźni) i czasem są energiczne, a innym razem ospałe. Zgub się w liczeniu, bo przecież Misiu zaczął już zasypiać i przegapił kilka skoków.

Twoją bajką na dobranoc, może być też historia o wiewiórce, która nieustannie się gdzieś spieszyła i denerwowała tak bardzo, że postanowiła skorzystać z pomocy leśnego psychologa, który doradził jej, w jaki sposób oddychać, żeby się uspokoić. Zademonstruj takie oddychanie i poćwicz je razem z dzieckiem. Kontrolując oddech, można uspokoić się najszybciej. Nie zaszkodzi też, wspólnie poćwiczyć ziewanie. Taki trening z przyspieszy sen.

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Wspieraj, nie odbieraj. Jak nie przelewać na dziecko swoich negatywnych emocji?

Agresja wywołuje agresję - każdy z nas zna to hasło na pamięć. A jednak wiele osób wciąż uważa, że ta maksyma nie stosuje się do dzieci. Czemu nie warto krzyczeć? Jak sobie radzić z emocjami wobec dzieci na co dzień? Co mówić, a czego unikać?



Wspieraj, nie odbieraj! 

Rola rodziców polega na dawaniu wsparcia, łatwo o tym zapomnieć w kieracie różnych obowiązków. A jednak ta prosta prawda, jest znacznie ważniejsza, niż wszystkie inne zobowiązania i "poważne rzeczy". Dawaj miłość, zaufanie i wsparcie. Krzyk, nerwy i obraźliwe teksty - nie tylko bolą, ale również podcinają skrzydła.

Antyprzykład z życia

Dawno temu, przed pandemią byłam świadkiem pewnej sytuacji. Wyobraźcie sobie sytuację, w której matka siedzi przy stole, a obok niej siedzą jej dzieci. Dzieci są w wieku przedszkolnym, doskonale rozumieją co się mówi. Z ust matki pada zdanie: Czemu nasi znajomi mają normalne dzieci? A my nie możemy takich mieć.

Ta mama, zamiast wskazywać palcem na swoje dzieci, powinna wsadzić go sobie w oko. Być może ten prosty, acz dotkliwy zabieg pozwoliłby jej zauważyć, jak sabotuje takimi tekstami najpiękniejszą z istniejących relacji. Dzieci od rodziców uczą się stawiania granic. Mogą od nich otrzymać poczucie, że są wartościowymi i kochanymi ludźmi. Albo poczucie beznadziei, świadomość, że są do niczego i depresję w dojrzałym wieku. 

W przeciągu pół godziny jednemu z chłopców wylał się sok. Wściekła mama wypowiedziała wówczas słowa: Nie wytrzymam z Tobą! Zaraz cię chyba zabiję! Oczywiście nie zakładam, że chciała to zrobić faktycznie, ale pewnych słów nie warto wypowiadać choćby nie wiem co. Pewnych granic nie wolno przekraczać. To nieprawda, że rodzicowi wolno wszystko i należy mu się szacunek, za to, że jest rodzicem. O wiele piękniej jest zasłużyć na szacunek własnego dziecka.

Unikaj tych tekstów, jak ognia

  • Czemu nie możesz być jak inne dzieci?
  • Jaś już potrafi to, a ty co...
  • Nie dasz rady
  • Co ty za głupoty opowiadasz?
  • Dzieci moich koleżanek... A ty wciąż nie...
  • Wolno wojewodzie, a nie Tobie, smrodzie
  • Dzieci i ryby głosu nie mają
  • Ja to zrobię, bo ty nie umiesz
  • Czy ty musisz mnie ciągle denerwować?

Dobre słowo czyni cuda, a złe sieje spustoszenie

Nieuważność rodzica w mówieniu i komunikacji, prowadzi do ogromnych problemów w przyszłości. Człowiek dorosły, który nie wyniósł z domu miłości i przekonania o własnej wartości, będzie wciąż szukał jego potwierdzenia na zewnątrz. Co oczywiście do niczego nie prowadzi, a może wpędzić w depresję. To nie inni mają nam dawać poczucie własnej wartości, lecz ta wartość powinna wypływać z nas.

Dzieci rodziców, którzy wypowiadają się w sposób nieumiarkowany, nieuważny i powiedzmy sobie jasno... Krzywdzący, mogą mieć problem w dorosłym życiu ze zrozumieniem, że coś im się od tego życia należy, i że mogą po to sięgnąć własnymi rękami. Przed takimi osobami stoi ogrom psychologicznej pracy, uświadomienia sobie swojej wartości, ważności itd. Praca z fałszywymi przekonaniami jest bardzo długa i żmudna, a niejednokrotnie zaczyna się od uświadomienia sobie tego, czego zabrakło w dzieciństwie.

Jak nie krzyczeć na dzieci?

Warto sobie uświadomić, że jeśli dziecko zachowało się w jakiś sposób, to prawdopodobnie nie mogło/nie umiało w danym momencie zachować się inaczej. Rolą rodzica w takiej sytuacji nie jest wrzask, ale rozmowa, dojście do przyczyn i wskazanie drogi. 

Dobrze jest znać swoje granice, jeśli czujesz, że do tych granic dochodzisz, zrób coś, co pozwoli Ci się uspokoić:
  • Powiedz "muszę ochłonąć" i wyjdź z pomieszczenia
  • Daj dziecku jakąś zabawę, powiedz, że później wrócicie do rozmowy - idź pomedytować
  • Pomódl się (w duchu, po cichu, bez żadnej celebry wyglądaj Bogu wszystkie swoje emocje)
  • Weź kilka głębokich wdechów, kontrola nad oddechem i nad ciałem, pomaga odzyskać kontrolę nad umysłem
  • Akceptuj siebie w tym, kim jesteś. Nie bierz na siebie więcej, niż jesteś w stanie ogarnąć, bo Twoje frustracje wyleją się niczym wiadro pomyj na Twoją rodzinę

Nie ma idealnych rodzin

Pamiętaj, że nie ma idealnych rodzin. Przepraszaj za błędy, ucz się na nich i staraj się ich nie powielać. Ale jeśli się wydarzą okaż skruchę, przeproś swoje dziecko i wytłumacz sytuację. Nie katuje się jednak tym, że w środę o 16stej zdarzyło Ci się krzyknąć, żeby nie wpaść w pętlę ciągłego powtarzania tych samych błędów. Twoje dziecko, niezależnie od charakteru, zasługuje na to, aby słyszeć:

  • Jak bardzo je kochasz
  • Jak bardzo doceniasz jego starania
  • Jak cieszysz się jego sukcesami
  • Jak wspierasz jego zmagania
  • Jak ufasz mu i pozwalasz na samodzielne działania
  • Jak wierzysz w jego możliwości
  • Jak dodajesz otuchy przy trudniejszych zadaniach
Trzymajcie się razem,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter! 

Pomysły na warzywny posiłek dla malucha

Dzieci i warzywa to skomplikowane połączenie. Są dzieci, które nie mają z nimi problemu, ale są i takie, które na widok warzyw reagują oburzeniem. Jak łatwo się domyślić, pełna rezygnacja z warzyw nie jest najlepszym pomysłem. Co robić?

Nie bądź hipokrytą

Jeśli krzywisz się na widok warzyw, nie oczekuj, że Twoje dziecko będzie je obdarzać szerokim uśmiechem. Jeśli w Twoim domu je się warzywa, a dziecko wciąż kręci nosem - okaż mu cierpliwość i daj czas, spróbuj różnych sposobów na warzywa. 

Pomysł 1: warzywne placuszki

Placki nie są wymagającym daniem, a jednak mogą być szybkie, zdrowe i napakowane warzywami. Marchewka dobrze łączy się z ziemniakiem, ale możesz dorzucić do tego zestawu też selera, pietruszkę, buraka i tak naprawdę wszystkie warzywa, jakie masz w domu.

Pomysł 2: warzywne smoothie

Warzywa można jeść, ale można je również wypić. Wiele zielonych koktajli smakuje wyśmienicie w połączeniu z cytryną i miętą. To porządna dawka warzyw, a każdy przepis można dowolnie dopasować do preferencji dziecka. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni.

Pomysł 3: tosty z jajkiem i warzywami

Żeby je zrobić, wystarczy rozlać jajko na tost i obsypać je warzywami. Możecie takie tosty zrobić na patelni, w piekarniku, a nawet w tosterze. Efekt osiągany w tosterze jest najfajniejszy, ponieważ warzywa przywierają mocno do tosta tworząc kolorową całość.

Niekoniecznie tradycyjne

Jedzenie warzyw wcale nie musi polegać tylko i wyłącznie na tradycyjnej wizji talerza. W warzywach nie chodzi przecież o formę, ale o wartości, które możemy z nich pozyskać. Nie przywiązuj się koniecznie do jednej wizji, dzieci kręcą nosem na warzywa niekoniecznie ze względu na ich smak. Czasem chodzi o sposób podania lub wygodę jedzenia. Spróbuj pomyśleć o tym od innej strony.

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Czym się wspierać w edukacji domowej?

Edukacja domowa to świetna przygoda dla dziecka i rodzica, pod warunkiem, że wiemy z jakich źródeł można i warto korzystać. Świat to ciekawe miejsce, a różne (nawet codzienne) zajęcia z łatwością można zamienić w naukę. Czym się wspierać?



Coraz więcej rodziców przekonuje się do ED

I nie zawsze chodzi o to, że wirus, że pandemia. Często zdarza się, że negatywne doświadczenia dzieci w szkole, wpływają na decyzję rodziców, którzy ostatecznie stwierdzają, że edukacja domowa jest najlepszym rozwiązaniem. Jeszcze inną stroną medalu jest edukacja zdalna w szkole, która w wielu przypadkach po prostu zawiodła. Nie dlatego, że jest niemożliwa do zrobienia, ale dlatego, że wymaga zmiany modelu, dopasowania się do technologii, a nie technologii do tego, co było przed pandemią. O ile niektóre szkoły, poradziły sobie z tym tematem świetnie, to wciąż są one raczej w mniejszości. Często nie jest to wina szkół, złej woli nauczycieli, ale pewnego modelu edukacji, który musiałby najpierw runąć i zostać całkowicie przewartościowany, aby odrodzić się jak feniks z popiołów w bardziej nowoczesnej i przyjaznej postaci.

Stan ducha rodzica w ED

Ma ogromne znaczenie dla powodzenia całego procesu. Miłość, cierpliwość i wyrozumiałość to podstawa relacji rodzicielskich, ale trzeba wykazać się tymi cechami jeszcze bardziej w procesie edukacji domowej. A całość przyprawić porządną dawką kreatywności. 

Dzieci uwielbiają uczyć się tego, co świetnie im wychodzi. Jak wiadomo, są jednak takie rzeczy, których powinniśmy się nauczyć nawet jeśli nie sprawiają nam one przyjemności. I właśnie to wymaga najwięcej elastyczności i kreatywności od rodziców, którzy decydują się na edukację domową.

Rodzice mają tę przewagę, że bardzo dobrze znają swoje dzieci. A jeśli tak jest, mogą wykorzystać wiedzę o nich, aby stworzyć sposób na naukę rzeczy z kategorii tych trudnych, dając dzieciom metodę która będzie dla nich przyjemna i ukazująca, jak fajnie jest stawiać czoła wyzwaniom. A przede wszystkim, będzie spełniała swoje zadanie. To jednak wymaga postawy otwartości od rodzica i przyzwolenia na różne eksperymenty. 

Czym się wspierać w ED?

Wszystkim! Nie żartuję, sposobów jest mnóstwo, a to, co wyłowimy z morza możliwości zależy tylko od nas. Wiele rodziców mówi: Nie wyobrażam sobie tego. Nie dał/dałabym rady w edukacji domowej.

To nie do końca prawda. Jako Mama, lub jako Tata masz za sobą różne doświadczenia. Życiowe, zawodowe i to jest Twoja baza, od której możesz zacząć budować. Możesz wykorzystać nabyte w życiu umiejętności, żonglować nimi i tworzyć nowe jakości, skupiając to, co już potrafisz w poszukiwaniu rozwiązań dla domowej edukacji.

Nie jesteś oderwany od świata. Skoro czytasz te słowa, masz internet. Możesz inspirować się innymi rodzicami, ich pomysłami na edukację i czerpać z nieograniczonego oceanu pomysłów, inspiracji i motywacji. Możesz wymieniać się doświadczeniami z innymi rodzicami, pytać o rady, albo ich udzielać.

Przydatne narzędzia

Istnieje taki stereotyp, że edukacja domowa jest dla bogaczy. To nie do końca prawda. Rzeczywiście może być droga jeśli nie masz siły/nie chcesz/nie możesz trochę pogłówkować, a zamiast tego korzystasz z samych gotowych rozwiązań. Chociaż sama otwarcie przyznaję się, że sympatyzuję z metodą Montessori (ale nie skupiam się TYLKO na niej), to gdy usłyszałam o drewnianym alfabecie za 200 zł moje brwi zmarszczyły się bardzo.

Choć wspomniany alfabet wyglądał naprawdę prześlicznie, nie powiedziałabym, że jest to rzecz, którą trzeba mieć. Nauka alfabetu to ważna sprawa, ale nie ma on takiej wartości sam w sobie jak np. rzeczy, które będą miały używanie przez dobrych kilka lat. Drewniany alfabet ma wartość operacyjną, ale jego używalność kończy się dosyć szybko.

Większość narzędzi do edukacji domowej można stworzyć samodzielnie w kilka minut, lub razem z dzieckiem - co daje jeszcze więcej frajdy. Można wykorzystać wiele różnych przedmiotów obecnych w domu. Można ułożyć literki z klocków, z piłek, albo przygotować papierowe modele. Wszystko jest drogie i bezsensowne, jeżeli chcemy tak myśleć. Ale to używanie niezwykłego narzędzia, jakie mamy pomiędzy uszami, czyni nas ludźmi zdolnymi do robienia fantastycznych i niekonwencjonalnych rzeczy, również w edukacji domowej. Bo, jak mówi jeden z moich ulubionych cytatów biblijnych: moc w słabości się doskonali!

Wszystko zależy od perspektywy

Na przykładzie białej kartki papieru... Możesz ją zarysować, zgiąć, podrzeć i wyrzucić, możesz napisać na niej historię, przerobić ją na samolot lub łódź. Możesz pokazać na niej, jak wygląda nieskończoność. Wyjaśnić, czym jest pion oraz poziom. Opowiedzieć o prostokącie i wyjaśnić, co to znaczy, że jedna krawędź jest krótsza a druga dłuższa. Możesz pokazać jak zachowuje się papier w wodzie, albo jak kolory rozchodzą się po mokrej kartce...

Opisałam Ci jeden przedmiot, który bywa mocno niedoceniany, a jednak wciąż nie wymieniłam wszystkich jego zastosowań. Rzecz w tym, że świat sam w sobie jest elastyczny, podobnie jak nasz umysł. Ale to my jesteśmy źródłem tego usztywnienia, a nie świat. Aż chce się powiedzieć, wyciągnij tego kija i przerób go na gwizdek. Będzie weselej.

Trzymajcie się zdrowo i kreatywnie,
Cześć! 
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Czemu to nieprawda, że macierzyństwo ogranicza?

Co jakiś czas słyszę takie oklepane teksty, jak "jestem matką, nie mam życia". Mam wrażenie, że to takie ludowe prawdy, które powtarzane bez żadnego pomyślunku zaczynają żyć swoim życiem. A najgorzej, gdy świadkami ich wygłaszania są dzieci, które... zaczynają czuć się ciężarem swoich rodziców. Czemu to nieprawda, że macierzyństwo ogranicza?


To żonglerka czasem

Lubię myśleć o macierzyństwie, jako o żonglerce czasem i potrzebami mojej rodziny. Są dni, w których jest to ogromnym wyzwaniem, ale to również świetna zabawa i ogromna okazja do rozwoju osobistego. Ale jak to? Nie sztuką jest wrzasnąć, gdy coś idzie nie po naszej myśli, ale sztuką jest opanowywać emocje i wyzwolić je w sposób konstruktywny. To także lekcja dla dziecka i pokazanie, jak można sobie radzić w sytuacjach, gdy kłębią się w nas różne emocje, oczekiwania i plany. 

Ostre cięcie od negatywności

Bycie matką wymaga siły w wielu sferach życia. Niedobrze jest ją sobie odbierać, np. ludźmi, którzy traktują nas jak śmietnik na własne emocje. Nie chodzi mi o bliskich, którzy potrzebują się zwierzyć lub porozmawiać. Ale widzicie chyba różnicę pomiędzy empatyczną rozmową o trudnościach, a wyrzucaniem na Was śmieci z kubła własnego życia?

Różnica jest bardzo łatwo dostrzegalna. Ten pierwszy rodzaj rozmowy dotyczy dobrego związku i wzajemnej przyjaźni. Po takich rozmowach zazwyczaj nie zostaje w nas żaden ciężar. Ten drugi śmiało można przypisać osobom toksycznym. Po rozmowach z nimi, nie wiemy dlaczego, ale... czujemy się źle. Toksyczny nie będzie zważał na to, w jakiej jesteś aktualnie sytuacji, ale wyleje na Ciebie wszystko, co ma do wylania, żeby sam mógł mieć spokojniejszy dzień. 

Mniej telefonu, więcej życia

Od matek z przeszłości wyróżnia nas to, że mamy telefony. Z jednej strony fajnie, możemy zadzwonić do przyjaciółki w każdej chwili. Z drugiej strony, to machina do marnowania czasu, jeśli nie zwracamy uwagi na to, jak wiele go spędzamy w telefonie. Staram się kontrolować czas spędzany w telefonie. Tak się składa, że służy mi on zarówno do rozrywki, jak i do pracy. Dlatego balans jest taki ważny. 

Zainstalowałam sobie aplikację YourHand, która ma mi w tym pomagać. I jak na razie, sprawdza się świetnie. Ustawiłam sobie limity na poszczególne aplikacje i dbam o to, żeby nie przeginać w żadną ze stron. I wiecie co, z 5 godzin na telefonie, zrobiło się 1,5. Zyskałam czas na nową pasję i dzielenie się nią z moim dzieckiem.

Zamiast dzielić, łącz

To mój przepis na szczęśliwe macierzyństwo. Nie musisz oddzielać czasu "ja i moja pasja" od czasu "ja i moje dziecko". Zamiast rozkładać ręce, po prostu je złącz i zobacz, jakie cudowne rzeczy z tego wyjdą. To nieprawda, że dzieci nie chcą się uczyć, albo nie chcą czerpać z doświadczenia rodziców. Bardzo często to rodzice po prostu rezygnują z tych możliwości. Bo wydaje im się, że coś będzie szybciej, coś będzie wygodniej... A przecież, szybciej i wygodniej to nie zawsze znaczy lepiej. Bardzo często jest wręcz przeciwnie. 

Dzieci pragną być dorosłymi. Dlatego naśladują swoich rodziców, bawią się w różne poważne zawody i odgrywają scenki, które tak naprawdę są normalnymi scenkami z codzienności dorosłego. Większość granic nie istnieje w świecie obiektywnie, ale są tam dlatego, że sami je tam postawiliśmy. Zamiast się ich kurczowo trzymać, warto zwinąć swój ostrokół i zobaczyć co się stanie.

Jestem mamą, mogę wszystko!

Prawda, czy fałsz? Moim zdaniem to prawda. Droga do różnych celów, może być oczywiście mniej lub bardziej skomplikowana, ale nie przestaje być fascynująca. Dajmy sobie te możliwości, spróbujmy coś inaczej, z innym sposobem, z innym podejściem. Jesteśmy mamami, umiemy znajdować zagubione rzeczy, zwalczać choroby, zarywać noce i stawać na rzęsach, dlaczego coś miałoby być dla nas niemożliwe?

Ach, no i przepraszam, że wczoraj nie było #copyśrody. Miałam dużo zawodowej pracy i zamiast siedzieć dłużej przy komputerze, wybrałam czas z moim Synem.

Trzymajcie się zdrowo i idźcie po marzenia,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Twój krzyk to tylko Twoja porażka. Jak nie krzyczeć na dzieci?

Wielu ludzi słysząc frazes "bezstresowe wychowanie" wciąż wzdryga się, jakby było to coś złego. Brak krzyku oznacza według nich brak wszelkich zasad. To nieprawda. Dlaczego nie warto krzyczeć na dzieci i co zrobić, żeby tego nie robić?


Na mnie krzyczeli i wyszedłem na ludzi

To wspaniale, ale czy mając do wyboru dorastanie w atmosferze miłości lub dorastanie w atmosferze wrzasku, wybrałbyś to drugie? Nie sądzę. To, że makabryczne tortury "sprawdzały się" w średniowieczu, nie oznacza, że powinniśmy do tego wracać. Krzyk to nie tortura, ale trudno nie zgodzić się z tym, że agresja rodzi agresję. Niezależnie od tego, gdzie i w jakiej sytuacji jest stosowana. 

Moje dziecko się mnie boi, tak powinno być

Mówisz? Ja bym chciała, żeby moje dziecko wiedziało, że jestem domem, do którego zawsze może wrócić. Chciałabym, aby czuło, że może zwrócić się do mnie z każdym problemem i chciałabym, aby wiedziało, że zawsze będę je kochać niezależnie od różnych sytuacji, wyborów i okoliczności. Chciałabym żeby moje dziecko nie bało się żyć po swojemu i dokonywać własnych wyborów. Chciałabym aby czuło, że ma moje wsparcie i troskę.

Dzieci są po to, by słuchać rodziców

Och, naprawdę? Myślałam, że po to, by żyć w świecie, jako samodzielni, mądrzy ludzie, którzy będą w przyszłości podejmować własne decyzje i nie będą się bali być tym, kim są. A co najważniejsze, dzięki tej odwadze zrobią ze swoim życiem niezwykłe i piękne rzeczy. A my, rodzice, będziemy ich wspierać w tej drodze. Bo rodzice są dla dzieci...

Czemu nie warto krzyczeć na dzieci?

Każdy z nas jest czasami out of control. Nie jest to powód ani do dumy, ani do przesadnego umartwiania się nad sobą. Dopóki zdarza się bardzo rzadko, nie masz powodów do zmartwienia. Ale jeśli tracisz kontrolę przez cały czas, to nie z Twoim dzieckiem jest coś nie tak, tylko z Tobą.

Rodzic to człowiek zestresowany, ma na swoich barkach cały świat tej konkretnej rodziny, którą tworzy. Ale stres nie może być dla nas usprawiedliwieniem na złe zachowania. Co się dzieje w Twoim dziecku, gdy krzyczysz i tracisz kontrolę nad sobą?

  • Twoje dziecko czuje, że traci z Tobą kontakt. Może nawet myśli, że Wasza relacja się psuje - a to olbrzymi wyzwalacz stresu u dziecka
  • Jeśli Twoje dziecko pod wpływem Twojego krzyku na chwilę się uspokoi i przestanie robić to, co robi, to bynajmniej nie jest to powód do radości, bo wcale nie wynika to z rozumienia sytuacji, ale stresu, który wyzwalasz
Jeśli dziecko ciągle spotyka się z Twoim krzykiem i wiecznym niezadowoleniem, może się tak zdarzyć, że pewnego dnia zabraknie czasu i energii na regenerację Waszej relacji. 

Jak nie dać się emocjom?

Dzieci są jak gąbka, chłoną wszystko z Waszego wspólnego otoczenia. Dotyczy to nie tylko pozytywnej, ale również negatywnej energii. To, jak rodzice radzą sobie ze stresem, jest niezwykle ważne dla rozwoju dziecka. Jak zatrzymać się w błędnym kole stresu?

1. Weź głęboki oddech

Znajdź w ciągu dnia moment na chwilę ciszy, medytację, modlitwę - cokolwiek, co doprowadzi Cię do głębszej samoświadomości. W czasie nerwowej sytuacji, weź kilka wdechów, jeżeli potrzebujesz wyjdź z pomieszczenia, z sytuacji i znajdź swój wewnętrzny spokój. Czasami wystarczy nie podjudzać emocji i dać sobie chwilę czasu.

To samo stosuj względem swojego dziecka. Kiedy się denerwuje, przytul, okaż zrozumienie. Pokaż sposoby na bezpieczne i konstruktywne wyładowywanie złości, np. pobiegajcie lub poskaczcie razem. Kontrola nad własnym ciałem pomaga odzyskać kontrolę nad emocjami.

2. Zreinterpretuj zachowania dziecka

Większość dzieci wcale nie chce postępować na złość rodzicom, którzy są dla nich ważni. Jeżeli dziecko zachowuje się nie tak, jak Ty to sobie wyobrażasz, to prawdopodobnie nie jest w stanie zachować się inaczej - to trudne do przyjęcia, ale dzieci w reakcji na stres (podobnie jak dorośli, którzy nie opanowali tej sztuki) nie mają kontroli nad tym, co robią.

Chociaż dzieci potrafią na poczekaniu znaleźć "racjonalne" wyjaśnienie własnego zachowania, często jest to historia stworzona na potrzeby rodzica, który o coś pyta. Dlatego warto sięgać głębiej, przyglądać się temu jaka część naszych emocji wynika z rzeczywistych zachowań dzieci, a jaka z innych wydarzeń, naszych przekonań na swój temat, a także na temat świata i innych, oraz tego, co się powinno. Zamiast ulegać przesadnemu poczuciu winy lepiej spojrzeć łagodniej na siebie i na dziecko.

3. Znajdź źródło swojego stresu

Jak często zdajesz sobie sprawę z własnych emocji, w momencie gdy osiągnęły już punkt krytyczny? Trochę późno, prawda? Nic nie dzieje się nagle, a uleganie złym emocjom to proces, który zaczyna się na długo przed tym, zanim zaczniesz wyrywać sobie włosy z głowy.

Zadaj sobie dwa pytania: dlaczego i dlaczego teraz? Myśl nad odpowiedzią nie tylko wtedy, gdy chodzi o Twoje własne emocje i stany nerwowości, ale również wtedy, gdy chodzi o stany emocjonalne Twojego dziecka. Pierwsze pytanie pozwala cofnąć się do ostatnich wydarzeń i znaleźć przyczynę stresu, drugie pomaga znaleźć kroplę, która przelała czarę. 

4. Zredukuj stres u dziecka

Zastanów się , co możesz zrobić by zredukować stres swojego dziecka. Kiedy dziecko jest nastawione na walkę lub ucieczkę, to dobry moment by je przytulić, zapytać dlaczego jest mu ciężko a przy okazji wyciszyć różne dźwięki w domu, przygasić światła i fizycznie zmienić panującą atmosferę. Innym rozluźniaczem jest śmiech, wspólna zabawa, czy spokojny ton głosu.

Rodzice także powinni redukować swój poziom stresu. Jak to robić? Być dla siebie dobrym. Nie stawaj na rzęsach, kiedy czujesz, że nie masz na to siły - zamiast tego, szczerze rozmawiaj z domownikami. Mów jak się czujesz, i z czego to wynika. Jeśli tego nie robisz, nie dajesz im szansy na okazanie Ci wsparcia i sama/sam wpadasz w koło frustracji.

Uwierz mi, nawet dwulatek potrafi zrozumieć, co to znaczy "mieć gorszy dzień", jeżeli odpowiednio mu to wytłumaczysz, np. powołując się na sytuacje z jego życia, w których to on miał akurat gorszy humor. Zanim założysz, że Twoje dziecko czegoś nie zrozumie, daj mu realną szansę na zrozumienie i dopiero wtedy oceniaj sytuację, a nie zanim ona nastąpi. 

5. Pracuj nad świadomością stresu

Zarówno u siebie, jak i u dziecka pracuj nad świadomością stresu. Szybciej zauważony stres pozwala na szybsze reakcje. Daje się łagodzić zanim dojdzie do kulminacji i utraty kontroli. Rozmawiaj o emocjach z dzieckiem, pytaj o to, jak się wtedy czuje i co się dziele w jego ciele. 

Stres i nerwy to nie tylko krzyki, to również wszelkie napięcia, jakich nasze ciało doświadcza. Czasami wyrażają się w postaci bólu brzucha, czasami w postaci pocących się dłoni. Jeżeli szybciej zrozumiemy, jak reagujemy na stres, będzie nam łatwiej nad nim zapanować. 

Najgorzej jest, gdy nie wiemy co i dlaczego się z nami dzieje. Nie jest to coś, co dotyka tylko dorosłych. Dzieci również nie czują się dobrze, kiedy nie rozumieją co i dlaczego się z nimi dzieje, dlatego tak ważne jest rozwijanie inteligencji emocjonalnej i samoświadomości.

6. Pokazuj drogi odzyskiwania spokoju

Trudności i problemy możemy postrzegać albo jako wyzwanie, albo jako paraliżujące ograniczenie. Nasze postrzeganie zależy jednak w dużej mierze od posiadanych zasobów energii i duchowego nastawienia. Skąd brać energię?

Przede wszystkim z dbania o: dobrą dietę, dobry sen i ruch fizyczny. Nawet ćwiczenia na dywanie w towarzystwie aplikacji na telefon mogą sprawić, że poczujesz się o wiele lepiej. Czerp radość z miłych emocji, naucz się je wytwarzać i szukaj ich w codziennych sprawach. 

Ostatecznie... Czy nie lepiej jest po prostu cieszyć się wspólnym życiem, zamiast krzyku, łez i kar? 

Trzymajcie się zdrowo, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Mama w domu: narzędzia ułatwiające pracę i organizację domową

Praca zdalna była moim wyborem na długo przed pandemią. Jednak dla wielu ludzi nie był to wybór, lecz fakt przed którym zostali postawieni. Drogie Mamy, w tym wpisie podpowiem Wam, jakie narzędzia przydają się w pracy zdalnej.


Zorganizuj się

Manewrowanie między pracą, domem a wychowywaniem dziecka w tym samym czasie, nie należy do łatwych zadań. Zwłaszcza gdy wszystko odbywa się wciąż w tej samej przestrzeni. 

W przerwach pomiędzy pracą a resztą życia, zdążysz wstawić pranie, ogarnąć kuchnię a nawet ugotować obiad. Wszystko zależy od tego, jak poukładasz rzeczywistość w swojej głowie. Przy dobrym zorganizowaniu i przynajmniej wstępnie ustalonej liście zadań, dasz radę zrobić wszystko i zrobisz to naprawdę świetnie.

Cokolwiek robisz, pamiętaj, że dom to nie biuro. Życia w domu nie da się wyłączyć, podobnie jak nie da się wyciszyć potrzeb jego domowników. Nie złość się na dziecko, gdy czegoś od Ciebie chce w czasie pracy. Świat wokół nie zatrzymuje się tylko dlatego, że pracujesz. Jakkolwiek to brzmi w dzisiejszych czasach, to wciąż tylko praca. Raz jest, raz jej nie ma. Relacje rodzinne to wartość na całe życie.

Ale ja muszę pracować

Oczywiście, że tak. Wspaniale, że z zaangażowaniem podchodzisz do własnej pracy. Pamiętaj jednak o tym, że jedno nie wyklucza drugiego. Możesz wykorzystać pracę zdalną do nauczenia dziecka, czym jest praca. Możesz stworzyć specjalną przestrzeń do pracy dla swojego malucha.

Mogą się w niej znaleźć materiały plastyczne albo takie zabawy, co do których masz pewność, że Twoje dziecko uzna je za interesujące i wciągające. Ważne jest również to, aby były to takie zajęcia, które nie wymagają Twojej stałej obecności. Chodzi przecież o to, aby zyskać czas na spokojną i efektywną pracę, nie skazując przy tym Twojego dziecka na nudę lub doznawanie przykrości, wynikającej z ciągłej odmowy i nerwów. 

Możecie spędzić ten czas razem, ale osobno i nie przeszkadzać sobie na wzajem. Jeżeli masz w domu Męża, który zadaje bilion pytań w trakcie Twojej pracy - nie złość się. On też nie siedzi w Twojej głowie, jeżeli potrzebujesz absolutnego spokoju, mów mu o tym za każdym razem. Ale nie zamieniaj się w obojętną pracowniczą maszynę, która w ogóle nie zwraca uwagi na to, co się dzieje wokół niej. Choćby nie wiem jak ważne było to, co w danej chwili robisz, nie stajesz się przez to pępkiem świata.

Istnieją takie narzędzia, które pomogą Ci zapanować nad pracą, domem i załatwianiem różnych spraw. Wesprą nie tylko pracową, ale również domową egzystencję. Z jakich narzędzi warto korzystać?

Kalendarz Google

Kalendarz Google posiada opcję współdzielenia. Z łatwością udostępnisz swój kalendarz Mężowi i zapanujesz nad sprawami, które dotyczą całej rodziny. Jeżeli w jednym kalendarzu trzymasz wydarzenia dotyczące domu i pracy, nie szkodzi. Możesz dodawać męża do wydarzeń dotyczących domu i Waszej rodziny, a sprawy dotyczące pracy pozostawić widoczne tylko dla siebie. Każdemu wydarzeniu możesz przyporządkować kolor, co dodatkowo ułatwia widoczność i segregowanie spraw. 

Słuchawki bezprzewodowe bluetooth z dobrym zasięgiem

Nieważne, czy pracujesz w wielkim domu, czy w dwupokojowym mieszkaniu. Dobre słuchawki robią robotę. Pomagają załatwić wiele spraw bez konieczności ciągłego trzymania telefonu przy uchu. A co najważniejsze... Masz wolne ręce i możesz robić wiele rzeczy w tym samym czasie.

A jeśli połączysz to wszystko ze sterowaniem głosem i korzystaniem z pomocy Asystenta Google - sukces murowany. Z jego pomocą wykonasz ważne telefony i upieczesz chleb, z przepisu, który Asystent Ci podyktuje. Widziałaś bułki na moim Instagramie? 

Pamiętaj jednak, aby nie przesadzać. Korzystanie z dobrodziejstw technologii to jedno, a uzależnianie całego życia od pary słuchawek i smartfona, to drugie. Obecność w życiu naszych najbliższych jest bardzo ważna. I nawet jeśli jesteś ciałem, a głową już nie - to Twoja rodzina to odczuje.

Stocard i na zakupy

Stocard to aplikacja na telefon, w której możesz przechowywać wszystkie swoje karty lojalnościowe. Nieważne do jakich sklepów posiadasz karty rabatowe, ważne, że możesz trzymać je wszystkie przy sobie w jednym miejscu. Pracownicy sklepu będą mogli zeskanować kod kreskowy prosto z Twojego telefonu. Eliminuje to problem poszukiwania odpowiedniej karty w torebce pełnej wszystkiego, tylko akurat nie tego, co w danej chwili potrzebne.

Czysta głowa 

Czysta głowa to podstawa udanej organizacji nie tylko w pracy, ale również w domu. Dbaj o to, co się w niej znajduje. Nie zaśmiecaj sobie głowy przypadkowymi informacjami z facebookowego feedu. W każdym dniu znajdź czas na kilka stron ulubionej książki, swoją pasję lub po prostu zrobienie tego, co sprawia Ci przyjemność. Na dwie godziny przed snem wyłącz telefon i odetnij się, pamiętaj, że myśli, z którymi zasypiamy, towarzyszą nam również rano.

W jednej z książek mojego dwulatka napisano: przed snem pomyśl o dobrych rzeczach, które przydarzyły Ci się dzisiaj. To doskonała rada niezależnie od wieku.


Trzymaj się dzielnie, 
Cześć!
PODPIS



 



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak ogarniać domową edukację? Homeschool dwulatka

Domowa edukacja formalnie nie istnieje dla dzieci w tym wieku. Jednak uczyć warto się przez całe życie, od very first beginning po grobową deskę. Jak radzić sobie z edukowaniem malucha i pracą w domu? Jak łączyć dom, pracę, edukację i nie zwariować? 


Edukacja Domowa, czy Homeschool

Co prawda te pojęcia są stosowane zamiennie, ja jednak wolę określenie Homeschool. Edukacja domowa brzmi poważnie, i choć wielu kreatywnych rodziców stara się zmienić stereotypy wokół niej narosłe, wciąż wielu ludzi słysząc edukacja domowa myśli: samotne dziecko w pokoju przy biurku przez parę godzin dziennie. Czy muszę mówić, że to tak nie wygląda?

Wolę określenie Homeschool, brzmi bardziej swobodnie i nie straszy tak bardzo, jak edukacja domowa. W ogóle odnoszę wrażenie, że w naszym języku wiele jest takich "ciężkich słów", którym brakuje swobody, luzu, pozytywnego nastroju. Edukacja domowa oberwała nieco przez panującą pandemię. Niektórym rodzicom zaczęło się wydawać, że edukacja domowa polega na wielogodzinnym siedzeniu przed komputerem lub sianiu trawy razem z TVP.

Edukacja zdalna to stosunkowo nowy konstrukt wywołany pandemią i warto go oddzielić grubą kreską od edukacji domowej, czy homeschoolingu. Szkoła przeniesiona do Internetu nie jest tym samym, co edukacja domowa. A ta druga ma zdecydowanie więcej zalet. 

Była dygresja, czas na konkrety

Jestem olbrzymią pasjonatką edukacji, nie tylko jako mama, ale również jako ja - Monika. Często biorę udział w różnych kursach online, próbuję nowych rzeczy, oglądam ciekawe i inspirujące programy naukowe. Zgłębiam tajniki psychologii, marketingu, rozwoju osobistego, czy konkretnych kompetencji branżowych. Uwielbiam się uczyć i nie zakończyłam tego procesu z chwilą zakończenia studiów. Rajcuje mnie wiedza i ciekawi mnie świat. Dlatego uczenie mojego dziecka, dla mnie samej jest olbrzymią frajdą.

Rozwój to nie tylko siedzenie z nosem w książkach, to doświadczanie świata wszystkimi zmysłami. Sprawdzanie jak coś działa, jak jest zrobione. To także spacery do lasu i zdobywanie nowej wiedzy o przyrodzie, oraz interesowanie się technologiami i zawodami przyszłości, które w tej chwili nawet jeszcze nie istnieją. Rozwój to stawianie sobie wyzwań, też tam, gdzie idzie nieco ciężej. Nie każdy jest dobry we wszystkim, ale każdy cieszy się z własnych sukcesów - a tym, może być samodzielne rozwiązanie zadania, które dotąd sprawiało trudność. Wszechstronny rozwój kompetencji sprawia, że wyobraźnia i praktyka, tworzą niezwykły duet. Zdolny do robienia absolutnie fantastycznych rzeczy.

Jak planować homeschool dwulatka?

Dwulatki to dzieci wystarczająco duże, by już zajmować się czymś w skupieniu, ale wciąż zbyt małe by zadręczać je wtłaczaniem wiedzy na siłę. Zresztą, nikt tego nie lubi. Trzydziestolatki również. Jak działać w przypadku dwulatków?

Zacznij od ogólnych obszarów, a później przechodź do szczegółów. Nasz plan nauki na każdy dzień dzieli się na pięć bloków. Są to:
  1. Czytanie
  2. Pisanie
  3. Kodowanie
  4. Matematyka
  5. Angielski
Brzmi poważnie, prawda? Spokojnie! Te wszystkie rzeczy robimy poprzez zabawę, a nasza edukacja sięga często znacznie dalej, niż podane obszary. O ile nie jestem zwolenniczką sztywnych schematów, o tyle uważam, że ogólny plan przydaje się zawsze. Wyznacza tory naszego postępowania, które wciąż cechują się pewną elastycznością. 

Jak wygląda nauka czytania u dwulatka?

Przede wszystkim czytajcie dużo pięknych książek dla dzieci, takich, które dziecku się podobają. Nie próbujcie na siłę zachęcać dzieci do książek, które ich kompletnie nie interesują. W sposób płynny czytania i mówienia uczy seria książek o Puciu. Zdecydowanie warto do niej sięgnąć. Jednak pamiętajcie o tym, że nie potrzebujecie wymyślnych materiałów.

Tak naprawdę, każda książka, która podoba się dziecku jest dobra. W przeszłości miałam kolegę, który nauczył się czytać poprzez lekturę programu telewizyjnego (kiedyś wydawanego w postaci gazety, nie wiem czy dzisiaj nadal można go kupić w kiosku, bo nie korzystam z "dobrodziejstwa" telewizji. Wybieram Netflix). Nie jest to może wybitna lektura, a jednak dzięki temu, że to właśnie lubił robić, nauczył się czytać. 

Warto zaglądać także na strony przedszkoli, które często za darmo udostępniają karty do nauki czytania. Wystarczy je wydrukować i zalaminować, by korzystać z nich długo. Bawiąc się różnymi kartami edukacyjnymi, miej na względzie, że nawet jeśli Twoje dziecko nie potrafi jeszcze czytać, rozpoznaje kształty, widzi różnice pomiędzy literami. Nawet jeżeli nie umie jeszcze o tej różnicy opowiedzieć, uczy się za każdym razem gdy obcuje z literami i wyrazami.

Pozwalaj dziecku na swobodę i naturalność. Jeśli nie chce powtórzyć jakiegoś wyrazu, możesz lekko dodać mu odwagi, mówiąc: wiem, że sobie poradzisz. Ale jeśli Twoje dziecko nadal nie chce, nie naciskaj, daj spokój - przyjdzie jego czas i powtórzy ten wyraz, po prostu wyjdzie to z niego naturalnie, w którymś momencie zabawy.

Jak wygląda pisanie dwulatka?

Pisanie nie zaczyna się od liter. Wystarczy pomyśleć o początkach pisma i malowaniu prostych rysunków na skałach jaskiń. Myślicie, że pierwsi ludzie między polowaniem na mamuty, a radosnym "ugabuga" uprawiali kaligrafię? Początki są proste i nie ma co się ich czepiać, zamiast tego, warto cieszyć się każdą kreską i każdym kształtem. 

Pozwalaj dziecku na bazgroły. Na pisanie, rysowanie, jak najczęściej. Kredkami albo ołówkiem. Taka prosta ekspresja artystyczna doskonale ćwiczy dłoń. Uczy także różnych stopni nacisku. Dziecko widzi przecież, jak zachowuje się kredka, kiedy lekko dociska ją do kartki, a jak, gdy wkłada w nacisk całą swoją siłę. Nie musisz od razu przelewać na dziecko całej swojej trzydziestoletniej wiedzy o piśmie. Zaufaj mu i daj czas, wspieraj w poszukiwaniach.

Pierwsze kroki w pisaniu przy użyciu liter warto stawiać wspierając się kartami edukacyjnymi. Np. karty do nauki pisania z serii Kapitan Nauka. Jeżeli nie chcecie ich kupować, możecie wydrukować je samodzielnie. Przygotujcie karty z literami alfabetu i wydrukujcie je na kartkach A4 albo A5. Zalaminuj wszystkie kartki, a następnie ćwicz z dzieckiem obrysowywanie liter przy użyciu mazaka do tablic. Dzięki temu rozwiązaniu, po skończonej nauce, będzie można z łatwością zetrzeć rysowane obrysy i używać kart wielokrotnie. 

Czy dwulatki mogą kodować?

No jasne! Jednak nie ma to żadnego związku z komputerem. Kodowanie to np. powtarzanie określonego wzoru lub rozwiązywanie wzoru i układanie klocków tak, by utworzyły wybrany kształt. W kodowanie można bawić się używając klocków Duplo, kolorowych karteczek, albo gier typu "mozaika". Pierwsze zadania z kodowania polegają na umiejętności powielenia określonego wzoru. Przy czym nie musi to być zawsze proste powtarzanie kolorów, można układać takie wzory, w których zadaniem dziecka jest odnalezienie sensu i dołożenie odpowiedniego elementu.

Zabawy w kodowanie to równocześnie kształtowanie logicznego myślenia, a także postawy umysłu nastawionej na: zadanie i rozwiązanie. Zabawa w kodowanie zwykle później zamienia się w kreatywną burzę i tzw. wolną Amerykankę. To też jest OK. Pokazujmy schematy, ale też dawajmy swobodę dziecku na jego własne myślenie.

Jak wygląda matematyka dwulatka?

To liczenie na palcach, powtarzanie cyfr, pierwsze próby ich pisania. Ale także dodawanie i odejmowanie na paluszkach. Liczyć można wszystko: ciastka, krzesła, płatki śniadaniowe, klocki danego koloru, albo misie. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. Do liczenia można używać też kolorowych patyczków, foremek i tak naprawdę wszystkiego. Można ćwiczyć matematykę w domu, na spacerze i podczas jazdy samochodem. Nie jest to wcale trudny i nieprzyjemny obowiązek, bo wszystko odbywa się w miłej atmosferze zabawy.

Angielski dla dwulatków?

Nie twierdzę, że każdy z nas powinien cisnąć koniecznie dwujęzyczność. Jednak, nie oszukujmy się. Angielski to język bardzo przydatny zarówno w środowisku pracy, jak i na co dzień. Znając angielski będziemy w stanie dogadać się z każdym. Do angielskiego zachęca również wielość darmowych materiałów dla miłośników homeschoolingu. Z łatwością znajdziecie je na Pintereście lub na blogach mam i rodziców uczących w domu.

Nauka angielskiego u dwulatków może polegać na nazywaniu rzeczy w tym języku, lub czytaniu książek. Później może zamienić się w zabawę w anglojęzyczne konwersacje. Warto też oglądać bajki w języku angielskim, czy programy przygotowane specjalnie dla maluchów. 

Jak to ogarniam?

Lubimy zajęcia kreatywne i dowiadywanie się nowych rzeczy. Nauka nie jest jakimś szczególnym momentem w naszym dniu, ponieważ uczymy się właściwie przez cały czas. To tak normalne, jak mycie zębów po śniadaniu, czy kolacji. Wybieramy takie zajęcia, które nie tylko bawią ale również uczą. Próbujemy różnych rzeczy i sprawdzamy, co przypadnie do gustu naszemu synkowi.

I wydaje mi się, że to jest klucz. Sprawienie, że nauka i kreatywna zabawa stają się elementem codzienności, tak samo normalnym, jak inne zajęcia. Nie czujemy, że musimy się do czegoś specjalnie przygotować, po prostu robimy to wtedy, kiedy jest na to czas. Często zdarza mi się wieczorem szukać inspiracji do edukacyjnych zabaw na Pinterest, na blogach mam i na blogach pań przedszkolanek.

Bardzo często wspieram się też różnymi zeszytami ćwiczeń, czy pomocami dydaktycznymi. Dodam, że są to zazwyczaj rzeczy, które kosztują grosze (na czytam.pl czy taniaksiazka.pl - znajdziecie takie pomoce w cenie: 1,50 zł). Niektóre pomoce uda Wam się też dostać na Vinted w bardzo korzystnej cenie (kupiłam całą szufladę foremek do ciastoliny za jedyne 15 zł - serio).

Zeszyt Homeschool

Jeśli chcecie zacząć zabawę z homeschoolingiem polecam Wam założenie zeszytu, w którym każdego dnia będziecie odnotowywać te wszystkie super rzeczy, które już zrobiliście z dzieckiem. Dzięki takiemu spojrzeniu "wstecz", Wasza głowa stworzy nowe połączenia, a pomysły na kolejne zabawy edukacyjne zaczną znajdować się same. Nasz umysł robi niesamowite rzeczy, jeśli uchylimy trochę furtkę własnej wyobraźni.

Posiadanie zeszytu na homeschool sprawi, że wszystkie pomysły i inspiracje będziecie mogli zapisywać w jednym miejscu. A przy okazji stworzycie super pamiątkę na przyszłość. W zeszycie możecie przecież odnotowywać różne sukcesy swojego dziecka lub wklejać naklejki w nagrodę za owocną naukę.

Dobra, ale co robi Twoje dziecko, kiedy pracujesz?

Kiedy pracuję mój Synek albo bawi się ze swoim Tatą, albo pracuje. Gdzie? Np. w swoim Montessori warsztacie, albo w ciastolinowej piekarni/ciastkarni, albo akurat przeprowadza badania lekarskie na misiach. Nie chodzi o to, żeby skazywać dziecko na nudę w czasie, kiedy Ty musisz zająć się pracą.

Spróbuj znaleźć swojemu maluchowi takie zajęcia, które będą dla niego równie ważne i poważne. Zamiast zwykłego powiedzenia baw się, bo mamusia musi pracować, daj dziecku jakieś możliwości do wyboru i zaprezentuj je jako fantastyczne.

A co robię, kiedy mój Synek potrzebuje mojej obecności? Albo robię przerwę w pracy, albo biorę laptopa i kawę, a następnie siadam w jego pokoju, radośnie dziękując za wszelkie herbaty, ciastka, czy zupy przyrządzone na dziecięcej kuchence. Praca jest ważna, ale nigdy nie będzie dla mnie ważniejsza od naszej relacji, a sprawy, nie zawsze muszą toczyć się po mojemu, aby toczyły się dobrze.

Trzymajcie się razem i pamiętajcie, by każdego dnia ze sobą pobyć. Niezależnie od tego, co robicie, jak trudne wyzwania przed Wami. Czasu nikt nam nie cofnie.

Cześć!

PODPIS
Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Nie oceniaj, wspieraj i bądź!

Rodzice, którzy nieustannie oceniają swoje dzieci, są jak nożyce do żywopłotu. Zamiast rozwijających się gałęzi, obcinają dziecięce ambicje i marzenia, nie pozwalając im na rozkwit. Chociaż świadomość i poziom wiedzy społeczeństwa pogłębiają się, wciąż w zbyt wielu domach dokonuje się takich sabotaży. 

Wszyscy jesteśmy inni

Łatwiej jest zrozumieć skomplikowany świat dziecka, jeśli świadomie przyjmiemy, że wszyscy się różnimy. Łatwiej zrozumieć dziecko, jeśli nie próbujemy wynosić własnych charakterów, ponad te malutkie, które dopiero się kształtują. Nie ważne, czy masz 3 lata, 30, czy 50 - wciąż jesteś człowiekiem, który ma swoje wady. Choć warto je pokonywać, nie ma co się katować tym, że istnieją. Tak ten świat jest zbudowany i czasem nasze wady będą nam wzajemnie przeszkadzały. 

Ciągłe ocenianie powoduje, że wady wydają się większe niż są w rzeczywistości. Wydają się trudniejsze do pokonania, przestają być elementem naszego życia, stają się przeszkodą, w osiąganiu celów, a w skrajnych przypadkach, przeszkodą w byciu sobą. Ocena potrafi zaboleć, zwłaszcza ta negatywna, wydana przez rodzica. Wywołuje wiele emocji i zapada w pamięć. Jeśli trzydzieści lat temu Twoja matka skrzywiła się na widok prezentu, który od Ciebie dostała, zapewne pamiętasz to do dzisiaj. 

Oceny zabijają relację

Dziecko zaczyna nabierać przekonania, że kochane jest "za coś", a nie "tak po prostu". Stara się robić różne rzeczy, żeby zaskarbić sobie miłość i wsparcie rodzica. Tymczasem, są takie oczekiwania i niezadowolenia, które na tyle zapadają w pamięć, że wiążą dziecko z rodzicem nawet wtedy, gdy jest ono dorosłe.

Niektórzy z nas przez całe życie robią wszystko, by ich rodzice byli szczęśliwi, zadowoleni i dumni. Taka postawa zmusza do kontrolowania siebie i swoich zachowań, ogranicza wolność i zabija relację z rodzicami. To taki paradoks, bo przecież w imię tej relacji podejmujemy różne działania. Samo pragnienie, by rodzice byli szczęśliwi jest naturalne i zdrowe, problem zaczyna się wtedy, gdy ma się to dziać naszym kosztem. 

Bywa, że dorosłe dzieci oceniających rodziców, nawet szukając partnera starają się ich świadomie lub podświadomie zadowolić. Kreują obrazek, który ma im dać poczucie spełnienia i akceptacji, ponieważ "rodzice w końcu są zadowoleni". Taki mechanizm jest bardzo niezdrowy, nie pozwala na rozwój w wolności i podejmowanie własnych, niezależnych decyzji.

Decyzje malucha 

Każdy człowiek ma prawo do podejmowania własnych decyzji. Oczywiście ich zakres zmienia się w zależności od wieku i możliwości. Ale nawet dwulatek ma prawo podejmować drobne decyzje i należy to uszanować. Nie wpychaj swojego dziecka w koszulkę z Binga tylko dlatego, że specjalnie dla niego ją kupiłaś. Nie mów "jesteś niegrzeczny", gdy dziecku nie podoba się bluzeczka. Czy sama upchniesz swoje ciało w coś, co Ci się wybitnie nie podoba? 

Decyzja o wyborze bluzki nie stanowi żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia dziecka. Nikogo też nie krzywdzi, ponieważ to normalne, że ludzie mają różne gusta, które zmieniają się na przestrzeni życia. Czy warto robić z tego problem? A może lepiej wspólnie wybrać inną bluzkę robiąc sobie z tego zabawę? Świat nie zatrzęsie się w posadach od tego, że Twoje dziecko ubierze się inaczej, niż to sobie zaplanowałaś.

Zrób miejsce

Kiedy dziecko ma pojawić się na świecie, często myślimy o miejscu, które trzeba przygotować. Malujemy pokój, lub wybieramy odpowiednią tapetę. Kupujemy łóżeczko, robimy listę potrzebnych rzeczy. Sprawdzamy po tysiąc razy, czy aby na pewno wszystko mamy. Dziecko zaczyna dorastać, chodzić własnymi drogami, a my... Zapominamy, że miejsce powinniśmy robić przez całe życie, w naszym sercu i głowie.

To drugi człowiek, który potrzebuje przestrzeni do wyrażania własnych uczuć, emocji, myśli i poglądów. Ma prawo widzieć ten świat inaczej, bo jest innym człowiekiem. Żadne dziecko nie jest kopią 1:1 swoich rodziców. To wspaniale, że tak jest. Dzięki temu i dorośli, i dzieci, mogą nieustannie uczyć się od siebie na wzajem. Mogą spoglądać na świat z różnych perspektyw i spotykać się w nim pomimo różnic. To wyzwanie i szansa, dla obu stron, by ciągle robić coś dobrego.

Zalecenia dla rodziców

Warto zapamiętać sobie zalecenia dla rodziców, napisane z punktu widzenia dziecka. Natknęłam się na nie w rozważaniach Słowo na każdy dzień autorstwa Boba i Debby Gassów. Wiem, że te zalecenia żyją swoim życiem w Internecie, ale pozwólcie, że zacytuję je ze źródła, w którym je znalazłam: Moje ręce są małe, proszę nie oczekuj doskonałości, kiedy ścielę łóżko, rysuję, czy rzucam piłką.
  • Moje nogi są krótkie, więc zwolnij, żebym mógł za tobą nadążyć.
  • Moje oczy nie widziały jeszcze tego wszystkiego, co twoje; pozwól mi bezpiecznie poznawać świat i nie ograniczaj mnie niepotrzebnie. Poświęć czas, by wyjaśnić mi sprawy dotyczące tego pięknego świata i rób to chętnie.
  • Obowiązki domowe będą zawsze - ja jestem mały tylko przez krótki czas.
  • Moje uczucia są delikatne; nie poganiaj mnie przez cały dzień. Traktuj mnie tak, jak sam chciałbyś być traktowany.
  • Jestem szczególnym darem od Boga, ceń mnie tak, jak Bóg by tego chciał - rozliczaj mnie z tego, co robię, dawaj mi wskazówki, według których mam żyć i wychowuj mnie w pełen miłości sposób. Bądź tym, który dodaje skrzydeł! 

          Chodzi o bycie i czas

          Życie nie jest tak skomplikowane, jak przez większość czasu nam się jawi. Właściwie chodzi tylko o to, by dawać swoją miłość, czas, uwagę, zaangażowanie i wsparcie. To tak niewiele, a tak wiele. Każda taka chwila buduje Waszą przyszłą relację. 

          Trzymajcie się i bądźcie razem, 
          Cześć!

          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Twoje dziecko lubi czuć się odpowiedzialne. 7 powodów, by mu na to pozwolić

          Dzieci uwielbiają być za coś odpowiedzialne i mieć poczucie, że coś od nich zależy. Jednak nie bez znaczenia jest to, w jakiej atmosferze się to odbywa. Czym innym są wyzwania stawiane przed dzieckiem, a czym innym oczekiwania nieadekwatne do wieku. Czym jest odpowiedzialność dziecka i czemu warto na nią pozwalać?

          Przygotuj do życia i pozwól zrozumieć 

          Kiedy zostajesz rodzicem równocześnie spływa na Ciebie obowiązek przygotowania nowego człowieka do życia. Czy da się to zrobić całkowicie rezygnując z włączania go w obowiązki domowe? Czy w ogóle chodzi tutaj o obowiązki?

          Mamy taki przedziwny zwyczaj kojarzenia obowiązku z czymś przykrym, co jest wymagające i budzi niechęć. Ale jak wiele się zmienia, gdy przestajemy myśleć o codziennych czynnościach w kategorii "obowiązków". Jak wiele się zmienia, gdy przeformułujemy to na dbanie o siebie, rodzinę i nasz dom. Czy będziemy to robić, czy nie... Przecież wciąż mamy wybór. 

          Obowiązek w naszych głowach znaczy, że "coś muszę". Zdecydowanie łatwiej jest stwierdzić, że muszę i dać sobie spokój ze świadomym podejmowaniem decyzji. Ale paradoksalnie to właśnie rozumienie ugruntowuje wszystkie nasze czynności. 

          Czym innym jest powiedzenie dziecku "musisz, bo musisz", a czym innym stwierdzenie: dbamy o siebie na wzajem, bo się kochamy i dlatego pomagamy sobie wszyscy w dbaniu o wspólną przestrzeń. Wszyscy jesteśmy tu dla siebie i chcemy by było nam razem dobrze.

          Wyobrażenia a rzeczywistość

          My dorośli mamy często w sobie tę specyficzną cechę, która zasługuje na zwalczanie. Mamy konkretne wyobrażenie na temat tego, jak powinny być wykonywane obowiązki i czasami bardzo kurczowo trzymamy się tych wizji. Nie jest to dobre ani dla nas, ani dla naszych dzieci.

          Malutkie dzieci bardzo lubią pomagać, ale nie zawsze robią to w taki sposób, jakbyśmy to sobie wyobrażali. Nie jest to wcale powód do tego, by je odganiać mówiąc: jak masz mi w ten sposób pomagać, to najlepiej wcale mi nie pomagaj. To bardzo przykre doświadczenie dla dziecka, które ma w sobie szczere chęci, ale być może z racji wieku brakuje mu możliwości by wykonać daną czynność tak, jakby życzył sobie tego rodzic.

          Dzieci obserwują dorosłych i mają doskonałą zdolność wychwytywania pewnych rzeczy, z których my często nie zdajemy sobie sprawy. Nic więc dziwnego, że ciężko Ci nauczyć dziecko poczucia wzajemnej odpowiedzialności, kiedy jesteś jedyną osobą tyrającą przy garach i mopie, a reszta Twojej rodziny leży do góry brzuchem.

          Inaczej jest, gdy dziecko widzi, że każdy dba o innych członków rodziny i wzajemną przestrzeń. Dzieci nie są głupie, doskonale wiedzą, kiedy coś wynika z tego, że jest po prostu naturalne, a kiedy próbuje się im wmówić, że coś się powinno, samemu postępując zupełnie odwrotnie.

          1. Poczucie odpowiedzialności daje pewność siebie

          Poczucie odpowiedzialności za coś daje pewność siebie. Jeżeli dziecko nie ma żadnej przestrzeni, w której coś od niego zależy, jest ryzyko, że będzie czuło się niepotrzebne. Dzieci, które są we wszystkim wyręczane bardzo często nie mogą sobie znaleźć miejsca w życiu dorosłym, czują się mniej wartościowe, a czasem nawet czują się mniej dorosłe i samodzielne od swoich rówieśników. 

          2. Poczucie odpowiedzialności pozwala czuć się ważnym

          Dziecko, które jest za coś odpowiedzialne czuje się ważne. Postrzega siebie i swoją rodzinę, jako pewną całość. Wie, że są takie rzeczy, które od niego zależą, ma pewne zadania, których wykonywanie jest z różnych powodów ważne. Kiedy dzieci pomagają, czują się elementem jakiegoś przedsięwzięcia. Cieszą się, że mogą mieć swój udział w przygotowaniu obiadu albo w nakryciu do stołu. To małe zadania, ale jakże ważne i składające się na codzienność.

          3. Poczucie odpowiedzialności kształtuje samodzielność

          Jeżeli dziecko ma takie sfery, za które jest odpowiedzialne, równocześnie kształtuje swoją samodzielność. Dla dwulatka przeniesienie kubka po brzegi wypełnionego napojem z kuchni do pokoju i bez rozlewania, jest nie lada wyzwaniem. Ale czy warto pozbawiać dziecko satysfakcji z tego, że poprawnie wykonało zadanie? Jasne, przez jakiś czas pewnie trzeba będzie wycierać podłogę, ale dom to nie muzeum (nawet i tam są ludzie, którzy zajmują się utrzymaniem czystości).

          4. Poczucie odpowiedzialności pozwala poczuć się doroślej

          Dzieci obserwują dorosłych, często bawią się "w dorosłość". Niejednokrotnie myślą o dorosłych, jako o autorytetach (nie zawsze słusznie) i same chcą się nimi stać. Dorośli mają przecież tyle spraw na głowie, tyle wyzwań i zobowiązań. Dzieci to wszystko widzą i bardzo chętnie kopiują w zabawach. Dziecko, które jest za coś odpowiedzialne i potrafi coś zrobić samodzielnie, czuje się "doroślej" a to daje mu satysfakcję.



          5. Poczucie odpowiedzialności pozbawia szoku

          Jeżeli od początku uczymy dziecko tego, że są pewne rzeczy, za które jest ono odpowiedzialne, chronimy je przed sytuacją, w której "nagle" spadnie na nie wiele obowiązków. Dzieci nieustannie wyręczane, trudniej odnajdują się w rzeczywistości, w której "nagle" muszą robić coś, czego dotąd nie robiły. Mają prawo tak się czuć, jeśli przez cały czas utrzymywaliśmy je w przekonaniu, że zrobimy wszystko za nie. Sami zbudowaliśmy w nich to przekonanie, więc do kogo powinniśmy mieć pretensje? 

          6. Poczucie odpowiedzialności to szansa dla rodzica na okazanie wsparcia

          Dzieci uczą się świata, mają prawo robić różne rzeczy inaczej, niż byśmy sobie to wyobrażali. Niemniej jednak chęć, wkład i wysiłek, zasługują na docenienie. Kiedy dziecko podejmuje się jakiegoś zadania, naszą rolą nie jest mówienie: ja to zrobię za ciebie, bo nie dasz sobie rady. Chyba, że chcemy podciąć dziecku skrzydła i zniechęcić do podejmowania różnych wyzwań. Taka sytuacja jest szansą dla nas, aby powiedzieć: wierzę, że dasz sobie radę, ale gdybyś potrzebował pomocy, pamiętaj, że jestem tutaj i chętnie ci pomogę. Każda sytuacja, w której nasze dzieci podejmują wyzwania, to okazja dla nas by obdarować dziecko wsparciem i zrozumieniem. 

          7. Poczucie odpowiedzialności kształtuje wzajemne zaufanie

          Dziecko, któremu pozwala się robić różne rzeczy, być za coś odpowiedzialnym, czuje, że rodzic ma do niego zaufanie. Pozwalanie na wykonywanie różnych czynności to równocześnie okazywanie: ufam, że to zrobisz i wierzę, że zrobisz wszystko, by zrobić to jak najlepiej. Jeżeli rozlejesz to picie na trasie kuchnia-pokój, nic nie szkodzi. Razem to powycieramy, ważne że spróbowałeś, a jak to poćwiczymy, z pewnością w końcu się uda. Zaufanie to podstawa dla każdej relacji opartej na miłości i przyjaźni, nie pojawia się, kiedy dziecko skończy konkretny wiek. Naszym zadaniem, jako rodziców jest okazywanie dzieciom zaufania i budowanie go przez lata od początku ich życia. 

          Odwróć ten palec

          Często skupiamy się na tym, co nasze dzieci powinny robić. Jak powinny się zachowywać, zamiast zrobić pożytek z Biblii i spojrzeć najpierw na siebie. Często okazuje się, że to, co Ty robisz, powoduje coś w Twoim dziecku. Kiedy z relacją coś jest nie tak, nigdy nie jest to wina jednej strony. To tyczy się nie tylko małżeństwa, ale także relacji rodziców z dziećmi. 

          Nie jesteś bliżej Boga i wszechwiedzy tylko dlatego, że masz ileś lat życia na swoim koncie, a co tydzień zajmujesz pierwszą ławkę w kościele. Nie stajesz się autorytetem, czy bożyszczem tylko dlatego, że zostałeś rodzicem. Miłość wymaga zrozumienia, że błędy są elementem naszego życia. Wcale nie popełniasz ich mniej, niż Twoje dziecko. A niezależnie od tego, czy masz lat trzydzieści, czy czterdzieści pięć, wciąż jest w Tobie ten sam szczeniak, który kiedyś rozlewał picie i grymasił na widok jedzenia.

          Trzymaj się ciepło, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Dzieci na kwarantannie. Jak przygotowuję się na drugi lockdown?

          Niestety epidemia koronawirusa rozkwita w najlepsze, mimo tego nadal są takie osoby, które nie wierzą w jego istnienie. Chociaż chciałabym żeby drugiego lockdownu nie było, logika nakazuje się go jednak spodziewać. Co w tym czasie robić z dziećmi?

          Photo by Jerry Wang on Unsplash

          Kilka podstawowych rzeczy

          Niektórzy kupują gry, książeczki i zabawki - jasne, jest to dobra opcja na przetrwanie lockdownu w domu z dziećmi. Nie jest to jednak opcja dla wszystkich, ponieważ nie każdego stać na masowe zakupy. Ale spokojnie! Możecie przygotować bilion zabaw z samego papieru i różnych innych materiałów znajdujących się w domu. Oto sprzęty, które moim zdaniem warto posiadać:
          • drukarka (może być czarno-biała)
          • laminator (niedawno były w Biedronce - koszt około 30-100 zł) 
          • zamienniki tuszów do drukarki (kupuję zamienniki za 1,50 zł sztuka)

          Jeśli zrobiliście duże zapasy wiosną

          Jeśli zostało Wam coś jeszcze z wiosennych zapasów, z pewnością uda Wam się przygotować różne masy plastyczne z tego, co posiadacie w domu. Różne ciastoliny są gwarancją doskonałej zabawy i zazwyczaj nie wymagają długich przygotowań. Wystarczy kilka minut i gotowe.

          Materiały drukowane

          Jak łatwo się domyślić, uwielbiam rozmaite materiały drukowane i chętnie wykorzystuję je do zabaw z moim dzieckiem, a także do edukacji domowej. Zabawa jest zazwyczaj podwójna, ponieważ razem przygotowujemy sobie to wszystko, czym później będziemy się bawić.

          Posiadanie laminatora ma wiele zalet. Mogłoby się wydawać, że jest to zbędny wydatek, ale pozwala zachować trwałość wydrukowanych kart, plansz i tworzyć plansze wielokrotnego użytku (np. możesz wydrukować labirynt, zalaminować go i użyć mazaka do tablic by rozwiązać zadanie - wystarczy zetrzeć go gąbką, a tablica będzie się nadawała do ponownego użytku). 

          Samodzielne przygotowywanie materiałów do zabawy uczy kreatywności, nieszablonowego myślenia, daje ogrom frajdy i pozwala znacznie zaoszczędzić pieniądze, mając przy tym znacznie więcej opcji na udaną zabawę. 

          Skąd brać materiały do druku

          Gdyby nie to, że pracuję jako copywriterka, pewnie całymi dniami projektowałabym materiały dla dzieci i udostępniała Wam je na tym blogu. Kto wie, może kiedyś będę miała tyle czasu, aby to robić na dużą skalę. W tej chwili zdarza mi się robić projekty dla mojego Syna, ale póki co nie robię ich tak wiele, by je tutaj udostępniać. Najczęściej korzystam z gotowych  materiałów, które docinam i laminuję. Chciałabym pokazać Wam moje ulubione źródła.

          Wśród polskich blogów zdecydowanie zwycięża moim zdaniem Pani Monia. I nie mówię tego tylko dlatego, że sama też jestem panią Monią. Uwielbiam poziom wiedzy i kreatywności tej kobiety! Bardzo wiele polskich materiałów pobieram właśnie z jej strony. Pani Monia to nie tylko ładne rysunki i grafiki, ale ogrom wiedzy merytorycznej, która okaże się przydatna nie tylko tym rodzicom, którzy posyłają dziecko do przedszkola, ale również tym, którzy są zdecydowani na edukację domową. 

          Spośród źródeł anglojęzycznych prawdziwym królestwem edukacji domowej i samodzielnie wykonywanych zadań jest strona 123Homeschool4me. Z całego serca ją Wam polecam, mnóstwo darmowych zadań do druku, inspiracji. Najważniejsze, że jest z czego wybierać i każdy maluch znajdzie coś dla siebie.

          Sprawdźcie koniecznie i trzymajcie się dzielnie, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Dlaczego Twoje dziecko ma prawo podejmować własne decyzje?

          Bycie rodzicem zawsze stwarza zagrożenie podążania za własnym autorytetem i bagatelizowania potrzeb dziecka. Jednak nie po to jesteśmy rodzicami, aby narzucać dzieciom własną wolę. Jesteśmy po to, aby je wspierać, pokazywać im świat i pozwalać na podejmowanie własnych decyzji. Kiedy zaczyna się dziecięce decydowanie?

          Małe dzieci, mały kłopot

          Strasznie nie lubię tego powiedzenia. A Wy? W ogóle mam wrażenie, że mamy w polskiej kulturze dużo takich przysłów, czy tekstów, które powtarzamy z dziada pradziada nie zastanawiając się nad nimi. Tymczasem dziecku, które je słyszy może być bardzo przykro. Inny przykład? Dzieci i ryby głosu nie mają - serio, co to za bzdury?

          Dziecko podejmując najdrobniejsze decyzje ugruntowuje swoje ja. Uczy się oddzielać siebie od otaczającego świata. Jasne, czasami napotyka na opór (przedmiot, którego nie ma siły przesunąć albo rodzic mówiący, że czegoś nie wolno), a to z kolei pozwala mu doświadczać własnych granic i poszukiwać sposobów na to, by je poszerzyć.

          Nie ma tego złego

          Dzieci dokonują pierwszych wyborów jeszcze zanim zaczną stawiać pierwsze kroki. Choć ich sposób komunikacji ze światem jest jeszcze ograniczony, już podejmują pierwsze decyzje. Np. w czasie rozszerzania diety, gdy okazuje się, że sama marchewka jest OK, ale marchewka z ziemniakami w ogóle nie wchodzi w grę. Te decyzje zmieniają się z czasem, podobnie jak zmienia się samo dziecko. I nie ma w tym nic złego, że wczoraj ziemniaki z marchewką były bleh a dzisiaj są całkiem w porządku.

          Z grubsza nie chodzi przecież o to, by na siłę przekonywać dziecko do marchewki w postaci gotowanej, może zasmakować w formie soku i też będzie dobrze. A nasze rodzicielskie troski zostaną zaspokojone tym, że jakieś witaminy z tej marchewki się jednak do dziecka przedostały.

          Poznaj żeby zrozumieć

          Dziecko na każdym etapie swojego rozwoju zasługuje na to, byśmy chcieli je poznawać. Eksperyment Milgrama pokazuje jak łatwo można wejść w rolę kata i ofiary w "odpowiednich" warunkach. Czasami już sama świadomość hierarchii danej relacji wystarczy do tego, by pójść o krok za daleko. Rodzicielstwo jest czymś absolutnie wyjątkowym, a każdy "krok za daleko" ma swoje konsekwencje w przyszłości życia dziecka, które stanie się najpierw młodym dorosłym, a później dorosłym.

          Rodzicielstwo oparte na szacunku i miłości, polega między innymi na tym, że pozwala się dziecku decydować w różnych kwestiach. Najpierw, są to drobne decyzje dopasowane do wieku, które z czasem stają się coraz większe. Jeśli masz w szafie milion bluzek, a Twoje dziecko nie chce ubrać bluzki, którą dla niego przygotowałaś, pokaż mu dwie inne. Daj wybór i pozwól podjąć decyzję.

          Dzieci nie są takie same

          Nie wszystkie lubią się bawić w ten sam sposób. Nie wszystkie lubią, jak się do nich mówi w określony sposób, czy żartuje. I nie ma w tym nic złego. Rodzicielstwo oparte na empatii i zrozumieniu, szanuje te granice i pokazuje, że czymś normalnym jest ich obrona, gdy są w jakiś sposób zagrożone. Wsparcie to miejsce na dziecięce decyzje, to zachęcanie do podejmowania prób w potencjalnie trudnych sytuacjach. 

          Nie ma to jednak nic wspólnego z bezwarunkowymi zakazami i bezdyskusyjną dyscypliną. Każdy człowiek powinien mieć przestrzeń do tego, by być tym, kim jest. Również maluch, który nie potrafi komunikować się jeszcze ze światem przy użyciu zdań podrzędnie złożonych.

          Trzymajcie się ciepło, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak sobie radzić z zaparciami u dziecka?

          O dziecięcych zaparciach krążą legendy. Czasami stan ten trwa dobę, ale są też rodzice, którzy mówią o czterech dniach. Nie jest to ani zdrowa sytuacja, ani przyjemna. Jak sobie z tym radzić i jak pomóc dziecku naturalnymi sposobami?

          Jeśli dieta nie jest rozszerzona

          Jeżeli Twoje dziecko nie ma jeszcze rozszerzonej diety, ale już ma problemy z zaparciami, musisz od razu wprowadzić pewne zmiany. Jeśli karmisz piersią, zastanów się co jesz i w jakich ilościach. Pamiętaj, że Twoja dieta nie jest obojętna dla maluszka. Jeśli Twoje dziecko jest karmione mlekiem modyfikowanym, jest możliwe, że nie odpowiada mu jego skład. Warto skonsultować się z pediatrą i poszukać innego mleka. 

          Jeśli już zaczęłaś rozszerzanie diety i nagle zaczęły się problemy z zaparciami, jest bardzo możliwe, że jakiś produkt jest szkodliwy dla dziecka. Jedno jest pewne... Wszelkie słoiczki kupione w sklepie, u większości dzieci powodują ogromne, bolesne zaparcia. Zwłaszcza, jeżeli są spożywane regularnie. Samodzielne przygotowanie takich słoiczków z dużym zapasem jest możliwe, jeżeli uda Ci się poświęcić na to jeden dzień w tygodniu.

          Śliwki mają moc

          Jeżeli nie wierzysz, najedz się śliwek i popij wodą lub maślanką. U malucha można je podać w płatkach owsianych lub orkiszowych. Bardzo dobrze zadziałają na jelita i pomogą dziecku się wypróżnić. Można wkomponować je również w placuszki owsiane albo ugotować kompot. Efekt? Niemalże błyskawiczny. Wszystko zależy od tego, jak duży jest problem do rozwiązania.

          Surowe jabłko

          Surowe jabłko od lat cieszy się dobrą sławą w walce z zaparciami. Jeżeli dopiero zaczynasz rozszerzać dietę swojemu dziecku, przetrzyj jabłko na tarce i podawaj małą łyżeczką. Jeśli Twoje dziecko jest większe i je samodzielnie, pokrój owoc w kawałki i postaw w zasięgu dziecka. Ta smaczna przekąska z pewnością rozwiąże brzuszkowe problemy. 

          Witamina C z kapusty

          Kiszona kapusta również działa rozluźniająco, jednak nie zawsze warto ją podawać maluchowi. Może być po prostu zbyt ciężka. Zamiast tego doskonale sprawdzi się witamina C z kapusty dodawana do picia. Znajdziesz ją w sklepach ekologicznych i na aukcjach "bio". Witamina ma to do siebie, że nie tylko wzmacnia odporność, ale również przeczyszcza. Pamiętaj, by dosłodzić napój sokiem, kompotem lub miodem. Bardzo kwaśny smak może zniechęcić dziecko do napoju.

          Ale uwaga!

          Jeżeli Twoje dziecko ma duży problem z wypróżnieniem, warto spróbować wszystkich powyższych sposobów. Warto pamiętać też o wpływie witaminy D na organizm. Jeżeli suplementujesz ją dziecku, pamiętaj, że działa zatwardzająco. Nie warto z tego powodu z niej rezygnować, trzeba po prostu zwrócić większą uwagę na codzienną dietę dziecka. I zadbać o to, aby wszystkie czynniki równoważyły się ze sobą.

          Trzymaj się zdrowo, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak się modlić z dzieckiem?

          Modlitwa z dzieckiem to ważny element codzienności. Nie ma nic wspólnego z pustym wyklepywaniem formułek, ale wyczerpuje się we wszystkim tym, o czym jest mowa w modlitwie "Ojcze nasz".

          P jak przemyślenia

          Wielu z nas zna modlitwę "Ojcze nasz" a jednak nie ma kompletnie pojęcia, o czym ona jest. Zwykle przy "ale nas zbaw ode złego" jesteśmy już myślami w kolejnym dniu, albo w filmie, który chcielibyśmy zaraz obejrzeć i cieszymy się, że dotarliśmy do końca. Odhaczone, można żyć dalej.

          Uczenie dziecka takiej postawy jest niczym innym, jak powielaniem błędnego kręgu, w którym Bóg staje się kimś na kształt urzędnika. Da nam spokój, kiedy odbimbamy swoje - tymczasem wcale nie o to chodzi. 

          3 jak Trójca

          Modlitwę dziecka da się streścić w trzech słowach: proszę, dziękuję i przepraszam. Jeśli bliżej przyjrzysz się tekstowi "Ojcze nasz", zauważysz, że nie jest to tylko modlitwa do Boga Ojca, ale również instrukcja obsługi, w której zawarte są wszystkie te elementy. Wyraźnie jest w niej powiedziane, jak się modlić i jaką postawę przyjąć wobec Boga.

          Pewnie zastanawiasz się do czego to zmierza, czy dwulatek da radę nauczyć się odmawiać "Ojcze nasz"? Czy nie jest to dla niego zbyt trudne? Jeśli Twoje myśli zaprowadziły Cię do tego pytania, to znaczy, że jeszcze nie chwytasz o co mi chodzi. 

          Otwórz i zamknij dzień

          Kiedy myślisz "modlitwa", w Twojej głowie otwiera się zapewne klapka pod tytułem "wieczór". A gdyby tak zrobić z niej klamrę, która otwiera i zamyka dzień? O ile, wieczorna modlitwa jest w porządku, czasami jest ostatnim, o czym myślimy. A żywa relacja, znaczy tyle, że chcemy pozostać "in touch". Najlepiej przez cały dzień.

          Jak zrobić to z dzieckiem? Najpierw wyjdź z myślenia o tym, że koniecznie trzeba uklęknąć w ciszy i dopiero wtedy klimat wpasowuje się w boskie wymagania. Możesz chwalić Boga podczas smażenia jajecznicy, czy mycia zapyziałej kabiny prysznicowej - On jest z Tobą nawet wtedy. 

          Modlitwa z dzieckiem, Twoje know how

          Modlitwę z dzieckiem najlepiej rozpocząć rano. To moment, w którym warto podziękować za dobry sen i poprosić o wszystko to, o co chcielibyśmy poprosić. Ważne, żeby było to zrozumiałe dla dziecka. W takim układzie najlepiej poprosić o: dobrą zabawę z rodzicami, żebyśmy byli spokojni i się nie kłócili, o zdrowie, o pogodę na spacer. Jeśli Twoje dziecko chce poprosić o okazję do budowania z klocków - to jest OK. To są rzeczy, które są dla niego ważne na tym etapie rozwoju.

          Poranną modlitwę możesz rozpocząć przy śniadaniu, albo w drodze do szkoły. Tak naprawdę nie chodzi o idealne warunki, ale o to, żeby znaleźć taki moment, w którym dziecko będzie w stanie się skupić. Nie ma większego znaczenia, czy to będzie pomiędzy jedną kanapką a drugą, czy w łóżku zaraz po obudzeniu.

          Wieczorna modlitwa polega na tym, że przypominamy sobie wszystkie pozytywne rzeczy, które miały miejsce w ciągu dnia, opowiadamy sobie o nich i dziękujemy za nie. Przepraszamy za to, co można było zrobić lepiej i prosimy o dobry sen. Najwygodniej przeprowadzić ją w łóżku lub w przyciemnionym pokoju tuż przed spaniem.

          R jak relacja i S jak serce

          Prostota modlitwy nie jest żadną przeszkodą, ale pomaga budować relację z Bogiem w oparciu o to, co dziecko zna i rozumie. I co najważniejsze, wypływa z serca. Nie jest narzucona przez dorosłego, próbującego wkładać maluchowi w usta słowa, które na tym etapie z niczym mu się nie kojarzą. Takie zwyczajne podejście do sprawy wpisuje Boga w naszą codzienność i pozwala zachować żywą relację.

          Trzymajcie się razem, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak kupować zabawki dla dziecka?

          Kupowanie zabawek to sama przyjemność. Półki sklepowe uginają się od pięknych samochodzików, lalek, czy zabawek interaktywnych. Czy wybór jest rzeczywiście taki prosty? Czy są to wartościowe prezenty?

          zabawki

          Dużo, mało, czy wcale?

          Kupując zabawki łatwo przesadzić. Ile rodziców, tyle przekonań. Jedni uważają, że dziecko powinno mieć dużo zabawek, inni, że mało, a jeszcze inni wybierają ascetyczne montessori i twierdzą, że zabawki dziecku wcale nie są potrzebne - może przecież zrobić je sobie samodzielnie. Pytanie jednak nie brzmi "ile", ale "jak".

          Kryteria wyboru

          Kupując prezent dla dziecka warto postępować według wytycznych. Mogą okazać się pomocne, szczególnie wtedy, kiedy kupujemy prezent dla dziecka spoza rodziny i niespecjalnie wiemy, na co się zdecydować. Jakimi kryteriami warto się posługiwać?
          • Dopasuj do wieku - jeśli zabawka będzie zbyt dziecinna, dobra zabawa prędko się skończy. Jeśli będzie zbyt "dorosła" może wprowadzić dziecko w zakłopotanie (nie będzie wiedziało, co z nią zrobić), albo może okazać się niebezpieczna ze względu na zbyt małe elementy.
          • Dopasuj do zainteresowań - nawet maluchy, które jeszcze nie potrafią wypowiadać słów, już mają swoje zainteresowania. Dlatego warto dowiedzieć się najpierw, czym dziecko się interesuje.
          • Droga czy tania -  z perspektywy dziecka nie ma to tak naprawdę większego znaczenia. Może się tak zdarzyć, że samochodzik za 5 zł ucieszy bardziej, niż wielki samochód za 300 zł z mnóstwem gadżetów.

          Jakie zabawki warto kupować?

          Najlepsze zabawki to te, które oferują różne możliwości. Nic dziwnego, że dzieci często cenią  sobie klocki, czy zestawy kreatywne. To zabawa praktycznie niczym nieograniczona. Jej tor wyznacza dziecięca wyobraźnia. Kupując zabawki, warto również inwestować w takie zabawki, które zapewnią nam wspólną aktywność z dzieckiem. To doskonała okazja do budowania więzi i świetnej zabawy, zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.

          Trzymajcie się wesoło,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
          Copyright © Daję Słowo