Nie oceniaj, wspieraj i bądź!

Rodzice, którzy nieustannie oceniają swoje dzieci, są jak nożyce do żywopłotu. Zamiast rozwijających się gałęzi, obcinają dziecięce ambicje i marzenia, nie pozwalając im na rozkwit. Chociaż świadomość i poziom wiedzy społeczeństwa pogłębiają się, wciąż w zbyt wielu domach dokonuje się takich sabotaży. 

Wszyscy jesteśmy inni

Łatwiej jest zrozumieć skomplikowany świat dziecka, jeśli świadomie przyjmiemy, że wszyscy się różnimy. Łatwiej zrozumieć dziecko, jeśli nie próbujemy wynosić własnych charakterów, ponad te malutkie, które dopiero się kształtują. Nie ważne, czy masz 3 lata, 30, czy 50 - wciąż jesteś człowiekiem, który ma swoje wady. Choć warto je pokonywać, nie ma co się katować tym, że istnieją. Tak ten świat jest zbudowany i czasem nasze wady będą nam wzajemnie przeszkadzały. 

Ciągłe ocenianie powoduje, że wady wydają się większe niż są w rzeczywistości. Wydają się trudniejsze do pokonania, przestają być elementem naszego życia, stają się przeszkodą, w osiąganiu celów, a w skrajnych przypadkach, przeszkodą w byciu sobą. Ocena potrafi zaboleć, zwłaszcza ta negatywna, wydana przez rodzica. Wywołuje wiele emocji i zapada w pamięć. Jeśli trzydzieści lat temu Twoja matka skrzywiła się na widok prezentu, który od Ciebie dostała, zapewne pamiętasz to do dzisiaj. 

Oceny zabijają relację

Dziecko zaczyna nabierać przekonania, że kochane jest "za coś", a nie "tak po prostu". Stara się robić różne rzeczy, żeby zaskarbić sobie miłość i wsparcie rodzica. Tymczasem, są takie oczekiwania i niezadowolenia, które na tyle zapadają w pamięć, że wiążą dziecko z rodzicem nawet wtedy, gdy jest ono dorosłe.

Niektórzy z nas przez całe życie robią wszystko, by ich rodzice byli szczęśliwi, zadowoleni i dumni. Taka postawa zmusza do kontrolowania siebie i swoich zachowań, ogranicza wolność i zabija relację z rodzicami. To taki paradoks, bo przecież w imię tej relacji podejmujemy różne działania. Samo pragnienie, by rodzice byli szczęśliwi jest naturalne i zdrowe, problem zaczyna się wtedy, gdy ma się to dziać naszym kosztem. 

Bywa, że dorosłe dzieci oceniających rodziców, nawet szukając partnera starają się ich świadomie lub podświadomie zadowolić. Kreują obrazek, który ma im dać poczucie spełnienia i akceptacji, ponieważ "rodzice w końcu są zadowoleni". Taki mechanizm jest bardzo niezdrowy, nie pozwala na rozwój w wolności i podejmowanie własnych, niezależnych decyzji.

Decyzje malucha 

Każdy człowiek ma prawo do podejmowania własnych decyzji. Oczywiście ich zakres zmienia się w zależności od wieku i możliwości. Ale nawet dwulatek ma prawo podejmować drobne decyzje i należy to uszanować. Nie wpychaj swojego dziecka w koszulkę z Binga tylko dlatego, że specjalnie dla niego ją kupiłaś. Nie mów "jesteś niegrzeczny", gdy dziecku nie podoba się bluzeczka. Czy sama upchniesz swoje ciało w coś, co Ci się wybitnie nie podoba? 

Decyzja o wyborze bluzki nie stanowi żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia dziecka. Nikogo też nie krzywdzi, ponieważ to normalne, że ludzie mają różne gusta, które zmieniają się na przestrzeni życia. Czy warto robić z tego problem? A może lepiej wspólnie wybrać inną bluzkę robiąc sobie z tego zabawę? Świat nie zatrzęsie się w posadach od tego, że Twoje dziecko ubierze się inaczej, niż to sobie zaplanowałaś.

Zrób miejsce

Kiedy dziecko ma pojawić się na świecie, często myślimy o miejscu, które trzeba przygotować. Malujemy pokój, lub wybieramy odpowiednią tapetę. Kupujemy łóżeczko, robimy listę potrzebnych rzeczy. Sprawdzamy po tysiąc razy, czy aby na pewno wszystko mamy. Dziecko zaczyna dorastać, chodzić własnymi drogami, a my... Zapominamy, że miejsce powinniśmy robić przez całe życie, w naszym sercu i głowie.

To drugi człowiek, który potrzebuje przestrzeni do wyrażania własnych uczuć, emocji, myśli i poglądów. Ma prawo widzieć ten świat inaczej, bo jest innym człowiekiem. Żadne dziecko nie jest kopią 1:1 swoich rodziców. To wspaniale, że tak jest. Dzięki temu i dorośli, i dzieci, mogą nieustannie uczyć się od siebie na wzajem. Mogą spoglądać na świat z różnych perspektyw i spotykać się w nim pomimo różnic. To wyzwanie i szansa, dla obu stron, by ciągle robić coś dobrego.

Zalecenia dla rodziców

Warto zapamiętać sobie zalecenia dla rodziców, napisane z punktu widzenia dziecka. Natknęłam się na nie w rozważaniach Słowo na każdy dzień autorstwa Boba i Debby Gassów. Wiem, że te zalecenia żyją swoim życiem w Internecie, ale pozwólcie, że zacytuję je ze źródła, w którym je znalazłam: Moje ręce są małe, proszę nie oczekuj doskonałości, kiedy ścielę łóżko, rysuję, czy rzucam piłką.
  • Moje nogi są krótkie, więc zwolnij, żebym mógł za tobą nadążyć.
  • Moje oczy nie widziały jeszcze tego wszystkiego, co twoje; pozwól mi bezpiecznie poznawać świat i nie ograniczaj mnie niepotrzebnie. Poświęć czas, by wyjaśnić mi sprawy dotyczące tego pięknego świata i rób to chętnie.
  • Obowiązki domowe będą zawsze - ja jestem mały tylko przez krótki czas.
  • Moje uczucia są delikatne; nie poganiaj mnie przez cały dzień. Traktuj mnie tak, jak sam chciałbyś być traktowany.
  • Jestem szczególnym darem od Boga, ceń mnie tak, jak Bóg by tego chciał - rozliczaj mnie z tego, co robię, dawaj mi wskazówki, według których mam żyć i wychowuj mnie w pełen miłości sposób. Bądź tym, który dodaje skrzydeł! 

          Chodzi o bycie i czas

          Życie nie jest tak skomplikowane, jak przez większość czasu nam się jawi. Właściwie chodzi tylko o to, by dawać swoją miłość, czas, uwagę, zaangażowanie i wsparcie. To tak niewiele, a tak wiele. Każda taka chwila buduje Waszą przyszłą relację. 

          Trzymajcie się i bądźcie razem, 
          Cześć!

          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Twoje dziecko lubi czuć się odpowiedzialne. 7 powodów, by mu na to pozwolić

          Dzieci uwielbiają być za coś odpowiedzialne i mieć poczucie, że coś od nich zależy. Jednak nie bez znaczenia jest to, w jakiej atmosferze się to odbywa. Czym innym są wyzwania stawiane przed dzieckiem, a czym innym oczekiwania nieadekwatne do wieku. Czym jest odpowiedzialność dziecka i czemu warto na nią pozwalać?

          Przygotuj do życia i pozwól zrozumieć 

          Kiedy zostajesz rodzicem równocześnie spływa na Ciebie obowiązek przygotowania nowego człowieka do życia. Czy da się to zrobić całkowicie rezygnując z włączania go w obowiązki domowe? Czy w ogóle chodzi tutaj o obowiązki?

          Mamy taki przedziwny zwyczaj kojarzenia obowiązku z czymś przykrym, co jest wymagające i budzi niechęć. Ale jak wiele się zmienia, gdy przestajemy myśleć o codziennych czynnościach w kategorii "obowiązków". Jak wiele się zmienia, gdy przeformułujemy to na dbanie o siebie, rodzinę i nasz dom. Czy będziemy to robić, czy nie... Przecież wciąż mamy wybór. 

          Obowiązek w naszych głowach znaczy, że "coś muszę". Zdecydowanie łatwiej jest stwierdzić, że muszę i dać sobie spokój ze świadomym podejmowaniem decyzji. Ale paradoksalnie to właśnie rozumienie ugruntowuje wszystkie nasze czynności. 

          Czym innym jest powiedzenie dziecku "musisz, bo musisz", a czym innym stwierdzenie: dbamy o siebie na wzajem, bo się kochamy i dlatego pomagamy sobie wszyscy w dbaniu o wspólną przestrzeń. Wszyscy jesteśmy tu dla siebie i chcemy by było nam razem dobrze.

          Wyobrażenia a rzeczywistość

          My dorośli mamy często w sobie tę specyficzną cechę, która zasługuje na zwalczanie. Mamy konkretne wyobrażenie na temat tego, jak powinny być wykonywane obowiązki i czasami bardzo kurczowo trzymamy się tych wizji. Nie jest to dobre ani dla nas, ani dla naszych dzieci.

          Malutkie dzieci bardzo lubią pomagać, ale nie zawsze robią to w taki sposób, jakbyśmy to sobie wyobrażali. Nie jest to wcale powód do tego, by je odganiać mówiąc: jak masz mi w ten sposób pomagać, to najlepiej wcale mi nie pomagaj. To bardzo przykre doświadczenie dla dziecka, które ma w sobie szczere chęci, ale być może z racji wieku brakuje mu możliwości by wykonać daną czynność tak, jakby życzył sobie tego rodzic.

          Dzieci obserwują dorosłych i mają doskonałą zdolność wychwytywania pewnych rzeczy, z których my często nie zdajemy sobie sprawy. Nic więc dziwnego, że ciężko Ci nauczyć dziecko poczucia wzajemnej odpowiedzialności, kiedy jesteś jedyną osobą tyrającą przy garach i mopie, a reszta Twojej rodziny leży do góry brzuchem.

          Inaczej jest, gdy dziecko widzi, że każdy dba o innych członków rodziny i wzajemną przestrzeń. Dzieci nie są głupie, doskonale wiedzą, kiedy coś wynika z tego, że jest po prostu naturalne, a kiedy próbuje się im wmówić, że coś się powinno, samemu postępując zupełnie odwrotnie.

          1. Poczucie odpowiedzialności daje pewność siebie

          Poczucie odpowiedzialności za coś daje pewność siebie. Jeżeli dziecko nie ma żadnej przestrzeni, w której coś od niego zależy, jest ryzyko, że będzie czuło się niepotrzebne. Dzieci, które są we wszystkim wyręczane bardzo często nie mogą sobie znaleźć miejsca w życiu dorosłym, czują się mniej wartościowe, a czasem nawet czują się mniej dorosłe i samodzielne od swoich rówieśników. 

          2. Poczucie odpowiedzialności pozwala czuć się ważnym

          Dziecko, które jest za coś odpowiedzialne czuje się ważne. Postrzega siebie i swoją rodzinę, jako pewną całość. Wie, że są takie rzeczy, które od niego zależą, ma pewne zadania, których wykonywanie jest z różnych powodów ważne. Kiedy dzieci pomagają, czują się elementem jakiegoś przedsięwzięcia. Cieszą się, że mogą mieć swój udział w przygotowaniu obiadu albo w nakryciu do stołu. To małe zadania, ale jakże ważne i składające się na codzienność.

          3. Poczucie odpowiedzialności kształtuje samodzielność

          Jeżeli dziecko ma takie sfery, za które jest odpowiedzialne, równocześnie kształtuje swoją samodzielność. Dla dwulatka przeniesienie kubka po brzegi wypełnionego napojem z kuchni do pokoju i bez rozlewania, jest nie lada wyzwaniem. Ale czy warto pozbawiać dziecko satysfakcji z tego, że poprawnie wykonało zadanie? Jasne, przez jakiś czas pewnie trzeba będzie wycierać podłogę, ale dom to nie muzeum (nawet i tam są ludzie, którzy zajmują się utrzymaniem czystości).

          4. Poczucie odpowiedzialności pozwala poczuć się doroślej

          Dzieci obserwują dorosłych, często bawią się "w dorosłość". Niejednokrotnie myślą o dorosłych, jako o autorytetach (nie zawsze słusznie) i same chcą się nimi stać. Dorośli mają przecież tyle spraw na głowie, tyle wyzwań i zobowiązań. Dzieci to wszystko widzą i bardzo chętnie kopiują w zabawach. Dziecko, które jest za coś odpowiedzialne i potrafi coś zrobić samodzielnie, czuje się "doroślej" a to daje mu satysfakcję.



          5. Poczucie odpowiedzialności pozbawia szoku

          Jeżeli od początku uczymy dziecko tego, że są pewne rzeczy, za które jest ono odpowiedzialne, chronimy je przed sytuacją, w której "nagle" spadnie na nie wiele obowiązków. Dzieci nieustannie wyręczane, trudniej odnajdują się w rzeczywistości, w której "nagle" muszą robić coś, czego dotąd nie robiły. Mają prawo tak się czuć, jeśli przez cały czas utrzymywaliśmy je w przekonaniu, że zrobimy wszystko za nie. Sami zbudowaliśmy w nich to przekonanie, więc do kogo powinniśmy mieć pretensje? 

          6. Poczucie odpowiedzialności to szansa dla rodzica na okazanie wsparcia

          Dzieci uczą się świata, mają prawo robić różne rzeczy inaczej, niż byśmy sobie to wyobrażali. Niemniej jednak chęć, wkład i wysiłek, zasługują na docenienie. Kiedy dziecko podejmuje się jakiegoś zadania, naszą rolą nie jest mówienie: ja to zrobię za ciebie, bo nie dasz sobie rady. Chyba, że chcemy podciąć dziecku skrzydła i zniechęcić do podejmowania różnych wyzwań. Taka sytuacja jest szansą dla nas, aby powiedzieć: wierzę, że dasz sobie radę, ale gdybyś potrzebował pomocy, pamiętaj, że jestem tutaj i chętnie ci pomogę. Każda sytuacja, w której nasze dzieci podejmują wyzwania, to okazja dla nas by obdarować dziecko wsparciem i zrozumieniem. 

          7. Poczucie odpowiedzialności kształtuje wzajemne zaufanie

          Dziecko, któremu pozwala się robić różne rzeczy, być za coś odpowiedzialnym, czuje, że rodzic ma do niego zaufanie. Pozwalanie na wykonywanie różnych czynności to równocześnie okazywanie: ufam, że to zrobisz i wierzę, że zrobisz wszystko, by zrobić to jak najlepiej. Jeżeli rozlejesz to picie na trasie kuchnia-pokój, nic nie szkodzi. Razem to powycieramy, ważne że spróbowałeś, a jak to poćwiczymy, z pewnością w końcu się uda. Zaufanie to podstawa dla każdej relacji opartej na miłości i przyjaźni, nie pojawia się, kiedy dziecko skończy konkretny wiek. Naszym zadaniem, jako rodziców jest okazywanie dzieciom zaufania i budowanie go przez lata od początku ich życia. 

          Odwróć ten palec

          Często skupiamy się na tym, co nasze dzieci powinny robić. Jak powinny się zachowywać, zamiast zrobić pożytek z Biblii i spojrzeć najpierw na siebie. Często okazuje się, że to, co Ty robisz, powoduje coś w Twoim dziecku. Kiedy z relacją coś jest nie tak, nigdy nie jest to wina jednej strony. To tyczy się nie tylko małżeństwa, ale także relacji rodziców z dziećmi. 

          Nie jesteś bliżej Boga i wszechwiedzy tylko dlatego, że masz ileś lat życia na swoim koncie, a co tydzień zajmujesz pierwszą ławkę w kościele. Nie stajesz się autorytetem, czy bożyszczem tylko dlatego, że zostałeś rodzicem. Miłość wymaga zrozumienia, że błędy są elementem naszego życia. Wcale nie popełniasz ich mniej, niż Twoje dziecko. A niezależnie od tego, czy masz lat trzydzieści, czy czterdzieści pięć, wciąż jest w Tobie ten sam szczeniak, który kiedyś rozlewał picie i grymasił na widok jedzenia.

          Trzymaj się ciepło, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Dzieci na kwarantannie. Jak przygotowuję się na drugi lockdown?

          Niestety epidemia koronawirusa rozkwita w najlepsze, mimo tego nadal są takie osoby, które nie wierzą w jego istnienie. Chociaż chciałabym żeby drugiego lockdownu nie było, logika nakazuje się go jednak spodziewać. Co w tym czasie robić z dziećmi?

          Photo by Jerry Wang on Unsplash

          Kilka podstawowych rzeczy

          Niektórzy kupują gry, książeczki i zabawki - jasne, jest to dobra opcja na przetrwanie lockdownu w domu z dziećmi. Nie jest to jednak opcja dla wszystkich, ponieważ nie każdego stać na masowe zakupy. Ale spokojnie! Możecie przygotować bilion zabaw z samego papieru i różnych innych materiałów znajdujących się w domu. Oto sprzęty, które moim zdaniem warto posiadać:
          • drukarka (może być czarno-biała)
          • laminator (niedawno były w Biedronce - koszt około 30-100 zł) 
          • zamienniki tuszów do drukarki (kupuję zamienniki za 1,50 zł sztuka)

          Jeśli zrobiliście duże zapasy wiosną

          Jeśli zostało Wam coś jeszcze z wiosennych zapasów, z pewnością uda Wam się przygotować różne masy plastyczne z tego, co posiadacie w domu. Różne ciastoliny są gwarancją doskonałej zabawy i zazwyczaj nie wymagają długich przygotowań. Wystarczy kilka minut i gotowe.

          Materiały drukowane

          Jak łatwo się domyślić, uwielbiam rozmaite materiały drukowane i chętnie wykorzystuję je do zabaw z moim dzieckiem, a także do edukacji domowej. Zabawa jest zazwyczaj podwójna, ponieważ razem przygotowujemy sobie to wszystko, czym później będziemy się bawić.

          Posiadanie laminatora ma wiele zalet. Mogłoby się wydawać, że jest to zbędny wydatek, ale pozwala zachować trwałość wydrukowanych kart, plansz i tworzyć plansze wielokrotnego użytku (np. możesz wydrukować labirynt, zalaminować go i użyć mazaka do tablic by rozwiązać zadanie - wystarczy zetrzeć go gąbką, a tablica będzie się nadawała do ponownego użytku). 

          Samodzielne przygotowywanie materiałów do zabawy uczy kreatywności, nieszablonowego myślenia, daje ogrom frajdy i pozwala znacznie zaoszczędzić pieniądze, mając przy tym znacznie więcej opcji na udaną zabawę. 

          Skąd brać materiały do druku

          Gdyby nie to, że pracuję jako copywriterka, pewnie całymi dniami projektowałabym materiały dla dzieci i udostępniała Wam je na tym blogu. Kto wie, może kiedyś będę miała tyle czasu, aby to robić na dużą skalę. W tej chwili zdarza mi się robić projekty dla mojego Syna, ale póki co nie robię ich tak wiele, by je tutaj udostępniać. Najczęściej korzystam z gotowych  materiałów, które docinam i laminuję. Chciałabym pokazać Wam moje ulubione źródła.

          Wśród polskich blogów zdecydowanie zwycięża moim zdaniem Pani Monia. I nie mówię tego tylko dlatego, że sama też jestem panią Monią. Uwielbiam poziom wiedzy i kreatywności tej kobiety! Bardzo wiele polskich materiałów pobieram właśnie z jej strony. Pani Monia to nie tylko ładne rysunki i grafiki, ale ogrom wiedzy merytorycznej, która okaże się przydatna nie tylko tym rodzicom, którzy posyłają dziecko do przedszkola, ale również tym, którzy są zdecydowani na edukację domową. 

          Spośród źródeł anglojęzycznych prawdziwym królestwem edukacji domowej i samodzielnie wykonywanych zadań jest strona 123Homeschool4me. Z całego serca ją Wam polecam, mnóstwo darmowych zadań do druku, inspiracji. Najważniejsze, że jest z czego wybierać i każdy maluch znajdzie coś dla siebie.

          Sprawdźcie koniecznie i trzymajcie się dzielnie, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Dlaczego Twoje dziecko ma prawo podejmować własne decyzje?

          Bycie rodzicem zawsze stwarza zagrożenie podążania za własnym autorytetem i bagatelizowania potrzeb dziecka. Jednak nie po to jesteśmy rodzicami, aby narzucać dzieciom własną wolę. Jesteśmy po to, aby je wspierać, pokazywać im świat i pozwalać na podejmowanie własnych decyzji. Kiedy zaczyna się dziecięce decydowanie?

          Małe dzieci, mały kłopot

          Strasznie nie lubię tego powiedzenia. A Wy? W ogóle mam wrażenie, że mamy w polskiej kulturze dużo takich przysłów, czy tekstów, które powtarzamy z dziada pradziada nie zastanawiając się nad nimi. Tymczasem dziecku, które je słyszy może być bardzo przykro. Inny przykład? Dzieci i ryby głosu nie mają - serio, co to za bzdury?

          Dziecko podejmując najdrobniejsze decyzje ugruntowuje swoje ja. Uczy się oddzielać siebie od otaczającego świata. Jasne, czasami napotyka na opór (przedmiot, którego nie ma siły przesunąć albo rodzic mówiący, że czegoś nie wolno), a to z kolei pozwala mu doświadczać własnych granic i poszukiwać sposobów na to, by je poszerzyć.

          Nie ma tego złego

          Dzieci dokonują pierwszych wyborów jeszcze zanim zaczną stawiać pierwsze kroki. Choć ich sposób komunikacji ze światem jest jeszcze ograniczony, już podejmują pierwsze decyzje. Np. w czasie rozszerzania diety, gdy okazuje się, że sama marchewka jest OK, ale marchewka z ziemniakami w ogóle nie wchodzi w grę. Te decyzje zmieniają się z czasem, podobnie jak zmienia się samo dziecko. I nie ma w tym nic złego, że wczoraj ziemniaki z marchewką były bleh a dzisiaj są całkiem w porządku.

          Z grubsza nie chodzi przecież o to, by na siłę przekonywać dziecko do marchewki w postaci gotowanej, może zasmakować w formie soku i też będzie dobrze. A nasze rodzicielskie troski zostaną zaspokojone tym, że jakieś witaminy z tej marchewki się jednak do dziecka przedostały.

          Poznaj żeby zrozumieć

          Dziecko na każdym etapie swojego rozwoju zasługuje na to, byśmy chcieli je poznawać. Eksperyment Milgrama pokazuje jak łatwo można wejść w rolę kata i ofiary w "odpowiednich" warunkach. Czasami już sama świadomość hierarchii danej relacji wystarczy do tego, by pójść o krok za daleko. Rodzicielstwo jest czymś absolutnie wyjątkowym, a każdy "krok za daleko" ma swoje konsekwencje w przyszłości życia dziecka, które stanie się najpierw młodym dorosłym, a później dorosłym.

          Rodzicielstwo oparte na szacunku i miłości, polega między innymi na tym, że pozwala się dziecku decydować w różnych kwestiach. Najpierw, są to drobne decyzje dopasowane do wieku, które z czasem stają się coraz większe. Jeśli masz w szafie milion bluzek, a Twoje dziecko nie chce ubrać bluzki, którą dla niego przygotowałaś, pokaż mu dwie inne. Daj wybór i pozwól podjąć decyzję.

          Dzieci nie są takie same

          Nie wszystkie lubią się bawić w ten sam sposób. Nie wszystkie lubią, jak się do nich mówi w określony sposób, czy żartuje. I nie ma w tym nic złego. Rodzicielstwo oparte na empatii i zrozumieniu, szanuje te granice i pokazuje, że czymś normalnym jest ich obrona, gdy są w jakiś sposób zagrożone. Wsparcie to miejsce na dziecięce decyzje, to zachęcanie do podejmowania prób w potencjalnie trudnych sytuacjach. 

          Nie ma to jednak nic wspólnego z bezwarunkowymi zakazami i bezdyskusyjną dyscypliną. Każdy człowiek powinien mieć przestrzeń do tego, by być tym, kim jest. Również maluch, który nie potrafi komunikować się jeszcze ze światem przy użyciu zdań podrzędnie złożonych.

          Trzymajcie się ciepło, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak sobie radzić z zaparciami u dziecka?

          O dziecięcych zaparciach krążą legendy. Czasami stan ten trwa dobę, ale są też rodzice, którzy mówią o czterech dniach. Nie jest to ani zdrowa sytuacja, ani przyjemna. Jak sobie z tym radzić i jak pomóc dziecku naturalnymi sposobami?

          Jeśli dieta nie jest rozszerzona

          Jeżeli Twoje dziecko nie ma jeszcze rozszerzonej diety, ale już ma problemy z zaparciami, musisz od razu wprowadzić pewne zmiany. Jeśli karmisz piersią, zastanów się co jesz i w jakich ilościach. Pamiętaj, że Twoja dieta nie jest obojętna dla maluszka. Jeśli Twoje dziecko jest karmione mlekiem modyfikowanym, jest możliwe, że nie odpowiada mu jego skład. Warto skonsultować się z pediatrą i poszukać innego mleka. 

          Jeśli już zaczęłaś rozszerzanie diety i nagle zaczęły się problemy z zaparciami, jest bardzo możliwe, że jakiś produkt jest szkodliwy dla dziecka. Jedno jest pewne... Wszelkie słoiczki kupione w sklepie, u większości dzieci powodują ogromne, bolesne zaparcia. Zwłaszcza, jeżeli są spożywane regularnie. Samodzielne przygotowanie takich słoiczków z dużym zapasem jest możliwe, jeżeli uda Ci się poświęcić na to jeden dzień w tygodniu.

          Śliwki mają moc

          Jeżeli nie wierzysz, najedz się śliwek i popij wodą lub maślanką. U malucha można je podać w płatkach owsianych lub orkiszowych. Bardzo dobrze zadziałają na jelita i pomogą dziecku się wypróżnić. Można wkomponować je również w placuszki owsiane albo ugotować kompot. Efekt? Niemalże błyskawiczny. Wszystko zależy od tego, jak duży jest problem do rozwiązania.

          Surowe jabłko

          Surowe jabłko od lat cieszy się dobrą sławą w walce z zaparciami. Jeżeli dopiero zaczynasz rozszerzać dietę swojemu dziecku, przetrzyj jabłko na tarce i podawaj małą łyżeczką. Jeśli Twoje dziecko jest większe i je samodzielnie, pokrój owoc w kawałki i postaw w zasięgu dziecka. Ta smaczna przekąska z pewnością rozwiąże brzuszkowe problemy. 

          Witamina C z kapusty

          Kiszona kapusta również działa rozluźniająco, jednak nie zawsze warto ją podawać maluchowi. Może być po prostu zbyt ciężka. Zamiast tego doskonale sprawdzi się witamina C z kapusty dodawana do picia. Znajdziesz ją w sklepach ekologicznych i na aukcjach "bio". Witamina ma to do siebie, że nie tylko wzmacnia odporność, ale również przeczyszcza. Pamiętaj, by dosłodzić napój sokiem, kompotem lub miodem. Bardzo kwaśny smak może zniechęcić dziecko do napoju.

          Ale uwaga!

          Jeżeli Twoje dziecko ma duży problem z wypróżnieniem, warto spróbować wszystkich powyższych sposobów. Warto pamiętać też o wpływie witaminy D na organizm. Jeżeli suplementujesz ją dziecku, pamiętaj, że działa zatwardzająco. Nie warto z tego powodu z niej rezygnować, trzeba po prostu zwrócić większą uwagę na codzienną dietę dziecka. I zadbać o to, aby wszystkie czynniki równoważyły się ze sobą.

          Trzymaj się zdrowo, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak się modlić z dzieckiem?

          Modlitwa z dzieckiem to ważny element codzienności. Nie ma nic wspólnego z pustym wyklepywaniem formułek, ale wyczerpuje się we wszystkim tym, o czym jest mowa w modlitwie "Ojcze nasz".

          P jak przemyślenia

          Wielu z nas zna modlitwę "Ojcze nasz" a jednak nie ma kompletnie pojęcia, o czym ona jest. Zwykle przy "ale nas zbaw ode złego" jesteśmy już myślami w kolejnym dniu, albo w filmie, który chcielibyśmy zaraz obejrzeć i cieszymy się, że dotarliśmy do końca. Odhaczone, można żyć dalej.

          Uczenie dziecka takiej postawy jest niczym innym, jak powielaniem błędnego kręgu, w którym Bóg staje się kimś na kształt urzędnika. Da nam spokój, kiedy odbimbamy swoje - tymczasem wcale nie o to chodzi. 

          3 jak Trójca

          Modlitwę dziecka da się streścić w trzech słowach: proszę, dziękuję i przepraszam. Jeśli bliżej przyjrzysz się tekstowi "Ojcze nasz", zauważysz, że nie jest to tylko modlitwa do Boga Ojca, ale również instrukcja obsługi, w której zawarte są wszystkie te elementy. Wyraźnie jest w niej powiedziane, jak się modlić i jaką postawę przyjąć wobec Boga.

          Pewnie zastanawiasz się do czego to zmierza, czy dwulatek da radę nauczyć się odmawiać "Ojcze nasz"? Czy nie jest to dla niego zbyt trudne? Jeśli Twoje myśli zaprowadziły Cię do tego pytania, to znaczy, że jeszcze nie chwytasz o co mi chodzi. 

          Otwórz i zamknij dzień

          Kiedy myślisz "modlitwa", w Twojej głowie otwiera się zapewne klapka pod tytułem "wieczór". A gdyby tak zrobić z niej klamrę, która otwiera i zamyka dzień? O ile, wieczorna modlitwa jest w porządku, czasami jest ostatnim, o czym myślimy. A żywa relacja, znaczy tyle, że chcemy pozostać "in touch". Najlepiej przez cały dzień.

          Jak zrobić to z dzieckiem? Najpierw wyjdź z myślenia o tym, że koniecznie trzeba uklęknąć w ciszy i dopiero wtedy klimat wpasowuje się w boskie wymagania. Możesz chwalić Boga podczas smażenia jajecznicy, czy mycia zapyziałej kabiny prysznicowej - On jest z Tobą nawet wtedy. 

          Modlitwa z dzieckiem, Twoje know how

          Modlitwę z dzieckiem najlepiej rozpocząć rano. To moment, w którym warto podziękować za dobry sen i poprosić o wszystko to, o co chcielibyśmy poprosić. Ważne, żeby było to zrozumiałe dla dziecka. W takim układzie najlepiej poprosić o: dobrą zabawę z rodzicami, żebyśmy byli spokojni i się nie kłócili, o zdrowie, o pogodę na spacer. Jeśli Twoje dziecko chce poprosić o okazję do budowania z klocków - to jest OK. To są rzeczy, które są dla niego ważne na tym etapie rozwoju.

          Poranną modlitwę możesz rozpocząć przy śniadaniu, albo w drodze do szkoły. Tak naprawdę nie chodzi o idealne warunki, ale o to, żeby znaleźć taki moment, w którym dziecko będzie w stanie się skupić. Nie ma większego znaczenia, czy to będzie pomiędzy jedną kanapką a drugą, czy w łóżku zaraz po obudzeniu.

          Wieczorna modlitwa polega na tym, że przypominamy sobie wszystkie pozytywne rzeczy, które miały miejsce w ciągu dnia, opowiadamy sobie o nich i dziękujemy za nie. Przepraszamy za to, co można było zrobić lepiej i prosimy o dobry sen. Najwygodniej przeprowadzić ją w łóżku lub w przyciemnionym pokoju tuż przed spaniem.

          R jak relacja i S jak serce

          Prostota modlitwy nie jest żadną przeszkodą, ale pomaga budować relację z Bogiem w oparciu o to, co dziecko zna i rozumie. I co najważniejsze, wypływa z serca. Nie jest narzucona przez dorosłego, próbującego wkładać maluchowi w usta słowa, które na tym etapie z niczym mu się nie kojarzą. Takie zwyczajne podejście do sprawy wpisuje Boga w naszą codzienność i pozwala zachować żywą relację.

          Trzymajcie się razem, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak kupować zabawki dla dziecka?

          Kupowanie zabawek to sama przyjemność. Półki sklepowe uginają się od pięknych samochodzików, lalek, czy zabawek interaktywnych. Czy wybór jest rzeczywiście taki prosty? Czy są to wartościowe prezenty?

          zabawki

          Dużo, mało, czy wcale?

          Kupując zabawki łatwo przesadzić. Ile rodziców, tyle przekonań. Jedni uważają, że dziecko powinno mieć dużo zabawek, inni, że mało, a jeszcze inni wybierają ascetyczne montessori i twierdzą, że zabawki dziecku wcale nie są potrzebne - może przecież zrobić je sobie samodzielnie. Pytanie jednak nie brzmi "ile", ale "jak".

          Kryteria wyboru

          Kupując prezent dla dziecka warto postępować według wytycznych. Mogą okazać się pomocne, szczególnie wtedy, kiedy kupujemy prezent dla dziecka spoza rodziny i niespecjalnie wiemy, na co się zdecydować. Jakimi kryteriami warto się posługiwać?
          • Dopasuj do wieku - jeśli zabawka będzie zbyt dziecinna, dobra zabawa prędko się skończy. Jeśli będzie zbyt "dorosła" może wprowadzić dziecko w zakłopotanie (nie będzie wiedziało, co z nią zrobić), albo może okazać się niebezpieczna ze względu na zbyt małe elementy.
          • Dopasuj do zainteresowań - nawet maluchy, które jeszcze nie potrafią wypowiadać słów, już mają swoje zainteresowania. Dlatego warto dowiedzieć się najpierw, czym dziecko się interesuje.
          • Droga czy tania -  z perspektywy dziecka nie ma to tak naprawdę większego znaczenia. Może się tak zdarzyć, że samochodzik za 5 zł ucieszy bardziej, niż wielki samochód za 300 zł z mnóstwem gadżetów.

          Jakie zabawki warto kupować?

          Najlepsze zabawki to te, które oferują różne możliwości. Nic dziwnego, że dzieci często cenią  sobie klocki, czy zestawy kreatywne. To zabawa praktycznie niczym nieograniczona. Jej tor wyznacza dziecięca wyobraźnia. Kupując zabawki, warto również inwestować w takie zabawki, które zapewnią nam wspólną aktywność z dzieckiem. To doskonała okazja do budowania więzi i świetnej zabawy, zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.

          Trzymajcie się wesoło,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Dlaczego Twoje dziecko potrzebuje wolności?

          Rodzina to nie produkcja żołnierzy, którzy będą się podporządkowywać rodzicom niezależnie od okoliczności. Dziecko ma czuć się bezpieczne i kochane, to stan początkowy, a nie coś, na co trzeba sobie zasłużyć. Dlaczego Twoje dziecko potrzebuje wolności? 

          Photo by Caleb Woods on Unsplash

          Czy bunt to kwestia wieku?

          Buntownicze dzieci nie biorą się znikąd. Chociaż łatwo jest powiedzieć: bunt dwulatka, bunt trzylatka... Czy zawsze jest to prawda? Niekoniecznie. Dzieci mają w sobie potrzebę samodzielności. Chcą się rozwijać, chcą być za coś odpowiedzialne. Chcą mieć poczucie kontroli nad własnym ciałem i potrzebami fizjologicznymi. Jeżeli rodzic nie pozwala dziecku oddzielić się od siebie na tyle, na ile ono tego potrzebuje, może dojść do tzw. "buntu dwulatka", czyli otwartej walki o autonomię. 

          Po co dzieciom wolność?

          Każdy człowiek potrzebuje wolności. Wolności myśli, wolności działania, wolności własnych przeżyć psychicznych itd. Granicą jest tutaj tak naprawdę bezpieczeństwo i zdrowie własne, oraz innych. Dlaczego w takim razie rodzice tak często dziwią się, że ich dzieci chcą robić coś po swojemu? O byciu człowiekiem nie decyduje przecież wzrost, ani liczba przeżytych lat.

          Miłość i wolność

          Wychowanie w miłości to równocześnie wychowanie w wolności. To zgoda na rozwój, który jest nieodłączną częścią życia. To pozwalanie na wzrastanie i równoczesne budowanie w dziecku poczucia własnej wartości. To miłość, która nie uzależnia i pozostawia miejsce na bycie sobą.

          Trzymajcie się blisko,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Czemu warto mieć czas na nudę?

          Choć we współczesnym świecie dominuje trend, by zarzucać dzieci jak największą ilością zajęć, niekoniecznie jest to dobra strategia. Dziecko, tak, jak każdy człowiek potrzebuje czasu dla siebie, zdrowej nudy i po prostu... swobody. Po co dzieciom czas na nudę? I dlaczego jest taki ważny?

          Photo by Caleb Woods on Unsplash

          Mali pracoholicy

          Dzień wypełniony po brzegi zajęciami to domena pracoholików i osób, które uciekają w działanie od własnych problemów. O ile aktywność jest czymś wartościowym i pożądanym, o tyle pracoholizm jest na dłuższą metę męczący i depresjogenny. Tak samo działa zarówno u ludzi dorosłych, jak i u dzieci.

          Miejsce na myśl

          Aby jakaś myśl mogła się pojawić, potrzebuje miejsca w terminarzu. Dzieci muszą mieć czas na nudę, ponieważ to właśnie ona rozwija kreatywność. To czas, w którym kreują się nowe ścieżki myślenia. Nuda to stan przejściowy, dziecko poznaje siebie, uczy się planować własny czas i angażować innych, jeśli są obok.

          Edukacja i lenistwo

          Bez nudy, spokoju i snu, nie da się prawidłowo przetwarzać informacji dostarczanych w ciągu dnia. Mózg pracuje optymalnie wtedy, gdy jego metabolizm jest zrównoważony. Dzieci, które są nieustannie obciążane obowiązkami i wygórowanymi wymaganiami, mogą doświadczać patologicznej bezsenności i nieustannego niepokoju. Równowaga przeżyć jest bardzo ważna, jeśli dajemy czas na aktywność, dajmy czas na bezczynność.

          Ponad wszystko dzieci potrzebują czasu, w którym będą czuły się kochane. Miarą miłości nie jest stawanie na rzęsach i ciągłe wyszukiwanie zajęć edukacyjnych. Czasami dobrze jest po prostu polenić się przy bajce i poprzytulać.

          Trzymajcie się razem, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Malowanie palcami: po co to robić?

          Kiedy rodzice słyszą o malowaniu palcami, bardzo często w ich głowach zapala się czerwona lampka. Oczami wyobraźni widzą chaos i ślady małych, kolorowych paluszków na ścianach. Czy tak musi wyglądać malowanie palcami i czy trzeba się bać tej aktywności? Po co w ogóle pozwalać dziecku na tę zabawę?

          Kreatywność kształtowana od początku

          Kreatywność to cecha ludzi mądrych, którzy potrafią wykraczać poza schematy i używać własnej wyobraźni. Kształtuje się najintensywniej w okresie dzieciństwa, ponieważ właśnie wtedy nasza wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. Wiele zależy od tego, czy żyjemy w otoczeniu, które pozwala nam na kreatywność, czy w otoczeniu, które nie toleruje żadnych wykroczeń poza określony schemat działania.

          Malowanie palcami to nie tragedia

          Malowanie palcami wcale nie musi kończyć się upaćkanymi ścianami. Z pewnością masz w domu stare prześcieradło, którym jesteś w stanie nakryć dużą powierzchnię na podłodze. Na tak przygotowanym miejscu roboczym połóż kartkę i farbki. Zadbaj też o to, aby Twoje dziecko miało zestaw ciuchów roboczych, które z założenia będą służyć do różnych prac brudzących. Ty nie będziesz denerwowała się, że poplamiła się ulubiona bluzeczka, a dziecko będzie miało swobodę artystyczną. Po zakończonej pracy zwijasz prześcieradło, zdejmujesz maluchowi ciuchy robocze i wrzucasz wszystko do pralki. 

          Po co malować palcami?

          Malowanie palcami to dla dziecka okazja do ekspresji. To jeden z najlepszych sposobów na kreatywne wyrażanie siebie, a także miły sposób na spędzanie czasu z rodzicami. Jednak to nie wszystko. Podczas malowania palcami, dziecko trenuje mięśnie dłoni i palców, a także uczy się mieszania kolorów. W ten sposób uwrażliwia się na różne bodźce, uczy się faktur (gładki, śliski, szorstki), doskonali sprawności manualne, doświadcza wolności, a także wycisza się i uspokaja. Dzięki tej aktywności wzmacnia również poczucie własnej wartości.

          Trzymajcie się kolorowo i zróbcie miejsce na kreatywność, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Moje dziecko nie lubi warzyw. Co robić?

          Dzieci często nie lubią warzyw. Powodów może być wiele. Najczęściej problem pojawia się wtedy, kiedy rodzice nakłaniają dziecko do jedzenia warzyw, a sami ich nie jedzą. Łatwo wtedy o dysonans rodzący problemy. Co robić, gdy Twoje dziecko nie lubi warzyw?

          Najlepsze przemytniczki 

          Matki to najlepsze przemytniczki na świecie. Przez wiele pokoleń wypracowałyśmy sobie metody tajemniczego podkładania dzieciom warzyw, o ile ta taktyka jest do pewnego stopnia dobra, o tyle szkodzi w nadmiarze. Tak, jak wszystko. Przemycać, czy nie przemycać?

          Nie zmuszaj, spróbuj zrozumieć

          Dziecko też człowiek. Ma swoje smaki i upodobania. Nie ma sensu wmuszać mu jedzenia na siłę. Ty też nie jesz rzeczy, których nie lubisz. Czasami nie chodzi wcale o konkretne warzywo, ale o formę jego podania. Co to znaczy? Być może Twoje dziecko nie zje szpinaku, kiedy ten spoczywa sobie w formie sałatki na talerzu, ale być może zje szpinak w pierogach? 

          Pracuj z tym, co jest lubiane

          Twoje dziecko ma swoje upodobania. Na pewno są takie rzeczy, które lubi. I tutaj jest pole do Twoich popisów kulinarnych. Jeśli Twoje dziecko lubi makaron spaghetti, spróbuj dodać do normalnego przepisu także innych warzyw. Takich, które nie zmienią podstawowego smaku potrawy, ale ich obecność będzie korzystna dla dziecka.

          Trzymajcie się i myślcie kreatywnie, nawet w kuchni
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Relaks mamy: a co to takiego?

          Charakterystyczną cechą mam jest to, że bardzo często i bardzo dużo myślą o innych, ale zapominają o sobie. Ten wpis kieruję do Was drogie Mamy. I przypominam, że nam również należy się odpoczynek, zapewniam Was, że świat się w tym czasie nie zawali. Jak odpoczywać?

          Żeby mieć energię, trzeba skądś ją czerpać

          Jeśli jesteś aktywną mamą dla swoich dzieci i zależy Ci na tym, by energicznie wspierać ich rozwój, a równocześnie być dla nich azylem i źródłem dobrej zabawy, sama musisz skądś czerpać energię, którą przekazujesz. Jeżeli tego nie robisz, Twoje frustracje rosną, zmęczenie i niezadowolenie z życia również. 

          Do tego ostatniego się prawdopodobnie nie przyznasz, ale powiedzmy sobie jasno: matka też człowiek! A każdy człowiek, który jest permanentnie zmęczony, nie potrafi czerpać radości z życia, bo nie ma na to sił przerobowych. Czy w takim razie potrzebujesz odpoczynku? Tak, potrzebujesz.

          15 minut robi różnicę

          Nawet jeśli jesteś bardzo zapracowana i nie masz dużo wolnego czasu do zagospodarowania, piętnaście minut ciszy - naprawdę robi różnicę. Możesz to połączyć z piciem kawy na balkonie i wzięciem kilku głębokich wdechów na nadchodzący dzień. 

          Możesz wykorzystać ten czas, w którym dziećmi zajmuje się tata i zamiast zapierniczać po całym domu, sprzątać co popadnie, zrobić sobie maseczkę i usiąść wygodnie w fotelu. Albo poświęcić ten czas na własne hobby, czy czytanie ulubionej książki. Możesz nie wierzyć, ale tak naładowana, znacznie szybciej i produktywniej wykonasz obowiązki domowe.

          Nie oczekuj, komunikuj

          Nie oczekuj, że otoczenie zorientuje się, że nadchodzi Twój kres wytrzymałości. Jeżeli nie mówisz, nie dajesz poznać drugiej stronie własnych granic, to nie dziw się, że Twój Mąż nie ma pojęcia, że już jesteś zmęczona i potrzebujesz wytchnienia. Jeżeli pokazujesz się z tej tytanicznej strony, która robi wszystko na pełnych obrotach, nie prosząc o żadne wsparcie i nic nie odpuszczając, nie dziw się, że tak jesteś odbierana. 

          Jesteś zmęczona? Nie mów: "Rusz łaskawie tyłek!". Powiedz: "Jestem zmęczona, potrzebuję wytchnienia". Nie chodzi o to, żeby atakować własnym zmęczeniem drugą osobę. A jeśli chodzisz cały dzień naminowana, bo Twój Mąż czegoś nie zrobił, to zastanów się, czy powiedziałaś mu, żeby to zrobił? Zamiast oczekiwać i buczeć, po prostu powiedz jasno. Zobaczysz jak bardzo usprawni to komunikację między Wami, a przy tym zyskasz czas i możliwości do własnego odpoczynku.

          Kochane Mamy, nie musicie być tytanami, i tak jesteście najlepsze na świecie, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          3 bajki, które warto oglądać

          Nie każdą bajkę warto oglądać. A niektórym rodzicom po prostu brakuje czasu na odpowiednie dobranie repertuaru dla swojej pociechy. W tym wpisie opowiem Wam o 3 bajkach, które nie tylko bawią, ale również uczą. Jakie bajki warto oglądać? I dlaczego? 

          Kotociaki

          W ostatnim czasie zwróciłam uwagę na Kotociaki. Jest to bajka dostępna zarówno na Netflixie, jak i na YouTube. Z łatwością znajdziecie odcinki tego serialu. Jej niewątpliwą zaletą jest to, że posiada odpowiednią dawkę szaleństwa, którego zazwyczaj poszukują dzieci, a przy tym także uczy. 

          Szczególnie zapadł mi w głowę odcinek, w którym Kotociaki były niegrzeczne i rodzice posłużyli się podstępem, aby im pokazać, jak takie zachowania są odbierane przez resztę otoczenia. Rodzice zaprosili Wujka Muffinka i kazali mu zachowywać się niegrzecznie, nieznośnie. Wujek Muffinek doskonale wcielił się w aktorską rolę, a dzieci szybko zrozumiały, że... coś tu jest nie tak.

          Ciekawski George

          To opowieść o pewnej niesfornej małpce pod opieką Pana W Żółtym Kapeluszu. Także jest łatwo dostępna, odcinki znajdziecie na YouTube. George uosabia dziecięcą ciekawość, pragnienie poznawania i doświadczania świata i często pakuje się z tego powodu w różne kłopoty, oraz nieporozumienia. Równocześnie George ma dobre serce, uwielbia pomagać, kocha zwierzęta, a jego "psoty" wynikają często z nieporozumienia.

          W jednym z odcinków George uczy się liczyć. Próbuje zrozumieć co to znaczy "tuzin" i jak liczba zmienia się, kiedy dopisujemy zero na końcu. W efekcie, kiedy Pan w Żółtym Kapeluszu prosi George'a o kupienie racuchów. Małpka zamawia niechcący dwanaście tuzinów racuchów...

          Dzielny Lew Eryk

          Ubolewam nad tym, że Dzielny Lew Eryk ma tak mało odcinków. To bajka, która wycisza, cieszy, a także uczy. Pośród odcinków znajdziemy takie tematy jak: pokonywanie lęku przed myciem głowy i fryzjerem, pokonywanie lęku przed burzą, przygotowywanie domu na narodziny siostrzyczki, czy przetrwanie, kiedy mama musi wyjść z domu.

          Choć jest to propozycja raczej dla najmłodszych, dzieci w wieku 2-3 lat również są w stanie znaleźć w tej bajce coś ciekawego dla siebie. Niektóre odcinki są dostępne na YouTube, a bajka jest emitowana na kanale Mini Mini.

          Miejcie baczenie na to, co oglądają Wasze dzieci i odprężcie się w tym czasie,
          Cześć!

          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Rowerek biegowy: czemu warto go kupić?

          Rowerki biegowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem, zarówno wśród rodziców, jak i wśród dzieci. Nic dziwnego! Przyzwyczajają dziecko do jazdy na rowerze i oswajają lęk przed dwoma kółkami, a przy tym jazda sprawia ogromną frajdę. Ale to nie wszystko. Jakie inne zalety posiada rowerek biegowy?

          fot. Markus Spiske

          Całościowe dotlenienie organizmu

          Jeżdżąc na rowerze, dziecko spędza dużo czasu na powietrzu. To powoduje, że dotlenia ono swój organizm, a przy tym uwalnia nagromadzoną energię. Dziecko po takim zdrowym zmęczeniu, wieczorem z pewnością łatwiej zaśnie. Zarówno ruch, jak i dotlenianie organizmu, mają ogromne znaczenie dla jakości naszego snu.

          Wspomaganie motoryki

          Podczas jazdy na rowerze dziecko ćwiczy wszystkie swoje mięśnie. A co najważniejsze, ruch odbywa się poprzez zabawę. Ponadto rowerek biegowy poprawia również równowagę, a także stanowi ćwiczenie rehabilitacyjne dla dzieci, które zaczęły chodzić zbyt szybko i stawiają nóżki nieco do środka.

          Większa mobilność, więcej możliwości

          Dziecko na rowerku biegowym ma poczucie większej kontroli. Czuje się jak pełnoprawny rowerzysta i jeździ z radością pokonując coraz dłuższe dystanse. Dzieciom, które jeździły na rowerkach biegowych łatwiej jest pominąć etap czterech kółek. Rower jest dla nich czymś naturalnym, a perspektywa dwóch kółek nie przeraża tak bardzo.

          Bawcie się świetnie na świeżym powietrzu,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Czemu nie warto przegrzewać dziecka?

          Każdy rodzic pragnie zadbać o zdrowie swojego dziecka. Nic dziwnego, że kiedy tylko pojawią się pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni, sięgamy do szafy po cieplejsze ubrania. Jednak nie należy z tym przesadzać. Jakie konsekwencje dla zdrowia dziecka ma przegrzanie?

          jesien-dziecko
          Photo by Scott Webb on Unsplash

          Układ odpornościowy dojrzewa powoli

          Układ odpornościowy kształtuje się przez całe dzieciństwo. Dojrzewa dopiero w okolicy 12stych urodzin. Przez te wszystkie lata uczy się rozpoznawać chorobotwórcze drobnoustroje. W naszym organizmie funkcję ochronną pełnią leukocyty. Kiedy układ immunologiczny działa sprawnie, potrafią z łatwością pokonać bakterie i wirusy.

          Konsekwencje przegrzewania

          Organizm od początku przyzwyczajony do niższych temperatur lepiej poradzi sobie z patogenami. Przegrzewanie zaburza termoregulację i sprawia, że nawet lekki jesienny wiatr może wyziębić dziecko. Warto zauważyć, że starsze dzieci (chodzące) są w ciągłym ruchu, więc powinny być ubrane lżej niż dorośli. Z powodu ciągłej aktywności fizycznej, w większości przypadków jest im o wiele cieplej, niż nam.

          Hartowanie na odporność

          Hartowanie to jeden z najstarszych sposobów nabierania odporności. Spacery niezależnie od pogody są bardzo ważne. Nawet w deszczu można przecież bawić się świetnie. Jednak uwagę powinniśmy zwracać też na warunki panujące w mieszkaniu. Należy często otwierać okna i wpuszczać do domu zimne powietrze, szczególnie rano i wieczorem.

          Niskie temperatury na alergię

          W niskich temperaturach łatwiej jest zminimalizować alergiczne zmiany skórne. Naskórek w tym czasie nie swędzi, a rany goją się szybciej. Jednak to nie wszystko. Chłód poprawia także krążenie i dotlenia tkanki ciała, powodując tym samym zahartowanie organizmu.

          Chłód na przeziębienie

          Niejednokrotnie zdarza się, że pediatrzy zalecają wychodzić z dziećmi na spacer, nawet gdy te są przeziębione. Okazuje się, że chłodne powietrze pomaga szybciej pokonać przeziębienie, a nawet łagodzi skutki alergii, np. kaszel. Dzieje się tak dlatego, że zimne powietrze obkurcza naczynia krwionośne, powodując zmniejszenie obrzęku śluzówki nosa i ułatwiając oddychanie.

          Umiar jest najważniejszy

          Dzieci najczęściej przegrzewamy z troski. Wydaje nam się, że ciepło uchroni je przed infekcją. Jest to przekonanie, które w naszym społeczeństwie panuje od lat. Warto jednak i w tym zachować umiar. Zamiast przegrzewać, hartujmy i razem z naszymi dziećmi cieszmy się każdą pogodą.

          Trzymajcie się zdrowo,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak pożegnać się z pieluchą?

          Pożegnanie z pieluchą to trudny czas dla rodziców. Jeszcze trudniejszy jest on dla dzieci, które z różnych powodów mogą nie być przekonane do nocnika. Jak sobie radzić w tym okresie?


          Właściwa optyka to podstawa

          Zdejmij własne okulary i ubierz okulary dziecka. Niezależnie od tego, jak rozrośnie się Twoje pranie i ile razy będziesz czyścić podłogę, dla Twojego dziecka ta zmiana jest cięższa, niż dla Ciebie. Dzieci czują się dobrze w rzeczywistości, którą znają. Każda zmiana to dla nich ogromny przełom, dlatego należy podchodzić do sprawy z odpowiednią wrażliwością.

          Rób zapowiedzi

          Dawanie instrukcji obsługi to ważny element wychowania. Jeżeli mówisz dziecku, co po czym następuje i powtarzasz to, nie ma żadnego zaskoczenia, gdy to się wydarza. Jeśli zauważyłaś, że Twoje dziecko jest już gotowe na zmianę, zacznij mu o niej opowiadać. Przy każdej zmianie pieluchy mów jak to będzie, pozwalaj na bieganie po domu w samych majtkach i stopniowo wydłużaj ten czas.

          Nie zachowuj się jak gangster

          Twoją misją nie jest posadzenie dziecka na nocnik, kiedy ono zapiera się rękami i nogami. Kiedy daje wyraźne sygnały, że nie chce, albo się boi. Twoją misją jest doprowadzenie do momentu, w którym dziecko ZROZUMIE, że tak się robi. Nie osiągniesz tego krzykiem i zmuszaniem, ale cierpliwością i wyrozumiałością.

          Moje dziecko nie chce siadać na nocnik

          Jeśli tak jest, dowiedz się dlaczego. Dzieci mówią, nawet jeśli nie potrafią jeszcze wypowiadać się pełnymi zdaniami. To, że Twoje dziecko nie chce siadać na nocnik, może wiązać się z tym, że potrzebuje intymności. Umówmy się, załatwianie się to nie jest publiczne wydarzenie. Sami nie załatwiamy potrzeb fizjologicznych przy bandzie wtórujących wujków, czy dziadków, dlaczego w takim razie czasami wymaga się tego od dziecka?

          Dziecko też człowiek

          Dziecko nie staje się człowiekiem po osiągnięciu pewnego wieku. Jest człowiekiem niezależnie od tego, czy ma dwa lata, dwanaście, czy dwadzieścia sześć. To człowiek, którego potrzeby należy szanować i wspierać jego rozwój, w oparciu o jego indywidualną wrażliwość. Bycie sobą to nie przywilej, który osiąga się w określonym wieku. 

          Trzymajcie się ciepło i zrzucajcie pieluchy z uśmiechem,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak wybrać buty dla dziecka?

          Z pewnością na zawsze zapamiętasz moment, w którym Twoje dziecko postawi swoje pierwsze kroki. Szczególnie w tym okresie warto zadbać o jego bezpieczeństwo i zdrowie stóp. Jak wybrać odpowiednie buty dla dziecka?

          Rozmiar ma znaczenie

          Rozmiar buta ma ogromne znaczenie. Zbyt mały but będzie deformował stopę, a zbyt duży może spowodować, że dziecko zacznie przewracać się o własne nogi. Zamieszania w sklepie da się uniknąć. Możesz kupić miarkę do dziecięcych stóp (jest to wydatek kilku złotych) albo odrysować stopę dziecka na kartce papieru i zmierzyć odległość od pięty do najdłuższego palca. Długość stopy dziecka pomoże Ci dopasować odpowiedni rozmiar.

          Nie za ciasno, nie za luźno

          But na stopie dziecka nie powinien być zbyt ciasny. To ważne, by zachować odrobinę luzu. Między dużym palcem u stopy, a krawędzią buta powinien być około centymetr różnicy. Jak to sprawdzić? Dosuń dziecku stopę jak najdalej krawędzi buta i sprawdź, czy między jego piętą, a tylną krawędzią buta zmieści się Twój palec.

          Stabilny i oddychający

          But powinien być stabilny i oddychający. Unikajcie butów, które wyprodukowano z nieoddychających materiałów. Zwracajcie też uwagę na ich stabilność. Mają trzymać stopę, ale równocześnie pozwalać na to, by stopa znajdująca się w bucie mogła swobodnie pracować.

          Jakich butów unikać?

          Należy unikać butów z odsłoniętą piętą, a także butów wsuwanych. Stopa dziecka dopiero się kształtuje, zbyt luźne buty mogą doprowadzić do jej deformacji. Lepiej unikać również butów z płaską podeszwą. Młody odkrywca powinien mieć podeszwę chropowatą. Zapewni lepszą przyczepność i zapobieganie ewentualnym poślizgom. 

          Trzymajcie się zdrowo i dbajcie o stópki Waszych pociech, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Czy dziecko powinno być posłuszne?

          Posłuszeństwo to cecha pożądana przez wielu rodziców, ale czy jest najważniejsza? Czy dziecko powinno być przede wszystkim posłuszne? Czy "grzeczny" to znaczy "posłuszny"?


          Dobre posłuszeństwo

          Posłuszeństwo do pewnego stopnia powinno być wymagane. Głównie ze względu na bezpieczeństwo dzieci. Nie znają jeszcze świata i wszystkich jego zależności. Nic więc dziwnego, że wymagamy posłuszeństwa np. podczas wspólnego przechodzenia przez ulicę.

          Pokusa autorytetu

          Rodzice zawsze w jakimś stopniu są autorytetami w oczach swoich dzieci. Zwłaszcza na początku życia, są przecież tymi, którzy pokazują świat i pomagają stawiać w nim pierwsze kroki. W niektórych rodzicach rodzi to potrzebę bycia bezdyskusyjnie słuchanymi, czy tak powinno być? Jak to jest z tym posłuszeństwem?

          Posłuszny lecz ograniczony

          Przesadne posłuszeństwo rodzi różne ograniczenia, nie tylko fizyczne ale też umysłowe. Nagle okazuje się, że dzieci, które muszą być we wszystkim posłuszne rodzicom, nie mają własnego zdania, nie są samodzielne i nie potrafią funkcjonować jako odrębne jednostki.

          Nadmiar posłuszeństwa

          Nadmierne posłuszeństwo może rozwijać w dzieciach rozmaite zaburzenia osobowości. Człowiek, który musi we wszystkim słuchać rodziców, staje się pozbawiony możliwości dojścia do tego, kim jest, co lubi, jakie są jego zainteresowania. Bardzo często cierpi też na rozmaite dysfunkcje w życiu dorosłym. Może mieć np. problem w podejmowaniu decyzji, czy w sytuacjach wymagających dokonania samodzielnej oceny. 

          Co w takim razie powinniśmy robić? Najlepiej zacząć od pytania: czy chcemy wychowywać pionki do gry planszowej zwanej życiem, czy mądrych ludzi, którzy podejmują samodzielne decyzje i dzielnie (lecz po swojemu) idą przez życie?

          Trzymajcie się zdrowo i pozytywnie,
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          10000 kroków: hit czy kit?

          10 000 kroków to około 8 kilometrów. Rzeczywista liczba zależy od tego, kto je wykonuje i jakie ma proporcje ciała. Jakiś czas temu zrobiło się głośno o krokach. Czy to tylko trend? Czy rzeczywiście coś w tym jest?


          Hit czy kit?

          Na pewno przynajmniej raz słyszeliście o aplikacjach liczących kroki. Zwykle aplikacje powiadamiają o tym, ile jeszcze zostało do osiągnięcia tych upragnionych 10 000. Podobno to właśnie ta liczba ma nam zapewnić dobre zdrowie i optymalną ilość ruchu każdego dnia. A ile w tym prawdy?

          Niepotrzebna aplikacja

          Tak naprawdę wystarczy podążać za potrzebami własnego dziecka. Nie miałam nigdy żadnej aplikacji mówiącej o tym, czy już przeszłam 10 000 kroków, czy jeszcze nie. Jednak zaobserwowałam na smartwatchu, że podążając za moim Synem robię od jakiegoś czasu 17 000 kroków dziennie. I nie chodzi o spacery po mieszkaniu, ale o nasze codzienne wyprawy, których on sam jest inicjatorem.

          Samopoczucie najważniejsze

          Co zauważyłam? Mam więcej pozytywnej energii i rzadziej patrzę na trudności, jak na problemy. Rzadziej też się męczę, bo bardzo często jedna wyprawa napędza drugą. A każdą wycieczkę w teren można potraktować edukacyjnie, albo wykorzystać ją do rozmowy z dzieckiem. Taka rozmowa ma zupełnie inny klimat, niż ta odbywana pomiędzy jednym obowiązkiem a drugim.

          Dobra motywacja nie jest zła

          Niezależnie od tego, czy 10 000 kroków to hit czy kit, trudno nie zgodzić się z tym, że codzienne spacery to zdrowy nawyk. Poprawia nastrój, poprawia kondycję i pozwala dotlenić mózg. A jeśli na co dzień to właśnie mózgiem pracujecie, warto postawić sobie taki cel i po prostu sprawdzić, czy i w jaki sposób zmienia się Wasze samopoczucie.

          Trzymajcie się zdrowo i spacerujcie,
          Cześć!

          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Jak wychować samodzielne dziecko?

          W wychowaniu dziecka dobrze jest pamiętać o tym, że nie wychowujemy go dla siebie, ale wychowujemy je DO życia. A ono, bywa skomplikowane, stawia przed nami różne wyzwania. Jak wychować samodzielne dziecko?


          Mała dygresja

          Totalnie nie wierzę w coś takiego jak tabula rasa. Jasne, wychowanie to proces, w którym rodzice starają się dać swoim dzieciom jak najwięcej tego, co dobre. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej, ale tak naprawdę finał tej opowieści nie do końca zależy od nas. Jednak są pewne rzeczy, które mogą nam pomóc w kształtowaniu niezależnego i samodzielnego człowieka, już od najmłodszych jego lat.

          Po pierwsze, radość

          Niezależnie od tego, na którym etapie wychowawczym jesteś, zapewne widzisz, ile radości przynosi Twojemu dziecku samodzielne wykonywanie rzeczy. I z grubsza o to chodzi. O dawanie dziecku możliwości wykonywania pewnych rzeczy samodzielnie. Dzięki temu, że dajesz dziecku szansę na zrobienie czegoś samodzielnie, nie odbierasz mu radości z osiągnięcia celu.

          Pozwól działać

          Jasne, że nikt z nas nie chce, aby dzieci chodziły ze zdartymi kolanami, czy guzami na głowie. I pewnie, że najlepiej by było, gdyby było tych zranień i upadków jak najmniej. Ale jak mówił instruktor narciarstwa w serialu Wojna Domowa: Jak się nie wywrócisz, to się nie nauczysz. Chyba zgodzicie się ze mną, że niezależnie od tego, w jakim momencie życia jesteśmy, każdy z nas ma wzloty i upadki. Te drugie, zwykle czegoś nas uczą. A przynajmniej powinny.

          Daj przestrzeń

          Twoja wizja wychowawcza to jedno, ale pozwól dziecku opowiadać własną historię. Ma prawo myśleć po swojemu i czuć po swojemu. A jeśli z niektórymi rzeczami się nie zgadzasz, spróbuj dotrzeć do dziecka jego językiem. Nie chcesz chyba wychować człowieka, który będzie bezrefleksyjnie słuchał poleceń? Pozwól mu zrozumieć, daj szansę, ale zrozum też jego. Jeśli trzeba, wypracuj kompromis.

          Dzieci i ryby głosu nie mają

          To najgłupsze powiedzenie, jakie świat powołał do życia. Niby niewinny tekścik, powtarzany jak mantra w kręgach niektórych rodziców... A jak wiele psuje w relacjach. Co psuje? Och, no nie wiem. Może dziecięce poczucie własnej wartości? Może poczucie ważności? A może daje do zrozumienia, że nie jesteś takim samym człowiekiem jak inni, bo nie masz prawa głosu?

          Traktuj poważnie

          Twoje dziecko ma swoją godność. Tak samo jak Ty pragnie być traktowane poważnie. Nie ignoruj. Kiedy pyta, odpowiadaj. Rozmawiaj, nie zbywaj. Kiedy z Tobą się nie zgadza w jakiejś kwestii, pytaj dlaczego i spróbujcie dojść do rozwiązania. Uwierz mi, nawet dwulatek potrafi powiedzieć, że nie zje makaronu, który przypomina mu ślimaka. A teraz zmieńmy pytanie, czy Ty zjesz coś, co kojarzy Ci się z czymś obrzydliwym? Czy to taki wielki problem zmienić makaron na inny?

          Zejdź do parteru

          Szczęście zaczyna się w domu. Dlatego, zejdź do parteru, przestań patrzeć na wszystko z góry, bo perspektywa tego małego człowieka na dole jest zupełnie inna. We wszystkich moich jeansach mam wytarte kolana, ale szczerze? Totalnie warto.

          Don't screw it, just do it !
          Trzymajcie się.
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
          Copyright © Daję Słowo