Dzisiaj wpisu brak, ale jest coś w zamian

Tym razem wpisu nie będzie, ale spokojnie - nie zostawiam Was bez niczego! Zapraszam na mój dłuuuugi wpis gościnny na stronie Joanny Dąbek, królowej planowania i organizacji. Sama chętnie wdrażam w życie jej wskazówki.


Nie przedłużając...

Wpadnijcie i przeczytajcie o tym, jak się pisze teksty w towarzystwie. Było mi bardzo miło, gdy pisałam ten tekst i dziękuję Joannie za zaproszenie na jej stronę. 

Trzymajcie się zdrowo i dobrego wieczoru,
Cześć!


PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Co się zmienia, kiedy żyjesz pasją?

Ostatnio coraz częściej opowiadam Wam o tym, że warto po swojemu. Sama cieszę się, że zdążyłam po swojemu jeszcze przed 30stką i nie musiałam tyrać w nielubianej pracy przez pół życia, aby dojść do takich wniosków. Co się zmienia, kiedy zaczynasz żyć pasją?


Blokady to takie śmieszne punkty w głowie/duszy/sercu

Zabawne, że najwięcej strachu mamy zazwyczaj w tych miejscach, w których czeka na nas coś fantastycznego. Wystarczy trochę uchylić tę bramkę i wyjrzeć na zewnątrz. Wiele osób zatrzymuje się w miejscu "nie jestem dość dobry". A przecież nikt z nas nie jest. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej doświadczenia, wiedzy. Być może jest w pewnych rzeczach lepszy od nas, a w innych... Niekoniecznie. Czy to powód, żeby czegoś nie robić? 

Magia granic polega na tym, że nie istnieją

Każdy z nas szuka jakiegoś punktu zaczepienia, a co jeśli powiem Wam, że taki punkt nie istnieje? To, co robimy i czy robimy, to kwestia naszych decyzji. Nikt z nas nie jest martwą rybą płynącą z prądem dzikiej rzeki. Nawet jeśli czasami się tak czujecie, to byłoby fajnie, gdybyście uwierzyli mi, że tak nie jest. To, co myślicie o sobie, o Waszych możliwościach i umiejętnościach, ogromnie wpływa na Waszą codzienność i na ludzi, których spotykacie na swojej drodze. Wiara jest siłą napędową świata. Cudowne wynalazki, rozwój technologiczny - za to wszystko odpowiadają ludzie wielkiej wiary, którzy uwierzyli w potencjał człowieka. Dziś możemy latać samolotami dlatego, że ktoś kiedyś uwierzył w to, że jest to możliwe. Choć to zadziwiające, największe granice to te, które postawimy przed sobą sami.

Bycie ciągle na powierzchni to niekoniecznie zaleta

Wiesz co stale unosi się na wodzie? Martwe ryby. I nic już z tym nie mogą zrobić. A wiesz, co to jest: raz na górze, raz na dole? To nauka pływania. Bycie na dole to nie porażka, to lekcja, wyzwanie, wskazówka, by spojrzeć na coś z innej strony. Być może zmienić metodę, a może czasem wręcz zwinąć żagle i obrać inny kierunek. Ciągłe bycie na powierzchni to sabotaż wszelkiej nauki i rozwoju. Zgoda na trwanie w jednym punkcie zaprasza do życia rutynę, która z czasem zabiera odwagę do podejmowania nowych działań.

Co się dzieje, kiedy żyjesz pasją?

Nagle okazuje się, że jedna pasją nie wystarczy. Znajdujesz inne, grasz na instrumencie, a za chwilę robisz świece i musujące kule do kąpieli. Czarujesz w kuchni, próbujesz nowych dań. Lubisz lubić życie i lubisz przekazywać to lubienie dalej w świat. Chce Ci się pokazywać, że można, że warto. Chce Ci się mówić innym, że dadzą radę. A dlaczego? Bo też kiedyś byłeś w tym punkcie, w którym martwa ryba z marketu stanowiła towar premium. Przynajmniej dla Twojej kieszeni. Czasy są niepewne - jednak, nie mniej niepewne, niż kiedyś. Zawsze możesz znaleźć się w punkcie wyjścia i w punkcie dojścia. Ale jeśli znów znajdziesz się w punkcie wyjścia, to przecież jesteś bogatszy o tę wiedzę, którą już masz, więc i z tym sobie poradzisz.

Jedna nowa rzecz dziennie

Jeśli nie wiesz jak się wyrwać z rutyny, zacznij robić jedną nową rzecz dziennie. Może to być coś zupełnie małego na początek, np. zamiast ciągle ładować do koszyka te same produkty, poszukaj nowych smaków. Zrób coś inaczej, niż zwykle. Uwierz, że przed Tobą bardzo szczęśliwy dzień i zobacz, jak to wpłynie na Twój odbiór dnia wieczorem. Kolejnym plusem pozytywnego nastawienia jest to, że w takim stanie również zaczynać poznawać ludzi, którzy rezonują z Tobą. Wspierają Twoje pasje, potrafią razem z Tobą się cieszyć, a czasem zamienia się to w jakąś wspólną energię, którą można twórczo wspólnie wykorzystać. 

Trzymaj sie uśmiechu,
Cześć!


PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Twój krzyk to tylko Twoja porażka. Jak nie krzyczeć na dzieci?

Wielu ludzi słysząc frazes "bezstresowe wychowanie" wciąż wzdryga się, jakby było to coś złego. Brak krzyku oznacza według nich brak wszelkich zasad. To nieprawda. Dlaczego nie warto krzyczeć na dzieci i co zrobić, żeby tego nie robić?


Na mnie krzyczeli i wyszedłem na ludzi

To wspaniale, ale czy mając do wyboru dorastanie w atmosferze miłości lub dorastanie w atmosferze wrzasku, wybrałbyś to drugie? Nie sądzę. To, że makabryczne tortury "sprawdzały się" w średniowieczu, nie oznacza, że powinniśmy do tego wracać. Krzyk to nie tortura, ale trudno nie zgodzić się z tym, że agresja rodzi agresję. Niezależnie od tego, gdzie i w jakiej sytuacji jest stosowana. 

Moje dziecko się mnie boi, tak powinno być

Mówisz? Ja bym chciała, żeby moje dziecko wiedziało, że jestem domem, do którego zawsze może wrócić. Chciałabym, aby czuło, że może zwrócić się do mnie z każdym problemem i chciałabym, aby wiedziało, że zawsze będę je kochać niezależnie od różnych sytuacji, wyborów i okoliczności. Chciałabym żeby moje dziecko nie bało się żyć po swojemu i dokonywać własnych wyborów. Chciałabym aby czuło, że ma moje wsparcie i troskę.

Dzieci są po to, by słuchać rodziców

Och, naprawdę? Myślałam, że po to, by żyć w świecie, jako samodzielni, mądrzy ludzie, którzy będą w przyszłości podejmować własne decyzje i nie będą się bali być tym, kim są. A co najważniejsze, dzięki tej odwadze zrobią ze swoim życiem niezwykłe i piękne rzeczy. A my, rodzice, będziemy ich wspierać w tej drodze. Bo rodzice są dla dzieci...

Czemu nie warto krzyczeć na dzieci?

Każdy z nas jest czasami out of control. Nie jest to powód ani do dumy, ani do przesadnego umartwiania się nad sobą. Dopóki zdarza się bardzo rzadko, nie masz powodów do zmartwienia. Ale jeśli tracisz kontrolę przez cały czas, to nie z Twoim dzieckiem jest coś nie tak, tylko z Tobą.

Rodzic to człowiek zestresowany, ma na swoich barkach cały świat tej konkretnej rodziny, którą tworzy. Ale stres nie może być dla nas usprawiedliwieniem na złe zachowania. Co się dzieje w Twoim dziecku, gdy krzyczysz i tracisz kontrolę nad sobą?

  • Twoje dziecko czuje, że traci z Tobą kontakt. Może nawet myśli, że Wasza relacja się psuje - a to olbrzymi wyzwalacz stresu u dziecka
  • Jeśli Twoje dziecko pod wpływem Twojego krzyku na chwilę się uspokoi i przestanie robić to, co robi, to bynajmniej nie jest to powód do radości, bo wcale nie wynika to z rozumienia sytuacji, ale stresu, który wyzwalasz
Jeśli dziecko ciągle spotyka się z Twoim krzykiem i wiecznym niezadowoleniem, może się tak zdarzyć, że pewnego dnia zabraknie czasu i energii na regenerację Waszej relacji. 

Jak nie dać się emocjom?

Dzieci są jak gąbka, chłoną wszystko z Waszego wspólnego otoczenia. Dotyczy to nie tylko pozytywnej, ale również negatywnej energii. To, jak rodzice radzą sobie ze stresem, jest niezwykle ważne dla rozwoju dziecka. Jak zatrzymać się w błędnym kole stresu?

1. Weź głęboki oddech

Znajdź w ciągu dnia moment na chwilę ciszy, medytację, modlitwę - cokolwiek, co doprowadzi Cię do głębszej samoświadomości. W czasie nerwowej sytuacji, weź kilka wdechów, jeżeli potrzebujesz wyjdź z pomieszczenia, z sytuacji i znajdź swój wewnętrzny spokój. Czasami wystarczy nie podjudzać emocji i dać sobie chwilę czasu.

To samo stosuj względem swojego dziecka. Kiedy się denerwuje, przytul, okaż zrozumienie. Pokaż sposoby na bezpieczne i konstruktywne wyładowywanie złości, np. pobiegajcie lub poskaczcie razem. Kontrola nad własnym ciałem pomaga odzyskać kontrolę nad emocjami.

2. Zreinterpretuj zachowania dziecka

Większość dzieci wcale nie chce postępować na złość rodzicom, którzy są dla nich ważni. Jeżeli dziecko zachowuje się nie tak, jak Ty to sobie wyobrażasz, to prawdopodobnie nie jest w stanie zachować się inaczej - to trudne do przyjęcia, ale dzieci w reakcji na stres (podobnie jak dorośli, którzy nie opanowali tej sztuki) nie mają kontroli nad tym, co robią.

Chociaż dzieci potrafią na poczekaniu znaleźć "racjonalne" wyjaśnienie własnego zachowania, często jest to historia stworzona na potrzeby rodzica, który o coś pyta. Dlatego warto sięgać głębiej, przyglądać się temu jaka część naszych emocji wynika z rzeczywistych zachowań dzieci, a jaka z innych wydarzeń, naszych przekonań na swój temat, a także na temat świata i innych, oraz tego, co się powinno. Zamiast ulegać przesadnemu poczuciu winy lepiej spojrzeć łagodniej na siebie i na dziecko.

3. Znajdź źródło swojego stresu

Jak często zdajesz sobie sprawę z własnych emocji, w momencie gdy osiągnęły już punkt krytyczny? Trochę późno, prawda? Nic nie dzieje się nagle, a uleganie złym emocjom to proces, który zaczyna się na długo przed tym, zanim zaczniesz wyrywać sobie włosy z głowy.

Zadaj sobie dwa pytania: dlaczego i dlaczego teraz? Myśl nad odpowiedzią nie tylko wtedy, gdy chodzi o Twoje własne emocje i stany nerwowości, ale również wtedy, gdy chodzi o stany emocjonalne Twojego dziecka. Pierwsze pytanie pozwala cofnąć się do ostatnich wydarzeń i znaleźć przyczynę stresu, drugie pomaga znaleźć kroplę, która przelała czarę. 

4. Zredukuj stres u dziecka

Zastanów się , co możesz zrobić by zredukować stres swojego dziecka. Kiedy dziecko jest nastawione na walkę lub ucieczkę, to dobry moment by je przytulić, zapytać dlaczego jest mu ciężko a przy okazji wyciszyć różne dźwięki w domu, przygasić światła i fizycznie zmienić panującą atmosferę. Innym rozluźniaczem jest śmiech, wspólna zabawa, czy spokojny ton głosu.

Rodzice także powinni redukować swój poziom stresu. Jak to robić? Być dla siebie dobrym. Nie stawaj na rzęsach, kiedy czujesz, że nie masz na to siły - zamiast tego, szczerze rozmawiaj z domownikami. Mów jak się czujesz, i z czego to wynika. Jeśli tego nie robisz, nie dajesz im szansy na okazanie Ci wsparcia i sama/sam wpadasz w koło frustracji.

Uwierz mi, nawet dwulatek potrafi zrozumieć, co to znaczy "mieć gorszy dzień", jeżeli odpowiednio mu to wytłumaczysz, np. powołując się na sytuacje z jego życia, w których to on miał akurat gorszy humor. Zanim założysz, że Twoje dziecko czegoś nie zrozumie, daj mu realną szansę na zrozumienie i dopiero wtedy oceniaj sytuację, a nie zanim ona nastąpi. 

5. Pracuj nad świadomością stresu

Zarówno u siebie, jak i u dziecka pracuj nad świadomością stresu. Szybciej zauważony stres pozwala na szybsze reakcje. Daje się łagodzić zanim dojdzie do kulminacji i utraty kontroli. Rozmawiaj o emocjach z dzieckiem, pytaj o to, jak się wtedy czuje i co się dziele w jego ciele. 

Stres i nerwy to nie tylko krzyki, to również wszelkie napięcia, jakich nasze ciało doświadcza. Czasami wyrażają się w postaci bólu brzucha, czasami w postaci pocących się dłoni. Jeżeli szybciej zrozumiemy, jak reagujemy na stres, będzie nam łatwiej nad nim zapanować. 

Najgorzej jest, gdy nie wiemy co i dlaczego się z nami dzieje. Nie jest to coś, co dotyka tylko dorosłych. Dzieci również nie czują się dobrze, kiedy nie rozumieją co i dlaczego się z nimi dzieje, dlatego tak ważne jest rozwijanie inteligencji emocjonalnej i samoświadomości.

6. Pokazuj drogi odzyskiwania spokoju

Trudności i problemy możemy postrzegać albo jako wyzwanie, albo jako paraliżujące ograniczenie. Nasze postrzeganie zależy jednak w dużej mierze od posiadanych zasobów energii i duchowego nastawienia. Skąd brać energię?

Przede wszystkim z dbania o: dobrą dietę, dobry sen i ruch fizyczny. Nawet ćwiczenia na dywanie w towarzystwie aplikacji na telefon mogą sprawić, że poczujesz się o wiele lepiej. Czerp radość z miłych emocji, naucz się je wytwarzać i szukaj ich w codziennych sprawach. 

Ostatecznie... Czy nie lepiej jest po prostu cieszyć się wspólnym życiem, zamiast krzyku, łez i kar? 

Trzymajcie się zdrowo, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Co tu robić, kiedy masz gorszy dzień?

Gorsze dni zdarzają się każdemu. Nikt z nas nie chodzi z przyklejonym uśmiechem na twarzy przez 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. To, co zrobić kiedy już zdarzy się ten gorszy dzień?


Nie panikuj, świat się dalej kręci

Panika i kumulowanie w sobie wyrzutów sumienia za obniżenie własnego nastroju, nie mają żadnego sensu. Skoro już gorszy czas się zdarzył, nie ma powodu by go karmić dodatkowym zamartwianiem się o sam ten stan. Zamiast tego: akceptacja. Teraz jest tak, a może za godzinę będzie inaczej. A jak nie za godzinę, to jutro lub pojutrze. Chyba, że w grę wchodzi depresja, wtedy nie ma co sobie z nią radzić samotnie, tylko warto znaleźć dobrego i wyrozumiałego terapeutę.

A może to jakiś sygnał?

Zdarza się, że nasze gorsze dni to takie sygnały od podświadomości, mówiące o tym, że zmierzamy w niewłaściwym kierunku. Czasami spychamy je gdzieś, nie wiadomo gdzie, ale niestety wracają niczym bumerang. Bardzo często w postaci depresji, albo chronicznego zmęczenia. Zdrowo jest być sobą i robić to, co się kocha. Zdrowo jest pamiętać o tym, że cały świat się zmienia i człowiek również. Bywa przecież tak, że to, co kiedyś nas cieszyło, przestaje sprawiać nam radość. świat próbuje nam wmówić, że zmiana kierunku to coś złego. Ale tak na zdrowy rozum... Dlaczego mielibyśmy tak myśleć?

Kiedy ktoś spędził 30 lat życia na poważnym stanowisku i stwierdza, że już go to nie cieszy, niektórzy powiedzą, że coś mu odbiło. A kiedy np. postanawia zostać zielarzem i zaszyć się w leśnej chatce, stwierdzą, że to kryzys wieku średniego. Serio? Nie trzeba się trzymać jednej pasji przez całe życie, a jeśli ktoś odkrywa swoje "coś" po 50tce to dobrze jest ucieszyć się razem z nim.

Wyluzuj i daj sobie siana

Przy gorszym nastroju nie ma co się napinać na idealny porządek w domu, obiad życia na sześć osób, czy perfekcyjnie wykonane czynności. Nie nakładaj na siebie więcej, niż jesteś w stanie unieść w danym momencie i przede wszystkim nie przesadzaj w wyrzutach sumienia. Świat się nie zawali jeśli akurat dzisiaj nie odłożysz czegoś na miejsce, albo nie ugotujesz wykwintnej potrawy. Jeśli z listy rzeczy do zrobienia, zrobisz trzy pilne rzeczy, zamiast dziesięciu mniej ważnych, też będzie OK.

Wokół wiele się nie zmieni

Choć masz gorszy dzień, sprawy wokół dalej będą funkcjonować. Czasem trzeba zwolnić tempo, żeby nabrać wiatru w żagle. Nie ma nic złego w tym, że potrzebujesz naładować własne baterie. Po prostu to zrób i bądź dla siebie dobry.

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Nie ma nieciekawych tematów, są źle dobrane słowa. Znajdź różnicę!

Może Ci się wydawać, że nudne tematy istnieją. Coś czytasz, pierwszy ziew, drugi, trzeci... Jakaś rozmowa na social mediach zaczyna Cię coraz bardziej wciągać i odrywać od lektury. Za chwilę łapiesz się na tym, że już dawno temu przestałeś czytać i już nawet nie masz ochoty do tego wracać. Czy winą należy obarczyć nudny temat?



Świat jest ciekawy, to słowa bywają źle dobrane

Każdy kto ma za sobą doświadczenie studiów, na pewno ma na swoim koncie wykład, na którym zapuszczał komara lub oddawał się swoim pasjom dla zabicia czasu. Czy to znaczy, że z tamtymi przedmiotami i z tamtą wiedzą było coś nie tak? Nie. Zawiódł przekaz. Być może źle dobrane słowa, lub nie do końca interesująca forma.

Rzecz w tym, że wszystko da się powiedzieć inaczej i przedstawić w sposób, który zaciekawi, zaintryguje i trafi do tych, do których ma trafić. Jeśli piszesz dla wszystkich, to piszesz dla nikogo - warto sobie to dobrze zapamiętać.

Nóż kuchenny nie musi być nudny

Wyobraźcie sobie, że jakaś firma sprzedaje noże kuchenne i opis jednego z produktów przedstawia się następująco (wymyśliłam na poczekaniu):

"Nóż Jumbo to uniwersalny nóż do różnorodnego zastosowania"

Aż mi zaschło w gardle od tego suszu, który na dodatek nic konkretnego nie mówi. Nóż do wszystkiego i do niczego, nóż jak nóż. Ale gdyby dobrać inne słowa i opowiedzieć tę historię nieco inaczej, lecz bardziej szczegółowo:

"Drażni Cię ilość noży w kuchennym zlewie? A gdyby tak mieć jeden nóż do wszystkiego? Jumbo posiada uniwersalne ostrze, którym wygodnie pokroisz chleb, obierzesz mniejsze warzywa i owoce, a nawet usuniesz szypułki lub pestki. Jego wszechstronne zastosowanie pozwala zaoszczędzić czas i miejsce". 

Ubezpieczenia mogą mieć flow

Niemal na każdej stronie internetowej dotyczącej ubezpieczeń, znajdziecie następującą definicję ubezpieczenia na życie:

Ubezpieczenie na życie służy zabezpieczeniu finansowemu wskazanych przez ubezpieczonego osób na wypadek jego śmierci oraz pozwala rozszerzyć zakres ubezpieczenia na wypadek pogorszenia stanu zdrowia ubezpieczonego zarówno z powodu chorób, jak i nieszczęśliwych wypadków.

Merytorycznie wszystko jest jasne, ale przyznacie sami, że ciężko się czyta nawet taki krótki fragment. Czy to znaczy, że nie można opowiedzieć, czym jest ubezpieczenie na życie, tak, aby była to definicja ciekawa dla odbiorcy? Sprawdźmy:

Jak często słyszysz od rodziny lub znajomych, że przytrafiło im się coś przykrego i niespodziewanego? Nagła choroba i brak środków na leczenie, nieszczęśliwy wypadek, albo śmierć głównego żywiciela rodziny? Ubezpieczenie na życie pozwala zabezpieczyć finansową sytuację osób, które wskażesz na wypadek takich sytuacji. 

Instrukcje od pralki też mogą być bardziej friendly

Kto z Was czyta instrukcje od deski do deski? Pewnie są i tacy, ale zauważcie, że zazwyczaj chwila lektury wywołuje znużenie i zniecierpliwienie. Sprawdźmy fragment takiej instrukcji dotyczący stabilizacji pralki:

Po ustawieniu i wypoziomowaniu pralki bezwzględnie należy sprawdzić czy pralka stoi stabilnie na wszystkich czterech nóżkach. Sprawdzenie polega na dociśnięciu każdego narożnika pralki i kontroli czy pralka się nie porusza. Prawidłowe ustawienie i wypoziomowanie urządzenia jest warunkiem bezpiecznej, długotrwałej i bezawaryjnej pracy.

W zasadzie ten fragment instrukcji jest całkiem w porządku, więc dlaczego i tak "nie chce nam się" go czytać? Tutaj wiele dobrego mogłoby zrobić formatowanie i lekkie przeformułowanie tekstu. Np. tak:

Stabilizacja pralki
  1. Po ustawieniu i wypoziomowaniu pralki, koniecznie sprawdź, czy pralka stoi stabilnie na 4 nóżkach.
  2. Dociśnij każdy narożnik pralki do podłogi i sprawdź, czy urządzenie się nie porusza.
  3. Prawidłowe ustawienie i wypoziomowanie pralki pozwala na bezpieczną, długotrwałą i bezawaryjną pracę urządzenia.

Niby to samo, a jednak nie do końca

Zauważcie, że w przedstawionych przykładach, podaję te same dane, które podają pierwotne wersje tekstów. A jednak robię to w sposób, który jest bardziej przystępny dla Czytelnika, który na co dzień nie jest znawcą kuchennych noży, specem od ubezpieczeń, czy technikiem stabilizującym pralki. 

Nie chodzi o to, by opiewać własny produkt takimi hasłami jak: uniwersalny, do wszystkiego, najlepszy z najlepszych, jedyny taki, cudowny. Najważniejszą rzeczą jest rozwiązanie problemu odbiorcy. Tym problemem może być brak wyobraźni na temat ubezpieczenia na życie, nadmiar różnych noży w kuchni, lub nieczytelna instrukcja stabilizacji pralki. Problemów jest przecież znacznie więcej, podobnie, jak i odbiorców, którzy czekają na ich rozwiązanie.

A jeśli chcesz bym ubrała w słowa Twój przekaz

Skontaktuj się ze mną mailowo: kontakt@monikapawelec.pl. Prześlę do Ciebie brief i razem wyczarujemy teksty dla Twojej firmy. To będzie ciekawa podróż pełna niezwykłych przygód. 

Trzymaj się zdrowo, 
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo