Evergreen content: jak pisać teksty, które się nie starzeją?

Są takie utwory muzyczne, które odsłuchiwane wiele razy nigdy się nie starzeją. Brzmią dobrze, mają swój przekaz, a ludzie wracają do nich nawet po upływie wielu lat. Jak to jest z tekstami? Czy istnieją treści wiecznie zielone, jak piosenki?

Evergreeny: co to jest?

Piosenki, które zawsze brzmią dobrze i do których wraca się nawet po upływie wielu lat, to właśnie evergreeny. Jednak to określenie nie jest zarezerwowane tylko i wyłącznie dla utworów muzycznych. Tym mianem możemy określić również różnego rodzaju teksty.

Evergreen content: czyli co?

Czyli treści, które są ponadczasowe, a tym samym... Nieśmiertelne. Takie mogą być artykuły lub opisy, które nigdy nie tracą na aktualności. Treści wiecznie zielone, to takie, które nigdy się nie starzeją. Tego typu treści wykorzystuje się regularnie w inbound marketingu.
Strategia inbound marketingu zakłada, że publikowanie wartościowych, zoptymalizowanych treści i rozpowszechnianie ich przy pomocy kanałów marketingowych (blogi branżowe, portale społecznościowe) pozwala przyciągnąć bardziej sprecyzowaną grupę odbiorców.


Evergreen na przykładach

Jeśli prowadzisz bloga i chcesz zwiększać ruch na swojej stronie, a przy tym dawać ludziom merytoryczną i wartościową treść, evergeeny powinny Cię zainteresować. Teksty, które mają szansę odgrywać rolę evergreen content to:
  • Poradniki dotyczące ogólnych spraw (jak wyczyścić pralkę, jak zmienić koło w samochodzie, jak samodzielnie naoliwić zawiasy)
  • Tradycyjne przepisy kulinarne (jak zrobić gołąbki, jak ugotować rosół)
  • Słowniki pojęć (branżowych lub naukowych)
  • Checklisty (co zabrać na porodówkę, jak przygotować mieszkanie na narodziny dziecka, co zabrać na wyjazd w góry)
  • Rankingi TOP, ale nie wszystkie! Szczególnie sprawdzą się te dotyczące podróży lub uprawiania sportu (TOP 5 najlepszych sportów na lato)
Evergreenem ma szansę stać się wszystko to, co jest niezmienne lub zmienia się bardzo rzadko. Przykład? Niezależnie od tego, jakim modelem samochodu jeździsz, wymiana koła zawsze będzie wyglądała podobnie.

Umarlaki, przeciwieństwo evergreenów

Istnieją takie treści, które są aktualne tylko przez jakiś czas. Może to być dzień, miesiąc, czasami godzina, czy pół. Oddziałują na odbiorców znacznie krócej, niż treści wiecznie zielone i szybko odchodzą w zapomnienie. Które treści umierają najszybciej?
  • newsy i aktualności, reportaże dotyczące bieżących spraw - informacje mają to do siebie, że są ulotne, opierają się na momentach. Nic dziwnego, że żyją tylko przez jakiś czas.
  • recenzje niektórych produktów - zwłaszcza takich, które wymienia się często. Niemałe znaczenie ma tutaj także rozwój technologiczny. Telewizor sprzed pięciu lat, nie jest dziś tak atrackyjny, jak telewizor, który swoją premierę miał przedwczoraj.
  • trendy w modzie - moda zmienia się przez cały czas, kolejny sezon może być zaprzeczeniem poprzedniego i w ten sposób treści z poprzedniego sezonu stracą na aktualności.
  • teksty dla branż związanych z projektowaniem - podobnie jak z modą i tutaj można zauważyć sezonowość rozwiązań. Wnętrza w odcieniach szarości z intensywnymi, kolorowymi dodatkami jutro zostaną zastąpione nordycką surowością. 

Jak tworzyć treści wiecznie zielone?

Pisanie evergreenu to trochę talentu, bardzo dużo wiedzy i znajomość zagadnień związanych z pozycjonowaniem. Ogromną rolę odgrywa tutaj znalezienie ponadczasowego tematu (pamiętaj, że "ponadczasowy" niekoniecznie oznacza "wybitny"). Dla większości użytkowników Internetu ponadczasowym tematem nie będzie kot Schrödingera, lecz wymiana koła w samochodzie. Choć kot moim zdaniem jest znacznie bardziej interesujący ;)  

Kolejną ważną rzeczą w tworzeniu treści wiecznie zielonych, jest odpowiedni dobór słów kluczowych. To właśnie one mają ogromne znaczenie dla pozycjonowania tekstu przez wyszukiwarki. Jeśli Twój tekst będzie długi, wartościowy i wyczerpujący temat, ma ogromną szansę stać się poczytnym evergreenem. 

Czy warto pisać evergreeny?

Internet aż kipi od informacji, bardzo wiele z nich dezaktualizuje się już po kilku minutach. Tracą ważność, już nikt ich nie wygoogla, a nawet jeśli, to bardzo szybko przejdzie na inną stronę, widząc "przestarzały news".

Dobry i ponadczasowy tekst, to gwarancja nowych odbiorców, który widząc w nim wartość merytoryczną, prędzej lub później zaczną się nim dzielić z innymi. Mądry i wartościowy tekst, a dodatkowo dobrze zoptymalizowany pod SEO, pozwala na stały przypływ odbiorców.

Pamiętaj jednak, że nie piszesz takiego tekstu dla siebie. Wejdź w buty odbiorcy i pomyśl, czego będzie szukał i jaki problem pomoże mu rozwiązać Twój tekst. Poczytaj również o języku korzyści i o tym, jak go mądrze wykorzystać.

Trzymaj się zdrowo, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak przestać się martwić i zachować spokój?

Zmartwienia są wszędzie i wbrew pozorom, wcale nie potrzeba nam do nich pandemii. Każdy się z nimi mierzył jeszcze na długo przed wybuchem epidemii koronawirusa. Jednak musimy zadbać o to, by trzymać nerwy na wodzy. Szczególnie w czasach, w których zagrożone jest nasze zdrowie, praca, a przyszłość nie maluje się tak pewnie, jak do tej pory. 

Zmartwienia w Biblii

Zmartwienia nie pojawiły się na świecie wraz z Twoimi narodzinami. Były równie popularnym tematem na początku naszych czasów. W tym wpisie dowiesz się, co na temat zmartwień mówi Biblia i jak sobie z nimi radzić.

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Filipian 4:6-7)

Kiedy ktoś mówi "o nic się nie martw" równolegle myślę sobie "och tak, bo to takie proste". Zupełnie tak, jakbyśmy mogli zmusić się do tego, żeby się niczym nie martwić. Czy tak to działa? Spróbuj nie myśleć o niebieskim niedźwiedziu. Udało Ci się? Założę się, że nie. Przecież właśnie o nim pomyślałeś.

Wydaje się, że teraz nasze powody do zamartwiania się są jeszcze bardziej ugruntowane, niż kiedykolwiek. Heloł, przecież wirus szaleje na całym świecie, zabiera naszych bliskich i przyjaciół. Czy da się żyć bez zamartwiania się w takim świecie?

Czy zmartwienia o zdrowie i dobrobyt naszych dzieci, da się tak po prostu wyłączyć? Co z problemami małżeńskimi, z którymi na pewno nawet w tym momencie ktoś się zmaga? Ktoś inny właśnie traci pracę lub dorobek życia, jak nie martwić się w takich okolicznościach? Jeszcze ktoś, być może z Twojej miejscowości lub z Twojej okolicy regularnie pada ofiarą mobingu i okrutnych żartów. Może właśnie stoi nad przepaścią? Jak sobie poradzić i jak nie martwić się w takich okolicznościach?

Wysoko postawiona poprzeczka

"O nic się już zbytnio nie troskajcie" - czy to w ogóle jest możliwe? Czy Św. Paweł (autor listu do Filipian) w ogóle wziął pod uwagę to wszystko, co w swej hojności ma nam do zaoferowania świat w kategorii zmartwień? Pisze przecież o tym tak rzeczowo, jak gdyby było to zupełnie proste. Jakby wystarczyło wcisnąć jakiś przycisk. 

Ale jeśli przyjrzymy się temu bliżej, zauważymy, że Święty Paweł nie zostawia nas z niczym. Nie tylko mówi nam, czego nie mamy robić. Daje też całkiem konkretny przepis na to, co robić: "(...) ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem". Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Niestety wielu z nas wciąż traktuje ją jak wiersz, który może być lepiej lub gorzej wyrecytowany.

Zamiast się martwić, rozmawiajmy z Bogiem o tym, co nas dręczy. Zwierzajmy się, bądźmy w kontakcie. Skoro Twoje zmartwienie staje się parogodzinną sensacją do rozmowy z przyjaciółką, to znaczy, że masz o czym mówić. I doskonale wiesz, co powiedzieć, by opowiedzieć o swoim zmartwieniu. Nie ważne, czy jest duże, czy małe. Ważne, jak ważne jest dla Ciebie i jak często siedzi Ci w głowie. Nie musisz być bohaterem, który wszystko nosi na własnych barkach. Nikt tego od Ciebie nie wymaga. Co więcej...

"Podobnie też Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami." (Rzymian 8:26).

Jeśli brakuje Ci słów i nie wiesz, co powiedzieć, Duch Święty skleci coś za Ciebie. Śmiem twierdzić, na podstawie różnych osobistych doświadczeń, że jest to najlepszy copywriter na świecie. Sama świadomość tego przynosi spokój. 

Jeśli nie wiesz, o co się modlić...

Kiedy nie wiesz czego potrzebujesz, wciąż masz tematy do rozmowy z Bogiem. Pocieszna wiadomość jest taka, że nawet kiedy Ty nie wiesz, On wie. Wtedy warto prosić o to, by robił w Twoim życiu to, co chce robić. Po to, żebyście mogli później wspólnie przyznać "i to było dobre".

Każdy ma takie momenty w swoim życiu, które są dla niego trudne lub pozbawione światła. Niektórzy szczerzą się radośnie na Instagramie, by za chwilę oddać się myślom samobójczym i rozważaniom o samotności. Tak, już jest. Często chcemy wydawać się mocniejsi, tylko po co? Pierwszym krokiem do poprawy sytuacji jest przyznanie się, że nie jest tak dobra, na jaką wygląda.

Pokój Boży - co to takiego?

Doświadczenie pokoju Bożego jest czymś absolutnie niezwykłym. Kiedy wydarzy się w Twoim życiu, będziesz wiedzieć, że to właśnie to. Biblia dodaje nam otuchy, przypomina o tym, że nie jesteśmy sami i wcale nie musimy przechodzić naszych trosk samotnie. Co więcej, nadmierne zamartwianie się jest nieewangeliczne. Czy jesteśmy w stanie sami z siebie przestać się zamartwiać? Nie, ale jeśli prawdziwie i szczerze oddamy te troski Bogu w rozmowie, wtedy:

"(...)pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie"

Tutaj nie ma żadnego: "być może" albo "prawdopodobnie tak będzie". Nieważne, co się będzie działo, jeśli jest w Tobie Boży pokój, nie zmienią go żadne okoliczności, którymi będzie zaskakiwać Cię życie. Ale nie jest to żadna nasza supermoc, a obiecany dar od Boga. A Biblia mówi bardzo konkretnie, co powinniśmy robić, by go otrzymać.

Miejcie się dobrze, miłego tygodnia :) 

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Czym jest język korzyści? Po co to, na co to?

Zapewne o "języku korzyści" słyszałeś nie raz. Czym on jest? Czy jest zupełnie oderwany od naszego codziennego życia? Czy wiesz, że Ty też się nim posługujesz? Zaraz powiem Ci kiedy to robisz... 


Jeśli jesteś rodzicem...

Używasz języka korzyści za każdym razem, kiedy próbujesz przekonać swoje dziecko do zjedzenia warzyw. Na pewno mówisz coś w rodzaju: jeśli zjesz te warzywa, będziesz zdrowy i silny. Szybciej urośniesz. Przedstawiasz pozytywne konsekwencje wynikające z jedzenia warzyw. 

Jeśli jesteś mężem...

A bardzo zależy Ci na nowym aucie, podczas gdy Twoja żona niekoniecznie uważa, że jest to odpowiedni wydatek, znajdujesz inne sposoby na przekonanie jej. Roztaczasz przed nią konkretne wizje: będzie więcej miejsca, a to przyspieszy decyzję o powiększeniu rodziny, będzie można jeździć na wspaniałe wycieczki, z kolei bagażnik jest na tyle duży, że zmieści się w nim pies, którego zawsze chciałaś mieć. Używasz języka korzyści.

Jeśli jesteś studentem...

Pewnie zdarza się, że próbujesz przekonać swojego wykładowcę, aby dał Ci kolejną szansę. Przecież wiesz, że zawaliłeś, ale tak naprawdę jesteś solidnym człowiekiem, który upada tak samo, jak każdy. Mówisz wykładowcy, jak wiele to dla Ciebie znaczy, opowiadasz historię o rozwoju osobistym, który dokonał się podczas jego licznych wykładów... I nawet w takiej sytuacji, używasz języka korzyści.



O co chodzi w języku korzyści...

Język korzyści to technika sprzedaży, która polega na koncentrowaniu się na realnych korzyściach odbiorcy. Kiedy jesteś rodzicem przekonującym dziecko do jedzenia warzyw, też coś sprzedajesz. W tym wypadku jest to idea zdrowego odżywiania, która w ogólnym rozrachunku przyniesie dziecku wiele dobrego.

O co nie chodzi w języku korzyści...

Kup nasz produkt, bo jest najlepszy i ma najlepsze funkcje. I w ogóle "hello" jesteśmy najlepsi w Polsce i na świecie. I w ogóle lepszych nie ma. To bardzo zły copywriting i bardzo złe rozumienie języka korzyści.

Po pierwsze, to nieprawda. Cokolwiek robisz, znajdzie się ktoś, kto robi to lepiej od Ciebie. Po drugie, nie bądź takim egoistą! Język korzyści nie polega na skupianiu się na sobie, ale na odbiorcy. Po trzecie, czy ten przykładowy tekst daje nadzieję komukolwiek na zaspokojenie jakiejkolwiek potrzeby?

Język korzyści to narzędzie

Narzędzie służące do sprzedaży, wywołania konkretnej reakcji, czy przekazania idei. Można korzystać z niego dobrze, wyznając pewną etykę pracy i koncentrować się na REALNYM zaspokajaniu potrzeb odbiorcy. Można koncentrować się na rozwiązywaniu problemów, z którymi spotyka się odbiorca.

Inną drogą jest całkowite porzucenie przyzwoitości i obiecywanie gruszek na wierzbie. Czego oczywiście nie polecam i sama nie stosuję. Kłamstwo ma krótkie nogi, niezależnie od tego, w jakim kontekście jest stosowane. Jeśli wciskasz komuś chałę, to karma do Ciebie wróci, np. w postaci niezadowolonego Klienta, który napisze złą opinię o Twoim produkcie lub usłudze. 

Zaburzy to Twoją wiarygodność, ale będzie wynikało po prostu z produkowania obietnic, które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. 

Dobry copywriting

W dużej mierze polega na posługiwaniu się językiem korzyści, niezależnie od tego, czy celem tekstu jest faktyczna sprzedaż, czy przekazanie jakiejś idei, pomysłu, lub promowanie pewnego trybu życia. Język korzyści jest pewnym narzędziem, które można wykorzystywać uczciwie i pozytywnie, albo negatywnie. Jednak ja zachęcam Was do tego, byście korzystali z niego mądrze i po prostu dobrze.

Trzymajcie się zdrowo i myślcie pozytywnie, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Twoje dziecko lubi czuć się odpowiedzialne. 7 powodów, by mu na to pozwolić

Dzieci uwielbiają być za coś odpowiedzialne i mieć poczucie, że coś od nich zależy. Jednak nie bez znaczenia jest to, w jakiej atmosferze się to odbywa. Czym innym są wyzwania stawiane przed dzieckiem, a czym innym oczekiwania nieadekwatne do wieku. Czym jest odpowiedzialność dziecka i czemu warto na nią pozwalać?

Przygotuj do życia i pozwól zrozumieć 

Kiedy zostajesz rodzicem równocześnie spływa na Ciebie obowiązek przygotowania nowego człowieka do życia. Czy da się to zrobić całkowicie rezygnując z włączania go w obowiązki domowe? Czy w ogóle chodzi tutaj o obowiązki?

Mamy taki przedziwny zwyczaj kojarzenia obowiązku z czymś przykrym, co jest wymagające i budzi niechęć. Ale jak wiele się zmienia, gdy przestajemy myśleć o codziennych czynnościach w kategorii "obowiązków". Jak wiele się zmienia, gdy przeformułujemy to na dbanie o siebie, rodzinę i nasz dom. Czy będziemy to robić, czy nie... Przecież wciąż mamy wybór. 

Obowiązek w naszych głowach znaczy, że "coś muszę". Zdecydowanie łatwiej jest stwierdzić, że muszę i dać sobie spokój ze świadomym podejmowaniem decyzji. Ale paradoksalnie to właśnie rozumienie ugruntowuje wszystkie nasze czynności. 

Czym innym jest powiedzenie dziecku "musisz, bo musisz", a czym innym stwierdzenie: dbamy o siebie na wzajem, bo się kochamy i dlatego pomagamy sobie wszyscy w dbaniu o wspólną przestrzeń. Wszyscy jesteśmy tu dla siebie i chcemy by było nam razem dobrze.

Wyobrażenia a rzeczywistość

My dorośli mamy często w sobie tę specyficzną cechę, która zasługuje na zwalczanie. Mamy konkretne wyobrażenie na temat tego, jak powinny być wykonywane obowiązki i czasami bardzo kurczowo trzymamy się tych wizji. Nie jest to dobre ani dla nas, ani dla naszych dzieci.

Malutkie dzieci bardzo lubią pomagać, ale nie zawsze robią to w taki sposób, jakbyśmy to sobie wyobrażali. Nie jest to wcale powód do tego, by je odganiać mówiąc: jak masz mi w ten sposób pomagać, to najlepiej wcale mi nie pomagaj. To bardzo przykre doświadczenie dla dziecka, które ma w sobie szczere chęci, ale być może z racji wieku brakuje mu możliwości by wykonać daną czynność tak, jakby życzył sobie tego rodzic.

Dzieci obserwują dorosłych i mają doskonałą zdolność wychwytywania pewnych rzeczy, z których my często nie zdajemy sobie sprawy. Nic więc dziwnego, że ciężko Ci nauczyć dziecko poczucia wzajemnej odpowiedzialności, kiedy jesteś jedyną osobą tyrającą przy garach i mopie, a reszta Twojej rodziny leży do góry brzuchem.

Inaczej jest, gdy dziecko widzi, że każdy dba o innych członków rodziny i wzajemną przestrzeń. Dzieci nie są głupie, doskonale wiedzą, kiedy coś wynika z tego, że jest po prostu naturalne, a kiedy próbuje się im wmówić, że coś się powinno, samemu postępując zupełnie odwrotnie.

1. Poczucie odpowiedzialności daje pewność siebie

Poczucie odpowiedzialności za coś daje pewność siebie. Jeżeli dziecko nie ma żadnej przestrzeni, w której coś od niego zależy, jest ryzyko, że będzie czuło się niepotrzebne. Dzieci, które są we wszystkim wyręczane bardzo często nie mogą sobie znaleźć miejsca w życiu dorosłym, czują się mniej wartościowe, a czasem nawet czują się mniej dorosłe i samodzielne od swoich rówieśników. 

2. Poczucie odpowiedzialności pozwala czuć się ważnym

Dziecko, które jest za coś odpowiedzialne czuje się ważne. Postrzega siebie i swoją rodzinę, jako pewną całość. Wie, że są takie rzeczy, które od niego zależą, ma pewne zadania, których wykonywanie jest z różnych powodów ważne. Kiedy dzieci pomagają, czują się elementem jakiegoś przedsięwzięcia. Cieszą się, że mogą mieć swój udział w przygotowaniu obiadu albo w nakryciu do stołu. To małe zadania, ale jakże ważne i składające się na codzienność.

3. Poczucie odpowiedzialności kształtuje samodzielność

Jeżeli dziecko ma takie sfery, za które jest odpowiedzialne, równocześnie kształtuje swoją samodzielność. Dla dwulatka przeniesienie kubka po brzegi wypełnionego napojem z kuchni do pokoju i bez rozlewania, jest nie lada wyzwaniem. Ale czy warto pozbawiać dziecko satysfakcji z tego, że poprawnie wykonało zadanie? Jasne, przez jakiś czas pewnie trzeba będzie wycierać podłogę, ale dom to nie muzeum (nawet i tam są ludzie, którzy zajmują się utrzymaniem czystości).

4. Poczucie odpowiedzialności pozwala poczuć się doroślej

Dzieci obserwują dorosłych, często bawią się "w dorosłość". Niejednokrotnie myślą o dorosłych, jako o autorytetach (nie zawsze słusznie) i same chcą się nimi stać. Dorośli mają przecież tyle spraw na głowie, tyle wyzwań i zobowiązań. Dzieci to wszystko widzą i bardzo chętnie kopiują w zabawach. Dziecko, które jest za coś odpowiedzialne i potrafi coś zrobić samodzielnie, czuje się "doroślej" a to daje mu satysfakcję.



5. Poczucie odpowiedzialności pozbawia szoku

Jeżeli od początku uczymy dziecko tego, że są pewne rzeczy, za które jest ono odpowiedzialne, chronimy je przed sytuacją, w której "nagle" spadnie na nie wiele obowiązków. Dzieci nieustannie wyręczane, trudniej odnajdują się w rzeczywistości, w której "nagle" muszą robić coś, czego dotąd nie robiły. Mają prawo tak się czuć, jeśli przez cały czas utrzymywaliśmy je w przekonaniu, że zrobimy wszystko za nie. Sami zbudowaliśmy w nich to przekonanie, więc do kogo powinniśmy mieć pretensje? 

6. Poczucie odpowiedzialności to szansa dla rodzica na okazanie wsparcia

Dzieci uczą się świata, mają prawo robić różne rzeczy inaczej, niż byśmy sobie to wyobrażali. Niemniej jednak chęć, wkład i wysiłek, zasługują na docenienie. Kiedy dziecko podejmuje się jakiegoś zadania, naszą rolą nie jest mówienie: ja to zrobię za ciebie, bo nie dasz sobie rady. Chyba, że chcemy podciąć dziecku skrzydła i zniechęcić do podejmowania różnych wyzwań. Taka sytuacja jest szansą dla nas, aby powiedzieć: wierzę, że dasz sobie radę, ale gdybyś potrzebował pomocy, pamiętaj, że jestem tutaj i chętnie ci pomogę. Każda sytuacja, w której nasze dzieci podejmują wyzwania, to okazja dla nas by obdarować dziecko wsparciem i zrozumieniem. 

7. Poczucie odpowiedzialności kształtuje wzajemne zaufanie

Dziecko, któremu pozwala się robić różne rzeczy, być za coś odpowiedzialnym, czuje, że rodzic ma do niego zaufanie. Pozwalanie na wykonywanie różnych czynności to równocześnie okazywanie: ufam, że to zrobisz i wierzę, że zrobisz wszystko, by zrobić to jak najlepiej. Jeżeli rozlejesz to picie na trasie kuchnia-pokój, nic nie szkodzi. Razem to powycieramy, ważne że spróbowałeś, a jak to poćwiczymy, z pewnością w końcu się uda. Zaufanie to podstawa dla każdej relacji opartej na miłości i przyjaźni, nie pojawia się, kiedy dziecko skończy konkretny wiek. Naszym zadaniem, jako rodziców jest okazywanie dzieciom zaufania i budowanie go przez lata od początku ich życia. 

Odwróć ten palec

Często skupiamy się na tym, co nasze dzieci powinny robić. Jak powinny się zachowywać, zamiast zrobić pożytek z Biblii i spojrzeć najpierw na siebie. Często okazuje się, że to, co Ty robisz, powoduje coś w Twoim dziecku. Kiedy z relacją coś jest nie tak, nigdy nie jest to wina jednej strony. To tyczy się nie tylko małżeństwa, ale także relacji rodziców z dziećmi. 

Nie jesteś bliżej Boga i wszechwiedzy tylko dlatego, że masz ileś lat życia na swoim koncie, a co tydzień zajmujesz pierwszą ławkę w kościele. Nie stajesz się autorytetem, czy bożyszczem tylko dlatego, że zostałeś rodzicem. Miłość wymaga zrozumienia, że błędy są elementem naszego życia. Wcale nie popełniasz ich mniej, niż Twoje dziecko. A niezależnie od tego, czy masz lat trzydzieści, czy czterdzieści pięć, wciąż jest w Tobie ten sam szczeniak, który kiedyś rozlewał picie i grymasił na widok jedzenia.

Trzymaj się ciepło, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Copywriting: dlaczego teksty muszą być unikalne?

Jeśli choć raz miałeś styczność z pozycjonowaniem lub obszarem SEO copywritingu, z pewnością obiło Ci się o uszy, że "teksty muszą być unikalne". Co to właściwie znaczy i jak sprawdzić, czy tekst jest unikalny?



Unikalność - co to takiego?

Siódme przykazanie głosi "nie kradnij". Tak się składa, że jest to również pierwsza zasada copywritingu. Dobry copywriter szanuje własność intelektualną i nie kopiuje tekstów, które już istnieją. Jeżeli kusi Cię kradzież tekstu ze strony internetowej, sklepu online lub firmowego bloga - licz się z konsekwencjami jakie mogą Cię spotkać.

Konsekwencje moralne i prawne to jedno, ale każdy przejaw nieuczciwości położy się cieniem na całej Twojej karierze. Jeśli chcesz zostać copywriterem przez duże "C" Twoje teksty muszą być niepowtarzalne, unikalne. Po prostu stworzone przez Ciebie.

Unikalny tekst, czyli jaki?

Unikalność tekstu nie oznacza unikalności tematu. W Internecie codziennie produkowane są nowe treści, większość z nich bazuje na tych samych zagadnieniach lub wydarzeniach. Nie chodzi jednak o to, by zakłamywać rzeczywistość i silić się na nie wiadomo jakie wymysły. Ważna jest umiejętność opowiadania tych historii na różne sposoby. W zależności od tego, jaki jest cel tekstu, jakie jest jego przeznaczenie i kim jest jego idealny odbiorca.

Kiedy nowy produkt wkracza na rynek, zawsze jest to "unikalna" sytuacja, dlatego tak ważne jest stworzenie języka dla marki, który uczyni ją rozpoznawalną. Musi on posiadać swoje założenia i cele, które będą realizowane. Nie stanie się tak, jeżeli teksty będą skopiowane niemal 1:1 ze stron innych firm.



Dlaczego unikalny content jest taki ważny?

Po pierwsze, unikalny content jest podstawą budowania marki. Jeżeli pozycjonowanie strony i promowanie firmy rozpoczynasz od kradzieży własności intelektualnej, szybko obudzisz się z ręką w nocniku. Brak unikalności tekstu to absolutne zaprzeczenie kreatywności copywritera. Choć wykonywanie tego zawodu bez kreatywności jest w jakimś sensie możliwe, to z pewnością nie jest ani efektywne, ani satysfakcjonujące. Jeśli stale robisz "kopiuj/wklej" możesz śmiało wykreślić "nieszablonowe podejście" i "kreatywność" z własnego CV.

Po drugie, Twoja praca i to, jak do niej podchodzisz, wpływa na budowanie zaufania wśród Klientów i Kontrahentów. Jak zareagowaliby, gdyby wiedzieli, że Twoje teksty są wtórne? Czy uznaliby Cię za osobę kreatywną, twórczą? Jasne, swoje treści budujesz w oparciu o istniejące klocki, ale to Twoim zadaniem jest stworzenie zupełnie nowej budowli.

Po trzecie i najważniejsze, nieunikalne teksty zabijają pozycjonowanie. Unikalność i wartość merytoryczna to dzisiaj kluczowe czynniki wpływające na pozycje tekstów w wyszukiwarkach. Chociaż bywa, że firmy nie decydują się na teksty zbudowane pod SEO, treści zawsze mają jakiś cel, który nie będzie dobrze realizowany jeżeli będą skopiowane z innego źródła.

Skąd mieć pewność, że Twój tekst jest unikalny?

Oto kilka propozycji, dzięki którym będziesz mieć pewność, że posiadane teksty są niepowtarzalne i oryginalne:
  • Pisz samodzielnie. Jeśli sam będziesz autorem swoich treści, to na pewno będą oryginalne. Pod warunkiem, że nie oszukujesz samego siebie.
  • Wykorzystuj programy i narzędzia do sprawdzania unikalności tekstu. Są to wszystkie dostępne programy antyplagiatowe. Wybór narzędzi jest naprawdę ogromny (nawet darmowych), wystarczy znaleźć to, które najbardziej spełnia Twoje oczekiwania.
  • Zatrudnij copywritera. Polecam się, jeżeli potrzebujesz tekstów dla swojej firmy, z przyjemnością je dla Ciebie napiszę (skontaktuj się ze mną: kontakt@monikapawelec.pl). 

Unikalność to nie tylko chwytliwe hasło

Praca copywritera nie powinna być przypadkowa. Profesjonalista wie, co robi i dlaczego to robi. Potrafi wyjaśnić Klientowi, jakie znaczenie ma użycie danego słowa w danym kontekście. Zapytany o jakiś fragment tekstu, potrafi go uzasadnić. 

Teksty, które mają realizować swoje cele muszą być unikalne i niepowtarzalne. Ma to znaczenie zarówno dla budowania zaufania wśród Klientów i Kontrahentów, jak i dla pozycjonowania stron. I umówmy się, to po prostu uczciwe podejście do pracy.

Trzymaj się zdrowo, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo