Jak ogarniać domową edukację? Homeschool dwulatka

Domowa edukacja formalnie nie istnieje dla dzieci w tym wieku. Jednak uczyć warto się przez całe życie, od very first beginning po grobową deskę. Jak radzić sobie z edukowaniem malucha i pracą w domu? Jak łączyć dom, pracę, edukację i nie zwariować? 


Edukacja Domowa, czy Homeschool

Co prawda te pojęcia są stosowane zamiennie, ja jednak wolę określenie Homeschool. Edukacja domowa brzmi poważnie, i choć wielu kreatywnych rodziców stara się zmienić stereotypy wokół niej narosłe, wciąż wielu ludzi słysząc edukacja domowa myśli: samotne dziecko w pokoju przy biurku przez parę godzin dziennie. Czy muszę mówić, że to tak nie wygląda?

Wolę określenie Homeschool, brzmi bardziej swobodnie i nie straszy tak bardzo, jak edukacja domowa. W ogóle odnoszę wrażenie, że w naszym języku wiele jest takich "ciężkich słów", którym brakuje swobody, luzu, pozytywnego nastroju. Edukacja domowa oberwała nieco przez panującą pandemię. Niektórym rodzicom zaczęło się wydawać, że edukacja domowa polega na wielogodzinnym siedzeniu przed komputerem lub sianiu trawy razem z TVP.

Edukacja zdalna to stosunkowo nowy konstrukt wywołany pandemią i warto go oddzielić grubą kreską od edukacji domowej, czy homeschoolingu. Szkoła przeniesiona do Internetu nie jest tym samym, co edukacja domowa. A ta druga ma zdecydowanie więcej zalet. 

Była dygresja, czas na konkrety

Jestem olbrzymią pasjonatką edukacji, nie tylko jako mama, ale również jako ja - Monika. Często biorę udział w różnych kursach online, próbuję nowych rzeczy, oglądam ciekawe i inspirujące programy naukowe. Zgłębiam tajniki psychologii, marketingu, rozwoju osobistego, czy konkretnych kompetencji branżowych. Uwielbiam się uczyć i nie zakończyłam tego procesu z chwilą zakończenia studiów. Rajcuje mnie wiedza i ciekawi mnie świat. Dlatego uczenie mojego dziecka, dla mnie samej jest olbrzymią frajdą.

Rozwój to nie tylko siedzenie z nosem w książkach, to doświadczanie świata wszystkimi zmysłami. Sprawdzanie jak coś działa, jak jest zrobione. To także spacery do lasu i zdobywanie nowej wiedzy o przyrodzie, oraz interesowanie się technologiami i zawodami przyszłości, które w tej chwili nawet jeszcze nie istnieją. Rozwój to stawianie sobie wyzwań, też tam, gdzie idzie nieco ciężej. Nie każdy jest dobry we wszystkim, ale każdy cieszy się z własnych sukcesów - a tym, może być samodzielne rozwiązanie zadania, które dotąd sprawiało trudność. Wszechstronny rozwój kompetencji sprawia, że wyobraźnia i praktyka, tworzą niezwykły duet. Zdolny do robienia absolutnie fantastycznych rzeczy.

Jak planować homeschool dwulatka?

Dwulatki to dzieci wystarczająco duże, by już zajmować się czymś w skupieniu, ale wciąż zbyt małe by zadręczać je wtłaczaniem wiedzy na siłę. Zresztą, nikt tego nie lubi. Trzydziestolatki również. Jak działać w przypadku dwulatków?

Zacznij od ogólnych obszarów, a później przechodź do szczegółów. Nasz plan nauki na każdy dzień dzieli się na pięć bloków. Są to:
  1. Czytanie
  2. Pisanie
  3. Kodowanie
  4. Matematyka
  5. Angielski
Brzmi poważnie, prawda? Spokojnie! Te wszystkie rzeczy robimy poprzez zabawę, a nasza edukacja sięga często znacznie dalej, niż podane obszary. O ile nie jestem zwolenniczką sztywnych schematów, o tyle uważam, że ogólny plan przydaje się zawsze. Wyznacza tory naszego postępowania, które wciąż cechują się pewną elastycznością. 

Jak wygląda nauka czytania u dwulatka?

Przede wszystkim czytajcie dużo pięknych książek dla dzieci, takich, które dziecku się podobają. Nie próbujcie na siłę zachęcać dzieci do książek, które ich kompletnie nie interesują. W sposób płynny czytania i mówienia uczy seria książek o Puciu. Zdecydowanie warto do niej sięgnąć. Jednak pamiętajcie o tym, że nie potrzebujecie wymyślnych materiałów.

Tak naprawdę, każda książka, która podoba się dziecku jest dobra. W przeszłości miałam kolegę, który nauczył się czytać poprzez lekturę programu telewizyjnego (kiedyś wydawanego w postaci gazety, nie wiem czy dzisiaj nadal można go kupić w kiosku, bo nie korzystam z "dobrodziejstwa" telewizji. Wybieram Netflix). Nie jest to może wybitna lektura, a jednak dzięki temu, że to właśnie lubił robić, nauczył się czytać. 

Warto zaglądać także na strony przedszkoli, które często za darmo udostępniają karty do nauki czytania. Wystarczy je wydrukować i zalaminować, by korzystać z nich długo. Bawiąc się różnymi kartami edukacyjnymi, miej na względzie, że nawet jeśli Twoje dziecko nie potrafi jeszcze czytać, rozpoznaje kształty, widzi różnice pomiędzy literami. Nawet jeżeli nie umie jeszcze o tej różnicy opowiedzieć, uczy się za każdym razem gdy obcuje z literami i wyrazami.

Pozwalaj dziecku na swobodę i naturalność. Jeśli nie chce powtórzyć jakiegoś wyrazu, możesz lekko dodać mu odwagi, mówiąc: wiem, że sobie poradzisz. Ale jeśli Twoje dziecko nadal nie chce, nie naciskaj, daj spokój - przyjdzie jego czas i powtórzy ten wyraz, po prostu wyjdzie to z niego naturalnie, w którymś momencie zabawy.

Jak wygląda pisanie dwulatka?

Pisanie nie zaczyna się od liter. Wystarczy pomyśleć o początkach pisma i malowaniu prostych rysunków na skałach jaskiń. Myślicie, że pierwsi ludzie między polowaniem na mamuty, a radosnym "ugabuga" uprawiali kaligrafię? Początki są proste i nie ma co się ich czepiać, zamiast tego, warto cieszyć się każdą kreską i każdym kształtem. 

Pozwalaj dziecku na bazgroły. Na pisanie, rysowanie, jak najczęściej. Kredkami albo ołówkiem. Taka prosta ekspresja artystyczna doskonale ćwiczy dłoń. Uczy także różnych stopni nacisku. Dziecko widzi przecież, jak zachowuje się kredka, kiedy lekko dociska ją do kartki, a jak, gdy wkłada w nacisk całą swoją siłę. Nie musisz od razu przelewać na dziecko całej swojej trzydziestoletniej wiedzy o piśmie. Zaufaj mu i daj czas, wspieraj w poszukiwaniach.

Pierwsze kroki w pisaniu przy użyciu liter warto stawiać wspierając się kartami edukacyjnymi. Np. karty do nauki pisania z serii Kapitan Nauka. Jeżeli nie chcecie ich kupować, możecie wydrukować je samodzielnie. Przygotujcie karty z literami alfabetu i wydrukujcie je na kartkach A4 albo A5. Zalaminuj wszystkie kartki, a następnie ćwicz z dzieckiem obrysowywanie liter przy użyciu mazaka do tablic. Dzięki temu rozwiązaniu, po skończonej nauce, będzie można z łatwością zetrzeć rysowane obrysy i używać kart wielokrotnie. 

Czy dwulatki mogą kodować?

No jasne! Jednak nie ma to żadnego związku z komputerem. Kodowanie to np. powtarzanie określonego wzoru lub rozwiązywanie wzoru i układanie klocków tak, by utworzyły wybrany kształt. W kodowanie można bawić się używając klocków Duplo, kolorowych karteczek, albo gier typu "mozaika". Pierwsze zadania z kodowania polegają na umiejętności powielenia określonego wzoru. Przy czym nie musi to być zawsze proste powtarzanie kolorów, można układać takie wzory, w których zadaniem dziecka jest odnalezienie sensu i dołożenie odpowiedniego elementu.

Zabawy w kodowanie to równocześnie kształtowanie logicznego myślenia, a także postawy umysłu nastawionej na: zadanie i rozwiązanie. Zabawa w kodowanie zwykle później zamienia się w kreatywną burzę i tzw. wolną Amerykankę. To też jest OK. Pokazujmy schematy, ale też dawajmy swobodę dziecku na jego własne myślenie.

Jak wygląda matematyka dwulatka?

To liczenie na palcach, powtarzanie cyfr, pierwsze próby ich pisania. Ale także dodawanie i odejmowanie na paluszkach. Liczyć można wszystko: ciastka, krzesła, płatki śniadaniowe, klocki danego koloru, albo misie. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. Do liczenia można używać też kolorowych patyczków, foremek i tak naprawdę wszystkiego. Można ćwiczyć matematykę w domu, na spacerze i podczas jazdy samochodem. Nie jest to wcale trudny i nieprzyjemny obowiązek, bo wszystko odbywa się w miłej atmosferze zabawy.

Angielski dla dwulatków?

Nie twierdzę, że każdy z nas powinien cisnąć koniecznie dwujęzyczność. Jednak, nie oszukujmy się. Angielski to język bardzo przydatny zarówno w środowisku pracy, jak i na co dzień. Znając angielski będziemy w stanie dogadać się z każdym. Do angielskiego zachęca również wielość darmowych materiałów dla miłośników homeschoolingu. Z łatwością znajdziecie je na Pintereście lub na blogach mam i rodziców uczących w domu.

Nauka angielskiego u dwulatków może polegać na nazywaniu rzeczy w tym języku, lub czytaniu książek. Później może zamienić się w zabawę w anglojęzyczne konwersacje. Warto też oglądać bajki w języku angielskim, czy programy przygotowane specjalnie dla maluchów. 

Jak to ogarniam?

Lubimy zajęcia kreatywne i dowiadywanie się nowych rzeczy. Nauka nie jest jakimś szczególnym momentem w naszym dniu, ponieważ uczymy się właściwie przez cały czas. To tak normalne, jak mycie zębów po śniadaniu, czy kolacji. Wybieramy takie zajęcia, które nie tylko bawią ale również uczą. Próbujemy różnych rzeczy i sprawdzamy, co przypadnie do gustu naszemu synkowi.

I wydaje mi się, że to jest klucz. Sprawienie, że nauka i kreatywna zabawa stają się elementem codzienności, tak samo normalnym, jak inne zajęcia. Nie czujemy, że musimy się do czegoś specjalnie przygotować, po prostu robimy to wtedy, kiedy jest na to czas. Często zdarza mi się wieczorem szukać inspiracji do edukacyjnych zabaw na Pinterest, na blogach mam i na blogach pań przedszkolanek.

Bardzo często wspieram się też różnymi zeszytami ćwiczeń, czy pomocami dydaktycznymi. Dodam, że są to zazwyczaj rzeczy, które kosztują grosze (na czytam.pl czy taniaksiazka.pl - znajdziecie takie pomoce w cenie: 1,50 zł). Niektóre pomoce uda Wam się też dostać na Vinted w bardzo korzystnej cenie (kupiłam całą szufladę foremek do ciastoliny za jedyne 15 zł - serio).

Zeszyt Homeschool

Jeśli chcecie zacząć zabawę z homeschoolingiem polecam Wam założenie zeszytu, w którym każdego dnia będziecie odnotowywać te wszystkie super rzeczy, które już zrobiliście z dzieckiem. Dzięki takiemu spojrzeniu "wstecz", Wasza głowa stworzy nowe połączenia, a pomysły na kolejne zabawy edukacyjne zaczną znajdować się same. Nasz umysł robi niesamowite rzeczy, jeśli uchylimy trochę furtkę własnej wyobraźni.

Posiadanie zeszytu na homeschool sprawi, że wszystkie pomysły i inspiracje będziecie mogli zapisywać w jednym miejscu. A przy okazji stworzycie super pamiątkę na przyszłość. W zeszycie możecie przecież odnotowywać różne sukcesy swojego dziecka lub wklejać naklejki w nagrodę za owocną naukę.

Dobra, ale co robi Twoje dziecko, kiedy pracujesz?

Kiedy pracuję mój Synek albo bawi się ze swoim Tatą, albo pracuje. Gdzie? Np. w swoim Montessori warsztacie, albo w ciastolinowej piekarni/ciastkarni, albo akurat przeprowadza badania lekarskie na misiach. Nie chodzi o to, żeby skazywać dziecko na nudę w czasie, kiedy Ty musisz zająć się pracą.

Spróbuj znaleźć swojemu maluchowi takie zajęcia, które będą dla niego równie ważne i poważne. Zamiast zwykłego powiedzenia baw się, bo mamusia musi pracować, daj dziecku jakieś możliwości do wyboru i zaprezentuj je jako fantastyczne.

A co robię, kiedy mój Synek potrzebuje mojej obecności? Albo robię przerwę w pracy, albo biorę laptopa i kawę, a następnie siadam w jego pokoju, radośnie dziękując za wszelkie herbaty, ciastka, czy zupy przyrządzone na dziecięcej kuchence. Praca jest ważna, ale nigdy nie będzie dla mnie ważniejsza od naszej relacji, a sprawy, nie zawsze muszą toczyć się po mojemu, aby toczyły się dobrze.

Trzymajcie się razem i pamiętajcie, by każdego dnia ze sobą pobyć. Niezależnie od tego, co robicie, jak trudne wyzwania przed Wami. Czasu nikt nam nie cofnie.

Cześć!

PODPIS
Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Strach ma wielkie oczy

Na rynku wydawniczym coraz częściej można zauważyć książki dotyczące uczuć i trudnych emocji. Dzięki temu nawet maluchy wiedzą dziś, że złość sama w sobie nie jest zła, ale złe mogą być sposoby jej okazywania. A jak to jest ze strachem? 


Nie taki straszny strach

Książka Strach ma wielkie oczy została napisana po to, by oswajać dzieci ze strachem. Dokładnie tłumaczy, co dzieje się z naszym ciałem, gdy się boimy i jakie wrażenia towarzyszą strachowi. Jednak dokładność opisów może być tutaj zarówno wadą i zaletą. Skuteczność książki zależy od wrażliwości dziecka.


Wszystko zależy od perspektywy

Głęboko wierzę, że autorce książce przyświecały dobre idee podczas pisania tej publikacji. Niestety niekoniecznie jestem przekonana co do tego, że ta książka na pewno się sprawdzi. Niektóre ilustracje, choć są ładne, mogą przestraszyć kolorystyką. Tu warto zauważyć też fakt, że nie wszystkie dzieci personifikują swój strach. W dziecięcej wyobraźni nie zawsze przybiera on postać potwora lub jakiejś postaci. Jeżeli podpowiemy wyobraźni malucha takie rozwiązanie, to niechcący możemy mu wyrządzić krzywdę.

To warto, czy nie?

To zależy od Waszego dziecka i jego wrażliwości. Jeżeli samo mówienie o strachu, napawa je strachem, to ta książka nie spełni swojego zadania, a może stać się przykrym doświadczeniem. Jeśli Wasze dziecko nie personifikują strachu, ta książka też może nie być dobrym rozwiązaniem i podpowiadać maluchowi wizję potwora z szafy. Ale jeśli Wasze dziecko personifikuje strach, a mówienie o strachu nie wywołuje w nim strachu - to ta książka na pewno spełni swoje zadanie i dokładnie wyjaśni, co dzieje się z naszym ciałem, gdy się boimy i podpowie, jak pokonać strach.

Książka od strony merytorycznej jest bardzo dobrze napisana, a jej odbiór zależy przede wszystkim od wrażliwości czytającego.

Trzymajcie się ciepło i rozmawiajcie o emocjach,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Woreczki sensoryczne: 3 pomysły

Zabawa sensoryczna jest równie ważna, jak każda inna. Pozwala na aktywne doświadczanie różnorodności świata poprzez dotykanie różnego typu tekstur i materiałów. Pozwala na poznawanie różnych typów powierzchni i dowiadywanie się, co można z nimi zrobić. 


Klasyczne woreczki sensoryczne

Zwykle klasyczne woreczki sensoryczne wykonane są z materiału i różnią się zawartością. Mogą zawierać groch, kaszę lub cokolwiek chcecie. Na początku zabawa przybiera postać poznawania, jak dany materiał się zachowuje. W przyszłości można zrobić z nich narzędzie do ćwiczeń korekcyjnych.

Zimowe woreczki sensoryczne

Zimowe woreczki sensoryczne mają na celu wychwycenie przez dziecko różnicy ciepłe/zimne. Można wykorzystać je również do pokazania, jak wygląda łamiący się lód.  Żeby to zrobić, będziecie potrzebowali następujących materiałów:
  • Niewielki, foliowy woreczek
  • Przezroczysty żel pod prysznic
  • Brokaty, kolorowe płaskie ozdoby
  • Taśma do zabezpieczenia woreczka
Wlejcie żel do foliowego woreczka, a następnie wrzućcie do niego wszystkie ozdoby. Wypełniony woreczek zamknijcie i pamiętajcie, aby zabezpieczyć go taśmą. Tak przygotowaną zabawkę włóżcie do zamrażalnika. Po jakimś czasie wyjmijcie zabawkę i wspólnie z dzieckiem sprawdźcie, co dzieje się z lodem i brokatami pod wpływem nacisku. 

Woreczek sensoryczny ze slime

Wszelkie masy slime doskonale nadadzą się do wypełnienia woreczka sensorycznego. Tutaj również polecam Wam używanie przeźroczystych woreczków foliowych. Możecie je wypełnić kolorowymi masami, uzupełnić cekinami, brokatami lub drobnymi silikonowymi ozdobami, które będą doskonale się prezentować i sprawią dużo radości dziecku. Można również wspólnie sprawdzać jak kolory poszczególnych mas przechodzą w siebie wzajemnie. W tej wersji woreczka nie zamrażamy. 

Po co to robić?

Nawet jeśli żyjesz na tym świecie już 30 lat i do pewnego stopnia, wydaje Ci się on oczywisty. Nie jest taki dla Twojego dziecka. Rozwój maluchów przebiega wieloetapowo i na różnych płaszczyznach, dlatego tak ważne jest dostarczanie różnego rodzaju bodźców. 

Trzymajcie się radośnie i kreatywnie,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Historia św. Franciszka

Opowieści z serii Wielcy przyjaciele Jezusa to krótkie książeczki przedstawiające losy takich postaci jak: św. Mikołaj, św. Józef, czy Matka Boża. Tym razem jednak bohaterem książeczki jest św. Franciszek z Asyżu.


Święty Franciszek uczy optymizmu

Mam wrażenie, że największą wartością bijącą z tej książeczki i z tej postaci, jest optymizm. Święty Franciszek marzył o tym, aby zostać znanym rycerzem w lśniącej zbroi, a jednak z czasem zmienił podejście. Przywdział habit i został ubogim bratem zakonnym, kochającym Boga, ludzi i zwierzęta. 

Fakty z życia świętego

Ta książeczka to nie bajka, choć napisano ją w postaci bajki. Znajdziemy tutaj liczne fakty z życia Świętego Franciszka, dowiemy się jak żył na co dzień i jakie wartości prezentował swoim zachowaniem. W książeczce znalazły się również liczne ciekawostki, jak choćby ta, że na krótko przed śmiercią Franciszek napisał "Pieśń Słoneczną", czyli pieśń pochwalną dla Boga.

Edukacja, dobro i zabawa

Ta krótka książeczka doskonale nadaje się do szerzenia dobrych i pozytywnych wartości, lub do edukacji religijnej. Nauka dobra i uśmiechu łączy się tutaj z zabawą, a także kolorowymi, pięknymi ilustracjami.

Trzymajcie się zdrowo i czytajcie razem, 
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Masy plastyczne, które warto mieć w domu

Zajęcia kreatywne ratują życie rodziny, kiedy akurat dorośli muszą zająć się swoimi sprawami, a dziecko może wkroczyć na nowe meandry twórczości. W tym wpisie opowiem Wam o masach plastycznych, które zawsze warto mieć w domu.


Ciastolina nigdy się nie nudzi

Ciastolina nigdy się nie nudzi. Nie ważne, czy kupujecie oryginalne Play-Doh, czy masę z trawy pszenicznej. Zabawa z ciastoliną może zaczynać się od ciastek i kończyć na dinozaurach. Można wykrawać kształty, budować zamki i wymyślać inne cuda. Należy jednak pamiętać o tym, aby po skończonej zabawie szczelnie zamykać tubki z ciastoliną, aby ta nie wysychała. Pod względem trwałości Play-Doh wciąż wygrywa z tańszymi zamiennikami.


Masa porcelanowa 

Masa porcelanowa to świetne rozwiązanie, kiedy trzeba zrobić własnoręczny prezent dla babci. Można z niej wykonywać magnesy na lodówkę lub piękne wisiorki, które po wyschnięciu będą przypominały porcelanę. Masa porcelanowa jest trwała, jednak na samym początku wałkowanie jej wymaga nieco siły. Dlatego warto zacząć zabawę wspólnie z dzieckiem. Masę można także malować i ozdabiać.


Masa piankowa

Piankolina nie jest tak popularną masą jak ciastolina, ale zdecydowanie dorównuje starszej koleżance pod względem ilości zabawy. Ta masa jest ciekawa, miła i puszysta a kreatywne zajęcia z jej udziałem intrygują nie tylko małych, ale również dużych. Wykonacie z niej interesujące prace 3D i pokażecie dziecku, jak zachowują się różne masy plastyczne.


Trzymajcie się zdrowo i bawcie się świetnie,
Cześć! 

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Poczytaj mi, dziecko. Jak uczyć czytania responsywnego?

Czytanie responsywne to coś więcej, niż "czytanie ze zrozumieniem". Rozumienie treści książki to jedno, a odnoszenie jej do własnych doświadczeń i przemyśleń, to zupełnie coś innego. Podobnie jak zabawa treścią i snucie własnych wyobrażeń. Czy wiesz, że nawet jeśli Twoje dziecko nie umie jeszcze czytać, już możecie ćwiczyć czytanie responsywne?

Photo by MI PHAM on Unsplash

Poczytaj mi, dziecko 

Czytanie rozwija wyobraźnię, poszerza słownictwo i podsuwa wiele inspiracji, które mogą stanowić zaproszenie do wspólnej zabawy. Pamiętacie słynne reklamy społeczne, w których non stop przewijało się hasło: czytaj dziecku 20 minut dziennie, codziennie? To prawda, że czytanie na głos stymuluje rozwój dziecięcego mózgu i daje bardzo wiele korzyści, tą podstawową jest przede wszystkim budowanie więzi rodzica z dzieckiem. 

Ale czy pomyśleliście o tym, że warto czasami odwrócić szyk? Czy nie jest fajnie usiąść sobie wygodnie w fotelu i odprężyć się, słuchając jak Twoje dziecko, czyta Tobie? Bardzo wiele dzieci na etapie szkolnym ma problem z płynnym czytaniem i składaniem zdań. Warto zacząć ćwiczyć tę umiejętność, jeszcze zanim dziecko osiągnie wiek szkolny.

Jak dwulatek może czytać książkę?

Nawet dwulatek, który nie przeczytał jeszcze żadnej książki (wyraz po wyrazie, zdanie to zdaniu) potrafi przeczytać książkę. Przykład? Wybierz książkę, którą często czytasz swojemu dziecku i poproś je o to, by przeczytało ją Tobie. Czytaliście ją już tyle razy, Twoje dziecko na pewno pamięta poszczególne części historii i zacznie Ci ją na swój sposób opowiadać, wspierając się obrazkami. 

Doskonałą serią do tego celu są opowieści o Puciu. Są to tradycyjne książki z tekstem i obrazkami, które zachęcają do pogłębionych interakcji z tekstem, działając mocno na wyobraźnię. Np. w książeczce Pucio mówi dzień dobry trzeba nalać wodę do kociej miski, czy zapiąć kurteczki dzieciom. 

Po co to robić

No dobrze, ale po co w ogóle odwracać szyk. Po co pozwalać dziecku na czytanie książki, kiedy rodzic zrobi to "lepiej" i szybciej? Po pierwsze, to bardzo miłe doświadczenie zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Dziecko może poczuć się ważne, dzięki temu, że wchodzi w rolę, która zwykle jest zarezerwowana dla rodzica. Po drugie, dziecko uczy się dobierać słowa i gesty, tak aby odpowiednio konstruować opowieść. Uczy się swobodnej komunikacji w przyjaznej i miłej atmosferze. Po trzecie, rozwija swoją dziecięcą wyobraźnię.

Na tym ostatnim opiera się dzisiejszy świat. Nawet programiści, chcąc stworzyć jakiś program muszą mieć pomysł na to, co ten program ma dać, na czym ma polegać. Zanim przejdą do kodowania, muszą użyć wyobraźni. Kto poradził sobie najlepiej, gdy w marcu dopadła nas epidemia koronawirusa? Ci, którzy przez cały czas żyli według pewnych utartych schematów, czy Ci, którzy użyli wyobraźni, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości?

Trzymajcie się zdrowo i czytajcie na zmianę, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Edukacja domowa u dwulatka - czas start!

Chociaż edukację domową wdrażamy w zasadzie od początku, dopiero od tej niedzieli zaczęła przybierać formę bardziej ustrukturyzowaną. Najpierw opowiem Wam trochę na temat samej edukacji domowej i korzyści z niej płynących, a potem powiem jak to wygląda u nas.

Edukacja i nie edukacja

Człowiek zaczyna się uczyć od momentu pojawienia się na świecie. To nie jest tak, że przez dwa lata nie ma nauki w ogóle i nagle ona się pojawia. Dziecko tak naprawdę uczy się od momentu narodzin i przy dobrych wzorcach ten stan utrzymuje się przez całe życie. 

W naszym domu jest dużo zabawek edukacyjnych, czy samodzielnie wykonanych przedmiotów, które mają służyć rozwojowi naszego Syna. Edukacja domowa jest czymś, co od początku wrastało w nasze życie - a teraz zamienia się w nieco bardziej ustrukturyzowany styl nauki.

Edukacja domowa to nie szkoła

Dzieci siedzą przez parę godzin dziennie w szkolnej ławce i zazwyczaj robią rzeczy, które ich w żaden sposób nie ciekawią. Kiedy zapytają nauczyciela "do czego jest mi to potrzebne?" - nie uzyskują konkretnych odpowiedzi, lecz serię odburknięć. Wbrew pozorom autorytet nauczyciela nie jest bezdyskusyjny, podobnie jak autorytet kogokolwiek. 

Szkolna nauka w zasadzie zdaje się nie mieć końca. Po powrocie do domu na dzieci czeka seria prac domowych, których wykonanie zajmuje cały wieczór. Czy muszę mówić o efektach takiego podejścia do nauki? 

Zniechęcenie, znudzenie, zmęczenie, znużenie. I co najgorsze, realny brak czasu na rozwój własnych zainteresowań. Co w praktyce oznacza: brak czasu na rozwój tego, co czyni nas tym, kim jesteśmy.

Edukacja domowa daje wolność i swobodę, której nie ma w szkole. Pozwala rodzicom i opiekunom stosować rozwiązania dostosowane do ich dziecka. Jeśli Twoje dziecko potrzebuje mniej czasu na naukę, to będzie miało go więcej na własne zainteresowania. Jeśli Twoje dziecko potrzebuje więcej czasu na naukę i np. metod, których zastosowanie nie byłoby możliwe w szkole - masz szansę mu to wszystko dać.

Zmiana życia lub wybór drogi zawodowej

Edukacja domowa powinna odbywać się przez zabawę i być dostosowana do konkretnego dziecka, nie oznacza to jednak ciągłych wakacji. Wiele w tym wypadku zależy od rodzica, który musi mieć czas na przygotowywanie materiałów edukacyjnych, opracowywanie nowych strategii i pracę z dzieckiem nad konkretnymi materiałami. 

Jeżeli chcemy podejść poważnie do edukacji domowej, to tak naprawdę decyzję powinniśmy podjąć już na poziomie wyboru drogi zawodowej lub przygotować się na totalną rewolucję w życiu. Żeby edukacja domowa była owocna, konieczne jest aby przynajmniej jeden rodzic był w domu - co oczywiście nie wyklucza posiadania pracy zdalnej.

Jaka korzyść płynie z edukacji domowej?

Przede wszystkim to okazja do pogłębiania więzi i poznania swojego dziecka. Rodzice uczący dzieci w edukacji domowej, mają szansę szybciej rozpoznać zainteresowania swoich pociech i kształtować naukę w oparciu o nie. Nie jest też żadną tajemnicą, że człowiek łatwiej uczy się w przyjaznych warunkach i atmosferze miłości - co najłatwiej osiągnąć w rodzinnym domu. 

To także okazja do głębszego rozwoju dla rodzica. Nie zapominajcie, że rodzic, który uczy, sam nabywa różnych kompetencji, których nie miałby szansy nabrać, gdyby nie przygoda z edukacją domową. To lekcja cierpliwości, kreatywności, miłości, otwarcia serca i umysłu na siebie na wzajem.

Współcześnie to także bezpieczna odpowiedź na panującą pandemię. Na edukację domową może przejść każdy. W każdej chwili można też z niej zrezygnować, jeżeli uznacie, że nie jest to odpowiednie rozwiązanie dla Was i dla Waszego dziecka. Formalny obowiązek szkolny powstaje w wieku 6 lat. Jeśli chcecie edukować domowo, pamiętajcie by dograć wszelkie formalności ze szkołą i poradnią do tego czasu. 

Edukacja domowa dwulatka - mały uczeń w moim domu

Obowiązki to normalna część życia i nie ma sensu ich unikać. Warto traktować je jak wyzwania - tak staramy się podchodzić do różnych codziennych czynności, w których pomaga nam nasz Synek. Choć edukacja domowa powinna się odbywać przez zabawę, nauka to nie tylko zabawa i nie zawsze można się uczyć tylko tego, czego akurat się w danej chwili chce. Dlatego oprócz zabaw edukacyjnych, odbywają się u nas 20 minutowe lekcje każdego dnia. Tydzień nauki zostaje nagrodzony drobną nagrodą.

W tym ostatnim zainspirowało mnie zbieranie naklejek na Fajniaki. Zauważyłam, że mój Syn już chwyta tę ideę i wykorzystałam to do celów edukacyjnych. Mamy plan nauki, na którym wypisałam 6 zadań, które realizujemy każdego dnia w ciągu dwudziestu minut. Za każde zadanie mój Syn otrzymuje naklejkę, na końcu tygodnia czeka na niego nagroda w postaci drobnej niespodzianki. 

Zależało mi na tym, aby niespodzianki były drobne, ponieważ nie chcę, aby moje dziecko miało wrażenie, że uczy się dla nagród. Uczy się przede wszystkim dla siebie, a drobne upominki to forma docenienia wkładu pracy i zaangażowania. Jeżeli decydujecie się na edukację domową, pamiętajcie o tym, żeby podczas każdej nauki chwalić swoje dziecko za podjęty wysiłek, dostrzegajcie pozytywy i głośno o nich mówcie. A kiedy pojawi się jakaś trudność, wspierajcie i szukajcie rozwiązań, zamiast oceniać.

Co robimy w czasie lekcji? 

Dla mojego Syna 20 minut utrzymania uwagi to taki optymalny czas i  dosyć długi jak na dwulatka. Nie zalecam jednak sztywnego trzymania się harmonogramów, czy jakichś z góry wytyczonych czasów nauki. Skorzystajmy z tego, że jesteśmy w domu i możemy być elastyczni, dopasujmy czas i formę nauki do potrzeb dziecka. Czego uczymy się w czasie naszych 20 minut?

  • Czytania - w skład tych zajęć wchodzi: śpiewanie alfabetu, pokazywanie konkretnych liter, nazywanie zwierzątek na obrazkach lub układanie układanek, czytanie krótkiego wierszyka razem.
  • Pisania - ćwiczymy pisanie liter, pomagam i pokazuję Synkowi jak pisać daną literę. 1 litera przypada na jedną lekcję. Używamy do tego celu 1 wydrukowanego arkusza (np. takiego)
  • Matematyki i logiki - tu doskonale sprawdzają się klocki i gry logiczne, warto zostawić je sobie na koniec, bo zabawy manualne są mocno wciągające i potrafią odwrócić uwagę od pozostałych. Podczas tej zabawy również liczymy wspólnie, patrzymy na przedmioty z wielu perspektyw i staramy się je ustawić tak, jak widnieją na obrazkach.

Zauważyłam, że najlepszym czasem dla nas na naukę jest popołudnie. Rano stawiamy raczej na zabawy ruchowe, które też warto włączyć w edukację domową (polecam chodzenie jak zwierzaki, np. kicaj jak zajączek). 

Pudełko na edukację

Jakiś czas temu kupiliśmy wielkie przeźroczyste pudełka do przechowywania różnych rzeczy. Obecnie jedno z nich służy jako pudełko nauki. Wkładam tam wszystkie materiały, które będziemy przerabiać danego dnia. Dzięki temu mój Syn wie, kiedy zaczyna się nauka i kiedy się kończy. Kiedy widzę, że któryś z materiałów zaczyna się nudzić, podmieniam go na inny (uczymy się czytania na innym wierszyku, albo układamy inną układankę). 

Właśnie dlatego, że to nie jest szkoła, nie chodzi o to, aby upierać się koniecznie przy jakimś sposobie realizowania materiału lub przy jakimś konkretnym ćwiczeniu. Chodzi o to, aby utrzymywać uwagę dziecka na odpowiednim poziomie i uczyć się efektywnie, a przy tym zaciekawiać światem i budować chęć do wiedzy.

Czy edukacja domowa jest dla każdego?

Edukacja domowa jest dla każdego kto chce, by była dla niego i kto ma możliwości, aby o nią zadbać (nie chodzi tu o ilość ukończonych kursów, ale o możliwości poświęcenia własnego czasu i zaangażowania). 

Nauka w domu jest często świetnym rozwiązaniem dla rodzin wielodzietnych. Eliminuje problem rozwożenia dzieci na różnego typu zajęcia, o różnych godzinach, ponieważ nauka odbywa się w domu. Dodatkowo doskonale wpływa na kształtowanie więzi rodzinnych.

Trzymaj się ciekawości świata, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Metoda Montessori: Bądź i pomóż mi to zrobić samodzielnie

Maria Montessori była jedną z pierwszych kobiet pośród lekarzy we Włoszech. Miała także doświadczenie antropologiczne i pedagogiczne. Przez ponad 50 lat pracowała z dziećmi różnych narodowości i o różnym statusie materialnym. Na czym polega fenomen jej metody?

Fenomen metody Montessori

Wszystkie dzieci od urodzenia są nastawione na własny rozwój. Chcą osiągnąć niezależność i przejść z dzieciństwa do dorosłości. Metoda Montessori ma za zadanie pomóc dzieciom i rodzicom w tym procesie. Jej podstawą jest szanowanie godności człowieka i jego indywidualności, oraz wspieranie go w rozwoju. Istotny jest rozwój fizyczny, umysłowy, duchowy a także emocjonalny.

Etapy rozwoju według Marii Montessori

Maria Montessori zauważyła, że rozwój dziecka można podzielić na 4 etapy.  Każdy z tych etapów zasługuje na inny rodzaj uwagi od rodziców, opiekunów i edukatorów. Jakie są to etapy?

  • od narodzin do 6 roku życia - dzieci są odkrywcami. Wykorzystują przede wszystkim zmysły w poznawaniu świata. Budują siebie i swój intelekt przyswajając to, co istnieje w ich otoczeniu. 
  • od 6 do 12 lat - to czas świadomego poznawania. Dzieci rozwijają wtedy zdolności abstrakcyjnego myślenia i wyobraźni. Wykorzystują również wcześniej zdobytą wiedzę do dalszych poszukiwań.
  • Od 12 do 18 lat - to czas, w którym młodzi ludzie poszukują własnego miejsca w społeczeństwie. Próbują wykorzystać swoje możliwości, aby w nim uczestniczyć.
  • Od 18 do 24 lat - to ostatni okres wkroczenia w dorosłość. Ludzie stają się specjalistami w pewnych dziedzinach i tak, poprzez pracę biorą udział w budowaniu świata i tworzeniu wzajemnego dialogu.

Rola rodzica w metodzie Montessori

W metodzie Montessori rolą rodzica jest obserwowanie dziecka i coraz rzadsza interwencja w miarę jego rozwoju. Ogromne znaczenie ma stworzenie atmosfery spokoju, bezpieczeństwa, porządku i radości. A także zbudowanie poczucia: "jestem dla Ciebie, pomogę Ci ZAWSZE gdy będziesz tego potrzebować". Najważniejsza jest tutaj wnikliwa obserwacja dziecka oparta na miłości i świadomość, kiedy zainterweniować, a kiedy dać dziecku trochę więcej wolności. 

Niezależnie od tego, jaką metodę przyjmujesz, pamiętaj, że jest ich wiele. Szanujmy się w różnorodności i róbmy to, co najlepsze dla naszych dzieci. Przecież każda Mama i każdy Tata wiedzą, co jest najlepsze dla ich pociech. 

Trzymajcie się razem, 
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Czy koronawirus pokazał, że edukacja domowa w Polsce leży?

Wybuch pandemii spowodował, że uczniowie utknęli w domach, a rodzice zostali przymuszeni przez sytuację do nauczania w domu. W czasie narodowej kwarantanny dało się słyszeć narzekania na to, jak ciężkie jest to zadanie. Czy to znaczy, że edukacja domowa leży?


Edukacja domowa, a edukacja zdalna

Edukacja zdalna jest czymś zupełnie innym, niż edukacja domowa. Dlaczego? Pierwszy i podstawowy powód jest taki, że w edukacji domowej to rodzic ustala, w jakiej formie realizowany jest program nauczania dziecka.
 

Wielogodzinne zdalne nauczanie

Konstrukt, przed którym postawiła nas epidemia koronawirusa, nie ma nic wspólnego z edukacją domową. Wciąż mieliśmy do czynienia ze szkołą, choć odbywała się ona w innej formie. Od rodziców dało się słyszeć głosy zawodu, że nauka zajmuje kilkanaście godzin dziennie. Przed wyzwaniem "nowej szkoły" stanęli wszyscy. Nie tylko rodzice, ale też nauczyciele i uczniowie. W różnych szkołach, różnie poradzono sobie z nową rzeczywistością.

Czy edukacja domowa ucierpiała?

Ucierpiała tylko i wyłącznie z tego powodu, że wielu rodziców żyło w błędnym przekonaniu, że oto zostali postawieni przed przymusową edukacją domową. Nawet jeśli miejscem odbywania się szkolnych zajęć stał się dom, nie działo się to bez stałego, codziennego  nadzoru szkoły. Czegoś takiego nie ma w edukacji domowej. To rodzic ustala plan zajęć dziecka, a udziałem szkoły są ewentualne pomoce dydaktyczne i egzaminy, które dziecko musi zdać, by zaliczyć szkolny materiał.

Czy edukacja domowa w Polsce leży?

Oczywiście, że nie. Edukacja domowa nie polega na wielogodzinnym ślęczeniu w książkach i łączeniu się z nauczycielami przy pomocy Skype'a. Nauczając dziecko domowo dążymy do rozwinięcia jego twórczego potencjału. Podążamy za jego zainteresowaniami, ciekawością, doceniamy chęci i przekazujemy wiedzę w sposób aktywny. Nie w szkolnej ławce, ale poprzez eksplorację świata.

Edukacja jest przygodą, zabawą i ogromną frajdą. Pod warunkiem, że nie zamyka się jej w książce i nie odstawia na zakurzoną półkę.

Trzymajcie się zdrowo, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Ulica - drukowana mata do zabawy!

Jakiś czas temu wpadliśmy na pomysł zakupienia maty z ulicami. Niestety prędko okazało się, że nie możemy znaleźć czegoś, co by nam w stu procentach pasowało, zwłaszcza jeśli chodzi o stosunek ceny do jakości i rozmiaru. I tak, postanowiłam wyszukać matę do druku...

DIY mata bez niszczenia podłogi

Na naszą matę składa się 15 kartek a4. W każdym momencie można ją powiększyć i pomniejszyć. W rzeczywistości jest to jedna kartka, wydrukowana w kilkunastu kopiach. Nasza mata pochodzi ze strony Be Fun Mom. Znajdziecie ją TUTAJ. Wydrukowaną mapę można albo nakleić na jakąś planszę, albo zrobić to tak jak ja i przy użyciu taśmy malarskiej przytwierdzić do podłogi. Taśma malarska to trwałe, a równocześnie bezpieczne rozwiązanie, które nie spowoduje żadnych zniszczeń na podłodze.


Dodawanie różnych elementów

Na naszej macie oprócz samochodzików i garażu, z czasem pojawiły się klocki i różne budowle, tworząc miasto, które każdego dnia zmienia swój wygląd. Z czasem, kiedy dziecko jest starsze można dorobić również znaki drogowe i wspólnie uczyć się zasad zachowania się na drodze.

Trzymajcie się ciepło i kreatywnie,
Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Zabawa, która wciąga: Plastelinowe Wyklejanki!

Są takie chwile, w których rodzice marzą o tym, by ich dzieci choć przez chwilę znalazły sobie zajęcie. Nawet istota tak cierpliwa i wytrwała, jak kochający rodzic od czasu do czasu potrzebuje zebrać myśli. Na szczęście, z pomocą przychodzi bardzo wciągająca zabawa. A co to takiego?


Prosty przepis na zabawę

Plastelinowe wyklejanki są bardzo wciągające. Doświadczyłam tego, kiedy mój Syn przez dwie godziny w skupieniu wyklejał kolorowanki, które wydrukowaliśmy wcześniej z Internetu. Działania twórcze, lepienie, ugniatanie, przyklejanie dają dzieciom bardzo wiele możliwości i satysfakcji. Posługując się tą zabawą można uczyć dziecko między innymi kolorów i liczenia.

Niekoniecznie jedna technika

Pomysłów na wykonywanie tego typu prac jest tyle, ile zdoła udźwignąć rodzicielska wyobraźnia. Obrazków nie trzeba wyklejać kuleczkami, można wyklejać je paseczkami. Można mieszać ze sobą kolory i wspólnie sprawdzać jaki dadzą efekt. Można też połączyć taką pracę z malowaniem farbami, czy kredkami. Im więcej swobody twórczej zaoferujemy dziecku, tym bardziej wciągająca okaże się zabawa.

Szczerze? Ja niestrudzenie wyklejam razem z moim Synem. Uwielbiam wspólnie robić rzeczy i pogłębiać naszą więź. Myśli zbieram z podłogi o poranku, albo w nocy... z poduszki.

Bawcie się kreatywnie i ukochajcie swoje maluchy,
Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Wielkopostne After Party - Książki dla malucha

Co prawda Wielki Post już za nami, ale przez koronawirusa książki do recenzji dotarły do mnie nieco później. Postanowiłam więc, że zrobimy tu sobie takie książkowe Wielkopostne After Party dla wierzących rodzin. W tym wpisie pokażę Wam dwie książeczki dla najmłodszych, właśnie na temat Wielkiego Postu oraz Drogi Krzyżowej. Do dzieła!


Modlitwy na Wielki Post

Zarówno Modlitwy na Wielki Post, jak i Droga krzyżowa dla dzieci to krótkie, ale bardzo bogate książeczki. I choć zazwyczaj nie przepadam za książeczkami, które mają formę broszurek, to w tym przypadku zupełnie mi ta forma nie przeszkadza. Modlitwy na Wielki Post są podzielone na cztery części:
  • Słucham Słowa Bożego
  • Rozważam Słowo Boże z rodzicami
  • Modlę się
  • Zobowiązuję się
Bardzo podoba mi się ten podział, ponieważ mamy tutaj do czynienia z takimi elementami jak:
  • Słuchanie (nastawienie się na odbiór tego, co Bóg chce nam powiedzieć)
  • Rozważanie (czyli element włączania się w rozmowę z Bogiem)
  • Modlenie się (to również jest forma rozmowy, w której możemy włączyć coś ponad rozważania biblijne)
  • Czyn (co mogę konkretnego zrobić, aby być bardziej jak Chrystus i być bliżej Niego)

Prostota jest na czasie

Bardzo podoba mi się prostota tej książeczki. Jestem pod dużym wrażeniem prześlicznych ilustracji i bogactwa, pomimo krótkich treści.To zachęta do pracy z Biblią, wstęp do modlitwy i dalszych rozważań. A także wspaniały argument do rodzinnej rozmowy z Bogiem.


Droga Krzyżowa

Droga Krzyżowa jest również świetną książeczką do tego, aby w przystępny sposób przybliżyć najmłodszym przebieg Męki Pańskiej. Tu, oprócz cytatów z Pisma Świętego znajdziemy również tłumaczenie historii na dziecięcy język, tak, aby była zrozumiała dla najmłodszych. Każdy cytat ze Słowa Bożego jest opatrzony komentarzem, który w jasny sposób przedstawia tę treść najmłodszym.

Z całego serca polecam

Co prawda Wielki Post już za nami, ale przed nami jeszcze wiele kolejnych, więc sądzę, że warto zaopatrzyć się w te książeczki. Przy okazji mogą one być pomocne podczas lekcji religii. 

Trzymajcie się zdrowo i bezpiecznie,
Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Dinozaury! Kolorowa edukacja

U nas trend na dinozaury pojawił się bardzo szybko, ponieważ nasz Synek nie ma jeszcze dwóch lat. A jednak dinozaur to nasze ulubione zwierzę domowe... Dinozaurów nie może więc zabraknąć również w naszej bazie kolorowankowo-naklejkowej. I oto jest kolorowa edukacja.

Mapa Świata! Jak się bawić?

W tym wpisie prezentuję Wam naklejkę ścienną przedstawiającą Mapę Świata w wersji dla dzieci i podpowiadam, jak można się z nią bawić. Rzecz - mega super. Cena również korzystna, ponieważ znalazłam ją za niecałe dziesięć złotych w Biedronce. Jak się bawić?

Edukacja i zabawa

Edukacja i zabawa nie tylko mogą, ale wręcz powinny iść ze sobą w parze. Poważny stosunek do nauki nie jest ani interesujący, ani zachęcający. Jeśli pozornie skomplikowaną treść opatrzymy porządną dawką humoru i świetnej zabawy, nauka stanie się elementem codzienności. Tak normalnym jak mycie zębów, czy jedzenie śniadania. A na dodatek będzie czystą przyjemnością!

Słowo o mapie

Mapę, którą widzicie dorwałam w Biedronce za niecałe dziesięć złotych. Jest to naklejka ścienna, co więcej, podejrzewamy, że jest wielokrotnego użytku. Nakleiliśmy ją na malowanej ścianie, bo nie mieliśmy pewności jak zachowa się na tapecie i czy będzie się trzymała. Jest to naklejka ze @smukee_, które ja osobiście uwielbiam. 

Jak bawić się z mapą?

Ta kolorowa mapa daje mnóstwo możliwości. Można pokazywać zwierzątka, naśladować ich odgłosy, a nawet wymieniać polskie i anglojęzyczne nazwy. Z czasem można zacząć wprowadzać pokazywanie kontynentów i rozmowy o tym, gdzie mieszka dane zwierzę. Można również odwołać się do dziecięcej wyobraźni i zapytać: jak myślisz co lubią jeść kangury? Zauważcie, że mapa zawiera bardzo dużo szczegółów. Zabawa w prosty sposób może przekształcić się w naukę liczenia.

Trzymajcie się ciepło i uczcie się radośnie,
Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Mnóstwo szczegółów na budowie

Książeczki pełne szczegółów cieszą się u nas ostatnio ogromnym powodzeniem. To doskonałe narzędzie do nauki i kształtowania postawy skupienia. Nasz Synek o poranku sam wybiera sobie książkę, którą chciałby wspólnie poprzeglądać. Oto jedna z naszych książek.

Puzzle samochodowe

Co robić na kwarantannie z dzieckiem? Wszystko, co pogłębi jego rozwój i sprawi, że sami nie będziemy się nudzić. Oto kilka kadrów z naszej dzisiejszej zabawy i opis gry...

Jak zacząć edukację domową? Krok po kroku

W Polsce istnieje obowiązek edukacji, a nie szkolnictwa. W praktyce oznacza to, że obowiązek edukacji dziecko może spełniać poza szkołą. Obecnie panuje wirus i edukacja przeniosła się do domów. Ale co trzeba zrobić w normalnej sytuacji aby rozpocząć nauczanie domowe?

Jak zrobić gniotka?

Gniotek to jedna z najfajniejszych zabawek z dzieciństwa. Dzisiaj gniotki są znane głównie pod nazwą piłeczek lub zabawek sensorycznych. Czego będziemy potrzebować? I jak wykonać tę zabawkę?

Dlaczego edukacja domowa jest super?

Kiedy przed kwarantanną dzieliłam się z ludźmi informacją, że zamierzam uczyć Syna w trybie edukacji domowej, zazwyczaj otrzymywałam dziwne spojrzenia, a nawet sugerowanie, że zrobię krzywdę mojemu dziecku. Dlaczego moim zdaniem edukacja domowa jest super?

Koronawirus nie taki straszny

W czasie epidemii, rodzice homeschoolersów, na których dotąd reszta społeczeństwa patrzyła dziwnie, znaleźli się właściwie w komfortowej sytuacji. Nagle się okazało, ku wielkiemu zaskoczeniu innych ludzi, że edukacja domowa jest super rozwiązaniem w czasie epidemii. Dzieci i ich rodzice są bezpieczni, a uczyć można się nadal. Rzecz w tym, że aby żyć w trybie edukacji domowej wcale nie potrzeba koronawirusa, ani żadnego innego choróbska.

Silne więzi rodzinne

Edukacja domowa ma to do siebie, że pozwala na kształtowanie jeszcze silniejszych więzi rodzinnych, opartych na bezpieczeństwie, zaufaniu i słuchaniu siebie na wzajem. W procesie edukacji pojawiają się liczne problemy wymagające rozwiązania. Rodzic, który ma czas edukować domowo będzie w stanie dostosowywać sposoby nauki do możliwości i indywidualnych potrzeb dziecka. Pokazanie, że różne problemy da się rozwiązać na spokojnie, bez krzyku i wspieranie indywidualnych możliwości dziecka ma ogromne znaczenie z punktu widzenia całego jego rozwoju.

Bardziej efektywna nauka

Nauka w domowych warunkach jest bardziej efektywna. Głównie z tego powodu, że dziecko w warunkach  domowych czuje się bezpiecznie, a rodzic może dobierać metody nauczania do indywidualnych potrzeb i możliwości malucha. Paradoksalnie może w tym zakresie zrobić więcej, niż nauczyciel w szkole, którego uwaga jest rozproszona na przynajmniej kilkanaścioro dzieci.

Więcej czasu na rozwój zainteresowań

Dziecko edukowane  w domu ma więcej czasu na rozwój własnych zainteresowań i swojego twórczego potencjału. Nie chodzi przecież o to, abyśmy narzucali naszym dzieciom to, kim zostaną w przyszłości lub pomijali całkowicie ich zainteresowania. Naszym zadaniem jako rodziców, jest pomóc dziecku, być tym kim ono jest ale w  najlepszym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi o spełnianie oczekiwań, ale o rozwój i bycie najlepszą wersją siebie.

A jakie są Wasze doświadczenia z edukacją domową?

Trzymajcie się ciepło i przytulnie,

Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Ethan Śmieciarka - nasze odkrycie

Bardzo cenię sobie metodę Montessori i różne inne działania edukacyjne, ale nie jestem monotematyczną mamą. Nie uważam, że istnieje jedna dobra metoda na wszystko. Nie upieram się, że "tylko to" albo "tylko tamto". Korzystamy z dobrodziejstw technologii i nie zabraniamy dziecku bajek. Jakie są tego efekty?
Copyright © Daję Słowo