Zwierzęta wokół nas

Uwielbiamy kolorowe, wesołe książeczki dla dzieci. A przede wszystkim takie, w których jest na czym zawiesić oko. Z zachwycającą ilością szczegółów, o których możemy sobie porozmawiać i które możemy sobie wzajemnie pokazywać.

Pomelo w krainie kolorów i kształtów

Pomelo i kształty oraz Pomelo i kolory to ciekawe pomoce edukacyjne dla rodzica. Głównym i jedynym bohaterem obydwu książeczek jest słonik Pomelo, który przeżywa różne przygody. To interesująca propozycja dla najmłodszych. Mimo tego, nie jestem do niej do końca przekonana.

Mały Atlas Zwierzaków Ewy i Pawła Pawlaków i radość uczenia się świata

Uwielbiam edukacyjne książki dla dzieci, a zwłaszcza takie, które swoją formą pokazują, że nauka może być przyjemna i naprawdę da się z niej zrobić świetną zabawę. Mały Atlas Zwierzaków z pewnością zalicza się do tej puli. Pochylmy się wspólnie nad tą lekturą.

Mama i ja - pierwsza gra dla dziecka

Jeszcze jakiś czas temu zastanawiałam się, czy to dobry moment na pierwsze gry dla Synka, a teraz? Nie ma się co zastanawiać, bo Maksio bardzo dobrze ogarnia puzzle. Zaczęliśmy od jednoelementowych puzzli, a teraz wchodzimy na etap dwuelementowych.



Dobieranka Mama i Ja

Nasz Synek ma w tej chwili 13 miesięcy. Choć na pudełku z grą wiek określono na 2-4 lata, to jak zwykle sądzę, że decyzja ostateczna należy do rodziców. Ja już teraz wykorzystuję puzzle w zabawie z Maksiem.

W grze chodzi o to, aby dopasować zwierzątka-dzieci do mam-zwierzątek. To bardzo fajna gra edukacyjna, ponieważ przy tej okazji możemy bardzo wiele się nauczyć. Oprócz zwykłego układania puzzli, można potraktować je jako narzędzie edukacyjne.


Zastosowanie alternatywne

Układając puzzle możemy uczyć się zwierzątek, kolorów, a także uczyć się liczyć. Podczas układania puzzli możemy nazywać zwierzątka wskazując na nie. Możemy także wskazywać na tło i nazywać odpowiednie kolory (puzzle są różnokolorowe), możemy także liczyć zwierzątka namalowane na poszczególnych elementach.

Podsumowując

To prosta gra, ale właśnie dlatego ma bardzo wiele zastosowań edukacyjnych. Z własnego doświadczenia wiem, że najłatwiej wymyśla się różne warianty na prostej bazie. 

Jak najbardziej polecamy! 

Trzymajcie się ciepło i przytulnie <3

Rekinowy naukomiks


Nie ukrywam, że z tą formą spotykam się po raz pierwszy. Tzn… Nie z komiksem oczywiście. Czytałam Supermana, Batmana, Giacomo C, Kajtka i Koka, Kajko i Kokosza, Asterixa a także wiele innych. I od czasu do czasu nadal czytam komiksy, choć nie ukrywam, że trudno mi trafić na coś dobrego, a jestem uczulona na bzdury. Naukomiks, to jednak coś zupełnie innego. To wiedza ubrana w komiks.

Poradnik wiercipięty


Cieszę się bardzo, że w moje ręce trafił „Poradnik Wiercipięty”. Nasz Synek zdradza ogromne zainteresowanie światem. Z naciskiem na sprawność fizyczną i przeżywanie kilkunastu przygód dziennie.  Nasze rodzicielskie życie jest bardziej pełne niespodzianek, niż spokojne. Wymaga od nas dużo kreatywności i dlatego… pomocna będzie ta książka.

Moc pozytywności! Akcja dla rodziców nauczających w domu, radocha z edukacji domowej i różne takie sprawy


Wczoraj zobaczyłam bardzo ciekawą akcję u mojej znajomej Penpalki, Cindy z Florydy i natychmiast postanowiłam się przyłączyć. Wpis zobaczycie na moim Instagramie. Jest to akcja dla rodziców, którzy zdecydowali się na edukację domową dzieci. W Polsce nie jest to bardzo popularne, ale mam wrażenie, że coraz bardziej. Wspominałam już, że jestem zdecydowana na edukację domową Pierniczka, myślimy o tym zawczasu i robimy różne rzeczy, aby móc sobie to w przyszłości umożliwić.





Wiele czasu poświęcam na...





Rozwój naszego dziecka już teraz, a ma dopiero 10 miesięcy. Mam nieodparte wrażenie, że przynosi to ogromne efekty. Przede wszystkim Pierniczek jest ciekawy świata i bardzo lubi poznawać nowe rzeczy. Uczymy się przez zabawę. Na razie jeszcze nie czytamy wspólnie, bo jest za mały, ale mamy całą masę książeczek do oglądania, które wspólnie przeglądamy.





Dostrzegam bardzo szybkie postępy w jego rozwoju, w ogarnianiu rzeczywistości i interesowaniu się nią. To wspaniałe, że bardziej niż zwykłe zabawki interesują go przedmioty dnia codziennego. W ten sposób poznaje świat.





Edukacja domowa? Chyba, żartujesz...





Niektórzy ludzie jak słyszą o edukacji domowej patrzą na nas dziwnym wzrokiem. Nie jest to specjalnie uciążliwe, bo ja i Pan Mąż przez całe życie robimy różne rzeczy "po swojemu", a niekoniecznie w kanonie tego, co jest uważane za powszechnie naturalne czy normalne.





Edukacja domowa jest wyzwaniem dla rodzica. Trzeba zadbać o wszechstronny rozwój dziecka, ale jeżeli jest się pasjonatem edukacji, a przede wszystkim pasjonatem swojego własnego dziecka, to jest to możliwe i do zrobienia. ;) Niektórzy jak słyszą "edukacja domowa" mają w głowie obrazek dziecka zamkniętego w pokoju z książkami. Nie, to jest obrazek aresztu domowego. Edukacja domowa umożliwia żywy kontakt dziecka ze światem, bo nie zamyka go w klasie od 8 do 16stej. Sama jestem przykładem takiej osoby, która zachwycała się światem poza szkołą, a nie w szkolnej ławce. Zdarzało mi się chodzić na wagary do biblioteki, albo do muzeów (pozdrawiam Mamę i Tatę, którzy dowiedzą się o tym teraz) :D Zawsze wiązało się to z lekkim ryzykiem, bo było to w czasach kiedy Straż Miejska zgarniała dzieciaki, które powinny być w szkole. ;)





Edukacja domowa na pewno nie jest dla rodziców, których męczy spędzanie zbyt dużej ilości czasu z dzieckiem. Ja do nich nie należę. Uważam, że jedyne, co mi naprawdę w życiu wyszło, to nasz syn. Bardzo go kocham i jestem przekonana o tym, że jeżeli w coś warto wkładać swój czas i zaangażowanie, to właśnie w jego rozwój, w spędzanie z nim czasu i generowanie uśmiechów na twarzy. :)





Wszystko też bierze się z priorytetów





Jakie są moje? Zawsze chciałam być panią domu i mamą wkładającą swoje zaangażowanie w wychowanie dziecka. Nie ukrywam, że najchętniej żyłabym z promowania tego, że zostanie w domu dla dziecka to super sprawa. Nigdy nie miałam żadnego parcia na wspinanie się po szczeblach kariery, zawsze chciałam być żoną i mamą. W dzisiejszych czasach jest to mocno kontrowersyjne, ale niespecjalnie mnie obchodzi, kto co sobie myśli na ten temat. ;)





Dlaczego cieszę się, że wzięłam udział w akcji na Instagramie wspomnianej na początku wpisu?





Pozwala mi to nawiązać kontakty z rodzicami z całego świata, którzy postawili na edukację domową. Szalenie mnie to inspiruje i szalenie motywuje do życia, do stawiania przed sobą wyzwań rodzicielskich & macierzyńskich & edukacyjnych.





A Wy co sądzicie na ten temat?





  • Macie jakieś zdanie na temat edukacji domowej?
  • Co sądzicie o tym sposobie nauki?
  • Dajcie znać w komentarzach ;)