Jak wybaczać i po co to robić?

Często wydaje nam się, że wybaczenie to coś, co robimy dla drugiej osoby. Wbrew pozorom wybaczenie nie jest prezentem dla osoby, której wybaczamy. Robimy to przede wszystkim dla samego siebie. Jak wybaczyć i czy jesteśmy gotowi to zrobić?


Wybaczenie i dobry dzień - jak się łączą?

Każdy z nas ma w życiu takie osoby, które w przeszłości wyrządziły nam krzywdy. Co możemy z tym zrobić i dlaczego gniew na dłuższą metę nie ma sensu? Wszyscy ludzie ciągle popełniają błędy, niektóre są karygodne, inne błahe. Ale tak w rzeczywistości, zawsze znajdzie się coś, co można komuś wybaczyć. Wszystko zależy jednak od tego, czy jesteśmy gotowi. 

Przebaczenie to nie tylko "prezent" dla osoby, która wyrządziła nam jakieś krzywdy lub przykrość. To przede wszystkim wyzwolenie i uwolnienie naszych myśli od przeszłości. To, co się stało - już się stało. I nie odstanie się. Jeżeli tkwisz ciągle w przeszłości, to zapewne jest Ci trudno iść w dalszą drogę. W wybaczaniu nie chodzi wcale o to, aby zapomnieć o sytuacjach, ludziach, czy tym, jacy byliśmy kiedyś. To, co było warto przyjąć jako lekcję a wybaczenie potraktować jako proces korzystny dla obydwu stron.

Czy wybaczyć możemy tylko mając kontakt do drugiej osoby?

Oczywiście, że nie! Co z tymi, których nie ma już wśród nas? Czy straciliśmy szansę na to, aby coś im wybaczyć? Pewnie, że nie. I to pokazuje jak ważne jest wybaczanie - nie dla kogoś, ale dla nas samych. Człowiek, który na co dzień nosi w sercu jakiś żal, czy gniew ma ciągłe doświadczenie pewnego ciężaru. I dopóki nie zrozumie, że on sam jest w stanie go z siebie zdjąć, będzie dźwigał go na swoich barkach.

To, czy ktoś inny zasługuje na nasze przebaczenie, czy nie - to kwestia drugorzędna. To Ty zasługujesz na spokój od ciężaru tego żalu, gniewu, uczucia przykrości. I w tym sensie, da się wybaczyć niewybaczalne. Choć z pewnością jest to bardzo trudny psychicznie proces. 

Chcesz być szczęśliwy na chwilę? Zemścij się. Chcesz być szczęśliwy zawsze? Przebacz. - mówił francuski dominikanin Henri Lacordaire. Wartość przebaczenia potwierdzają również psychologowie, mówiąc, że wybaczenie to najlepszy sposób na uwolnienie się od negatywnych uczuć i myśli. Ale jak to zrobić, kiedy w sercu wciąż mamy żal i gniew, i wręcz organicznie nie mamy ochoty sami przed sobą powiedzieć "wybaczam". Czy to znaczy, że na drodze do wybaczenia stoi szlaban?

Wybaczenie - nie taki prosty proces

Z jednej strony wydaje się, że wybaczenie jest proste. Wystarczy powiedzieć "wybaczam" i już po sprawie. Gdyby tak było to psychologowie nie mieliby co robić, a księża czego wysłuchiwać. Najpierw warto zrozumieć, że wybaczenie to proces. Nie zaczyna się wtedy, kiedy nie mamy już w sobie żadnych emocji, ale wtedy, gdy nadal żywimy urazę.

Dziwne? Przebaczenie jest potrzebne do uwolnienia, przy czym nie chodzi tutaj o jakieś pompatyczne wzniosłości. Ale o pożegnanie z gniewem i negatywnymi emocjami. To pozwolenie ludziom na bycie tym, kim są i zostawienie przeszłości za plecami, z równoczesnym zrozumieniem, że to co było - też tworzy nas takich, jakimi jesteśmy dzisiaj.

Spróbuj wybaczyć dzisiaj jednej osobie i zobacz co się w Tobie zmieni. Drogi do przebaczenia są różne i wcale nie oznacza to, że musimy wydzwaniać po wszystkich kontaktach i "odhaczać" nazwiska na liście. Mało tego, do niektórych relacji (zwłaszcza tych toksycznych) warto w ogóle nie wracać, jeśli już raz zamknęliśmy te drzwi. Jednak to również nie przeszkadza w przebaczeniu.

Jak wybaczyć dla samego siebie?

Przepisów na wybaczenie jest przynajmniej kilka. A to oznacza, że każdy może znaleźć drogę dobrą dla siebie, aby uwolnić się i nie chować już urazy. Zwłaszcza jeśli chowanie urazy oznacza równoczesne tkwienie w sidłach tego, co już się wydarzyło. 

Świat ciągle się zmienia, ludzie również. Jedni stają się naszymi przyjaciółmi, inni przestają nimi być - ale czy to źle? Jeśli kiedyś coś miało sens to w porządku, jeśli dzisiaj nie ma go wcale - też w porządku. Tym lepiej, że przyjaźń się skończyła, bo lepiej w życiu żyć prawdą niż pustymi słowami.

Oto kilka sposobów na wybaczenie, dzięki nim rozprawisz się z tym, co stało się dzisiaj i wczoraj, ale też pożegnasz żale nagromadzone przez lata. Uwolnisz się od dawnych sytuacji i wyciszysz swoje emocje. Oto nie taka prosta, ale jednak droga do przebaczenia:

  • Módl się gniewem - nie udawaj przed Bogiem, że teraz życzysz dobrze komuś, kogo chcesz rozszarpać na kawałki. Jakiekolwiek udawanie prze Bogiem, to równie dobry żart, jak mówienie Mu o swoich planach. Módl się za osobę, która Cię skrzywdziła i bądź w tym sobą. Nie wyciszaj emocji na siłę, ale pozwól, aby to one wyciszyły się. Módl się o to, by umieć wybaczyć i oddawaj te emocje w modlitwie.

  • Zwizualizuj sytuację - dobra medytacja nie jest zła, zwłaszcza gdy chodzi o przeszłość lub osobę, z którą nie masz kontaktu bo np. wasze drogi się rozeszły, albo ta osoba już odeszła. Przypomnij sobie tę konkretną sytuację, która Cię skrzywdziła. Przypomnij sobie miejsce, w którym się to wydarzyło. W wyobraźni stań obok siebie i tej osoby. Dwie perspektywy spotykają się w tej wizualizacji. Ty z przeszłości i Ty z teraźniejszości. Jesteś bogatszy o tę wiedzę. Spójrz na to z dystansem, przyjrzyj się. Miejscu, osobom i samemu sobie. W wyobraźni możesz dać prezent tej osobie, która Cię skrzywdziła. Możesz ją przytulić i podziękować za lekcję. Prawda jest często inna, niż byśmy chcieli a wybaczanie pomaga nam to zaakceptować i ruszyć w dalszą drogę.

  • Napisz list - czytaj uważnie "napisz" a niekoniecznie "wyślij". Nie każdy kto Cię skrzywdził potrzebuje/potrafi/jest w stanie przyjąć Twoje przebaczenie. W niektórych przypadkach pewnie uznali by Cię za wariata. Napisanie listu to bezpieczna droga do wybaczenia. Pozwala zamknąć pewien rozdział życia i temat. 
Co ciekawe, wszystkie te rzeczy możesz zrobić, jeśli osobą, której potrzebujesz wybaczyć jesteś Ty. Czasem łatwiej wybaczyć innym, niż przestać się gniewać na samego siebie. Ale to też da się zrobić przy pomocy podanych sposobów.

Negatywne emocje i nastawienie najbardziej niszczą Ciebie

Przebaczenie uwalnia od negatywnych emocji i sprawia, że życie staje się lżejsze. W codzienności i w relacjach z innymi ludźmi, którzy są różni i różni pozostaną. Nie oczekuj od kogoś, aby tańczył na Twoją melodię, jeżeli w ogóle z nią nie rezonuje. Ma inne doświadczenia, nie widzi krzywd, które zadaje lub zwyczajnie nie dojrzał do bycia lepszym człowiekiem. Wybaczamy innym, ale robiąc to - pomagamy sobie.

Cokolwiek Cię w życiu spotyka masz prawo poczuć się lepiej. Nie skupiaj się na tym, jacy są ludzie. Nie skupiaj się na tym, jacy nie są. Jedyny świat jaki możemy zmienić to nasz własny. Zacznijmy więc od siebie. 

Trzymaj się zdrowo, 

Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Sztuka odpuszczania - bez spadania

Często wydaje nam się, że musimy się czegoś kurczowo trzymać, aby utrzymać to w swoich rękach. Nieważne, czy chodzi o firmę, pracę, rozwój, związek, czy relację dziecko-rodzic. To błędne koło i jakiś rodzaj dysfunkcji poznawczej. Kurczowe trzymanie się życia, nie gwarantuje przecież nieśmiertelności. Podobnie jak kurczowe trzymanie się gałęzi, nie gwarantuje tego, że ona się nigdy nie złamie. O co chodzi z tym odpuszczaniem i czemu warto to robić?



Miej wylane, a będzie Ci dane

Jeżeli czytacie mnie nie od dzisiaj, wiecie, że jest to moje podstawowe motto. Rzeczywiście odkąd zaczęłam wprowadzać je w życie, moje różne marzenia zaczęły się spełniać z prędkością światła - nie zważając na trudne okoliczności zewnętrzne. Nie jest to, żadna magia, chociaż można śmiało określić to stwierdzeniem: "to magiczne uczucie". 

Jednak, jak wspomniałam z czarami nie ma to nic wspólnego. Wystarczy przynajmniej średnia znajomość i świadomość funkcjonowania ludzkiego umysłu. Jeśli kurczowo myślisz o czymś, albo trzymasz się w myślach jakiejś sytuacji, to automatycznie zamykasz sobie drogę do możliwości, które być może w tej chwili nie istnieją, ale miałyby szansę się pojawić, jeśli uchylisz furtkę własnego umysłu.

Wczoraj odpuściłam wpis na blogu

Miałam dzień pełen pracy, rodzinnych aktywności z Synkiem i domowych obowiązków. Odpuściłam bloga i NIC SIĘ NIE STAŁO. Czasem to, że musimy coś zrobić KONIECZNIE siedzi tylko w naszej głowie. A tak naprawdę, świat się przecież nie zawali jeśli damy sobie czas na odpoczynek, pyszną herbatę i rozmowę z przyjaciółką.

Zawód kreatywny wymaga czystej głowy. Żeby pomysł mógł się pojawić w umyśle, potrzebna jest do tego przestrzeń. To samo leży u podstaw spełniania własnych marzeń, realizowania się, czy pięknych relacji z innymi ludźmi. Kurczowe trzymanie się czegokolwiek nie przyniesie niczego dobrego poza wrzodami żołądka. 

Odpuszczanie to nie lekceważenie

Warto jednak mieć na uwadze, że zdrowe odpuszczanie nie ma nic wspólnego z lekceważeniem. Odpuszczanie to nie synonim słowa "olewanie". To szanowanie własnych potrzeb i granic, po to, żeby lepiej realizować się w zadaniach, które stawia przed nami życie, praca, relacje itd. Aby człowiek mógł się rozwijać wielowymiarowo potrzebuje przestrzeni. Wbrew pozorom za tę przestrzeń nie odpowiada szef, inni ludzie, czy losowe sytuacje, które przytrafiają się nam w życiu.

Miejsce musimy zrobić sami. Czasami to trudne, zwłaszcza jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do działania w jakiś sposób. Tymczasem to przyzwyczajenie bywa bardziej niebezpieczne, niż otworzenie umysłu na inne możliwości. Przykład? Jeśli przez 10 lat jeździsz autem do domu (zawsze tą samą drogą) i jeździsz "na pamięć" bez zwracania szczególnej uwagi na znaki, może się okazać, że jakiś znak zniknie lub się pojawi, a Ty nie zwrócisz na to uwagi i spowodujesz wypadek.

Dlatego czasem lepiej odpuścić, dla własnego dobra i dla dobra innych.

Trzymaj się zdrowo, 
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Życzliwość w czasach zarazy

Rok życia w pandemii nie tylko daje do myślenia, ale również zmienia optykę. Pod warunkiem, że chcemy ją zmienić. Niedowiarki przekonały się już, że praca może być zdalna. A co z życzliwością?

Wymiany prezentowe

Razem z moimi przyjaciółkami robimy sobie różne wymiany prezentowe. Czasem są to rzeczy, które kupiłyśmy specjalnie dla siebie, a innym razem takie, które zrobiłyśmy same. Zdarza nam się wymieniać się ubraniami. Robimy również prezenty na różne okazje swoim dzieciom. Wysyłka paczkomatem wiele nie kosztuje, a jest przy tym wiele frajdy i pozytywnych emocji, których dzisiejszy świat bardzo potrzebuje.

Prezent dla potrzebujących

Jeśli robisz wiosenne porządki, z pewnością znajdujesz takie rzeczy, które nie są już Ci potrzebne. Zapewne niektóre z nich są nieużywane, lub używane na tyle rzadko, że nie widać tego po nich. Domy dziecka i różne instytucje często umieszczają na swoich stronach coś takiego, jak "lista potrzeb". Warto regularnie ją przeglądać, rzecz, która jest już dla nieważna dla Ciebie, dla kogoś może być spełnieniem marzeń. 

Pomaganie przez Internet

Istnieje przynajmniej kilka klikaczy, dzięki, którym możesz okazać wsparcie. Da się to zrobić np. klikając w brzuszek pajacyka lub w okruszek chleba. Twój klik nic nie kosztuje, a jednak pomaga. Jeśli chcesz i masz możliwość, możesz wspierać różne zbiórki lub robić zakupy w sklepach charytatywnych. Środki z takich zakupów są przeznaczane na konkretne cele.

Dobre słowo i powstrzymanie się od złego

Dobre słowo nie tylko nic nie kosztuje, ale ma moc, która się rozprzestrzenia. Dobrym słowem możesz rozjaśnić czyjś dzień, złym wyrządzić krzywdę. Dlatego, jeżeli nie masz nic dobrego do powiedzenia, czasem lepiej po prostu zamilknąć. I nie dokładać zła do świata, w którym i tak jest go dostatecznie dużo. Bądź co bądź, powstrzymanie się od złego, to również coś dobrego.

Trzymajcie się zdrowo,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak odpoczywać żeby odpocząć?

Choć na co dzień tak bardzo zajmuje nas produktywność i poszukiwanie rozwiązań dla stale zmieniającej się sytuacji, równie ważny jest odpoczynek. Niezależnie od trudności, z jakimi się zmagasz - rozwiązania przychodzą do świeżej głowy. Jak o nią zadbać?



Wyczyść głowę

Żyjemy w czasach, w których przepływ informacji jest ogromny. Telewizja, Internet, telefon, znajomi, rozmowy... To wszystko wchłaniamy, przetwarzamy. Ale czasem warto odpocząć. Pobyć offline i wyciszyć telefon. Przejść się na spacer i wziąć kilka głębokich wdechów, to takie proste, a równocześnie łatwo o tym zapomnieć w codziennej gonitwie. Nasze małe-wielkie sprawy potrafią nas przytłoczyć, odebrać siły. Tymczasem, warto na tym spacerze spojrzeć w górę. Bóg jest większy, niż wszystko, co nas spotyka na co dzień.

Celebruj chwile

Każdy z nas ma jakieś swoje małe proste rzeczy, które budzą dobre skojarzenia. Może to być zapach gorącej czekolady z automatu, woń skoszonej trawy, albo wiosenny zapach utrzymujący się na dworze po deszczu. Może to być widok cytryny delikatnie wirującej w kubku z herbatą, albo krople deszczu spływające po szybie w różnych kierunkach. Mogą to być dźwięki ulicy dobiegające z otwartego okna, albo szczekanie psa, albo promienie słońca wpadające do mieszkania. Każdy z nas ma takie małe wielkie rzeczy, proste, a jednak swoje własne. Nic nie stoi na przeszkodzie by je celebrować i się nimi cieszyć.

Wyśpij się

Sen to najprostsze lekarstwo na zmęczony kark. Ciało każdego człowieka gdzieś kumuluje zmęczenie. Czasami w głowie, czasami w kręgosłupie, innym razem w nogach. Sen działa regenerująco na to wszystko. To podstawa podstaw, a jednak wciąż musimy sobie o niej na wzajem przypominać. Praca jest ważna, cele są ważne, ale człowiek, który o siebie dba cieszy się z ich spełnienia. Wrak, który wreszcie po nie sięga - nie ma siły nawet na radość. Jest takie powiedzenie: jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Dobrze jest dążyć do spełnienia własnych marzeń, ale jeśli w tym pędzie zgubisz siebie - na co Ci to?

Daj sobie czas

I zrób dla siebie dzisiaj coś dobrego. Nie odkładaj tego na jutro, na pewno są takie sprawy, które wydają Ci się teraz niewiadomo jak ważne - ale świat się nie zawali, jeśli przełożysz je na jutro. Dla własnego dobra. 

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Złap za ster i sprawdź, co się stanie


To wyjątkowo ważne, aby każdego dnia brać ster w swoje ręce. To, jak postrzegamy świat zależy tylko i wyłącznie od nas. Oczywiście, można się z tym nie zgadzać. Ale na próbę nie zaszkodzi się jednak zgodzić i sprawdzić, jakie efekty to przyniesie. Jak wielkie znaczenie ma nasza optyka i to jak na co dzień podchodzimy do rzeczy, które nam się przydarzają?



Pech, czy niedostrzeżone szansę?

Jak często mówisz, że "masz pecha"? Jestem pewna, że sprawdza się to jak każda samospełniająca się przepowiednia. Opowiem Ci historię o mojej koleżance, która udała się do wróżki. Warto podkreślić, że wybór wróżki nie był przypadkowy, ponieważ do tej samej wróżki chodziła jej mama. Jak łatwo się domyślić, wróżka była powierniczką różnych rodzinnych historii, co wykorzystywała podczas kręcenia swojego biznesu.

Wróżka powiedziała mojej koleżance, że straci ciemnowłosą przyjaciółkę. Nie trudno było się domyślić, kto miał być tym czarnym baranem, ponieważ w tamtym czasie tak bardzo odleciała w strefę czary mary, że ostałam się już tylko ja. Okazało się, że moja otwartość umysłu też miała jakieś granice, a w tym wypadku było to nieustanne powtarzanie jaka jestem okropna, ponieważ wróżka powiedziała jej, że w przyszłości coś zrobię.

I co się wydarzyło dalej? Rzeczywiście już nie mogłam dalej znosić toksyczności tej znajomości. Po nieustannym rozliczaniu mnie z przyszłości, która jeszcze nie nadeszła, a która według wróżki miała nadejść za kilka miesięcy - dałam sobie spokój z tą przyjaźnią. Wróżka zapewne chwaliła się po tym incydencie niezwykłą trafnością przepowiedni. 

I teraz pojawia się pytanie. Co naprawdę odpowiada za trafność przepowiedni wróżki? Czy to, że ja jestem zołzą? A może to, że moja znajoma przyjęła za pewnik przepowiednię wróżki i niemal natychmiast przestawiła się na jej optykę? Ta sama optyka, w osobie tej samej wróżki, niestety doprowadziła moją znajomą do porzucenia szkoły i totalnego zaprzepaszczenia posiadanych talentów plastycznych.

Tak samo jest z "twoim pechem". Nie lubimy tego słyszeć, ale to od nas zależy jaką optykę przyjmujemy. Jeśli nasza optyka jest pozytywna, nastawiona na rozwój, wzrost i dobro, takie staje się nasze życie. Jeśli zamiast pielęgnować dobre emocje, pielęgnujemy złe - ma to od razu odbicie w naszym życiu i w ludziach, których spotykamy.

Weź ster w swoje ręce

Branie steru w swoje ręce wcale nie oznacza rozpływania się nad własnym ego, to branie odpowiedzialności. Nie tylko za dobre decyzje, ale również za złe. Odpowiedzialność nie oznacza, ani katowania się, ani entuzjazmu, który będzie zaburzał logiczne myślenie. W katowaniu się, można się doprowadzić do depresji, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. Z kolei nadmierny entuzjazm może nas wtrącić w sidła głupoty i ludzi, którzy ją chętnie wykorzystają.

Równowaga nie jest jakimś stanem danym raz na zawsze, który przychodzi wraz ze spełnieniem jakiegoś marzenia, czy ambicji. Trzeba nad nią nieustannie pracować. Pomoże w tym wiedza o nas samych, o tym, co nam pomaga w konkretnych sytuacjach. Jest to wiedza, którą każdy z nas ma w zasięgu ręki, a jednak nie każdy poświęca na to czas. 

Dostałam dzisiaj ster od życia

Kiedy dziaiaj rano wyszłam z mieszkania, rzucił mi się w oczy stojący na skrzynkach pocztowych, piękny, drewniany ster z Polish Ocean Lines, który jednocześnie jest termometrem. Co ciekawe, ktoś uznał go za niepotrzebny i odłożył "bo może ktoś go sobie weźmie". Na początku przeszłam obok...

Wyszłam z klatki załatwić swoje sprawy, ale jednocześnie cały czas myślałam o tym sterze. Ale założyłam sobie, że jeśli jest dla mnie to poczeka. I poczekał. Załatwiłam swoje sprawy, wróciłam i zabrałam ster do domu. Ten przedmiot, ktoś uznał za niepotrzebny. Ale czy nie jest doskonałą alegorią tego, aby nieustannie stać za sterem a równocześnie utrzymywać swój entuzjazm w odpowiedniej temperaturze?

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak często się wyłączasz?

Jak często wyłączasz się z sieci? Ja od czasu do czasu potrzebuję włączyć hard reset. Telefon z nieustannym dostępem do Internetu to bardzo wygodna rzecz - ale umiar to klucz do pogody ducha i efektywnego odpoczynku.



Świat się nie zawali

Większość z nas jest uzależniona od telefonu. Na telefonie pracujemy, przy jego pomocy korzystamy z różnych rozrywek i kontaktujemy się z rodziną i przyjaciółmi. A jednak czasem ilość różnych możliwości i treści, bywa po prostu przytłaczająca i wtedy, warto wyciągnąć przysłowiową wtyczkę.

Nieefektywny odpoczynek

Bierze się stąd, że większość z nas w ogóle nie odpoczywa, nawet wtedy, gdy myślimy, że to robimy. Ciągłe wściubianie nosa w telewizor, komputer lub telefon, nie jest odpoczynkiem. Podobnie, jak nie jest nim nieustanna lektura kanałów informacyjnych. Jest przecież coś pomiędzy brakiem wiedzy o tym, co się dzieje na świecie, a streamingiem 24 na dobę.

Wyłącz się

Zamiast ciągłego przeglądania feedów, scrollowania social mediów i innych rzeczy, które mają swoje zalety, wyłącz się. Zajmij się rodziną, domem, pasją, poczytaj książkę i nabierz siły na nowy tydzień, bo na pewno masz, co robić. 

Dobrego weekendu, wyłączam się,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Nic na siłę. Sztuka odpuszczania, zamiast załamania!

When life gives you lemons, squeeze them - make lamonade! Generalnie jest mi bliskie takie podejście, ale czasem trzeba po prostu odpuścić. Co też może być sztuką. Ciekawe jest to, że znaczna większość rzeczy wychodzi nie wtedy, kiedy za bardzo nam zależy, ale wtedy, kiedy mamy troszkę wylane...

Akceptacja dobra rzecz

I wbrew pozorom wcale nie taka powszechna, jak mogłoby się wydawać. Większość z nas posiadła niesamowitą sztukę katowania się sprawami, które zasadniczo już się wydarzyły i nic więcej z nimi zrobić nie można. Gdyby było można coś z nimi zrobić, to pewnie byśmy zrobili. A skoro zamiast robić myślimy i wyrzucamy sobie, to znak, że albo czas spać, albo odpalić Netflixa.

Perfekcjonizm to choroba a nie zaleta

Tak... Ozywiście można się z tym nie zgadzać. Perfekcjonista powie, że musi pić hektolitry kawy dziennie, zarywać noce i ciągle być w biegu, bo przecież ma pracę. Rzecz w tym, że znaczna część globu też ma pracę a jednak się wysypia, znajduje czas na rodzinę i na miły serialik. A przy tym jeszcze (o szok!) zachowuje zdrowie.

Lepsze i gorsze dni

To takie dni, które ma każdy. A jednak perfekcjonista wiedząc, że dzisiaj jest ten gorszy dzień, 90 % dnia spędzi denerwując się na samego siebie, że "idzie jak po grudzie". Z kolei pół nocy (jak nie więcej) poświęci na to, żeby powyrzucać sobie samemu te wszystkie rzeczy, które miał zamiar zrobić, a jednak się nie udało. Rano obudzi się niewyspany i zły, bo się całą noc zamartwiał, zamiast mieć troszkę wylane i dać szansę dniu następnemu, aby okazał się lepszy. I tak kolejny dzień sprawia, że perfekcjonista czuje się trochę w De. Ale zamiast złapać za gardło uroborosa, ciśnie od nowa ten Dzień Świstaka, oczekując innych rezultatów. Brzmi znajomo? Wydaje mi się, że każdy z nas od czasu do czasu wpada w pętlę.

Miej wylane a będzie Ci dane

To jedna z moich życiowych maksym. Jednak nie chodzi w niej o to, aby olać wszystko, wyłożyć się do góry brzuchem i czekać aż świat zrobi resztę. Jeśli nie robisz miejsca w swoim życiu na nowe doświadczenia, nowe myśli, nowe pomysły - one się nie pojawią. Nie dlatego, że ich nie generujesz, ale dlatego, że nie dajesz im szansy by się w Tobie pojawiły. Jeśli chcesz na nowo zaaranżować salon, musisz przygotować miejsce. Tak samo jest w życiu ze wszystkim innym. Jeśli Twoja doba to uroboros, który Cię zżera zamiast dawać Ci radość, to też nie powód do depresji, ale znak, że czas coś zmienić.

Odpuszczać też trzeba umieć

Ciężko odpuszczać, zwłaszcza jeśli wiemy, że coś przyniesie nam jakąś formę korzyści. Warto jednak zadać sobie pytanie, czy ta konkretna korzyść jest warta ceny, którą będziemy musieli zapłacić? Np. nieprzespana noc, brak czasu na spędzenie go z rodziną, brak czasu na hobby. Każda pętla, w którą wpadamy prędzej czy później zaciska się na szyi. Nie kręć sobie sznura, odpuść i zobacz, co się stanie.  

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!


PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Co się zmienia, kiedy żyjesz pasją?

Ostatnio coraz częściej opowiadam Wam o tym, że warto po swojemu. Sama cieszę się, że zdążyłam po swojemu jeszcze przed 30stką i nie musiałam tyrać w nielubianej pracy przez pół życia, aby dojść do takich wniosków. Co się zmienia, kiedy zaczynasz żyć pasją?


Blokady to takie śmieszne punkty w głowie/duszy/sercu

Zabawne, że najwięcej strachu mamy zazwyczaj w tych miejscach, w których czeka na nas coś fantastycznego. Wystarczy trochę uchylić tę bramkę i wyjrzeć na zewnątrz. Wiele osób zatrzymuje się w miejscu "nie jestem dość dobry". A przecież nikt z nas nie jest. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej doświadczenia, wiedzy. Być może jest w pewnych rzeczach lepszy od nas, a w innych... Niekoniecznie. Czy to powód, żeby czegoś nie robić? 

Magia granic polega na tym, że nie istnieją

Każdy z nas szuka jakiegoś punktu zaczepienia, a co jeśli powiem Wam, że taki punkt nie istnieje? To, co robimy i czy robimy, to kwestia naszych decyzji. Nikt z nas nie jest martwą rybą płynącą z prądem dzikiej rzeki. Nawet jeśli czasami się tak czujecie, to byłoby fajnie, gdybyście uwierzyli mi, że tak nie jest. To, co myślicie o sobie, o Waszych możliwościach i umiejętnościach, ogromnie wpływa na Waszą codzienność i na ludzi, których spotykacie na swojej drodze. Wiara jest siłą napędową świata. Cudowne wynalazki, rozwój technologiczny - za to wszystko odpowiadają ludzie wielkiej wiary, którzy uwierzyli w potencjał człowieka. Dziś możemy latać samolotami dlatego, że ktoś kiedyś uwierzył w to, że jest to możliwe. Choć to zadziwiające, największe granice to te, które postawimy przed sobą sami.

Bycie ciągle na powierzchni to niekoniecznie zaleta

Wiesz co stale unosi się na wodzie? Martwe ryby. I nic już z tym nie mogą zrobić. A wiesz, co to jest: raz na górze, raz na dole? To nauka pływania. Bycie na dole to nie porażka, to lekcja, wyzwanie, wskazówka, by spojrzeć na coś z innej strony. Być może zmienić metodę, a może czasem wręcz zwinąć żagle i obrać inny kierunek. Ciągłe bycie na powierzchni to sabotaż wszelkiej nauki i rozwoju. Zgoda na trwanie w jednym punkcie zaprasza do życia rutynę, która z czasem zabiera odwagę do podejmowania nowych działań.

Co się dzieje, kiedy żyjesz pasją?

Nagle okazuje się, że jedna pasją nie wystarczy. Znajdujesz inne, grasz na instrumencie, a za chwilę robisz świece i musujące kule do kąpieli. Czarujesz w kuchni, próbujesz nowych dań. Lubisz lubić życie i lubisz przekazywać to lubienie dalej w świat. Chce Ci się pokazywać, że można, że warto. Chce Ci się mówić innym, że dadzą radę. A dlaczego? Bo też kiedyś byłeś w tym punkcie, w którym martwa ryba z marketu stanowiła towar premium. Przynajmniej dla Twojej kieszeni. Czasy są niepewne - jednak, nie mniej niepewne, niż kiedyś. Zawsze możesz znaleźć się w punkcie wyjścia i w punkcie dojścia. Ale jeśli znów znajdziesz się w punkcie wyjścia, to przecież jesteś bogatszy o tę wiedzę, którą już masz, więc i z tym sobie poradzisz.

Jedna nowa rzecz dziennie

Jeśli nie wiesz jak się wyrwać z rutyny, zacznij robić jedną nową rzecz dziennie. Może to być coś zupełnie małego na początek, np. zamiast ciągle ładować do koszyka te same produkty, poszukaj nowych smaków. Zrób coś inaczej, niż zwykle. Uwierz, że przed Tobą bardzo szczęśliwy dzień i zobacz, jak to wpłynie na Twój odbiór dnia wieczorem. Kolejnym plusem pozytywnego nastawienia jest to, że w takim stanie również zaczynać poznawać ludzi, którzy rezonują z Tobą. Wspierają Twoje pasje, potrafią razem z Tobą się cieszyć, a czasem zamienia się to w jakąś wspólną energię, którą można twórczo wspólnie wykorzystać. 

Trzymaj sie uśmiechu,
Cześć!


PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Co tu robić, kiedy masz gorszy dzień?

Gorsze dni zdarzają się każdemu. Nikt z nas nie chodzi z przyklejonym uśmiechem na twarzy przez 24 godziny na dobę i 365 dni w roku. To, co zrobić kiedy już zdarzy się ten gorszy dzień?


Nie panikuj, świat się dalej kręci

Panika i kumulowanie w sobie wyrzutów sumienia za obniżenie własnego nastroju, nie mają żadnego sensu. Skoro już gorszy czas się zdarzył, nie ma powodu by go karmić dodatkowym zamartwianiem się o sam ten stan. Zamiast tego: akceptacja. Teraz jest tak, a może za godzinę będzie inaczej. A jak nie za godzinę, to jutro lub pojutrze. Chyba, że w grę wchodzi depresja, wtedy nie ma co sobie z nią radzić samotnie, tylko warto znaleźć dobrego i wyrozumiałego terapeutę.

A może to jakiś sygnał?

Zdarza się, że nasze gorsze dni to takie sygnały od podświadomości, mówiące o tym, że zmierzamy w niewłaściwym kierunku. Czasami spychamy je gdzieś, nie wiadomo gdzie, ale niestety wracają niczym bumerang. Bardzo często w postaci depresji, albo chronicznego zmęczenia. Zdrowo jest być sobą i robić to, co się kocha. Zdrowo jest pamiętać o tym, że cały świat się zmienia i człowiek również. Bywa przecież tak, że to, co kiedyś nas cieszyło, przestaje sprawiać nam radość. świat próbuje nam wmówić, że zmiana kierunku to coś złego. Ale tak na zdrowy rozum... Dlaczego mielibyśmy tak myśleć?

Kiedy ktoś spędził 30 lat życia na poważnym stanowisku i stwierdza, że już go to nie cieszy, niektórzy powiedzą, że coś mu odbiło. A kiedy np. postanawia zostać zielarzem i zaszyć się w leśnej chatce, stwierdzą, że to kryzys wieku średniego. Serio? Nie trzeba się trzymać jednej pasji przez całe życie, a jeśli ktoś odkrywa swoje "coś" po 50tce to dobrze jest ucieszyć się razem z nim.

Wyluzuj i daj sobie siana

Przy gorszym nastroju nie ma co się napinać na idealny porządek w domu, obiad życia na sześć osób, czy perfekcyjnie wykonane czynności. Nie nakładaj na siebie więcej, niż jesteś w stanie unieść w danym momencie i przede wszystkim nie przesadzaj w wyrzutach sumienia. Świat się nie zawali jeśli akurat dzisiaj nie odłożysz czegoś na miejsce, albo nie ugotujesz wykwintnej potrawy. Jeśli z listy rzeczy do zrobienia, zrobisz trzy pilne rzeczy, zamiast dziesięciu mniej ważnych, też będzie OK.

Wokół wiele się nie zmieni

Choć masz gorszy dzień, sprawy wokół dalej będą funkcjonować. Czasem trzeba zwolnić tempo, żeby nabrać wiatru w żagle. Nie ma nic złego w tym, że potrzebujesz naładować własne baterie. Po prostu to zrób i bądź dla siebie dobry.

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Dlaczego Ci nie wychodzi? 5 bzdur, które usłyszałam w życiu

Nie ma głupich marzeń, podobnie, jak nie ma głupich pytań. Jeżeli o czymś marzysz i chcesz to zrobić, to w zasadzie nie powinno się liczyć, co inni myślą na ten temat. Jeśli Ty tego chcesz i czujesz, że chcesz trafić w to miejsce, robić tę rzecz - to rób. A za chwilę znajdą się tacy, którym nie tylko spodoba się Twój pomysł, ale nawet pomogą Ci w jego realizacji.


Nerwowy kaszel i inne wyrazy współczucia

Nieraz kiedy dzieliłam się z innymi moimi pomysłami na życie lub przyszłość, nagle zaczynali się dławić kaszlem. Powodem nie był koronawirus, ale raczej jakaś forma współczucia, bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie wybiera filozofii jako pierwszego (i jedynego) kierunku. Któregoś razu zadzwoniła do mnie pewna ciotka-klotka ze swoją wizją rzeczywistości, że powinnam iść na studia, które dadzą mi zawód w stylu prawnik lub psycholog. A nie tam jakaś filozofia. Ciotkę uniosło do tego stopnia, że zaczęła na mnie wrzeszczeć przez telefon. Miałam ochotę ją wyłączyć, jak namolnego telemarketera.

Rodzice zawsze okazywali mi wsparcie w moich wyborach, więc tym bardziej nie rozumiałam skąd u niej taki napad. Ciotka-klotka nie wiedziała jednak, że się myli. Bo dzisiaj moi koledzy po prawie uklepują mięso do burgerów w McDonald, a ja po tej mojej "żałosnej" filozofii robię to, co naprawdę chcę robić w życiu. A po drodze robiłam bardzo różne rzeczy, które na pozór w ogóle nie były ze sobą związane, a jednak tworzą spójną całość. O co chodzi z tą filozofią?

W murach uniwersyteckich filozofia jest mocno zmurszała, ale nabiera niesamowitych barw, kiedy wykorzystuje się ją w życiu. Otwiera na różne możliwości, pokazuje, że tam, gdzie inni nie mogą, tam filozof da radę. I wcale nie dlatego, że w czymś jest lepszy od innych, ale dlatego, że nie brakuje mu wyobraźni. 

1. Z pisania nie wyżyjesz

Taki tekst usłyszałam od wujka-dobrej-rady, kiedy podzieliłam się marzeniem o życiu z pisania, mając lat około 9 i raczkujący komputer (mojego Taty), który serią dziwacznych piknięć łączył się do Internetu przez telefon. Dzisiaj ten sam wujek nie robi tego, co kocha i wyjechał za granicę za lepszą forsą, by dalej nie robić tego, co kocha. Z moich rozmów z nim wynika, że szczęśliwy nie jest, ale  "daje radę". Można i tak. 

Jak widzicie, przepowiednia się nie spełniła. Wierzyłam, wierzyłam, aż zrobiłam i nigdy nie miałam przerwy w pisaniu. Były czasy, kiedy pieniędzy z pisania starczało mi na wyposażenie kosmetyczki (też nie zawsze), gdybym wtedy uwierzyła, że nigdy nie będzie lepiej, nie poszłabym dalej i nie rozwijałabym dalej swoich umiejętności. A także, nie spotkałabym (nawet online) tych wszystkich ludzi, którzy pomogli i pomagają mi spełniać marzenie o moim zawodzie. I Ty drogi Czytelniku, też mi pomagasz swoją obecnością. Wiem, że to, co robię ma sens, bo wracasz, czytasz i czasem coś do mnie napiszesz. 

2. Zajmij się prawdziwą pracą

Nie rozumiem, dlaczego niektórzy ludzie pod hasłem "prawdziwa praca" rozumieją tyradę od rana do wieczora, w pocie czoła i z milionem negatywnych myśli. Moi Rodzice powtarzali zawsze: "Rób to, co kochasz", a świat wręcz przeciwnie: "zajmij się prawdziwą robotą". Mało tego, mój pozytywny stan ducha w innych wywołuje czasem bardzo dziwne wyobrażenia, np. takie, że wcale nie mam pracy, albo, że ktoś przyjeżdża robić za mnie obowiązki domowe. Nie pytajcie skąd to się wzięło, bo naprawdę nie mam pojęcia. 

Niektórzy narzekają, że ich dzieci nie śpią po kilkanaście godzin i rzucają cały czas stwierdzeniami, że jest im ciężko, bo mają dzieci. Zamiast się cieszyć, z tego, że je mają. Przecież jest cała masa par, które zamieniłyby swoje wyspane noce na te nieprzespane z ukochanym dzieckiem. Mając do wyboru narzekanie lub zabawę o trzeciej (dosłownie) rano, jak myślicie, co wybierałam?

3. Jak będziesz w moim wieku, to zobaczysz

Albo "jak będziesz matką, to zobaczysz". Cokolwiek tam słyszysz od kogoś, pamiętaj, że nie jesteś kubłem na czyjeś niespełnione nadzieje. Biorąc ślub też można usłyszeć od wielu ludzi, że "życie się kończy", czy jakieś inne głupoty. A jednak nie jest to prawda, która tyczy się wszystkich, a jedynie tych, którzy przyjmą ją za własną. 

Prawdopodobnie jak będziesz w czyimś wieku to nic nie zobaczysz, poza zmianą daty w kalendarzu i może jeszcze tym, że mniej Cię będzie obchodziło, co ktoś myśli na Twój temat, a bardziej to, by dobrze robić swoje. Twój spokój jest przecież tam, gdzie Ty, ale niekoniecznie znajdziesz go na liście cudzych oczekiwań. 

4. Ale chyba zmienisz pracę, taka z Ciebie zwykła sprzedawczyni

Powiedziała "zwykła" bezrobotna, kiedy pracowałam w księgarni w dużej galerii handlowej. Ani dzisiaj, ani wtedy, nie uważałam, żeby było coś złego w takiej pracy (we wkładaniu kotleta w burgera, też nic złego nie widzę). Księgarnia dała mi mnóstwo czasu na bezpośrednie rozmowy z ludźmi, przewijało się przez nią kilkaset osób dziennie. A wiecie kogo zapamiętałam najbardziej? Starszą kobietę, która przyszła z niepełnosprawną córką i podzieliła się ze mną ich historią.

Powiedziała, że kiedyś była nauczycielką ale nie może już pracować w zawodzie, bo ktoś musi zajmować się córką (dodam, że ta córka wiekiem prawdopodobnie była starsza ode mnie dzisiaj - kończę w kwietniu 29). A potem wyciągnęła ostatnie pieniądze, jakie miała przeznaczone na wydatki w tym konkretnym miesiącu, żeby kupić córce wymarzoną płytę. Pewnie dałaby dużo, by móc jakkolwiek pracować, nawet jako "zwykła" sprzedawczyni.

Nie pracuję w księgarni od lat, a moja przygoda w niej była stosunkowo krótka, bo postanowiłam zawalczyć o swoje marzenie i pisać po prostu. Ale próbuję Ci powiedzieć, że nie ma czegoś takiego, jak "zwykła sprzedawczyni, zwykła kasjerka, zwykły listonosz", czy ktokolwiek "zwykły". A jeśli tak myślisz o ludziach, to pewnie należałoby najpierw zacząć od siebie i zastanowić się, kto Cię tak skrzywdził, że innych wyzywasz od "zwykłych". Każdy z nas jest wyjątkowy, ma swoje piękno i ogromny potencjał, który powinien realizować na swój własny sposób.

5. Jak będziesz mieć dziecko, to nic nie zrobisz

To chyba największa i najgłupsza bzdura jaką w życiu usłyszałam. Dzieci mają niezwykłą wyobraźnię, ich świat jest nieskażony logiką dorosłych a pomysły praktycznie nieograniczone. To my, powinniśmy się od nich uczyć świeżości spojrzenia, uporu w dążeniu do realizacji własnych marzeń. Nie ważne, czy chodzi o przelot po mieszkaniu, czy o zbudowanie jakiejś skomplikowanej konstrukcji.

Dziecko to nieskończone źródło pomysłów i inspiracji, co więcej, chętnie Cię poprowadzi, jeżeli tylko na to pozwolisz i potraktujesz je poważnie. Zaprosi Cię do swojego świata i pokaże nieskończone cuda, możesz wierzyć lub nie, ale wspaniale jest być tego częścią.

To jakie wnioski z tego artykułu?

Idźcie na filozofię! Żartuję. Każdy powinien robić to, co czuje w swoim wnętrzu. Jeśli czujesz prawo, idź na prawo, jak czujesz filozofię, idź na filozofię, jak chcesz się skupić na malarstwie - maluj, idź na ASP. Uważasz, że studia nie są dla Ciebie? Nie idź na nie. Rób to, co czujesz, kochasz, ale świadomie i z głową. 

Każdy ma coś swojego i dla każdego ta rzecz jest trochę gdzieś indziej. Nie ma jednego przepisu i nie ma jednej drogi. Choć książki z przepisem na szczęście sprzedają się najlepiej, każdy musi odkryć swoją ścieżkę. A na dobry początek warto wylać z własnej wazy cudze oczekiwania i przekonania.

To dlaczego nie wychodzi?

A czy w głębi siebie, naprawdę wierzysz, że Twoje marzenia są dla Ciebie osiągalne? Jeśli nie, to zastanów się dlaczego, i co można z tym zrobić. Może masz zbyt wiele toksycznych ludzi w swoim otoczeniu, może warto trochę rozluźnić te kontakty? Albo niekoniecznie dzielić się planami z tymi, którzy nie chcą się nimi cieszyć razem z Tobą?

Droga nie zawsze jest prosta, częściej jest zawiła. Możliwości jest znacznie więcej, niż mieści Twoja wyobraźnia. Ale jeżeli możesz sobie wyobrazić, że istnieje coś ponad Twoje wizje, co może jakoś pomóc Ci dojść do Twoich celów - to już dużo.

Najczęstszym powodem tego, że coś nam nie wychodzi, są cudze myśli przyswojone jako własne. Jeśli ktoś, rozsiewa negatywną energię i mówi Ci, że jesteś nie dość dobry, albo nie dasz rady - to odetnij się od takiej osoby. Jeżeli nie podsuwa Ci nic w zamian, to równocześnie nie daje Ci nic dobrego, a jedynie własną niepewność i negatywne emocje. 

Trzymaj się dobrze i żyj pięknie, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Dlaczego warto robić kursy online?

Dostęp do wiedzy nigdy nie był tak łatwy. Nie trzeba ruszać się z domu, aby czegoś się nauczyć. Wystarczy rozejrzeć się po internetowych kursach i zobaczyć, co, kto ma nam do zaoferowania. Czemu warto korzystać z tej formy nauki?



Kiedy chcesz i ile chcesz

Większość kursów online gwarantuje absolutną elastyczność. Możesz je robić kiedy chcesz, w odpowiednio dopasowanych "dawkach". Jeżeli jesteś mamą i na co dzień zajmują Cię sprawy związane z dzieckiem, pracą, domowymi obowiązkami, możesz usiąść do kursu w weekend lub poświęcić na niego pół godziny swojego wieczora.

Kursy online to prawdziwe kursy

Wciąż istnieje spore grono osób, które sądzą, że kursy online nie są prawdziwymi kursami. Nic bardziej mylnego. Podczas kursów online można się wiele nauczyć, a prowadzący (podobnie jak na kursach stacjonarnych) również weryfikuje wiedzę kursantów. W zależności od specyfiki i rodzaju kursu trzeba albo napisać pracę, albo zdać test (często na platformie moodle). 

Czy kursy online mają znaczenie dla pracodawców?

Zanim zaczęłam być swoim sterem i okrętem, pracowałam dla różnych pracodawców. Niemalże za każdym razem ktoś zagadywał mnie o kursy online, pytał, był zaintrygowany. Czy kursy mają znaczenie dla pracodawców? Pewnie, że tak. Ale największe znaczenie powinny mieć dla nas. Przecież to doskonała okazja do rozwoju. 

Kursy online  - gdzie, co i jak?

To nieprawda, że kursy online są drogie. To zależy od tego, jaki kurs wybierzemy, na jakiej platformie, jaki jest jego zakres. Często jednak można spotkać się z tym, że kursy dostępne są za darmo. Płaci się jedynie za ewentualny certyfikat (w fizycznej postaci). Certyfikaty online są zwykle dostępne za darmo. Ich wartość niczym się nie różni, poza tym, że w drugim przypadku mamy fizyczny, oryginalny papier, a nie dokument w postaci PDF. 

Czy każdy kurs warto kupić? 

Oczywiście, że nie. Oprócz uczciwych źródeł wiedzy, jest też cała masa oszustów, którzy nabijają kasę na ludziach żądnych wiedzy. Jak dotąd moim ulubionym źródłem wiedzy jest Centrum Rozwoju Personalnego we Wrocławiu (polecam Groupon, sama nigdy nie kupuję tych kursów poza promocjami). 

Chętnie sięgam też po kursy anglojęzyczne dostępne w aplikacji Coursera, czy Udemy.  Te dwie ostatnie dają Wam możliwość wzięcia udziału w kursach takich uczelni jak Stanford, Berkeley i wiele, wiele innych. Często też zdarza mi się "kopać" w Internecie w poszukiwaniu darmowych kursów, które również realizuję, gdy zainteresuje mnie temat. 

Trzymajcie się zdrowo, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Skąd brać pomysły? Kilka słów o inspiracji

Wyobraźnia jest mocą napędową ludzkości. Bez wyobraźni nie byłoby podróży w kosmos, elektryczności i kanalizacji. Rzeczy, które my dzisiaj uznajemy za oczywiste, nie mieściły się w głowach wielu naszych przodków. Skąd brać pomysły i jak dbać o wyobraźnię?


Wszystko zaczyna się rano

Pokłócić się z kimś rano to najgorsza rzecz jaką można zrobić dla siebie i dla drugiej osoby. To, w jaki sposób zaczynamy dzień, kładzie się cieniem na jego resztę, albo rozświetla go swoim blaskiem. I wcale nie chodzi mi o to, by zaczynać dzień pozycją kwiatu lotosu - chociaż, jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, to czemu nie. Można rozpocząć dzień dobrą piosenką, inspirującym cytatem albo po prostu dobrym słowem. Pamiętaj, że dobre słowo inspiruje, a złym można zabić nie tylko inspirację.

Czytaj dużo i słuchaj różnych stanowisk

Każdy ma swoją bańkę. Ty zapewne też ją masz. Grunt to wiedzieć, że poza Twoją bańką są też inne. Świat nie zaczyna się i nie kończy na Tobie. Nie zmuszaj innych do życia po Twojemu, dla odmiany spróbuj zrozumieć ich punkt widzenia. Może się okazać, że i dla Ciebie, i dla nich będzie to niezwykle cenne doświadczenie.

Odłącz się od czasu do czasu

Życie ciągle online wcale nie jest dobre dla inspiracji. Ilość informacji w Internecie jest tak ogromna, że od czasu do czasu może przytłoczyć lub doprowadzić do dziwnych wniosków. Daj sobie chwilę na bycie tu i teraz, z najbliższymi, robiąc to, co lubisz robić i po prostu ciesząc się chwilą.

Słuchaj mądrzejszych

Na świecie jest mnóstwo ludzi, którzy osiągnęli mistrzostwo w swoich dziedzinach. Warto ich słuchać i uczyć się od nich. Dostęp do wiedzy, konferencji, spotkań, nigdy nie był tak łatwy. Zamiast oglądać filmy typu "ile piłek zmieści się do basenu" możesz poszerzać swoje kompetencje i inspirować się tym, jakie fantastyczne rzeczy potrafi zrobić człowiek.

Umysł, którego granice nie są poszerzane pozostaje ciasny

Jeśli chcesz ciągle mieć pomysły, poszerzanie granic własnego umysłu jest podstawą. Ciągłe uczenie się nowych rzeczy i wchodzenie w nowe sytuacje, to doskonały sposób na poszerzanie tych granic. Nagle inspiracja zacznie wdzierać się do Twojego życia z ogromną siłą.

Ale pamiętaj: nie zawsze tak będzie

Cokolwiek robisz, nie zawsze tak będzie. Wszystko ma swój czas, inspiracja raz jest, raz jej nie ma. Od czasu do czasu trzeba po prostu dać sobie odpocząć i pozwolić na to, aby pomysł przyszedł sam w odpowiednim dla siebie czasie. 

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!


Jak zachować wspomnienia? 5 sposobów

Zdjęcia robimy każdego dnia. Otaczają nas na Instagramie i w innych mediach społecznościowych. Codziennie zapychamy sobie nimi telefony, a później... Zapominamy, że są. Jak zachować wspomnienia w świecie bilionów zdjęć i nie zagubić się w plikach?

Fotoksiążki

Moim ulubionym sposobem na zachowywanie wspomnień są fotoksiążki. Nie jest to taki zwykły album, a na dodatek można go w pełni dopasować do własnych potrzeb. Od okładki po ostatnią stronę. Choć istnieją różne źródła, moim ulubionym jest Pixlab. Piękna grafika, różne formaty fotoksiążek i możliwości pełnego dopasowania każdej z nich. 

Uporządkowane foldery

Każdy posiada zdjęcia w plikach. Na komputerach, na dyskach, w chmurach. Co zrobić, aby zachować w nich porządek i nie pogubić się w gąszczu zdjęć? Najlepiej stworzyć 1 folder dla każdego roku, a w nim kolejne foldery zatytułowany według porządku: rok/miesiąc/dzień tytuł - dzięki temu foldery będą w sposób automatyczny układały się w porządku chronologicznym.

Pudełko ze wspomnieniami

Jeżeli nie masz tendencji do przesady, pudełko ze wspomnieniami będzie doskonałym pomysłem. Możesz schować do niego różne drobiazgi i rzeczy, które wiążą się z pozytywnymi wspomnieniami. Wracając do niego będziesz mieć wrażenie, że otwierasz właśnie skrzynię ze skarbami. 

Dziennik pytań

Jeżeli lubisz pisać, świetnym pomysłem będzie dziennik pytań. Polega on na tym, że każdego dnia lub wtedy, kiedy chcesz odpowiadasz na zadane pytania (listę pytań możesz znaleźć na Pinterest). Mogą one dotyczyć różnych tematów. Są świetnym narzędziem zarówno do zachowywania wspomnień, jak i do pracy nad sobą i znajdowania odpowiedzi na pytanie: kim jestem. 

Listy ulubionych

Zwolennicy minimalizmu mogą znaleźć przyjemność w sporządzaniu list wspomnień. Na takiej liście mogą się znaleźć wydarzenia z danego dnia lub jakieś inne "ulubione". Proces tworzenia listy jest bardzo przyjemny, podobnie jak powracanie do niej.

Trzymajcie się zdrowo,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak czuć się szczęśliwym każdego dnia?

Często nie wierzymy, że szczęście jest w zasięgu ręki. Przecież każdy z nas ma jakieś punkty na swojej liście marzeń, po osiągnięciu których łaskawie pozwoli sobie być szczęśliwym. Dlaczego to podejście się nie sprawdza?

Jest tylko dziś

Możesz mi wierzyć lub nie, ale tak naprawdę jest tylko dzisiaj. Wczoraj już było, jutro ma się dopiero wydarzyć i na dodatek nie czeka na każdego. Dzisiaj jest dzisiaj i tak naprawdę, tylko z nim możemy coś zrobić. Może wpłynąć dobrze lub źle na nasze jutro, albo sprawić, że zostaniemy dobrze lub źle zapamietani.

Zacznij od siebie

To nie świat musi stać się lepszy abyśmy byli szczęśliwi. To my sami musimy wykonać tę pracę. W swojej głowie. To, jak myślisz o sobie i o świecie ma ogromne znaczenie dla sposobu, w jaki go doświadczasz. Przykład? Jeżeli Twoim zdaniem ludzie są źli  i podstępni, to będziesz doszukiwał się tych cech nawet w osobach, które chcą Ci pomóc lub zrobić coś dobrego dla Ciebie.

Nie żyj życiem innych, znajdź czas na swoje

Inni są wśród nas i warto o nich pamiętać. Ale czasem też warto o nich zapomnieć, zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynamy żyć cudzym życiem i zapominamy o własnym. Człowiek szczęśliwy doskonale wie, co go cieszy, a co go smuci. Dba o swoje dobre - nie w sposób egoistyczny, ale zdroworozsądkowy. Każdy z nas potrzebuje się wyspać, jeść zdrowo i mieć czas na swoje pasje. Odpowiedni poziom nawodnienia też nie zaszkodzi. To naprawdę jest takie proste.

Ty panujesz nas swoim nastrojem, a nie okoliczności

Będziesz szczęśliwy jak skończy się pandemia lub jak świat będzie wyglądał inaczej? Czy to nie głupie uzależniać swoje szczęście od zewnętrznych okoliczności? Jasne, nam wszystkim żyłoby się lepiej, gdyby pandemii nie było, podobnie jak II wojny światowej i innych rzeczy, które znacznie bardziej wstrząsnęły ludzkością. 

Zamiast skupiać się na negatywach, zacznij dziękować za to, co masz

Jeśli nie potrafisz się tym zająć, po prostu załóż zeszyt wdzięczności, w którym każdego dnia będziesz zapisywać rzeczy, za które jesteś wdzięczny. Zacznij od trzech dziennie, z czasem nie oderwiesz się od pisania.

Akceptuj swoje gorsze chwile

Każdy ma lepsze i gorsze dni. Jeżeli nie będziesz swoim katem, te gorsze nie będą aż takie złe. Jeśli po prostu zadbasz o siebie i najzwyczajniej w świecie będziesz dla siebie dobry w tym czasie, znajdziesz spokój i pozwolisz złym chwilom minąć. Najgłupsze myśli w naszych głowach pojawiają się, gdy jesteśmy niewyspani. Wiele problemów znika, gdy po prostu położymy się spać. Nie dlatego, że dzieje się magia. Po prostu nasze różne zmartwienia wydają się poważniejsze i większe wtedy, kiedy jesteśmy niewyspani.

Nie ma tego złego

To, że nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli, nie oznacza, że nie wyjdzie nam to na dobre. To nieprawda, że zawsze wiemy, co jest dla nas najlepsze. Bardzo często to, co wydaje nam się najlepsze wcale takie nie jest. A za rogiem czeka nas coś jeszcze lepszego, co przychodzi do nas w sposób, jakiego sami byśmy sobie nie zaplanowali.

Negatywne momenty dłużej trwają jeśli je celebrujesz

Są tacy ludzie, którzy wprost uwielbiają narzekać, opowiadać o cierpieniach i rozmaitych trudach życia. Zdają się nawet czerpać z tego, jakiś rodzaj sensacyjnej przyjemności. Są i tacy, którzy lubią stawiać w centrum uwagi "problemy" codziennego życia, z którymi zmaga się praktycznie każdy - a jednak z jakiegoś powodu uważają, że mają oni gorzej niż reszta świata. Stanie w korku to luksus, a nie tragedia. Wciąż są tacy ludzie, którzy muszą chodzić pieszo - a to też nie jest gorsza  opcja, tylko zdrowsza :) Jeśli ktoś potraktował Cię źle w sklepie, możesz pół dnia przeżywać, albo zostawić to za sobą. Ten moment już minął, ale to, jak długo będzie trwało rozprawianie o nim i przeżywanie wciąż na nowo - zależy tylko od Ciebie.

Jesteś swoim szefem

Niezależnie od tego, w jaki sposób pracujesz, jak wygląda Twoja sytuacja życiowa - to Ty jesteś swoim szefem. To, jak gospodarujesz swoim czasem zależy od Ciebie. Jeśli codzienność staje się rutyną, pewne rzeczy robisz na autopilocie i zapominasz o decyzyjności. Dlatego od czasu do czasu warto zrobić coś inaczej. Wybrać inne produkty w sklepie lub spędzić czas wolny inaczej, niż zwykle. Nie jesteś niewolnikiem swoich obowiązków i ról, które pełnisz w życiu.

Trzymaj się i pozwól sobie na szczęście, to najlepsze, co możesz dla siebie zrobić :)
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak ogarniać domową edukację? Homeschool dwulatka

Domowa edukacja formalnie nie istnieje dla dzieci w tym wieku. Jednak uczyć warto się przez całe życie, od very first beginning po grobową deskę. Jak radzić sobie z edukowaniem malucha i pracą w domu? Jak łączyć dom, pracę, edukację i nie zwariować? 


Edukacja Domowa, czy Homeschool

Co prawda te pojęcia są stosowane zamiennie, ja jednak wolę określenie Homeschool. Edukacja domowa brzmi poważnie, i choć wielu kreatywnych rodziców stara się zmienić stereotypy wokół niej narosłe, wciąż wielu ludzi słysząc edukacja domowa myśli: samotne dziecko w pokoju przy biurku przez parę godzin dziennie. Czy muszę mówić, że to tak nie wygląda?

Wolę określenie Homeschool, brzmi bardziej swobodnie i nie straszy tak bardzo, jak edukacja domowa. W ogóle odnoszę wrażenie, że w naszym języku wiele jest takich "ciężkich słów", którym brakuje swobody, luzu, pozytywnego nastroju. Edukacja domowa oberwała nieco przez panującą pandemię. Niektórym rodzicom zaczęło się wydawać, że edukacja domowa polega na wielogodzinnym siedzeniu przed komputerem lub sianiu trawy razem z TVP.

Edukacja zdalna to stosunkowo nowy konstrukt wywołany pandemią i warto go oddzielić grubą kreską od edukacji domowej, czy homeschoolingu. Szkoła przeniesiona do Internetu nie jest tym samym, co edukacja domowa. A ta druga ma zdecydowanie więcej zalet. 

Była dygresja, czas na konkrety

Jestem olbrzymią pasjonatką edukacji, nie tylko jako mama, ale również jako ja - Monika. Często biorę udział w różnych kursach online, próbuję nowych rzeczy, oglądam ciekawe i inspirujące programy naukowe. Zgłębiam tajniki psychologii, marketingu, rozwoju osobistego, czy konkretnych kompetencji branżowych. Uwielbiam się uczyć i nie zakończyłam tego procesu z chwilą zakończenia studiów. Rajcuje mnie wiedza i ciekawi mnie świat. Dlatego uczenie mojego dziecka, dla mnie samej jest olbrzymią frajdą.

Rozwój to nie tylko siedzenie z nosem w książkach, to doświadczanie świata wszystkimi zmysłami. Sprawdzanie jak coś działa, jak jest zrobione. To także spacery do lasu i zdobywanie nowej wiedzy o przyrodzie, oraz interesowanie się technologiami i zawodami przyszłości, które w tej chwili nawet jeszcze nie istnieją. Rozwój to stawianie sobie wyzwań, też tam, gdzie idzie nieco ciężej. Nie każdy jest dobry we wszystkim, ale każdy cieszy się z własnych sukcesów - a tym, może być samodzielne rozwiązanie zadania, które dotąd sprawiało trudność. Wszechstronny rozwój kompetencji sprawia, że wyobraźnia i praktyka, tworzą niezwykły duet. Zdolny do robienia absolutnie fantastycznych rzeczy.

Jak planować homeschool dwulatka?

Dwulatki to dzieci wystarczająco duże, by już zajmować się czymś w skupieniu, ale wciąż zbyt małe by zadręczać je wtłaczaniem wiedzy na siłę. Zresztą, nikt tego nie lubi. Trzydziestolatki również. Jak działać w przypadku dwulatków?

Zacznij od ogólnych obszarów, a później przechodź do szczegółów. Nasz plan nauki na każdy dzień dzieli się na pięć bloków. Są to:
  1. Czytanie
  2. Pisanie
  3. Kodowanie
  4. Matematyka
  5. Angielski
Brzmi poważnie, prawda? Spokojnie! Te wszystkie rzeczy robimy poprzez zabawę, a nasza edukacja sięga często znacznie dalej, niż podane obszary. O ile nie jestem zwolenniczką sztywnych schematów, o tyle uważam, że ogólny plan przydaje się zawsze. Wyznacza tory naszego postępowania, które wciąż cechują się pewną elastycznością. 

Jak wygląda nauka czytania u dwulatka?

Przede wszystkim czytajcie dużo pięknych książek dla dzieci, takich, które dziecku się podobają. Nie próbujcie na siłę zachęcać dzieci do książek, które ich kompletnie nie interesują. W sposób płynny czytania i mówienia uczy seria książek o Puciu. Zdecydowanie warto do niej sięgnąć. Jednak pamiętajcie o tym, że nie potrzebujecie wymyślnych materiałów.

Tak naprawdę, każda książka, która podoba się dziecku jest dobra. W przeszłości miałam kolegę, który nauczył się czytać poprzez lekturę programu telewizyjnego (kiedyś wydawanego w postaci gazety, nie wiem czy dzisiaj nadal można go kupić w kiosku, bo nie korzystam z "dobrodziejstwa" telewizji. Wybieram Netflix). Nie jest to może wybitna lektura, a jednak dzięki temu, że to właśnie lubił robić, nauczył się czytać. 

Warto zaglądać także na strony przedszkoli, które często za darmo udostępniają karty do nauki czytania. Wystarczy je wydrukować i zalaminować, by korzystać z nich długo. Bawiąc się różnymi kartami edukacyjnymi, miej na względzie, że nawet jeśli Twoje dziecko nie potrafi jeszcze czytać, rozpoznaje kształty, widzi różnice pomiędzy literami. Nawet jeżeli nie umie jeszcze o tej różnicy opowiedzieć, uczy się za każdym razem gdy obcuje z literami i wyrazami.

Pozwalaj dziecku na swobodę i naturalność. Jeśli nie chce powtórzyć jakiegoś wyrazu, możesz lekko dodać mu odwagi, mówiąc: wiem, że sobie poradzisz. Ale jeśli Twoje dziecko nadal nie chce, nie naciskaj, daj spokój - przyjdzie jego czas i powtórzy ten wyraz, po prostu wyjdzie to z niego naturalnie, w którymś momencie zabawy.

Jak wygląda pisanie dwulatka?

Pisanie nie zaczyna się od liter. Wystarczy pomyśleć o początkach pisma i malowaniu prostych rysunków na skałach jaskiń. Myślicie, że pierwsi ludzie między polowaniem na mamuty, a radosnym "ugabuga" uprawiali kaligrafię? Początki są proste i nie ma co się ich czepiać, zamiast tego, warto cieszyć się każdą kreską i każdym kształtem. 

Pozwalaj dziecku na bazgroły. Na pisanie, rysowanie, jak najczęściej. Kredkami albo ołówkiem. Taka prosta ekspresja artystyczna doskonale ćwiczy dłoń. Uczy także różnych stopni nacisku. Dziecko widzi przecież, jak zachowuje się kredka, kiedy lekko dociska ją do kartki, a jak, gdy wkłada w nacisk całą swoją siłę. Nie musisz od razu przelewać na dziecko całej swojej trzydziestoletniej wiedzy o piśmie. Zaufaj mu i daj czas, wspieraj w poszukiwaniach.

Pierwsze kroki w pisaniu przy użyciu liter warto stawiać wspierając się kartami edukacyjnymi. Np. karty do nauki pisania z serii Kapitan Nauka. Jeżeli nie chcecie ich kupować, możecie wydrukować je samodzielnie. Przygotujcie karty z literami alfabetu i wydrukujcie je na kartkach A4 albo A5. Zalaminuj wszystkie kartki, a następnie ćwicz z dzieckiem obrysowywanie liter przy użyciu mazaka do tablic. Dzięki temu rozwiązaniu, po skończonej nauce, będzie można z łatwością zetrzeć rysowane obrysy i używać kart wielokrotnie. 

Czy dwulatki mogą kodować?

No jasne! Jednak nie ma to żadnego związku z komputerem. Kodowanie to np. powtarzanie określonego wzoru lub rozwiązywanie wzoru i układanie klocków tak, by utworzyły wybrany kształt. W kodowanie można bawić się używając klocków Duplo, kolorowych karteczek, albo gier typu "mozaika". Pierwsze zadania z kodowania polegają na umiejętności powielenia określonego wzoru. Przy czym nie musi to być zawsze proste powtarzanie kolorów, można układać takie wzory, w których zadaniem dziecka jest odnalezienie sensu i dołożenie odpowiedniego elementu.

Zabawy w kodowanie to równocześnie kształtowanie logicznego myślenia, a także postawy umysłu nastawionej na: zadanie i rozwiązanie. Zabawa w kodowanie zwykle później zamienia się w kreatywną burzę i tzw. wolną Amerykankę. To też jest OK. Pokazujmy schematy, ale też dawajmy swobodę dziecku na jego własne myślenie.

Jak wygląda matematyka dwulatka?

To liczenie na palcach, powtarzanie cyfr, pierwsze próby ich pisania. Ale także dodawanie i odejmowanie na paluszkach. Liczyć można wszystko: ciastka, krzesła, płatki śniadaniowe, klocki danego koloru, albo misie. Wszystko zależy od naszej wyobraźni. Do liczenia można używać też kolorowych patyczków, foremek i tak naprawdę wszystkiego. Można ćwiczyć matematykę w domu, na spacerze i podczas jazdy samochodem. Nie jest to wcale trudny i nieprzyjemny obowiązek, bo wszystko odbywa się w miłej atmosferze zabawy.

Angielski dla dwulatków?

Nie twierdzę, że każdy z nas powinien cisnąć koniecznie dwujęzyczność. Jednak, nie oszukujmy się. Angielski to język bardzo przydatny zarówno w środowisku pracy, jak i na co dzień. Znając angielski będziemy w stanie dogadać się z każdym. Do angielskiego zachęca również wielość darmowych materiałów dla miłośników homeschoolingu. Z łatwością znajdziecie je na Pintereście lub na blogach mam i rodziców uczących w domu.

Nauka angielskiego u dwulatków może polegać na nazywaniu rzeczy w tym języku, lub czytaniu książek. Później może zamienić się w zabawę w anglojęzyczne konwersacje. Warto też oglądać bajki w języku angielskim, czy programy przygotowane specjalnie dla maluchów. 

Jak to ogarniam?

Lubimy zajęcia kreatywne i dowiadywanie się nowych rzeczy. Nauka nie jest jakimś szczególnym momentem w naszym dniu, ponieważ uczymy się właściwie przez cały czas. To tak normalne, jak mycie zębów po śniadaniu, czy kolacji. Wybieramy takie zajęcia, które nie tylko bawią ale również uczą. Próbujemy różnych rzeczy i sprawdzamy, co przypadnie do gustu naszemu synkowi.

I wydaje mi się, że to jest klucz. Sprawienie, że nauka i kreatywna zabawa stają się elementem codzienności, tak samo normalnym, jak inne zajęcia. Nie czujemy, że musimy się do czegoś specjalnie przygotować, po prostu robimy to wtedy, kiedy jest na to czas. Często zdarza mi się wieczorem szukać inspiracji do edukacyjnych zabaw na Pinterest, na blogach mam i na blogach pań przedszkolanek.

Bardzo często wspieram się też różnymi zeszytami ćwiczeń, czy pomocami dydaktycznymi. Dodam, że są to zazwyczaj rzeczy, które kosztują grosze (na czytam.pl czy taniaksiazka.pl - znajdziecie takie pomoce w cenie: 1,50 zł). Niektóre pomoce uda Wam się też dostać na Vinted w bardzo korzystnej cenie (kupiłam całą szufladę foremek do ciastoliny za jedyne 15 zł - serio).

Zeszyt Homeschool

Jeśli chcecie zacząć zabawę z homeschoolingiem polecam Wam założenie zeszytu, w którym każdego dnia będziecie odnotowywać te wszystkie super rzeczy, które już zrobiliście z dzieckiem. Dzięki takiemu spojrzeniu "wstecz", Wasza głowa stworzy nowe połączenia, a pomysły na kolejne zabawy edukacyjne zaczną znajdować się same. Nasz umysł robi niesamowite rzeczy, jeśli uchylimy trochę furtkę własnej wyobraźni.

Posiadanie zeszytu na homeschool sprawi, że wszystkie pomysły i inspiracje będziecie mogli zapisywać w jednym miejscu. A przy okazji stworzycie super pamiątkę na przyszłość. W zeszycie możecie przecież odnotowywać różne sukcesy swojego dziecka lub wklejać naklejki w nagrodę za owocną naukę.

Dobra, ale co robi Twoje dziecko, kiedy pracujesz?

Kiedy pracuję mój Synek albo bawi się ze swoim Tatą, albo pracuje. Gdzie? Np. w swoim Montessori warsztacie, albo w ciastolinowej piekarni/ciastkarni, albo akurat przeprowadza badania lekarskie na misiach. Nie chodzi o to, żeby skazywać dziecko na nudę w czasie, kiedy Ty musisz zająć się pracą.

Spróbuj znaleźć swojemu maluchowi takie zajęcia, które będą dla niego równie ważne i poważne. Zamiast zwykłego powiedzenia baw się, bo mamusia musi pracować, daj dziecku jakieś możliwości do wyboru i zaprezentuj je jako fantastyczne.

A co robię, kiedy mój Synek potrzebuje mojej obecności? Albo robię przerwę w pracy, albo biorę laptopa i kawę, a następnie siadam w jego pokoju, radośnie dziękując za wszelkie herbaty, ciastka, czy zupy przyrządzone na dziecięcej kuchence. Praca jest ważna, ale nigdy nie będzie dla mnie ważniejsza od naszej relacji, a sprawy, nie zawsze muszą toczyć się po mojemu, aby toczyły się dobrze.

Trzymajcie się razem i pamiętajcie, by każdego dnia ze sobą pobyć. Niezależnie od tego, co robicie, jak trudne wyzwania przed Wami. Czasu nikt nam nie cofnie.

Cześć!

PODPIS
Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Co robić kiedy czujesz się niepewnie? 4 wersety z Biblii

Niepewność to uczucie, które często obserwujemy u dzieci wchodzących w nowe sytuacje. Jednak przydarza się ono również nam, dorosłym. Niechętnie o nim mówimy, a czasami niechętnie przyznajemy się sami przed sobą do tego, że właśnie dopadła nas niepewność. Jak sobie z nią radzić?

Photo by Ben White on Unsplash

Niepewność bywa przytłaczająca

Zdarza się, że uczucie niepewności jest tak silne, że powstrzymuje nad przed działaniem. Odbiera siły do spełniania własnych marzeń, korzystania z nadarzających się okazji i czerpania ze świata tego, co dobre i piękne. Co ciekawe, to za tymi sprawami, które wywołują w nas największą niepewność, stoją często piękne rzeczy przygotowane dla nas przez Boga.

Niepewność pojawia się często i powodują ją wszystkie te rzeczy, które pojawiają się w życiu każdego z nas. Od panującej pandemii, poprzez lęk o przyszłość dzieci, obawy związane z pracą, czy niepokój wywołany piętrzącymi się wydatkami lub innymi problemami, które choć są codzienne, dla wielu osób bywają małym końcem świata. A uczucia, które wywołują potrafią być prawdziwie ciężkie.

Strach przed oceną

Jednym z podstawowych źródeł niepewności jest strach przed oceną. Obawa przed tym, co ludzie powiedzą, jak zareagują, czy zaakceptują nas w nowej roli lub w nowym pomyśle na siebie, albo w nowej sytuacji, w której stawia nas życie. Nie odkryję Ameryki, ludzie przychodzą i odchodzą. A na końcu tej drogi zostajesz sam z tym, kim jesteś lub kim nie jesteś, a zawsze chciałeś być. Dopóki żyjesz, nie jest za późno.

Bóg powie Ci, że Twoja wartość nie tkwi w tym, co mówią o Tobie ludzie i jak Cię traktują. Twoja wartość jest zapieczętowana w Nim:

Pan jest ze mną, nie lękam się:
cóż mi może zrobić człowiek?
Pan ze mną, mój wspomożyciel, 
ja zaś będę patrzeć z góry na mych wrogów.
Lepiej się uciec do Pana, 
niż pokładać ufność w człowieku.
(Księga Psalmów 118: 6-8)

Pokonanie niepewności

Jeżeli bardzo często doświadczasz uczucia niepewności, boisz się podejmować realizacji własnych marzeń, albo ciągle masz w sobie poczucie, że "nie jesteś dość dobry" módl się o to, żebyś umiał spojrzeć na siebie oczami Chrystusa. Istnieje coś takiego jak pokój Boży i tego doświadczenia nie sposób pomylić z żadnym innym. Nie ma w nim czegoś takiego jak uczucie wstydu, niepewności, czy upokorzenia.

Pokoju Bożego nie da się z niczym pomylić, bo kiedy dopadają Cię trudne lub ciężkie sytuacje, jesteś "ponad" nimi i masz równocześnie świadomość, że nie jest to Twoje "normalne" zachowanie. To łaska, dzięki której Twój sposób odbierania świata jest zupełnie inny, niż dotąd. 

4 wersety na ratunek

Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, ale mocy i miłości trzeźwego myślenia. Nie wstydź się zatem świadectwa Pana naszego ani mnie, Jego więźnia, lecz weź udział w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii według mocy Boga! On nas wybawił i wezwał świętym powołaniem nie na podstawie naszych czynów, lecz stosownie do własnego postanowienia i łaski, która nam dana została w Chrystusie Jezusie przed wiecznymi czasami. 
(2 List Tymoteusza 1: 8-9) 

Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał - tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił - tych też obdarzył chwałą. Cóż więc na to powiemy? Jeżeli Bóg z nami, któż przeciwko nam? 
(List do Rzymian 8: 30-32)

Nie lękaj się, bo Ja jestem z tobą;
nie trwóż się, bom Ja twoim Bogiem.
Umacniam cię, jeszcze i wspomagam, 
podtrzymuję cię moją prawicą sprawiedliwą. 
(Księga Izajasza 41: 10)

Śmiało więc mówić możemy:
Pan jest wspomożycielem moim, nie ulęknę się, 
bo cóż może mi uczynić człowiek?
(List do Hebrajczyków 13:6)

Kilka sztuczek psychologicznych

Jeśli czujesz się niepewnie, możesz wykonać kilka ćwiczeń, które pomogą Ci osiągnąć kontrolę nad własnym ciałem i tym samym, spowodują, że poczujesz się pewniej. Te, na pozór drobne ćwiczenia, pomogą Ci powrócić do stanu równowagi i spokoju.
  1. Uspokój swój oddech. Skupienie uwagi na oddychaniu pomoże nie tylko odpędzić złość, ale także oddali niepokój. W chwilach niepokoju lub nagłego stresu, nasz oddech staje się szybki i nierówny. Regulując go, uspokoisz swoje ciało i psychikę. 
  2. Codziennie 1 nowa rzecz. Jeżeli codziennie robisz coś nowego lub wystawiasz się na nowe sytuacje, przyzwyczajasz się do stawiania czoła nowym wyzwaniom. Z każdym takim doświadczeniem zmniejszasz uczucie niepewności i otwierasz się na nowe możliwości. 
  3. Odkładaj zmartwienia na później. Jeśli powodem Twojego niepokoju są zmartwienia i myśli, które nie dają Ci spokoju, spróbuj je odłożyć na później. Wyznacz sobie godzinę zmartwień (np. 20:00), każdą myśl, która przyjdzie Ci przed tą godziną odkładaj na później. Kiedy nadejdzie 20:00 usiądź i się zamartwiaj. Serio. Nagle okaże się, że nie możesz sobie przypomnieć zmartwień, które jeszcze parę godzin, albo nawet parę minut temu wydawały Ci się najważniejsze na świecie.
Nawet jeśli nie zawsze udaje Ci się zrealizować coś, co sobie zaplanowałeś, pamiętaj, że sprawy toczące się swoim biegiem też mogą toczyć się dobrze, nawet jeśli nie jest to dla nas od razu takie jasne i oczywiste.

Trzymaj się zdrowo i miej dobry tydzień,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Vision Board. Co to jest i po co to robić?

Często traktujemy marzenia, jak jakieś mgliste wyobrażenia o rzeczywistości, która teoretycznie mogłaby stać się naszą codziennością. Jak przenieść fantazję do realnego świata? Czy marzenia w ogóle mają jakikolwiek sens w kontekście pandemii koronawirusa i wydarzeń, które mają miejsce na świecie? 


Marzenia są po to, żeby je spełniać

Spełnianie marzeń sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi. Bardziej doceniamy to, co mamy, cieszymy się życiem i chętnie dzielimy się tą radością z innymi. Dzięki spełnionym marzeniom potrafimy spoglądać w przyszłość z nadzieją, wiarą i pozytywną energią. 

No dobrze... Światowa pandemia, bilion konfliktów, podziały w rodzinie i społeczeństwie. Marzenia? Serio? Serio. Marzenia są siłą napędową świata, od zawsze. Były siłą napędową znanych odkrywców i wynalazców. Nie ma idealnego czasu i nigdy nie będzie. Warto jednak systematycznie wrzucać coś pozytywnego w ten negatywny świat i przynajmniej w swoim własnym zakresie wyrównywać bilans.

Czym jest vision board?

Vision board to kreatywna mapa marzeń. Można ją znaleźć też pod takimi nazwami jak: mood board, mapa skarbów, wizualny odkrywca, czy kreatywny kolaż. Vision Board może przybierać różne formy. Ci, którzy lubią poszaleć, bawią się w wielkie formaty, wycinanie, wyklejanie i zapełnianie mapy zbiorem wybranych zdjęć, które stanowią odzwierciedlenie marzeń i pragnień.

Jednak to samo można zrobić długopisem po kartce, wypisując, wyrysowując to wszystko, co jest bliskie naszemu sercu. Zdaniem wielu na vision board powinniśmy codziennie patrzeć. Po to, aby ukierunkować swoje myśli na nasze cele i zwyczajnie... o nich pamiętać.

Z własnego doświadczenia...

O ile rozumiem sens codziennego patrzenia na vision board, o tyle nie wydaje mi się to konieczne. Swój vision board zawsze chowam w jednym miejscu, po jakimś czasie wyciągam i odkreślam to, co się spełniło. Jeżeli siła Twojej wyobraźni pozwala na ufizycznienie własnych marzeń w umyśle, bardzo szybko staną się one celami. Nie będziesz potrzebować do tego żadnych wycinanek, a jedynie kartki i długopisu.

Po co tworzyć Vision Board?

To tablica, która pozwala przypomnieć lub odkryć przed Tobą, kim jesteś i kim chcesz być. Jest szczególnie pomocna w tych chwilach, w których poczujesz się nieszczęśliwy. Vision Board z założenia ma wywoływać pozytywne emocje. Po co jeszcze tworzyć tablicę marzeń?
  1. Pomaga uporządkować marzenia
  2. Zamienia marzenia w cele
  3. Pozwala przypominać sobie dokąd chcemy zmierzać
  4. Sprawia, że stajemy się bardziej skupieni i czujni. Koncentrujemy się bardziej na tym, czego chcemy i o czym marzymy, zamiast popadać w wir narzekań.
  5. Pomaga podejmować ważne decyzje.

Czemu to ma działać?

Vision Board jest jedną z technik wizualizacji. Rozmaite badania pokazują, że wizualizacja jest niemal tak samo skuteczna, jak fizyczny trening. Wielu sportowców stosuje tę technikę w połączeniu z treningiem ciała. Mało tego, eksperymenty psychologiczne pokazały, że sportowcy, którzy łączą prawdziwy trening z wizualizacją celów, osiągają lepsze wyniki.

Wcale nie chodzi tu o rzucanie zaklęć, czy zapisywanie życzeń, które spełniają się same, ale o świadomość celów i podejmowania działań, które do nich zmierzają. Jeśli spojrzysz na listę swoich marzeń, jak na listę rzeczy do zrobienia, staną się czymś więcej, niż tylko puchem wyobrażeń.

Trzymaj się i postaw na marzenia, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Jak przestać się martwić i zachować spokój?

Zmartwienia są wszędzie i wbrew pozorom, wcale nie potrzeba nam do nich pandemii. Każdy się z nimi mierzył jeszcze na długo przed wybuchem epidemii koronawirusa. Jednak musimy zadbać o to, by trzymać nerwy na wodzy. Szczególnie w czasach, w których zagrożone jest nasze zdrowie, praca, a przyszłość nie maluje się tak pewnie, jak do tej pory. 

Zmartwienia w Biblii

Zmartwienia nie pojawiły się na świecie wraz z Twoimi narodzinami. Były równie popularnym tematem na początku naszych czasów. W tym wpisie dowiesz się, co na temat zmartwień mówi Biblia i jak sobie z nimi radzić.

O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem. A pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. (Filipian 4:6-7)

Kiedy ktoś mówi "o nic się nie martw" równolegle myślę sobie "och tak, bo to takie proste". Zupełnie tak, jakbyśmy mogli zmusić się do tego, żeby się niczym nie martwić. Czy tak to działa? Spróbuj nie myśleć o niebieskim niedźwiedziu. Udało Ci się? Założę się, że nie. Przecież właśnie o nim pomyślałeś.

Wydaje się, że teraz nasze powody do zamartwiania się są jeszcze bardziej ugruntowane, niż kiedykolwiek. Heloł, przecież wirus szaleje na całym świecie, zabiera naszych bliskich i przyjaciół. Czy da się żyć bez zamartwiania się w takim świecie?

Czy zmartwienia o zdrowie i dobrobyt naszych dzieci, da się tak po prostu wyłączyć? Co z problemami małżeńskimi, z którymi na pewno nawet w tym momencie ktoś się zmaga? Ktoś inny właśnie traci pracę lub dorobek życia, jak nie martwić się w takich okolicznościach? Jeszcze ktoś, być może z Twojej miejscowości lub z Twojej okolicy regularnie pada ofiarą mobingu i okrutnych żartów. Może właśnie stoi nad przepaścią? Jak sobie poradzić i jak nie martwić się w takich okolicznościach?

Wysoko postawiona poprzeczka

"O nic się już zbytnio nie troskajcie" - czy to w ogóle jest możliwe? Czy Św. Paweł (autor listu do Filipian) w ogóle wziął pod uwagę to wszystko, co w swej hojności ma nam do zaoferowania świat w kategorii zmartwień? Pisze przecież o tym tak rzeczowo, jak gdyby było to zupełnie proste. Jakby wystarczyło wcisnąć jakiś przycisk. 

Ale jeśli przyjrzymy się temu bliżej, zauważymy, że Święty Paweł nie zostawia nas z niczym. Nie tylko mówi nam, czego nie mamy robić. Daje też całkiem konkretny przepis na to, co robić: "(...) ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem". Modlitwa to rozmowa z Bogiem. Niestety wielu z nas wciąż traktuje ją jak wiersz, który może być lepiej lub gorzej wyrecytowany.

Zamiast się martwić, rozmawiajmy z Bogiem o tym, co nas dręczy. Zwierzajmy się, bądźmy w kontakcie. Skoro Twoje zmartwienie staje się parogodzinną sensacją do rozmowy z przyjaciółką, to znaczy, że masz o czym mówić. I doskonale wiesz, co powiedzieć, by opowiedzieć o swoim zmartwieniu. Nie ważne, czy jest duże, czy małe. Ważne, jak ważne jest dla Ciebie i jak często siedzi Ci w głowie. Nie musisz być bohaterem, który wszystko nosi na własnych barkach. Nikt tego od Ciebie nie wymaga. Co więcej...

"Podobnie też Duch przychodzi z pomocą naszej słabości. Gdy bowiem nie umiemy się modlić tak, jak trzeba, sam Duch przyczynia się za nami w błaganiach, których nie można wyrazić słowami." (Rzymian 8:26).

Jeśli brakuje Ci słów i nie wiesz, co powiedzieć, Duch Święty skleci coś za Ciebie. Śmiem twierdzić, na podstawie różnych osobistych doświadczeń, że jest to najlepszy copywriter na świecie. Sama świadomość tego przynosi spokój. 

Jeśli nie wiesz, o co się modlić...

Kiedy nie wiesz czego potrzebujesz, wciąż masz tematy do rozmowy z Bogiem. Pocieszna wiadomość jest taka, że nawet kiedy Ty nie wiesz, On wie. Wtedy warto prosić o to, by robił w Twoim życiu to, co chce robić. Po to, żebyście mogli później wspólnie przyznać "i to było dobre".

Każdy ma takie momenty w swoim życiu, które są dla niego trudne lub pozbawione światła. Niektórzy szczerzą się radośnie na Instagramie, by za chwilę oddać się myślom samobójczym i rozważaniom o samotności. Tak, już jest. Często chcemy wydawać się mocniejsi, tylko po co? Pierwszym krokiem do poprawy sytuacji jest przyznanie się, że nie jest tak dobra, na jaką wygląda.

Pokój Boży - co to takiego?

Doświadczenie pokoju Bożego jest czymś absolutnie niezwykłym. Kiedy wydarzy się w Twoim życiu, będziesz wiedzieć, że to właśnie to. Biblia dodaje nam otuchy, przypomina o tym, że nie jesteśmy sami i wcale nie musimy przechodzić naszych trosk samotnie. Co więcej, nadmierne zamartwianie się jest nieewangeliczne. Czy jesteśmy w stanie sami z siebie przestać się zamartwiać? Nie, ale jeśli prawdziwie i szczerze oddamy te troski Bogu w rozmowie, wtedy:

"(...)pokój Boży, który przewyższa wszelki umysł, będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie"

Tutaj nie ma żadnego: "być może" albo "prawdopodobnie tak będzie". Nieważne, co się będzie działo, jeśli jest w Tobie Boży pokój, nie zmienią go żadne okoliczności, którymi będzie zaskakiwać Cię życie. Ale nie jest to żadna nasza supermoc, a obiecany dar od Boga. A Biblia mówi bardzo konkretnie, co powinniśmy robić, by go otrzymać.

Miejcie się dobrze, miłego tygodnia :) 

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Nie daj się jesieni, kilka pomysłów na przetrwanie

Gdy za oknem szaleje wiatr, a wraz z nim koronawirus, nie dawaj się jesiennej melancholii. Są takie rzeczy, które pomogą Ci przetrwać ten czas we względnie miłej atmosferze. Co robić? Jak zapewnić sobie dobry nastrój w niesprzyjających warunkach? 


Próbuj nowych rzeczy

Aby próbować nowych rzeczy wcale nie potrzebujesz wychodzić z domu. W przytulnej przestrzeni swoich czterech kątów, też możesz zrobić coś nowego. Ale jak to? Czyli co? Możesz nauczyć się robić nowe dania lub piec nowe ciasta. Najlepiej niech będą to typowo jesienne potrawy, dzięki temu uprzyjemnisz sobie panującą atmosferę.

Pinterest aż huczy od pomysłów na jesienne aktywności z dziećmi. Nie wszystkie muszą odbywać się na dworze. Znaczna część z nich może bez problemu odbywać się w domu. To czas, który możesz wykorzystać na wspólną naukę poprzez zabawę. Nawet jeśli nie jesteś homeschoolersem, możesz zobaczyć jak to jest. Kto wie, może stwierdzisz, że edukacja domowa jest właśnie dla Ciebie?

Znajdź nowe hobby

Nigdy nie jest za późno na nowe hobby. Uczymy się robić pewne rzeczy po prostu robiąc je. Jeśli chcesz szydełkować, robić na drutach, albo grać na jakimś instrumencie... Po prostu zacznij. Często wystarczy tylko zacząć, aby przekonać się czy czujesz "bluesa" i znikniesz w nowym hobby na długie godziny.

Nie wiesz czym się zająć? Znowu polecam Ci Pinterest! To prawdziwa skarbnica inspiracji, pomysłów i nowych rozwiązań. Nigdzie  nie znajdziesz tak wielu pomysłów, jak tam. Moim zdaniem to medium znacznie przewyższa Instagrama i Facebooka posiadaną wartością merytoryczną i praktyczną.

Zadbaj o siebie i o swój dom

Dobrym lekarstwem na każdą melancholię, jest zrobienie czegoś praktycznego. To musi być coś takiego, co od razu pozwoli Ci zauważyć efekty własnego działania. Pożyteczne rzeczy, które zrobiliśmy niemal od razu wpływają na poprawę naszego nastroju. Posprzątaj swój dom, pożegnaj się z nieużywanymi rzeczami, albo przeorganizuj przestrzeń w swojej szafie. Nawet drobne zmiany od razu wpłyną  na poprawę Twojego nastroju.

Nie zapominaj też o tym, by zadbać o siebie. Zrób sobie pysznej herbaty, weź ulubiony kos i książkę (lub audiobooka). Nałóż na twarz odżywczą maseczkę, albo po prostu znajdź czas na domowe SPA. Daj sobie chwilę na regenerację, spokój i relaks. Jeżeli lubisz, poćwicz jogę lub pomedytuj - a zobaczysz jak świetnie te wszystkie elementy wpłyną na Ciebie.

Damy radę tej jesieni!
Trzymaj się zdrowo, 
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo