Jak usiedzieć w domu, gdy na zewnątrz deszcz i plucha? Zabawy z dzieckiem

Na początku przyznam się Wam, że generalnie jestem zwolenniczką wychodzenia z dzieckiem niezależnie od pogody. Choć oczywiście są takie dni, kiedy z jakiegoś powodu rezygnujemy. A są też takie dni, w które wychodzimy kilka razy w ciągu dnia. Jednak dobrze być przygotowanym również na tą niekorzystną ewentualność. Zwłaszcza, że zabawki szybko się nudzą.



Moje dziecko nie chce się bawić

Narzekają niektórzy rodzice. Jeszcze inni mówią: Moje dziecko nie potrafi się bawić. Czasami nawet nie zadają sobie kluczowego pytania. A to pytanie brzmi: Czy pokazałaś/łeś dziecku JAK się bawić? Malutkie dzieci bardzo szybko przechodzą z trybu leżenia i słodkiego ciumkania do trybu aktywnej eksploracji świata. Trudno mieć pretensje do dziecka o to, że odłożyło zabawkę, którą już poznało. I tu wkracza rodzic. Opcje są dwie, a wśród nich wcale nie znajduje się opcja posiadania ogromnej ilości zabawek. 

Po pierwsze, pokaż dziecku, że się myli. Wymyśl niestandardowe użycie zabawki. Pokaż jak można ją wykorzystać edukacyjnie. Pokaż jak wiele może zdziałać wyobraźnia. Pamiętaj, że nie musisz posiadać zabawek za milion złotych monet, które wydają dźwięki, pachną, ruszają się i nie wiadomo co jeszcze. W konkurencji z toną plastiku wygrywa często zwykłe kartonowe pudełko, bo można z nim zrobić o wiele więcej rzeczy.

Po drugie, wyciągnij z szafy zwykłe rzeczy. Tak są przeciwnicy i są zwolennicy. Niektórzy uważają, że nie powinno się mieszać funkcji przedmiotów. Kuchenna łyżka służy przecież tylko do mieszania w garnku. OK, kto nigdy za dzieciaka nie przydzwonił łychą w metalowy gar, niech pierwszy rzuci kamień. Założę się, że prawie wszyscy tak robiliśmy i co więcej, była to świetna zabawa w perkusistę :)


Zwykłe, kolorowe słomki czynią cuda

Zauważyłam, że słomki są świetną alternatywą dla innych, sypkich materiałów do zabawy. Głównie dlatego, że słomki rozsypane po całej kuchni bardzo łatwo jest pozbierać. I choć robią bałagan, to nie jest on na tyle duży by zniechęcał do przygotowania takiej zabawy.

Motywów ze słomkami jest mnóstwo. Powtórzę mój ulubiony frazes, który nie jest tylko wytartym frazesem! Ogranicza nas tylko wyobraźnia! Naprawdę, paczka kolorowych słomek kosztuje jakieś 3,50 zł a można z nimi mnóstwo rzeczy. Kilka z nich przedstawię Wam w kolejnych akapitach.

Słomkowe wyciąganie i wkładanie

Regularnie przeglądam Pinteresta w poszukiwaniu inspiracji i właśnie tam znalazłam pomysł na wykonanie tej zabawki. Na początku chciałabym zaznaczyć, że to nie musi być DIY o wysokim stopniu estetycznym, dziecko i tak będzie miało zabawę. 

Wzięłam puszkę po mleku modyfikowanym, jej pokrywka jest plastikowa ale na tyle dobrze dopasowana, że malutkie dziecko nie jest w stanie zdjąć jej samodzielnie. Pokrywkę należy przedziurkować tak, aby można było przez dziurki przetkać słomki. 

Prosta zabawka, pudełko z wystającymi słomkami a zajmowało naszego synka na naprawdę długo, kiedy miał kilka miesięcy. Teraz jest już starszy, ale słomki nadal są na topie.

Kolorowe sortowanie

Maksio wszedł w etap sortowania i uwierzcie mi, nie potrzeba do tego drewnianych #montessori sorterów za tysiąc złotych monet! Naprawdę. Wystarczą plastikowe pojemniki na żywność, pudełko po butach, albo jakiekolwiek inne.

My użyliśmy dużych prostokątnych pojemników na żywność z Ikei. I nie, to nie jest reklama produktu, po prostu akurat takie kupiliśmy i akurat takie mamy. Cała zabawa polega na przekładaniu słomek z jednego pojemnika do drugiego. Proste i wciąż rozwijające, pod różnymi względami.

Po pierwsze, rozwijamy pracę dłoni dziecka i strategię chwytania. Po drugie, zabawę możemy połączyć z edukacją. Słomki są różnokolorowe, więc możemy sortować je kolorystycznie, albo nazywać kolory podczas przekładania słomek z jednego pudełka do drugiego. Dla dorosłych to banał, a dla dziecka wielka frajda. Uwierzcie mi, nasz Synek to prawdziwa petarda energetyczna, a taką zabawą potrafi zająć się przez bardzo długi czas.

Mała zapowiedź na koniec

Maksio jest już na tyle duży, że wykorzystujemy wspólnie bardzo wiele zabaw i pomysłów, więc siłą rzeczy ten blog oprócz swojej zwykłej lifestyle'owej ścieżki, będzie jeszcze bardziej rozwijał się w kierunku Przytulne Nieulotne Macierzyństwo. 

Jestem akurat w trakcie wymyślania tematów na kolejny miesiąc i większość z nich to tematy macierzyńskie właśnie :) I tu mam też do Was prośbę, podpowiedzcie zabawy/książki/materiały do nauki anatomii przez dziecko? Macie jakieś materiały albo pomysły? Koniecznie dajcie znać! :) 

Oczywiście nie chodzi mi o skomplikowaną budowę anatomiczną, ale o zabawy typu "ręka, noga, nos" dla kilkunastomiesięcznego dziecka :) 

Trzymajcie się ciepło i przytulnie!



Copyright © Mama Kapitan