Moje dzieci koty

Od czasu do czasu spotykam się z tendencją porównywania macierzyństwa do posiadania psa, czy kota. Za każdym razem jak mnie to spotyka, nie mam pojęcia co z tym zrobić. Po pierwsze, to żenujące. Po drugie tak bardzo niewspółmierne i nieporównywalne, że postanowiłam na ten temat napisać artykuł.

3 babskie seriale, dla których straciłam głowę

Mieszkanie w męskim otoczeniu jeszcze bardziej odkrywa we mnie pokłady kobiecości i potrzebę robienia typowo dziewczyńskich rzeczy. Równocześnie, wcale mi to nie przeszkadza w założeniu butów, w których wyglądam jak Krasnal Chałabała i wyruszeniu na podbój męskiego świata, pełnego patyków, kamyków i mini wypadków wynikających z nadmiaru fizycznej energii.  W tym wpisie opowiem o moich ulubionych babskich serialach.

Chodzę z Bogiem strona po stronie

Nie zawsze tak jest, że możemy odczuwać bliskość Boga. Czasami winny jest grzech, innym razem Bóg chce nam coś powiedzieć przez tę ciszę. I właśnie dlatego warto, abyśmy mieli Go w sercu i w głowie nawet w tych trudnych chwilach.

Fizjonomia małżeństwa na podstawie "Świnki Peppy"

Przy okazji pisania tego artykułu przeczytałam co mówią rozmaite źródła na temat Świnki Peppy. Wyobraźcie sobie moje zdumienie, gdy okazało się, że niektórzy uważają tę bajkę za zło wcielone demoralizujące dzieci. Większość tych oskarżeń jest tak bardzo wyssana z palca, że nie będę się do tego odnosiła. Ten wpis poświęcony jest zupełnie innej kwestii. Fizjonomii małżeństwa. Jak łatwo się domyślić, wezmę dziś na warsztat małżeństwo Mamy Świnki i Taty Świnki.

Dziecko to nie kosmita

Taki news postanowiłam umieścić w tym wpisie. Bycie mamą otwiera przede mną cały wachlarz różnych doświadczeń, o których istnieniu nie miałam nawet pojęcia. Zauważam w niektórych ludziach dziwaczną tendencję do traktowania dzieci jak przybyszów z innej planety.

Za co lubię skandynawski styl?

Kiedyś na zajęciach fotograficznych usłyszałam, że nawet gdy robię zdjęcie na temat "gorąco" nie potrafię wyzbyć się swojego chłodu. I coś w tym jest. Być może ktoś mógłby uznać, że taka informacja jest w jakiś sposób przygnębiająca. Dla mnie? Raczej definiująca to, kim jestem.

Co się wydarzyło pierwszego grudnia?

Jak wiecie, lub nie, mam coś takiego jak kalendarz redakcyjny, w którym planuję teksty z wyprzedzeniem. Jednak tym razem wydarzyło się coś niezwykłego. Przekreśliłam prawie cały grudzień.

Zmiana akcentów, czyli co dalej będzie?



Dziś w nocy zaczęłam zadawać sobie pytanie o to, w którą stronę zmierza blog. Doszłam do wniosku, że dzieje się to, czego chciałam uniknąć. Mój blog staje się przytłoczony recenzjami.

Sztuka porządkowania życia codziennego

Uwielbiam książki Dominique Loreau. Jako pierwszą przeczytałam Sztukę prostoty i nie przesadzę twierdząc, że była to książka, która całkowicie zmieniła moje myślenie o świecie. Od tamtej pory moją drogą jest minimalizm, którego od lat chętnie się uczę.

I znowu Montessori

Zaraz mi powiecie, że jestem nudna. Znowu wraca temat metody Montessori. Tymczasem, naprawdę widzę pozytywne efekty tej metody. Samodzielność naszego Synka pod różnymi względami jest imponująca, wierzę, że to jeden ze skutków pozwalania na poznawanie świata.

Happy Food 2.0. Co jeść by szczęśliwie żyć?

Zanim zostałam mamą nie interesowały mnie tak bardzo kwestie zdrowego życia. Wszystko zmieniło się w czasie, gdy zaszłam w ciążę i zaczęłam dbać o siebie milion razy bardziej. Tak już zostało, a ja widzę mnóstwo korzyści płynących ze zdrowej, domowej kuchni.

Lykke, o swoje szczęście też trzeba dbać

Jeśli zauważyliście zmniejszenie mojej aktywności na blogu, a nie jesteście zapisani na Newsletter, informuję, że od 3 tygodni jestem chora. A poza tym zapraszam Was do Newslettera, żebyście byli na bieżąco. Można zapisać się w bocznym menu po prawej stronie, lub na końcu tego wpisu. A teraz przejdźmy do właściwej recenzji...

Chcę robić dla Was szkolenia! Pracę nad pierwszym, już rozpoczęłam

Wierzę w ciągły rozwój i narzucam sobie duże tempo. Należę do tych osób, które działają a odpoczynek pozostawiają sobie na wieczność, o ile Sąd Ostateczny przebiegnie pomyślnie ;) Regularnie wyznaczam sobie nowe cele i tym razem, mam kolejny.

Za dużo rzeczy, historia jesiennych porządków

Historia mojego bałaganiarstwa jest historią, której prawdopodobnie nie znacie, ale dzisiaj... Przynajmniej częściowo ją Wam opowiem. Zacznę od tego, że przez większość mojego nastoletniego życia moi rodzice naprawdę mieli powody do zmartwień w kwestii bajzlu w moim pokoju.

A jeszcze bardziej denerwujące mogło być to, że nigdy nie byłam zawstydzona tym stanem rzeczy, bo zawsze miałam głębokie przekonanie, że są ważniejsze rzeczy w życiu niż porządek w pokoju.

Przytulnie Nieulotnie i całkiem... Muzycznie

Muzyka to wspaniała rzecz. Im bardziej jestem zapracowana, tym bardziej doceniam jej moc. Ale jak tu słuchać głośno muzyki po nocach, gdy dziecko śpi w pokoju obok? Odpowiedź jest prosta, słuchawki bezprzewodowe. Nawet powiem Wam które. ;)

Będą zmiany na blogu, czyli plany na kolejny tydzień

Ale nie bójcie się, żadnych szokujących zmian. Jedynie usprawnienia i prace porządkowe. Cały czas poprawiam wpisy przeniesione z Wordpressa, a wszystko po to aby usunąć starą wersję bloga i całkowicie przenieść się tutaj. Zdecydowanie bardziej wolę jak wszystko jest w jednym miejscu.

Odchodzę z Wordpressa...


Hej Kochani! Ci, którzy śledzą moją działalność od początku, wiedzą, że na samym początku pisania tego bloga miałam niemały problem z licznymi banami... Ktoś uznał moją różową stronę za obraźliwą i krzywdzącą. Namawiającą do nienawiści. Cóż... Rzeczywiście różowy to jest strasznie bojowy kolor, a kwiaty kojarzą się iście negatywnie.





Niestety po tamtych banach problem techniczny pozostał. Problem, który strasznie zaniża moje zasięgi. I choć jak wiecie zasięgi nie są dla mnie takie bardzo ważne, bo bardziej liczą się dla mnie relacje, to... Problem jest niemały. Nie ma moich wpisów w wyszukiwarce Google. A to znaczy, że nowe osoby mają bardzo trudny dostęp do mnie i do mojego bloga, co mnie niezmiernie smuci.





Nie dowiedziałabym się o problemie...





Gdyby nie jedna życzliwa firma, z którą współpracuję (serdeczne dzięki). W tym tygodniu zauważono ten problem techniczny i poinformowano mnie, że on występuje. Ostatnich parę dni spędziłam poszukując rozwiązania i rozważając różne opcje. Jedyny sensowny pomysł jest dosyć dla mnie trudny, bo oznacza wielką zmianę, ale... chcąc dalej się rozwijać... Muszę to zrobić.





Muszę porzucić Wordpress





Bardzo mi przykro, bo bardzo lubię ten edytor, sposób blogowego funkcjonowania itd. Ale faktem jest to, że gdy przez wiele lat prowadziłam bloga na blogspocie i również współpracowałam z firmami, na przestrzeni lat nie pojawiły się takie problemy z jakimi spotykam się na Wordpress. Tymczasem brak bloga w wyszukiwarce Google... A raczej brak konkretnych wpisów w wyszukiwarce Google, to jak gwóźdź do internetowej trumny. To też wiele wyjaśnia wiele strategicznych nieporozumień jakie zauważałam podczas pisania bloga i funkcjonowania na nim.





Na Wordpress spotykam się z problemami praktycznie od początku. I to takimi, o jakich istnieniu nie miałam nawet pojęcia. Przez kilka lat prowadzenia bloga na blogspocie w ogóle nie miałam takich problemów.





Czy wiecie już do czego zmierzam?





Oczywiście dalej będę prowadziła bloga, ale na blogspot.com. Troszkę zmieni się on z konieczności od strony graficznej, ale już jestem w trakcie pracy nad tym, aby wszystko wyglądało jak należy. Wpisy nadal będą się ukazywały z tą samą regularnością. A wpisy zamieszczone na tym blogu oczywiście nie znikną. Pojawi się informacja o nowym adresie - więc proszę bądźcie czujni.





Z jednej strony...





Jest mi strasznie smutno, bo jest to problem, którego nie da się rozwiązać inaczej. Z drugiej strony wiem, że każda zmiana to nowy początek, nowe możliwości, a także kolejny krok w rozwoju. Mam głęboką nadzieję, że wszystkie te osoby, które śledzą moją działalność, będą śledziły ją również na blogspot.





Ściskam Was mocno i przytulnie! <3

































Szybki wpis w czasie rzeczywistym, aktualizacja życia


Jeśli obserwujecie mojego Instagrama to pewnie wiecie, że aktualnie jestem ostro przeziębiona i dlatego też w tym tygodniu nie nagrałam jeszcze nic na YouTube. Pogoda w Gdańsku, całkiem nie powiem, ale jeszcze nie wiem czy zdecyduję się dzisiaj wyjść. Na szczęście u Pierniczka skończyło się na jednodniowym katarze (polecam miętowy olejek eteryczny i natarcie plecków olejem kokosowym z 2 kropelkami olejku sosnowego).





Już nie chodzę z Bogiem?





Jedna z Czytelniczek zapytała mnie o serię "Chodzę z Bogiem" rzeczywiście dawno nie wstawiałam jej na bloga. Moje niedopatrzenie, bo wciąż publikuję ją w parafialnej gazetce. Ale nadrobię to, i jeszcze dzisiaj postaram się opublikować tekst na blogu.





Blogowe plany





Jeśli chodzi o bloga, jak widać całkiem szaleję ze współpracami i dokształcam się przy okazji. Zrobiłam sobie chwilę wolnego a teraz już jestem na etapie pisania wpisów na wrzesień. Dzięki temu, że piszę wpisy z wyprzedzeniem, Wy praktycznie nie zauważacie moich chwil wolnego i to jest super. Bo blog działa aktywnie, niezależnie od tego, co w danym czasie faktycznie robię ;) Póki co plan wpisów mam rozpisany do października, ale pojawiły się także projektowe pomysły na grudzień.





Co z moim ebookiem?





Jestem w trakcie pisania. I wiem już na pewno, że nie uda się go opublikować w tym roku. Chciałabym oddać w Wasze ręce naprawdę sensowny poradnik blogowym, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. A że ciągle dochodzą tematy, na które warto zwrócić uwagę to... nie jestem w stanie od tak zakończyć pracy.





Praca, praca, praca i rozeznanie





Pamiętacie jak pisałam Wam o tym, że są to słowa na ten rok? I rzeczywiście działam aktywnie, poszukuję pracy zdalnej, trzymam się różnych projektów dorywczych i powoli, powoli rozkręcam tę machinę a przynajmniej mam taką nadzieję. Na pewno nie tracę okazji i wciąż szukam nowych, by znaleźć względnie stałe, zdalne zatrudnienie.





A jeszcze podzielę się z Wami moim mikrodramatem





Który nie jest w ogóle ważny w świetle prawdziwych problemów. Omyłkowo kupiłam Jacobs Kronung zamiast Jacobs Cronat Gold i czuję, że przegrałam swój poranek. Nie wiem jak mogłam się tak pomylić. I tak, z dostanej kawy o posmaku starych petów, przerzuciłam się na Jacobs Kronung o niewiele lepszym smaku :D Także enjoy the day!





Dobra, koniec tych dyrdymałów





Wracam do pracy i pisania wpisów na wrzesień. A Wy czujcie się zaproszeni do tego, żeby komentować, przedstawiać się, bo z miłą chęcią Was poznam! :)





Trzymajcie się ciepło i przytulnie <3

































Mały bohater potrzebuje pomocy


W moich marzeniach/celach na ten rok zapisałam sobie udział w jakiejś akcji charytatywnej. O ile dobrze pamiętam, pisałam o tym również na blogu. Okazja do udzielenia pomocy i zaangażowania się w coś dobrego pojawiła się sama. Teraz, kilka miesięcy później od tamtego wpisu.





Ale zacznijmy od początku...





Karolinę poznałam w zeszłym roku, a właściwie dokładnie wtedy, gdy zdecydowałam się pisać bloga "na poważnie". Od początku wiedziałam, że chcę postawić bardziej na faktyczne relacje z Czytelnikami, a nie na zasięgi. Znajomość z Karoliną jest jednym z przykładów takich relacji, które nawiązałam właśnie dzięki blogowi. Od początku wspierała mnie i moją działalność w Internecie, zarażała radością i inspirowała w trudnych chwilach. Dzisiaj to ona, oraz jej rodzina potrzebują wsparcia.





Słowo wstępu...





Karolina to mama roześmianej trójki dzieci. Bardzo dzielna i uśmiechnięta, zarażająca optymizmem wielu ludzi na Instagramie. Swoją działalnością pokazuje, że warto z radością patrzeć w przyszłość, pomimo problemów i przeszkód. A życie z niepełnosprawnością może być piękne i pełne radosnych chwil, gdy się ubierze odpowiednie okulary. Karolina to silna kobieta z dystansem do siebie i dużym poczuciem humoru. Nie wdając się w szczegóły (bo nie czuję się do tego upoważniona) mogę powiedzieć, że jej rodzina została mocno doświadczona przez los. Z tych doświadczeń, wszyscy się jednak z Bożą pomocą podnieśli i dzisiaj mogą być wzorem dla innych, że można, że warto, że da się.





Główny bohater tej opowieści





Dzisiaj pomocy potrzebuje Kacper, najmłodsze dziecko mojej znajomej. Kacperek ma 20 miesięcy i jest chory na wrodzoną łamliwość kości. O chorych z tą przypadłością mówi się, że są ludźmi z porcelany. Jest tak dlatego, ponieważ ich kości są bardzo kruche i niewiele trzeba, aby je uszkodzić. Kacperek przeszedł już bardzo wiele trudnych chwil (zwichnięcie bioderek w trzecim miesiącu życia, złamanie kości udowej, pęknięcie czaszki a także złamanie nóżek na zwykłym spacerze z mamą), przeczytacie o tym na stronie pomagam Bądź moimi skrzydłami, pomimo tego uśmiech nie znika z jego twarzy. Dzielni rodzice Kacperka starają się zebrać jak największą kwotę na długotrwałą rehabilitację dla chłopca oraz prywatne konsultacje ze specjalistami.





Opcje pomocy





Kacperka można wesprzeć wpłacając dowolną kwotę poprzez portal pomagam na specjalnie do tego założonej stronie. A także biorąc udział w licytacjach dla Kacperka. Jeśli ktoś z Was chciałby przeznaczyć coś na taką licytację, należy kontaktować się poprzez specjalnie do tego celu stworzone konto na Instagramie. :)





Zachęcam Was wszystkich do rozpowszechniania tego wpisu, nic nas to nie kosztuje, a może dzięki temu więcej osób wesprze Kacperka i jego rodzinę.





Z najlepszymi życzeniami dla Karoliny i jej rodziny <3





Linki





Bądź moimi skrzydłami - profil Kacperka na pomagam.pl





@licytacja_dla_kacperka - profil licytacji dla Kacperka





@mamamija_dwoch_coreczek_i_syna - instagramowy profil Karoliny

































Moje wnioski po przerwie od Instagrama


W zeszłym miesiącu zrobiłam sobie przerwę od Instagrama. Nie napisałam Wam o wnioskach, ale robię to teraz. Przede wszystkim nie mam jakiegoś wielkiego konta, choć już były takie momenty, że wchodziło mi ono na głowę. Nie mogę zupełnie zrezygnować z Instagrama, bo on również jest narzędziem mojej pracy, ale od czasu przerwy zdecydowanie rzadziej korzystam z niego w sposób niekontrolowany...





Więcej pomysłów





Podczas tygodniowej przerwy od Instagrama miałam o wiele więcej pomysłów, niż w czasie, gdy aktywnie go używałam. Nagle otworzyły się jakieś drzwiczki w mojej głowie i zaczęłam niczym prawdziwy wirtuoz kreatywnego życia realizować pomysł po pomyśle. To był prawdziwy kop do tego, żeby jeszcze raz przemyśleć swoje priorytety, choć i tak nigdy nie byłam taką osobą, która spędza na Instagramie całe dnie.





Spokój umysłu





Nie zaśmiecałam sobie zbytnio głowy scrollowaniem treści i dzięki temu zrobiłam miejsce na inne wartościowe rzeczy, które do mnie docierały. Przeczytałam bardzo interesujące książki, poprawiłam domowy system zarządzania budżetem i wymyśliłam sobie kolejne cele do realizacji.





Więcej uśmiechu





Przez to, że nie docierały do mnie przypadkowe negatywne informacje i komunikaty z Instagrama, które choć pozornie przelatują tylko na ekranie, w praktyce również zapadają w podświadomość. A że jestem wzrokowcem, to wszystkie wizualne komunikaty z łatwością zapamiętuję, zdarza się nawet, że potem przychodzą mi do głowy w ciągu dnia tak zupełnie od czapy.





Dystans





Praca, która opiera się głównie na Internecie i na Internetowych relacjach, ma mnóstwo zalet, ale też jest z tego samego powodu trudna. Łatwo zatracić dystans do statystyk, zasięgów, komentarzy itd. Dlaczego tak jest? Wcale nie chodzi o to, że freelancerzy to osoby próżne, które chcą być tylko popularne (choć pewnie niektórzy tacy są). Chodzi o to, że od tych cyferek, zasięgów, statystyk często zależy również wynagrodzenie freelancera i jakość ofert, o które może się on ubiegać. Oczywiście wartość merytoryczna jest ogromnie ważna, ale zdarza się, że to numerki przeważają w jedną lub drugą stronę.





Jak masz pracę na etat, to masz pewny zarobek. Jak jesteś freelancerem to godzisz się na to, że raz jest dobrze, a innym razem niedobrze. Godzisz się na to, że najpierw trzeba przetrwać jakąś finansową suszę, żeby potem mogło być dobrze. I tak naprawdę zazwyczaj nie masz pojęcia, kiedy to "dobrze" nastąpi.





Przerwa od Instagrama rzeczywiście przydała mi się do nabrania dystansu i złapania nowego wiatru w żagle. Myślę, że dobrze jest od czasu do czasu wyłączyć transfer danych i wylogować z tego świata. ;)





Tyle ode mnie...





A jak to jest z Wami? Robicie sobie takie przerwy na złapanie oddechu?





Trzymajcie się ciepło i przytulnie! <3

































Copyright © Mama Kapitan