TRYB JASNY/CIEMNY

Multikulturalizm: jak dzieci znajdują wspólny język?

Pierwsza "zajęciowa" koleżanka mojego dziecka pochodzi z Azji. Szybko zakolegowali się ze sobą i widać ten "flow", kiedy się spotykają. Dziewczynka nosi nietypowe imię, jak łatwo się domyślić nie jest kolejną Asią, Kasią, czy Małgosią. Ale mój Synek nie miał najmniejszego problemu z wymową i praktycznie od razu się dogadali. Jak to jest, kiedy spotykają się dzieci różnych narodowości, które mówią w dwóch różnych językach? Na czym polega wówczas komunikacja?

Multikulturalizm i dzieci - najczęstsze pytanie

Byłam kilkakrotnie pytana o koleżankę mojego Syna. Najczęściej padało pytanie: jak zareagował Twój Syn na różnice w wyglądzie? Wiadomo, że narodowość ma duży wpływ na to, jak wyglądamy, a różnice mogą być większe lub mniejsze. Mnie samą trochę dziwi to pytanie, bo nie jest to w ogóle rzecz, która przychodzi mi do głowy. Nie zastanawiam się nad tym, raczej szukam w życiu punktów wspólnych, zamiast skupiać uwagę na tym, co może dzielić.

Nie wiem do końca, czy jest to zasadne pytanie, w domu, w którym z różnic w wyglądzie nie robi się sprawy. Skoro my reagujemy normalnie, to dlaczego dziecko miałoby zareagować inaczej? Żyjemy w Gdańsku to miasto turystyczne, w którym często można spotkać osoby z różnych stron świata. Parę miesięcy temu obok nas wprowadzili się Hindusi. Dlaczego w takim razie koleżanka z Azji miałaby budzić zaskoczenie?

Multikulturalizm - otwarte dzieci i ograniczenia narzucane przez dorosłych

Dla dzieci sprawa jest prosta, chcą się razem bawić to się bawią i różnice w wyglądzie nie mają tutaj większego znaczenia. To często obawy dorosłych stoją przed wchodzeniem dzieci w nowe sytuacje. Dorośli mogą obawiać się, że np. dziecko powie coś niewłaściwego widząc inne dziecko, które znacznie różni się od niego wyglądem - ale właściwie dlaczego miałoby tak być? A nawet jeśli zdarzy się jakaś gafa, to od czego są dorośli?

To umysły dorosłych bywają często zamknięte na inne scenariusze, niż te utarte we własnej głowie. Nie musi to dotyczyć kwestii związanych z wielokulturowością. Może chodzić np. o to, że nie zabierzesz dziecka w jakieś miejsce, bo z góry uważasz, że się w tym miejscu nie odnajdzie. Rzecz w tym, że Twoje dziecko nie jest Tobą, nie ma Twoich doświadczeń, bagażu lęków i niepokojów. Wychowuje się w zupełnie nowym świecie, którego nigdy nie poznasz dokładnie w taki sam sposób jak ono - z racji różnicy pokoleń. Zanim przerzucisz na dziecko swoje wizje, warto sprawdzić, czy ono rzeczywiście dzieli te wizje z Tobą, czy tylko Ty myślisz, ŻE PEWNIE TAK BĘDZIE. To jest różnica. Pierwsze to realna sytuacja. Drugie to tylko Twoje wyobrażenie.

Komunikacja bez barier

U dzieci to rzecz naturalna, u dorosłych - przeważnie nie. Dzieci jak chcą się z kimś bawić, to idą się bawić. Dorośli przeważnie wszystko analizują, a w zdecydowanej większości nie podejmują działań, które mogłyby im przynieść coś dobrego, bo zanim zdążą coś zrobić, znajdą całą masę argumentów przeciw.

Koleżanka mojego Syna nie zna ani polskiego, ani angielskiego. Przez cały czas mówi w języku rosyjskim. Mój Syn nie zna rosyjskiego i co ciekawe, ja też nie. Ale język, w którym mówimy to tylko jeden z wielu sposobów komunikowania się. Choć mój Syn nie zna języka swojej koleżanki, a ona nie zna naszego języka - bawią się świetnie, a każde spotkanie to frajda. Da się? Da się.

Jak zwykle ograniczać nas może tylko nasza wyobraźnia.

Trzymajcie się zdrowo,

Cześć!

Wybrane dla Ciebie

instagram @_daje.slowo_monika.pawelec

Copyright © Daję Słowo