TRYB JASNY/CIEMNY

Mama copywriter - jak wygląda moje życie od kuchni?

Na różnych moich mediach wielokrotnie otrzymywałam pytania o to, jak godzić pracę w domu z wychowaniem dziecka, a później - jak godzić to wszystko z edukacją domową? Są przecież jeszcze takie rzeczy jak pranie, sprzątanie i inne sprawy. Jak wygląda moje życie od kuchni?

Złoty przepis nie istnieje

Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że to nie jest tak, że mam jakiś złoty przepis na wszystko, a perfekcja objawia się z każdej strony. W rzeczywistości do wszystkiego możesz dojść swoją drogą i ważne, abyś to robiła.

To, co ja konsekwentnie robię to tak naprawdę dopasowywanie rzeczywistości do wiedzy, którą mam o sobie samej. Np. wiem, w jakich godzinach moja praca jest najbardziej efektywna i jednocześnie znam swoje dziecko, więc wiem kiedy i jak zaplanować jego aktywności, żebyśmy mogli się spotkać w realizowaniu i jego, i moich planów.

W tym wpisie nie podam Ci jakiegoś obiektywnego cudownego zestawu reguł, które będą miały coś spowodować. To, co piszę możesz jednak potraktować jako wskazówki lub inspirację. Co do jednego jestem pewna, jeżeli znasz siebie i wiesz, jak funkcjonujesz, to poradzisz sobie z dobieraniem środków do celu. Jeśli znasz swoje dziecko i wiesz, jak funkcjonuje, to również jesteś w stanie skomponować dobry plan, który będzie działał dla Was. Jeśli wiesz, jak funkcjonujecie wszyscy razem jako rodzina, to będziesz wiedziała jak balansować pomiędzy potrzebami wszystkich, aby zgrać je we wspólnej drodze do celów.

Mama Copywriter - zawsze w pracy z dzieckiem

Odkąd byłam w ciąży, zawsze jestem w pracy z moim dzieckiem. Nie mam niani, dziadkowie mieszkają daleko - a ja sama też nie jestem jakoś szczególnie spragniona pomocy. Lubię moje życie takie, jakim jest i nie jestem zmęczona tym, że spędzamy razem tyle czasu. Co więcej, po prostu się tym cieszę, bo dzieciństwo nie trwa wiecznie i wiadomo, że kiedyś się skończy. A raczej zmieni, w inny i zupełnie nowy etap.

Obydwoje z Mężem aktywnie pracujemy, co w praktyce oznacza, że czasami mojego Męża nie ma przez np. 2-3 doby w tygodniu. W tym czasie jesteśmy sami, więc musimy razem się wspierać. Mój Synek wie, że mama pracuje i w tym czasie albo robi jakiś nowy projekt w swoim pokoju, albo np. wymyślam mu różne rysunki na zamówienie. Ja też wiem, czego on potrzebuje, dlatego na każdy dzień, w którym jesteśmy tylko we dwoje wymyślam jakąś "super rzecz do wspólnego robienia". Nie chcę żeby był stratny przez to, że mojego Męża nie ma w domu i nie może bawić się z Tatą w czasie, kiedy Mama pracuje.

Mama Copywriter - nie zaczynam dnia od pracy

Mogłoby się wydawać, że pracując w domu z dzieckiem, trzeba tę pracę upychać wszędzie gdzie się da, aby w ogóle móc ją wykonać. To nieprawda! Lepiej wrzucić na luz i pozwolić sobie na pracę wtedy, kiedy jest to najbardziej efektywne. Jeśli masz zadanie, aby napisać tekst - warto zrobić to wtedy, gdy Twój mózg pracuje na najwyższych obrotach.

Możesz zażynać się myślowo przez pół dnia i ciągle myśleć o tym, co masz do zrobienia albo możesz po prostu to zrobić, kiedy Twój umysł jest w odpowiednim do tego stanie. Każdy z nas ma takie godziny, w których lepiej mu się pracuje i są to inne godziny, niż te wyznaczane przez standardowy etat. Co więcej, u każdego będzie to wyglądało trochę inaczej.

Mój dzień zaczyna się w okolicach 5:15 (mój Mały Podróżnik wstaje o tej porze) i nie zaczynam go od pracy. Moje dziecko to mały podróżnik, więc... Jest śniadanie, poranna kawa w dłoń i idziemy poszukiwać nowych placów zabaw, albo ciekawych miejsc po prostu. W praktyce wychodzimy około 6-7 i potrafimy wrócić nawet o 11:00.

Czas na pracę - czyli kiedy

Powrót ze spaceru zależy od kilku rzeczy, od ilości zleceń, naszych sił, albo od tego czy mój Mąż jest w domu i może przejąć inicjatywę. W praktyce dwie wycieczki dziennie są u nas normą. 3 razy w tygodniu dochodzą do tego zajęcia, na które uczęszcza nasz Synek. Ale nie są to zajęcia w czasie których zdążyłabym np. wrócić do domu i popracować, więc to również ma wpływ na plan i kształt dnia.

Zabieram się do pracy zazwyczaj po przyrządzeniu drugiego śniadania dla mojego dziecka. Dla Synka jest to czas na nabranie energii i odpoczynek, dla mnie czas wzmożonej koncentracji. Nie rozpraszam się w tym czasie, nie gadam przez telefon. Wychodzę z social mediów i wyciszam dźwięki powiadomień. Skupiam się tylko na tym, co mam do zrobienia. Po skończonej pracy przychodzi czas na homeschool. Wtedy robimy razem różne, bardziej ukierunkowane aktywności. Później obiad, czasem drzemka i drugi spacer lub wycieczka.

Pracuję o różnych godzinach choć generalnie przez 5 dni w tygodniu. Dostosowałam swoją pracę do tego, kiedy moje moce przerobowe są najwyższe. A także planuję ją tak, aby każdy Klient mógł mieć pewność, że dostanie teksty na czas. Często nawet wysyłam teksty przed czasem. Nigdy nie zostawiam sobie pisania na ostatnią chwilę, zawsze planuję pracę tak, aby mieć swobodę. Najpierw swobodę napisania, a potem sprawdzenia tego pod różnymi kątami.

Edukacja domowa w naszym domu

Są różne style prowadzenia edukacji domowej. Jedni się przygotowują specjalnie, inni lecą na całkowitym spontanie. My łączymy obydwa te style. Czasem przygotowuję się do naszych zajęć, czasem nie, ale mamy swoje codzienne rutyny, które realizujemy konsekwentnie. Jest czas na swobodną zabawę i na zabawę zaplanowaną w ramach domowej edukacji.

Ale tak naprawdę edukacja domowa jest naszym stylem życia. Nauka odbywa się ciągle i nie tylko w specjalnie wyznaczonych do tego momentach dnia. Nie przychodzi nam to ze szczególnym trudem, a raczej jest okazją do wspólnej zabawy, spędzenia czasu i poznania czegoś ciekawego. Jeśli planuję zajęcia na cały tydzień, zwykle zajmuje mi to pół niedzieli, ale też lubię to robić, więc trudno powiedzieć żebym się przy tym specjalnie męczyła. Tak samo mam w stosunku do pozostałych rzeczy, które opisuję Wam w tym wpisie. Nikt mnie do nich nie zmusza, a to co robię, robię dlatego, że chcę.

Gdzie Twój Mąż?

Jest, ale czasami macie wątpliwości, przez to, że nie piszę zbyt wiele o naszym prywatnym życiu. Dlatego podkreślam raz jeszcze, że nie jestem zainteresowana matrymonialnymi propozycjami, które czasem dostaję. Miło mi, dziękuję, ale ja już swoją drugą połówkę mam i wierzę, że Wy również znajdziecie. Nie piszę zbyt wiele na temat naszej prywatności tylko dlatego, że jest nasza po prostu. Z tych samych powodów nie pokazuję mojej rodziny na Instagramie. Cenię sobie naszą prywatność i to, kim jesteśmy dla siebie na wzajem.

Nigdy nie uznawałam tradycyjnego podziału ról. Każdy z nas ma dwie ręce i mieszkając w domu, każdy powinien dbać o jego dobry stan. Nie należę do kobiet, które wezmą na siebie wszystko. A mój Mąż nie należy do mężczyzn, którzy usiądą wygodnie w fotelu i tyle. Na co dzień wymieniamy się obowiązkami, ale też są takie rzeczy, które robi tylko on i takie, które robię tylko ja. Każdy z nas jest odpowiedzialny za wspólną rzeczywistość i nie jest tak, że spada to tylko na jedną osobę. Czasem jedno z nas tych obowiązków ma więcej, czasem drugie, ale to też zależy od aktualnej sytuacji zawodowej i możliwości.

W obowiązkach domowych uczestniczymy wszyscy. Nie wynika to z żadnego przymusu, ale z rzeczywistości, jaką sobie zbudowaliśmy wspólnie. Synek pomaga nam np. podczas rozwieszania prania, czy wyjmowania niektórych rzeczy ze zmywarki. Nigdy nie trzeba go do tego namawiać, bo traktuje to jako zabawę i okazję do pomocy. Lubi czuć się odpowiedzialny i wspólne obowiązki dają mu takie poczucie.

Elastyczny plan i dobre nawyki

Nigdy nie podchodzę na sztywno do swojego planu dnia. Myślę, że gdybym tak do tego podchodziła, to ciągle byłabym sfrustrowana. Kurczowe trzymanie się czegokolwiek jest o tyle bez sensu, że rodzicielstwo niesie ze sobą wiele niespodzianek i często zdarzają się wydarzenia nieplanowane, które wymagają od nas obecności i zaangażowania. Ale w swojej pracy i podczas planowania tekstów dbam o to, aby zaplanować nieplanowane. Dzięki temu, niezależnie od okoliczności zewnętrznych moi Klienci wiedzą, że dostaną teksty na czas.

Większą rolę w naszej codzienności odgrywają nawyki, niż lista zadań. Piję dużo wody, przeważnie jem zdrowo, a jak jestem fizycznie zmęczona to odpoczywam. Jeśli boli mnie kręgosłup, robię jogę na kręgosłup. Jeśli mam migrenę i światłowstręt, nie udaję, że nic mi nie jest, tylko biorę leki i się kładę. Mówię o swoich uczuciach, bo żeby inni mogli je uszanować, trzeba dać im na to szansę. Umówmy się, przy wielości codziennych zajęć, naprawdę ciężko jest prowadzić domysły. Lepiej jest jasno i otwarcie się komunikować, a także stawiać granice własnej wytrzymałości. Przed moim dzieckiem też nie udaję herosa, jak jestem zmęczona albo potrzebuję chwili ciszy - też o tym mówię. Jak nie mam siły na spacer i wycieczkę, też o tym mówię, nie zmyślam i nie podaję powodów innych niż te rzeczywiste.

Zgoda na to, że jest dobrze a idealnie być nie musi

Ideały i białe blaty to mity Instagrama. Pięknie wyglądają na zdjęciach, ale w rzeczywistości nie ma sensu dążyć do ideałów pod każdym względem i w każdej sferze życia. Fajnie jest wzrastać i być coraz lepszym, ale to nie znaczy, że powinniśmy narzucać sobie perfekcję i popadać w depresję za każdym razem, gdy nie udaje nam się być idealnymi.

Jestem freelacerem więc swój model pracy dopasowałam do potrzeb swoich i swojej rodziny. A to znaczy, że czasem muszę komuś odmówić, jeżeli istnieje ryzyko, że wypracowana równowaga zostanie poważnie zachwiana. Nieczęsto zdarzają się takie zlecenia, ale od czasu do czasu tak bywa, że odmawiam. Czy mnie to boli? Nie, bo jeżeli nie mogę danemu zleceniu oddać się w taki sposób, żeby czuć w stosunku do tego entuzjazm i radość, to lepiej nie robić tego wcale. Klient, który zwraca się do mnie z prośbą o teksty zasługuje na "pełne wczucie się" w temat i zrozumienie jego potrzeb.

Słucham się swojej intuicji

Na co dzień słucham się swojej intuicji i szczerze mówiąc nigdy mnie nie zawiodła. Ale zawiodłam się zawsze wtedy, kiedy próbowałam jej nie słuchać. Życie nie polega na tym, aby je sobie układać "tak, jak ktoś". Ale na tym, by układać je po swojemu. W szacunku do tego, kim jesteśmy i czego potrzebujemy. U każdego wygląda to nieco inaczej.

Zdecydowałam się w końcu odpowiedzieć na Wasze pytania dotyczące życia od kuchni i zaspokoić Waszą ciekawość, ale nie po to, żebyście na siłę przybierali mój plan i wdrażali go w życie. Dlatego, że moje sposoby, mogą się po prostu u Was nie sprawdzić ze względu na to, że jesteście osobami z zupełnie innymi potrzebami. Warto obserwować siebie, swoją rodzinę i zastanowić się nad tym, jak organizować dzień i życie, żeby odpowiadało to Waszym potrzebom. Nie ma jednego wzoru, a jeśli coś działa - to najważniejsze, że działa. Jak przestaje działać to znaczy, że trzeba coś zmienić.

Trzymajcie się zdrowo,

Cześć!


PODPIS
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Wybrane dla Ciebie