TRYB JASNY/CIEMNY

Edukacja domowa: jak uczyć angielskiego dzieci w wieku 3 lat?

Dzieci w tym wieku nie potrafią się skupić, ja uważam, że uczenie ich angielskiego jest bez sensu. - usłyszałam od mojej koleżanki anglistki, kiedy zapytałam ją o możliwość lekcji online dla mojego Syna.  Dodam, że jest to osoba, która pracuje w zawodzie nauczyciela w różnych grupach wiekowych. Nie uwierzyłam jej oczywiście, dlatego dzisiaj mój Synek (w lipcu skończy 3 lata) w sposób naturalny podśpiewuje sobie Fire Truck. Jak uczyć 3latki angielskiego i czy w ogóle ma to sens?


Dobro dziecka - traktujmy dzieci poważnie!

Miłośnicy świadomego wychowania doskonale wiedzą kim był np. Janusz Korczak. Pan Doktor, który opierał wychowanie dzieci na partnerstwie, wzajemnym szacunku i rozbudzania czegoś takiego, jak samowychowanie (nie mylić z pozostawianiem samemu sobie). Opiekował się dziećmi, którymi nie interesował się nikt. Zginął w czasie II wojny światowej razem z nimi. W komorze gazowej. Poszedł z nimi w tragicznym pochodzie. Wiedział, że nie ocali swoich wychowanków, a jedyne co może dla nich zrobić to dać im swoją obecność. Czy ktoś z Was potrafi znaleźć piękniejszy przykład tego, jak się powinno traktować najmłodszych?

To nie dzieci nie potrafią, lecz dorośli nie umieją

Kiedy dorosły zakłada, że dziecko nie da sobie rady i nie warto próbować, w rzeczywistości wskazuje to na pewną ułomność umysłu dorosłego. Przykład? Jeśli dziecko przychodzi do Ciebie z informacją o potworze w szafie, to dla niego jest to absolutnie poważna sprawa. Jeśli Twoją jedyną odpowiedzią jest: daj spokój - okazujesz mu brak szacunku i traktujesz niepoważnie problem, który w umyśle dziecka jest poważny i realny. Nie jest zadaniem dziecka wchodzenie w buty trzydziestolatka, ale jest zadaniem trzydziestolatka wejście w buty dziecka. Potwory w szafie masz już w kategorii przeszłość, ale Twoje dziecko jeszcze nie, więc okaż szacunek tej sytuacji i temu problemowi.

To nieprawda, że dzieci nie potrafią się skupić, uczyć się, czy wyciągać wniosków. Mało tego, robią to znacznie lepiej niż dorośli, którzy już zdążyli przyjąć sobie różne wygodne i niekoniecznie prawdziwe schematy funkcjonowania. To nie wszystko! Dzieci chłoną wiedzę jak gąbka i robią to chętnie, tak długo, aż dorośli tego nie zepsują. Naturalną rzeczą jest podążanie za własnymi zainteresowaniami i pogłębianie wiedzy, jeśli ktoś tego nie robi lub nie chce robić - bardzo często świadczy to o tym, że zawiódł kiedyś ktoś dorosły. To nie musi być rodzic, czy babcia, równie dobrze może to być nauczyciel-biurokrata. 

Jak z tym angielskim? Ma to sens?

Nigdy nie lubiłam takiego nienaturalnego podejścia do uczenia się języków. Jeśli ktoś się dziwnie wygina i mówi Ci słowa po angielsku, ale tak generalnie to wszystko kupy się nie trzyma, to niezależnie czy masz 30 lat, czy 3 - poczujesz się trochę jak w cyrku. I generalnie nie będziesz wiedział, czy ktoś robi idiotę z Ciebie, czy z siebie samego. Nie ulega jednak wątpliwości, że nie jest to normalna sytuacja i raczej ciężko będzie wynieść z niej cokolwiek poza ogólnym niesmakiem. 

A teraz ukryta prawda: najłatwiej się uczymy wtedy, kiedy przychodzi nam to naturalnie. To się tyczy wszystkiego, od matematyki po uczenie się języków. Naukę najłatwiej zaczynać od tego, co znane i lubiane. Dlatego łatwiej zrozumieć dodawanie i odejmowanie, kiedy narzędziami do nauki są ciastka. Na torcie, czy na pizzy z łatwością wytłumaczycie ułamki. Na piłkach, które na co dzień służą do zabawy możecie pokazać, jak funkcjonują planety w układzie słonecznym. Naprawdę nie jest to ani trudne, ani wymagające, jeśli tylko dorosłych chce się to robić. 

Moje sposoby na angielski

Jest ich przynajmniej kilka. Zdarza się, że w czasie zabawy zaczynam mówić do mojego Syna tylko po angielsku i staram się, aby rozumiał to przez kontekst. Według starej szkoły należałoby tłumaczyć słowo w słowo każdą wypowiedź - to jest moim zdaniem totalnie bez sensu. Wiecie dlaczego? Ojczystego języka również uczymy się przez kontekst. Jasne, że warto tłumaczyć i dopowiadać, ale nie tak, żeby zanudzić małego człowieka, zanim ten zdąży się zainteresować tematem. Dlatego mając na względzie naturalność życia i uczenia się języka, korzystam z następujących rzeczy:

  • puszczam bajki w języku angielskim (ulubione bajki mojego dziecka, a nie jakieś przypadkowe)
  • czytam książki obrazkowe po angielsku
  • pokazuję angielskie materiały przygotowane przez mamy zza oceanu
  • jako circle time focus pokazuję mojemu Synkowi Martę Mitschke, która robi absolutnie faktastyczne domowe przedszkole dla dzieci
  • pracujemy na angielskich kartach pracy
  • za jakiś czas, prawdopodobnie będziemy szukać penpal friend - żeby poćwiczyć angielski, nawiązać ciekawą relację i przy okazji zapoznać się z inną kulturą

Czego na razie nie ma w naszej nauce?

Jak na razie nie korzystam z aplikacji na telefon i gier na komputer. Zakładam, że jest cała masa innych sposobów na aktywizację trzylatka. Nie mamy nic przeciwko puszczaniu bajek, czy materiałów z YouTube, ale w naszym przekonaniu ekrany trochę rozleniwiają. Nie widzimy nic złego w tym, żeby korzystać ze wszystkich dobrodziejstw tego świata, również z technologii (podczas nauki i rozrywki), ale chcemy to robić stopniowo. Dlatego u nas nie istnieje jeszcze temat gier i jako takich aplikacji dla dzieci. Absolutnie nie krytykuję rodziców, którzy już je wprowadzają - każdy powinien w swojej rodzinie stosować swoje podejście.

O czym warto pamiętać podczas uczenia dzieci angielskiego?

W przypadku uczenia się języka szczególnie ważna jest powtarzalność i systematyczność. Choć te dwie wartości są ważne dla każdej dziedziny wiedzy, nie zapominajcie o tym, że język nieużywany jest zapominany. Żeby był żywy musi być stałym elementem, czyli musicie go używać, osłuchiwać się w nim i mówić też w tym języku. A to znaczy, że raz na tydzień to zdecydowanie za mało.

Polski jest piękny, po co się spinać z tym angielskim? Zgadzam się co do tego, że nasz język jest piękny, ale umówmy się nie jest językiem międzynarodowym. Trudno oczekiwać, że na drugim końcu świata ludzie będą mówić po polsku - no chyba, że spotkacie akurat polskich emigrantów lub turystów. Wiecie kiedy ostatnio przydał mi się angielski? Gdy 2 Japonki potrzebowały pomocy przy kupnie biletów na pociąg, a samotna pani w budce nie umiała nic im powiedzieć w tym języku. Angielski przydał mi się też, gdy dostawca pizzy okazał się indyjskiego pochodzenia i po polsku nie byłby mi w stanie wytłumaczyć dlaczego przyniósł 4 pudełka pizzy, a nie 2. Angielski przydaje mi się codziennie, gdy szukam rozwiązań dla mojej pracy, materiałów dla Syna, kształcę się, gdy słucham wykładów akademickich w tym języku a nawet gdy szukam przepisu na placek dyniowy. 

Czy warto uczyć dzieci angielskiego?

Pewnie, że tak! Ale naturalnie, po ludzku i normalnie. Bez szkolnego spinania się, ale z wykorzystaniem metod znanych i lubianych przez to konkretne dziecko. Uniwersalne metody są niczym przepisy na szczęście, każdy czyta - ale gdyby każdy z nich sprawdzał się u każdego, to każdy byłby szczęśliwy. Edukacja domowa to fascynująca droga prowadząca do wypracowania własnych metod na rozliczne sprawy - ale to właśnie ten rodzaj pracy przynosi najlepsze owoce.

Trzymajcie się zdrowo, 

Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Wybrane dla Ciebie

instagram @_daje.slowo_monika.pawelec

Copyright © Daję Słowo