Czym jest język korzyści? Po co to, na co to?

Zapewne o "języku korzyści" słyszałeś nie raz. Czym on jest? Czy jest zupełnie oderwany od naszego codziennego życia? Czy wiesz, że Ty też się nim posługujesz? Zaraz powiem Ci kiedy to robisz... 


Jeśli jesteś rodzicem...

Używasz języka korzyści za każdym razem, kiedy próbujesz przekonać swoje dziecko do zjedzenia warzyw. Na pewno mówisz coś w rodzaju: jeśli zjesz te warzywa, będziesz zdrowy i silny. Szybciej urośniesz. Przedstawiasz pozytywne konsekwencje wynikające z jedzenia warzyw. 

Jeśli jesteś mężem...

A bardzo zależy Ci na nowym aucie, podczas gdy Twoja żona niekoniecznie uważa, że jest to odpowiedni wydatek, znajdujesz inne sposoby na przekonanie jej. Roztaczasz przed nią konkretne wizje: będzie więcej miejsca, a to przyspieszy decyzję o powiększeniu rodziny, będzie można jeździć na wspaniałe wycieczki, z kolei bagażnik jest na tyle duży, że zmieści się w nim pies, którego zawsze chciałaś mieć. Używasz języka korzyści.

Jeśli jesteś studentem...

Pewnie zdarza się, że próbujesz przekonać swojego wykładowcę, aby dał Ci kolejną szansę. Przecież wiesz, że zawaliłeś, ale tak naprawdę jesteś solidnym człowiekiem, który upada tak samo, jak każdy. Mówisz wykładowcy, jak wiele to dla Ciebie znaczy, opowiadasz historię o rozwoju osobistym, który dokonał się podczas jego licznych wykładów... I nawet w takiej sytuacji, używasz języka korzyści.



O co chodzi w języku korzyści...

Język korzyści to technika sprzedaży, która polega na koncentrowaniu się na realnych korzyściach odbiorcy. Kiedy jesteś rodzicem przekonującym dziecko do jedzenia warzyw, też coś sprzedajesz. W tym wypadku jest to idea zdrowego odżywiania, która w ogólnym rozrachunku przyniesie dziecku wiele dobrego.

O co nie chodzi w języku korzyści...

Kup nasz produkt, bo jest najlepszy i ma najlepsze funkcje. I w ogóle "hello" jesteśmy najlepsi w Polsce i na świecie. I w ogóle lepszych nie ma. To bardzo zły copywriting i bardzo złe rozumienie języka korzyści.

Po pierwsze, to nieprawda. Cokolwiek robisz, znajdzie się ktoś, kto robi to lepiej od Ciebie. Po drugie, nie bądź takim egoistą! Język korzyści nie polega na skupianiu się na sobie, ale na odbiorcy. Po trzecie, czy ten przykładowy tekst daje nadzieję komukolwiek na zaspokojenie jakiejkolwiek potrzeby?

Język korzyści to narzędzie

Narzędzie służące do sprzedaży, wywołania konkretnej reakcji, czy przekazania idei. Można korzystać z niego dobrze, wyznając pewną etykę pracy i koncentrować się na REALNYM zaspokajaniu potrzeb odbiorcy. Można koncentrować się na rozwiązywaniu problemów, z którymi spotyka się odbiorca.

Inną drogą jest całkowite porzucenie przyzwoitości i obiecywanie gruszek na wierzbie. Czego oczywiście nie polecam i sama nie stosuję. Kłamstwo ma krótkie nogi, niezależnie od tego, w jakim kontekście jest stosowane. Jeśli wciskasz komuś chałę, to karma do Ciebie wróci, np. w postaci niezadowolonego Klienta, który napisze złą opinię o Twoim produkcie lub usłudze. 

Zaburzy to Twoją wiarygodność, ale będzie wynikało po prostu z produkowania obietnic, które nie znajdują potwierdzenia w rzeczywistości. 

Dobry copywriting

W dużej mierze polega na posługiwaniu się językiem korzyści, niezależnie od tego, czy celem tekstu jest faktyczna sprzedaż, czy przekazanie jakiejś idei, pomysłu, lub promowanie pewnego trybu życia. Język korzyści jest pewnym narzędziem, które można wykorzystywać uczciwie i pozytywnie, albo negatywnie. Jednak ja zachęcam Was do tego, byście korzystali z niego mądrze i po prostu dobrze.

Trzymajcie się zdrowo i myślcie pozytywnie, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo