Daję Słowo: Jak dzielić się obowiązkami w małżeństwie?

Każde małżeństwo ma swoje cienie i blaski. Najważniejsze jest jednak to, aby tych drugich było więcej. Dlatego tak bardzo liczy się równowaga. Czy to znaczy, że wszystkiego musi być po równo? Jak dzielić się obowiązkami w małżeństwie?
Photo by Alex Iby on Unsplash

Nie musisz być we wszystkim najlepsza

Mam wrażenie, że nam kobietom z trudem przychodzi zrozumienie tej prostej prawdy. Nikt od nas tego nie wymaga. Zazwyczaj to my same nakładamy na siebie ten obowiązek. Po co? Ani nie ma z tego żadnej radości, ani pożytku na dłuższą metę. Wyluzuj i zaakceptuj własne granice.

Mąż nie jest od pomagania

Tylko od współdziałania. Kiedy słyszę "mąż mi pomaga" w mojej głowie pojawia się dziwny error. Co to znaczy pomaga? To nie jest tak, że obowiązkiem żony jest zasuwanie jak rakieta po całym domu i składanie skarpet w różnych odcieniach czerni, które tak naprawdę tylko facet potrafi odróżnić. Wszystko zależy od tego, co ustala się między sobą w małżeństwie. Nie zrozumcie mnie źle, składanie skarpet jest spoko, jeśli robisz to z miłości. Ale jeżeli robisz to z przekonaniem, że musisz bo świat się zawali jak Ty tego nie zrobisz - to już coś jest "nie halo". Mąż też rączki ma.

Współdziałanie - to niekoniecznie "po równo"

Małżeństwo bardzo łatwo zamienić w wyliczankę, ale nigdy nie jest to dobry pomysł. Wyliczanie sobie na wzajem, co kto zrobił i oczekiwanie, że druga strona zrobi DOKŁADNIE tyle samo, jest totalnie bez sensu. Dlaczego? Bo takiej wyliczanki nie da się skończyć. Z tego powodu nie ma sensu jej nawet zaczynać.

E - jak elastyczność

To magiczne słowo na "e" rodzi problemy w niejednej rodzinie, ale jeśli ta cecha wskoczy na pierwsze miejsce, okaże się, że rzeczy, które dotąd wydawały się niemożliwe, jednak są możliwe. Z czasem wychodzi, kto z czym sobie lepiej radzi i warto się tego trzymać wzajemnie się uzupełniając.

K - jak komunikacja

Nie rób z faceta boga. Bo nawet jeśli jest bogiem w Twoich oczach, to magazynowanie utajonych oczekiwań, które z czasem zamieniają się w pretensje - nie ma żadnego sensu. A Twoja druga połówka nie domyśli się o co Ci chodzi, jeżeli robisz przy tym poker face i nie zdradzasz powodów własnego focha. Takie podejście jest totalnie niemiłosierne względem drugiego człowieka. Dlaczego? Jeśli chcesz żeby ktoś coś zrobił, to daj mu szansę na zrobienie tego. Powiedz jasno czego potrzebujesz i najlepiej w jakim czasie.

Słuchanie i uzupełnianie

To jest moim zdaniem najważniejsze. Stanowczo odradzam Wam jakieś wspólne pisanie list, czy inne ceregiele. Nie twierdzę, że pisanie list nie ma zupełnie sensu, tylko, że po co marnować papier, kiedy można po prostu słuchać siebie na wzajem. I uzupełniać się na tak wiele sposobów.

A jeśli nadal nie wiecie o co mi chodzi, polecam Wam książkę pastora Gary'ego Chapmana: 5 języków miłości. Do każdego trafia co innego. To, co trafia do Ciebie, niekoniecznie przemówi do Twojego męża i odwrotnie. Małżeństwo to także lekcja życia, w której nieustannie uczymy się siebie na wzajem.

Trzymajcie się... za ręce,

Ahoj!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo