Balansujące drzewko, bo lubimy bawić się klasycznie



Przemysł zabawkowy w dzisiejszych czasach szaleje, wymyślając coraz to nowe zabawki z milionem funkcji, świszczące, tańczące, a nawet pachnące określonym zapachem. Tymczasem, często okazuje się, że to właśnie proste rozwiązania najbardziej cieszą najmłodszych.



Klocki jak klocki

Niejedna osoba pewnie by tak powiedziała. Tymczasem, to właśnie drewniane klocki wciągają naszego Synka najbardziej. Balansujące drzewko to zabawka dla dzieci powyżej trzeciego roku życia. Ale nie szalejmy, jeśli zabawa odbywa się pod okiem uważnego rodzica, nie ma się czego obawiać (ja np. zawsze liczę wszystkie drobne elementy w zabawkach, liczę przed i po zabawie dla pewności).


No dobra, ale o co chodzi z tym drzewem?

Elementy, z których się składa nie są równe. Zatem ułożenie z nich drzewa, to nie takie proste zadanie. Zwłaszcza, gdy dziecko nie do końca chwyta różnicę pomiędzy większymi a mniejszymi elementami i zależnościami, jakie pomiędzy nimi zachodzą. A spróbujcie jeszcze ułożyć ptaki na takim chwiejącym się drzewie.


Alternatywne formy zabawy

No dobra, ale jak długo można układać drzewo? Można. Ale są też alternatywne formy zabawy tymi klockami. Pozwólcie, że wypunktuję Wam kilka z nich:

  • uczymy się kolorów (na przykładzie kolorowych ptaszków)
  • poznajemy różnice (mały, duży, prostokątny, walec itd.)
  • uczymy się patrzenia z różnej perspektywy (po ułożeniu drzewa patrzymy na nie z przodu, z boku, z góry, próbujemy własnymi słowami opisać co widzimy z każdej strony).
  • poznajemy różnicę między jasnym, a ciemnym zielonym
  • układamy klocki w figury z wyobraźni
  • sortujemy klocki (bierzemy, 3 pojemniki kuchenne: do pierwszego wkładamy te elementy, które tworzą liście, do drugiego ptaszki, a do trzeciego pień. Możemy bawić się w różne wersje kolorystyczne).
  • uczymy się kolorów w różnych językach (kto powiedział, że bawić się trzeba tylko po polsku. Możemy użyć angielskiego albo jakiegokolwiek innego języka).

Podsumowując...

Jestem z całego serca na tak. Z taką zabawką naprawdę można zrobić całe mnóstwo rzeczy. Wystarczy tylko ruszyć mózgownicą, zawsze ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia, o cokolwiek chodzi. Możecie się śmiać, ale naprawdę w to wierzę. Dla mnie źródłem siły w wielu sytuacjach jest właśnie mój parujący mózg. I jeżeli jest coś takiego co mnie w stu procentach określa jako osobę, to wyobraźnia właśnie ;) 

Co sądzicie o takich klasycznych zabawkach? Drewno, czy jednak plastik? A może jeszcze coś innego? Jestem bardzo ciekawa, napiszcie w komentarzach.

Trzymajcie się ciepło i przytulnie,
PODPIS





Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Komentarze

  1. Rewelacja ! super inspiracja do żłobka - chyba skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie masz rację- im prostsza zabawka, tym dziecko bardziej się wkręca. A drewniane mają w sobie niepowtarzalny urok...no chyba że zaczną się nimi rzucać;))))
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz