Słodka bajka Joanny Jagodzińskiej

Szczerze mówiąc podczas lektury bardzo obawiałam się o morale głównej bohaterki Laury. Na końcu, okazała się być ona jednak całkiem cwana, ale niekoniecznie w dobrym sensie. Czytaliśmy tę bajkę dzisiaj rano i był to jeden z najdziwniejszych poranków mojego życia.



Wszystko na opak 

Jest w tej bajce. Królewicz o migdałowych oczach siedzi w wieży, a dziewczyna, która przyniesie mu danie, które na nowo wzbudzi jego apetyt, będzie miała prawo do połowy królestwa a także do “jego ręki” (jak to opisano w książce). Pomyślałam sobie: Serio? Naprawdę? Idziemy w te klimaty? Ach! Muszę dodać, że królewiczów jest dwóch - akcja się komplikuje i problemy w tej książce także.

Pomyślałam sobie: Boshu, za chwilę te chłopy naprawdę nie będą nic robić, jeśli będziemy utrzymywać takie stereotypy już w mózgach naszych dzieci. Szczerze mówiąc, nie chciałabym żeby mój Syn w przyszłości siedział na tyłku i czekał w wieży jak bohater tej książki, aż jakaś Laura się o niego postara i przyniesie mu ogórki kiszone (tak jest w książce).

Generalnie głupie jest przekonanie, że ktokolwiek musi siedzieć w wieży i czekać, zamiast po prostu zabrać się do działania. W moim mniemaniu to jest po prostu żałosne, chociaż wiem, że wiele osób podniesie się zaraz w fotelach, twierdząc, że szerzę mowę nienawiści albo jestem psychiczna (to najczęstszy argument, gdy ktoś się ze mną nie zgadza i szczerze mówiąc już mi się nawet trochę znudził). Trudno. I niezależnie od tego, jak bardzo migdałowe oczy miał ten królewicz, nie zaszkodziłoby mu trochę się poruszać.

Morale tej bajki też trochę niezbyt

Laura była całkiem cwana i dzisiaj prawdopodobnie wielu nazwałoby ją kobietą sukcesu za wykorzystanie sytuacji. Choć odmówiła wyjścia za mąż za migdałowego księcia, chętnie wzięła połowę królestwa a potem wyszła za mąż za kogoś innego.

Niby - po prostu spryt. Ale tak naprawdę to historia rodem z Ukrytej Prawdy, z tym, że dla dzieci… i szczerze mówiąc, nieszczególnie polecam. A nawet odradzam ;)

Poczytałam inne recenzje

I ludzie zachwycają się morałami... Owszem, widzę to, że autorka starała się przekonać małych Czytelników do zdrowego jedzenia. Ale szczerze mówiąc dawno nie czytałam tak pokręconej i naciąganej historii. Fabuła przypomina serial paradokumentalny, a ilustracje... Niestety też nie należą do najbardziej udanych... Choć być może to rzecz gustu. Cóż, wspaniale, że Laura później wyszła za mąż z miłości, ale to, że wcześniej zgarnęła połowę królestwa, jakby umyka.

Nie polecam

Bajka ma wiele luk i moim zdaniem jest nieszczególnie edukacyjna. A cały ten telenowelowy zamęt nie sprzyja pozytywnemu odbiorowi. To była dziwna czytelnicza podróż i życzyłabym sobie takich jak najmniej. 

Trzymajcie się ciepło i przytulnie,

PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Komentarze

Prześlij komentarz