Można? Można! I warto.

Książka poradnikowa, ale na pewno nie jedna z tych napisanych przez piętnastolatków, którzy programują swój sukces jeszcze zanim on się wydarzy. ;) Napisana przez człowieka z życiowym doświadczeniem, z dystansem spoglądającego na własne doświadczenia.


Tytuł, który zraża

Mnie osobiście trochę zraził tytuł. "A kto mi, kuźwa, zabroni" nie brzmi jak zdanie wypowiedziane przez mężczyznę z doświadczeniem. Przynajmniej nie w moich oczach, mi kojarzy się bardziej ze zbuntowanym nastolatkiem. Ale nic bardziej mylnego!

Pierwsze wrażenie, bywa złudne

To jest i nie jest kolejny poradnik o tym, gdzie szukać szczęścia. To książka zachęcająca do tego, aby z dystansem i mądrością spojrzeć na własne doświadczenia, i ocenić je z szerszej perspektywy. Sławomir Franc, autor tej książki to doktor nauk społecznych, emerytowany policjant i weteran Misji Pokojowej w Kosowie. Bogatego życiorysu odmówić mu z pewnością nie można.

No dobra, ale co w książce?

W książce fajne, satyryczne spojrzenie na ludzi, sytuacje i otaczającą nas zmienną rzeczywistość. Krótkie, treściwe rozdziały, bardzo konkretne. Oprócz lekcji praktycznych, autor przemyca też własną filozofię życia, która zdaje się prowadzić go przez codzienność. A jaka to filozofia? No cóż, musicie zobaczyć sami. Miłym akcentem jest to, że autor niejednokrotnie zwraca się do czytelnika używając zwrotu "drogi czytelniku". Dzisiaj jest to już raczej rzadkość, więc tym bardziej postrzegam to jako coś pozytywnego. ;) 

Podsumowując

To bardzo wartościowa i pozytywna książka, dla ludzi na różnym etapie życia. Zarówno tych, którzy są na początku drogi, jak i dla tych, którzy szukają zmiany w życiu i przemyślenia sobie swoich własnych spraw. 

Trzymajcie się ciepło i przytulnie <3

Komentarze