Nowy plan blogowania, newsletter i inne cuda z życia zorganizowanej matki z niedopłatą cierpliwości😎
Ale nie bój się, Dżoano. To nie wielka rewolucja. To tylko blogowy odkurzacz, ściereczka z mikrofibry i szczypta organizacyjnej aromaterapii.
Jedna strona, by wszystkimi rządzić 🖥️
Od jakiegoś czasu przenoszę stare wpisy z WordPressa tutaj – i robię to z czułością, choć czasem też z zaciśniętymi zębami. Blog w jednym miejscu to moje małe marzenie o cyfrowym feng shui. Marzenie, które pomału się spełnia, choć niekoniecznie samo z siebie.
Newsletter nadciąga! ✉️
Tak, będzie newsletter. I to taki, który dotrze nawet do Mamy, która 5 października zdezorientowana napisała, że „nic nie przychodzi”. A jak nie przychodzi, to trzeba przywołać. I tak oto powstaje coś, co wymaga ode mnie jeszcze więcej pracy. Ale skoro robi się coś porządnie, to trzeba iść za ciosem – nawet jeśli chwilowo biegnie się z zadyszką i w jednym bucie.
Techniczna orka – level: Bóg z autopilotem 🛠️
Nie narzekam (czyli narzekam), ale serio – ostatnio wpadam w pętlę technicznych zadań, że nawet nie wiem, czy to ja ogarniam bloga, czy blog ogarnia mnie. Płynę jak ta łódka w przypowieści – oram i laboruję, licząc, że Wszechświat za chwilę kliknie „zapisz zmiany”.
6000 jednostek witaminy D to spoko, ale gdy klient nie płaci od miesiąca – nawet słońce Kalifornii nie pomoże.
Menu wreszcie dostanie zawiasy 🍽️
Razem z Karoliną, twórczynią mojego blogowego szablonu (którą polecam Ci jak ciasto z mascarpone), pracujemy nad rozwijanym menu. W końcu będzie można kliknąć „Macierzyństwo” i dostać coś więcej niż chaos. Karolina to nie tylko zdolna dusza, ale też człowiek z sercem – nie znika po zakupie szablonu. Dżoano, to dziś rzadkość większa niż uprasowana koszula.
Listopad: nowy plan, stare serce ❤️
Wjeżdżam z nową energią, z jeszcze bardziej konkretnymi wpisami, ale nadal z tą samą autentycznością i kubkiem ciepłej herbaty. Tematyka pozostaje – parenting, organizacja, życie codzienne, czyli wszystko to, co czasem przytula, a czasem ciśnie w pasie.
Masz już plany na ten tydzień? 📝
Bo ja mam. I są rozpisane w plannerze. I jeszcze w notesie. I trochę w głowie. Ale najważniejsze: są z sercem. A jeśli chcesz jeszcze więcej serca – sięgnij po „Czy moje plecy istnieją?” lub „Moje marzenia spełniają się”. Książki, które sprawiają, że nawet poniedziałek wygląda mniej ponuro.
#DajęSłowo – i to nie byle jakie.


Komentarze
Prześlij komentarz