Rodzicielskie mody: BLW, Montessori - czyli co naprawdę o tym myślę

Po pierwsze, mody zmieniają się z czasem. Dzisiaj rodzicom może się wydawać, że są tytanami właściwego wychowania i zdrowego rozwoju dziecka. Za dziesięć, albo za dwadzieścia lat - może się to wszystko okazać już nieaktualne. Ale... Są pewne wartości nadrzędne, za którymi warto podążać.


BLW


Po angielsku rozwinięcie tego skrótu to: Baby Lead Weaning. W polskim tłumaczone jest to na "Bobas ma wybór". Nie do końca jest to właściwe tłumaczenie, ale w znacznym stopniu oddaje filozofię BLW. A jest to filozofia żywieniowa, która ma pomóc dziecku usamodzielnić się właśnie w tej sferze.

Ale tak naprawdę nie ma to znaczenia, czy jesteś z grupy rodziców BLW, czy z z jakiejś innej. I serio, nie ma sensu się przekrzykiwać jeden przez drugiego, co jest dla dziecka lepsze. Rodzice to specyficzna grupa ludzi. O ile wszystko jest w porządku, gdy pozostajemy rodzicami dla swoich dzieci, problem zaczyna się gdy chcemy być rodzicami dla innych rodziców. ;)



Czy naprawdę musimy wchodzić sobie na wzajem w kompetencje i prowadzić bezsensowne spory? Czy nie możemy założyć, że zarówno rodzic stosujący metodę BLW ma tak samo dobre intencje, jak ten, który jej nie stosuje?

Powodów do sporów jest mnóstwo, bo ludzie w naszym społeczeństwie generalnie lubią się przekrzykiwać. Nawet wtedy gdy chodzi o wybór typu: jajko na miękko czy na twardo? No ludzie... Dajcie sobie siana.

Montessori, czy nie?


Dzisiaj jest moda na Montessori, ale jeśli nie jesteś rodzicem hashtagującym się wszędzie jako #montessori, czy to oznacza, że nie dbasz o właściwy rozwój swojego dziecka? Oczywiście, że nie. To, czy jesteś mniej, czy bardziej #montessori wcale nie świadczy o tym, jakim jesteś rodzicem. Choć oczywiście, niektórzy znajdą zaraz okazję do tego, aby się powymądrzać. Czasami wystarczy przejść się na dziesięć minut na plac zabaw aby usłyszeć złote rady i pouczenia od innych matek, o które wcale nie prosisz.

Wartości nadrzędne, o których moim zdaniem należy pamiętać niezależnie od mody



  • dzieci są po to, aby je kochać w najpełniejszym znaczeniu tego słowa
  • dziecko to drugi człowiek, który ma uczucia i swój świat zasługujący na szacunek oraz poważne traktowanie
  • każde dziecko jest wyjątkową indywidualnością i powinno być kształcone właśnie zważając na tę indywidualność
  • każde dziecko oprócz wolnego wyboru, potrzebuje także granic kształtujących jego poczucie bezpieczeństwa
  • dziecko nie musi zawsze zgadzać się z rodzicem
  • klaps to nadal przemoc. Czy swojego znajomego zdzielisz za to, że nagle postanawia iść w innym kierunku? Dziecko to taki sam człowiek, jak Twój znajomy. A co więcej, powinno być pod szczególną ochroną. Dlaczego? Bo Twój znajomy w takiej sytuacji pewnie by się popukał w czoło, a dziecko odczuje to jako zaburzenie relacji, dla której podstawą ma być bezpieczeństwo. Przemoc uczy przemocy. Bijesz? Będziesz bity. Klaps to małe zło, ale wciąż zło. Argumenty typu "dostawałem klapsy i żyję" nic tutaj nie zmieniają.
  • dziecko ma prawo czuć się bezpiecznie ze swoimi rodzicami, relacje oparte na strachu krzywdzą tak naprawdę obydwie strony
  • kocham = pozwalam, ale nie zostawiam w samopas
  • rodzic w większości przypadków ma rację, ale tylko gdy chodzi o sprawy związane z jego własnym dzieckiem
  • każdy rodzic powinien być wolny w decydowaniu o swoim dziecku, oczywiście mam tu na myśli normalne sytuacje rodzinne a nie krzywdzące, patologiczne.
  • choć zrozumiałe jest to, że inni ludzie chcą udzielać różnych rad, powinni pamiętać o tym, że te rady nie mają mocy decydującej - od tego jest rodzic (jak usłyszałam pewnego razu o dziadkach chrzczących dziecko w tajemnicy przed jego rodzicami, to po prostu mnie to zdenerwowało. Sama jestem osobą wierzącą i moje dziecko jest ochrzczone, ale zdecydowanie nie pochwalam takich zachowań, gdy inni członkowie rodziny albo społeczeństwa chcą podejmować tak ważne decyzje za rodziców. Jest to brak szacunku dla rodziców, a także swego rodzaju ubezwłasnowalnianie ich).


Ale to jest tylko moje zdanie i każdy z Was może mieć jakieś inne. Choć wydaje mi się, że w wielu podpunktach możemy się zgodzić. Zakładam, że wszyscy chcemy dobrze dla naszych dzieci i robimy to zgodnie z taką wiedzą, jaką w danej chwili mamy ;)

Konkludując...


Dajmy sobie spokój w walkach o mody pomiędzy nami, rodzicami. Pozwólmy sobie na wzajem na różnorodność, uczmy się od siebie na wzajem i czerpmy ze świata to, co pozytywne dla nas i naszych dzieci. Tego sobie i Tobie z całego serca życzę :)

Trzymaj się ciepło i przytulnie!
Copyright © Daję Słowo