TRYB JASNY/CIEMNY

Pelargonie, garaż i sztuka bycia „tą Moniczką”

Pelargonie, garaż i sztuka bycia „tą Moniczką”

Pelargonie

Wystarczy pięć sekund mojej obecności na dworze, żeby usłyszeć: „Moniczko na stadion”. Mam lekkie uczulenie na „Moniczkę”, ale to jedyne miejsce na mapie, w którym sąsiadom uchodzi to na sucho.

Moniczka tym razem jak zwykle się popisała. Skosiłam czerwone pelargonie mojej Ma. Całkiem centralnie. Ku uciesze mojego Dziecka. Nie było to zamierzone, ale niewątpliwie był to przepiękny strzał.

Dziecko poczuło bluesa nieco zbyt mocno, więc zaraz za zamkniętymi drzwiami garażu było słychać moją Ma., mówiącą, że za chwilę garaż się rozwali. Stwierdziłam więc, że słyszę głosy i chyba pora wziąć leki.

Później Dziecko zapytało: „Mamo, czemu kopiesz piłką w nasz samochód?”, a ja mu na to: „Bo chcę go zmienić”.

Po ulewnym deszczu poszłam po leżak. Mój Tata spojrzał na mnie z lekkim powątpiewaniem i stwierdził, że leżak jest kompletnie mokry. Ja mu na to, że ja jestem sucha, więc nie widzę problemu.

Dziecko, podobnie jak ja, nie umie trzymać języka za zębami, więc już wszyscy w sąsiedztwie wiedzą, że mama skosiła pelargonie i kopie w samochód. Sekrety w tej rodzinie nigdy nie były mocną stroną i dalej nie są.

📌 ✏️ Jeśli czujesz, że Twój dom to nieustanna próba utrzymania przy zdrowych zmysłach, zajrzyj tutaj:

Absurdalne Przygody Damiana Dętki

Komentarze

Wybrane dla Ciebie

Copyright © Monika Pawelec