TRYB JASNY/CIEMNY

No wejdź do tej wody! Pamiętniki z wakacji i magia 1 września🧙‍♂️

Gdziekolwiek jestem zamieniam się w obserwatora otaczającej mnie rzeczywistości. Nie potrafię nad tym zapanować, ta cecha trzyma się mnie od wczesnego dzieciństwa. A czasem patrzę i po prostu nie wierzę w to, co widzę. Magia 1 września polega na tym, że rozpoczyna się otwarta rywalizacja, nie tylko między dziećmi, ale przede wszystkim między rodzicami. A jak to się ma do sytuacji, którą zauważyłam na wakacjach?


Dwa lata temu na plaży...

Widziałam babcię z pewnym chłopcem. Babcia rozłożyła leżaczek, ubrała okularki i rzuciła doskonale znaną frazą: masz, baw się! To taki tekst, który pada zwykle z ust dorosłych synonimicznie do nie mam ochoty się tobą zajmować.

Nie zrozumcie mnie źle, samodzielna zabawa jest w porządku, rozwija wyobraźnię i uczy panowania nad własnym czasem. Poza tym umówmy się, doświadczenie nudy jest bardzo dobre, ponieważ pozwala zapełnić ją własnymi pomysłami. Ale jest różnica pomiędzy naturalnie pojawiającą się nudą, a masz, baw się

Magia i czarodziejstwo po pierwszym września

Kiedy wybija ten dzień, niektórym zaczyna odbijać. Zupełnie tak, jakby kalendarz rzucił na nich urok. Zaczyna się koncert pieśni samochwalnych na temat postępów, jakich dzieci dokonały przez wakacje. Prędko zamienia się on w licytację pomiędzy rodzicami i kiermasz dobrych rad, o które zazwyczaj nikt nie prosi.

W skrajnych przypadkach odbywa się sprawdzanie, czy dziecko aby na pewno przerosło koleżankę i jest od niej wyższe. Kto jest grubszy, kto jest chudszy, kto rozwija się ponadprzeciętnie, a kto potrzebuje więcej czasu - i tak zaszczepia się bardzo niebezpieczne podejście w umysłach dzieci. Prędzej, czy później zamienia się ono w miecz obosieczny, który uderza w najmłodszych. Te zaczynają się porównywać i poszukiwać swojej wartości na zewnątrz siebie. I chociaż są najwyższe, najpiękniejsze i najchudsze, w końcu gubią się w życiu upatrując swojej wartości w tym, co zewnętrzne.

Wejdź do tej wody! Ludzie patrzą, wstyd mi przynosisz!

Krzyczała babcia z leżaczka na zalęknionego chłopca, który ewidentnie miał z wodą jakiś problem. I wtedy się zaczęło: twoje koleżanki i koledzy już wchodzą do wody, a ty co? Wstyd mi przynosisz, ludzie się na nas patrzą! Wejdź do wody i bądź grzeczny, pływaj i nie wymyślaj!

Jak łatwo się domyślić nauka pływania nie była mocną stroną tej pani. Ludzie rzeczywiście się patrzyli, ale nie na chłopca, tylko na nią. Jeśli podstawą do przełamywania lęku ma być wywieranie jeszcze większej presji i zawstydzanie dziecka, to coś tu jest nie tak. A wystarczyłoby wstać z tego leżaka, okazać miłość i zrozumienie. Spróbować wspólnie i zaakceptować, jeśli okazałoby się, że: to jeszcze nie ten czas.

Sytuacja z plaży i szkolna codzienność

Sytuacja z plaży w niczym nie różni się od szkolnej codzienności, która dla wielu dzieci oznacza ciągłe porównywanie do innych. Często ten problem zaczyna się w domu, a swoją kontynuację ma w szkole. Początki są niewinnie, ale takie wieloletnie podejście może w skrajnych przypadkach skończyć się nawet samobójstwem dziecka.

Dzisiejsze dzieci mają jeszcze trudniejsze warunki w szkole, niż my mieliśmy za dzieciaka, z uwagi na rozwój technologiczny i równoczesne nienadążanie szkoły. Dzieci nagrywają wszystko i wszędzie, publikują treści nieustannie, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji, jakie to za sobą niesie. O ile wyśmiewanie, czy porównywanie dawniej dawało się zamknąć w jednej klasie. Dzisiaj to sprawa całego Internetu. Nawet dorośli często nie potrafią poradzić sobie z hejtem, a co dopiero dzieci, których osobowość dopiero się kształtuje.

Każdy rozwija się w swoim tempie i nie ma w tym nic złego

To powinno być dla każdego oczywiste, ale często nie jest. A zaczyna się już od licytacji punktów w skali APGAR. Od tego, kiedy dziecko postawiło pierwsze kroki, kiedy zaczęło siadać i kiedy wypowiedziało pierwsze słowa. Zamiast po prostu cieszyć się tymi momentami, bywa, że rodzice irytują się, bo dziecko koleżanki już samodzielnie siada, a ich dziecko jeszcze nie. Zdarza się nawet, że usiłują wywołać tę zmianę mechanicznie.

Zamiast skupiać się na zdrowym i prawidłowym rozwoju dziecka, próbują przyśpieszyć ten proces. A ich oczekiwania bywają nie tylko nieadekwatne do możliwości dziecka, ale przede wszystkim krzywdzące. Zmuszanie do ćwiczeń nieodpowiednich na danym etapie rozwoju może skutkować np. wadą postawy i późniejszymi trudnościami w fizycznym rozwoju dziecka.

Dzieci mojej koleżanki dostały lepszą ocenę, co z Tobą jest nie tak?

Magia pierwszego września polega na tym, że jeśli rodzic nie zapanuje nad własną potrzebą bycia "naj", będzie przez cały rok zabijał relację ze swoim dzieckiem - zamiast ją budować. Wsparcie nie polega na mówieniu, że dzieci Grażki od dawna robią to, czego ty nie robisz. Nie polega też na wsadzaniu kija między dwójkę przyjaciół i mówieniu: twój przyjaciel dostał piątkę, a ty co? Nie możesz go poprosić, żeby ciebie nauczył, skoro sam się nie potrafisz nauczyć.

Cały system przyzwyczaja nas do tego, abyśmy sypali ocenami jak z rękawa. Nie uczy jednak stawiania czoła problemom, ponieważ wszystko zamyka się w ocenie. A w następnej kolejności, w przypiętej etykiecie np. leń, nieuk, luzak, prymus, kujon. Jakakolwiek ona jest, bywa stygmatyzująca dla dzieci, które przez wiele lat potrafią być traktowane w etykietce nadanej im przez szkołę, ale też rodziców w wielu przypadkach.

Jak etykiety "procentują" z biegiem czasu?

  • Leniowi nie może się zachcieć, bo kiedy zechce - nauczyciel stwierdzi: no już dam ci tę piątkę, ale i tak to nie wpłynie na twoją ocenę na koniec roku.
  • Nieuk nie może poprawnie rozwiązać zadania, bo nauczyciel powie: wiem, że na pewno ściągałeś.
  • Luzak nie może być poważny, bo nauczyciel powie: nie udawaj i tak wiem, jaki jesteś.
  • Prymus nie może mieć gorszego dnia, bo usłyszy: co się z tobą stało? Nie poznaję cię!
  • Kujon nie może wyluzować, bo usłyszy: nie udawaj kogoś, kim nie jesteś.
To, co łączy wszystkie te zdania to zabijanie chęci w dzieciach i sabotowanie wszystkiego, co tylko możliwe. Łącznie z ich poczuciem własnej wartości. 

Czy naprawdę musimy być aż tak ograniczeni?

Do wszystkiego potrzeba czasu. Nie każdy rozwija się w ten sam sposób i w tym samym tempie. Ale każdy zasługuje na to, aby być sobą. Aby szanowano jego granice, możliwości, a rozwój polegał na rzeczywistym wsparciu, a nie na dołowaniu i odbieraniu poczucia własnej wartości. 

Sypanie ocenami to jedno, ale najważniejsze jest stawianie czoła wyzwaniom. Nie po to, by być lepszym od kolegów, czy koleżanek, ale dla samego siebie. Poczucie rozwiązanej trudności daje radość i satysfakcję. Jednak podjęcie tego wyzwania bez wsparcia, w niektórych przypadkach może okazać się niemożliwe.


Cokolwiek przyniesie Wam ten rok szkolny, nie zapominajcie o tym, co najważniejsze i bądźcie dla swoich dzieci.💛

Trzymajcie się zdrowo, 
Cześć!

Wybrane dla Ciebie

instagram @_daje.slowo_monika.pawelec

Copyright © Daję Słowo