Niezdrowa rywalizacja matek - czemu warto rozluźnić pośladki?

Jeśli jesteś mamą jedynaka, koleżanki wieloródki powiedzą, że nie masz prawa do zmęczenia, ani nic sensownego do powiedzenia w temacie macierzyństwa. Jeśli jesteś mamą, która pracuje, powiedzą, że nie dbasz o dzieci. Jeśli mamą, która nie pracuje, powiedzą, że nic nie robisz. Czy kobiety naprawdę nie potrafią być dla siebie wsparciem? Po co się tak spinać? 

Karl Popper dla matek - zanim zaczniesz obrabiać koleżankę

W wyniku niezdrowej rywalizacji cierpią przede wszystkim dzieci, które w przyszłości mogą mieć wrażenie, że  muszą być od kogoś w czymś lepsze, aby na samego siebie spojrzeć z życzliwością. Poczucie własnej wartości leży u podłoża niezdrowej rywalizacji matek. A dokładniej, jego brak. W ten sposób rodzice przenoszą na dzieci własne, błędnie przyjmowane schematy. A przecież każdy z nas jest wyjątkowy i jedyny - to naprawdę wystarczy by mieć poczucie własnej wartości i cenić to, kim jesteśmy jako my. Rywalizacja jest do pewnego stopnia naturalna, wpisana w genetykę i naturę - ale nie musi zamieniać się w chory wyścig, czy bestialską degryngoladę. 

Ja mogę się mylić, ty możesz mieć rację, i wspólnym wysiłkiem możemy zbliżyć się do prawdy. -to zdanie Karla Poppera można zastosować nie tylko do niezdrowej rywalizacji matek, ale również do wszelkich innych sporów społecznych, czy ideologicznych. Tylko żeby wejść w czyjeś buty trzeba się trochę wysilić, a w zdecydowanej większości łatwiej jest skakać sobie do gardeł. Zamiast panować nad energią, lepiej ją tracić na rzeczy, które i tak w naszym życiu nic nie zmieniają. 

Sisterhood & Motherhood czy to się da połączyć?

Wierzę, że tak. Pod warunkiem, że mamy dość oleju w głowie, aby zauważyć, że inna mama zna swoje dziecko jak najlepiej i rady, które stosują się do mojego dziecka, nie mają przełożenia na dziecko mojej przyjaciółki. Jasne, pewne rzeczy mogą być uniwersalne, jak maść majerankowa na katar, czy śliwki na zaparcia. Ale przekładanie całych schematów własnego życia, na życie drugiej osoby, nigdy nie będzie dobrym pomysłem. Każda mama jest najlepsza na świecie - ale dla SWOJEGO dziecka i właśnie dlatego, rywalizacje matek nie mają żadnego sensu. Moim zdaniem jest to najgłupsza rzecz jaką możemy zrobić. 

Po pierwsze, na takiej rywalizacji zawsze cierpi dziecko. Po drugie, skoro jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka, to po co stajesz w konkursach o to, kto szybciej nauczy się czytać, albo stawiać pierwsze kroki? Na wszystko przyjdzie czas i jeśli dziecko Twojej koleżanki zaczęło coś robić szybciej, niż Twoje - to też jest w porządku. Każdy człowiek rozwija się własnym rytmem i powinno się to odbywać w atmosferze miłości i bezpieczeństwa. Zamiast sapać dziecku nad uchem, że dziecko sąsiadki już coś potrafi - wspieraj jego rozwój. Wspieraj, a nie porównuj. Jeśli zadbasz o poczucie własnej wartości, to takie rodzicielskie potyczki w ogóle nie będą Ci potrzebne. 

Mamo, jesteś super  - dbaj o poczucie własnej wartości

Często zabieramy się do umoralniania, wychowywania innych, a najczęściej robimy to wtedy, gdy nie uporządkowaliśmy spraw własnej psychiki. Żaden dorosły nie lubi jak się go wychowuje, a każdy z nas ma za sobą jakąś historię. Zapewne wydarzyły się różne rzeczy zanim zostaliśmy rodzicami, nie wszystkie pewnie były miłe, niektóre wywróciły nasze życia, inne odbiły się na psychice. Ale hej, cokolwiek się działo w Twoim życiu - to przeszłość, a dzisiaj jesteś tym, kim jesteś, również dzięki wydarzeniom, które miały miejsce w przeszłości. Nie potrzebujesz się ścigać z innymi matkami, czy ojcami. Dla swojego dziecka jesteś najlepszym rodzicem i tylko to się liczy, a nie to, by do kogoś doskoczyć. 

Każda z nas ma jakąś wiedzę i jakiś bagaż doświadczeń, z których mogłybyśmy wzajemnie czerpać, gdybyśmy nie skupiały się tak bardzo na czubku własnego nosa. Gdyby zastąpić wszechwiedzę, chęcią zdobywania wiedzy - relacje międzyludzkie wyglądałyby zupełnie inaczej. Możesz wielu rzeczy nie lubić w drugim człowieku, możesz się z nimi nie zgadzać, ale każdy ma w sobie coś takiego, czego mógłbyś się od niego nauczyć.

Mamy ofiarami niezdrowej rywalizacji

Często mamy, które mają wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia i wartości do przekazania, stają się ofiarami niezdrowej rywalizacji. Jeśli piejesz nie tak głośno, jak pozostałe koleżanki, może się zdarzyć, że zostaniesz zakrzyczana przez stado wron, które sporo się nakraczą, ale niekoniecznie coś pozytywnego z tego wyniknie. A częściej nic z tego nie wyniknie, bo skrajności mają to do siebie, że są niezdrowe po prostu i dzielą ludzi zamiast łączyć. Na każdym krańcu, najważniejsze są przecież różnice, a nie to, że można się czegoś dobrego dowiedzieć, nawet od kogoś, kto prezentuje skrajnie różne poglądy na wszystko.

Nawet jeśli wrzucanie ludzi do szuflady z określonym napisem, jest jakąś naturalną tendencją naszego umysłu - to warto się nad tym trochę zastanowić. Heurystyki mają to do siebie, że wydają się niezwykle przekonujące, ale po 5 minutach zastanowienia się nad nimi, można dojść do wniosku, że nie mamy podstaw, by tak myśleć. Jeśli umiesz być trochę poza światem, to doskonale odnajdziesz się również w nim. Dlatego, że nie będziesz wytracać energii, na porównania, czy gierki, które nie tylko nic nie dają, a wręcz ranią dzieci, które mogą stać się pionkami w tej okrutnej grze.

Mądre kobiety potrafią się dogadać

Nie tylko z własnym odbiciem w lustrze. Uwagę skupianą na rywalizacji, która jest niezdrowa, warto przenieść w dobrym, pozytywnym sensie, na własne dziecko. Na jego potrzeby, obserwowanie i wspieranie rozwoju - ale nie w porównaniu do innych. Tylko w ukochaniu tego, co w nim najpiękniejsze, w jego predyspozycjach, możliwościach i talentach. W pomaganiu i wspieraniu w sprawach trudnych. Niezależnie od tego, którą matką na placu zabaw jesteś - każda z nas chce jak najlepiej dla swojego dziecka. I to jest najpiękniejsza wartość, która łączy nas wszystkie.

Trzymaj się zdrowo, 

Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Komentarze

Copyright © Daję Słowo