Na przypale albo wcale! Wpis dla tych, którym się nie chce

Przez większość swojego życia nie do końca wiem co robię. Bardziej nie wiem, niż wiem. Ale mimo tego, nie mam problemu z radością próbowania. Kiedyś można było na mnie patrzeć jak na kogoś, kto za szybko rezygnuje. 


Ale ja bardzo szybko dowiadywałam się tego, że dane miejsce nie jest moim miejscem. I z takich miejsc po prostu odchodziłam. Raz tego nie zrobiłam, próbując wpisać się w czyjąś wizję mojego pozornie stabilnego życia. Pięć lat później - i tak poszłam w swoją stronę. I żadnej ze swoich rezygnacji nie żałuję, bo wiem kim jestem, a kim nie jestem.

Odchodzenie i rezygnację mam w małym palcu

I to poniekąd dobrze, bo pomogło mi się to pozbyć sentymentów. Czy przekonania, że muszę się czegoś w życiu kurczowo trzymać, bo nic lepszego na mnie już nie czeka. To takie brednie, które podpowiadają nam nasze głowy i dlatego bardzo wielu ludzi ma wewnętrzne blokady przed działaniem.

Jakieś dwa lata temu pracowałam na etacie, ale prędko zauważyłam, że nie będę mogła żyć jak chcę jeśli w tej pracy zostanę. Poza tym, nie robiłam tego, co naprawdę kocham (nie pisałam), pracowałam jako sprzedawca, za całkiem marne pieniądze. Rzuciłam tę pracę, dla swojej wizji. Wizji, że czas już przestać wyrzekać się powołania jakim jest pisanie. I robić to, w czym jestem dobra. A nie tkwić w pracy, w której każdego dnia pytałam się kilkuset osób (uroki Galerii Handlowej): czy doliczyć siateczkę?

Rzuciłam etat dla puchu własnych wyobrażeń

Często spotykam się z tym, że kiedy opowiadam ludziom o moich planach - nie dowierzają. Dziwią się, a czasami pukają się w czoło. I serio, mogłabym stworzyć niezłą galerię sztuki ze wszystkich kaszlnięć zakłopotania jakie w życiu usłyszałam. Ale to nie ważne, bo oni się wykaszlą a ja i tak zrobię swoje. I zobaczymy, kto wtedy będzie kaszlał.

Kiedy zakładałam tego bloga w grudniu 2018 nie miałam żadnych realnych widoków na pracę złożoną z mojej własnej pasji. Dzisiaj ta praca jest i jest jej coraz więcej. Ale tylko dlatego, że włożyłam kupę pracy w to, żeby tak było. Napisałam przez te dwa lata na pewno kilka tysięcy tekstów. Na samym blogu było ich kilkaset, a poza blogiem robiłam też bardzo dużo rzeczy. 

Wydałam książkę pomiędzy karmieniami a nocnymi pobudkami mojego Synka, który wtedy nie miał nawet jeszcze roku. Robiłam kursy w czasie wolnym, dużo się uczyłam i pracowałam. Zbierałam skille, nie tylko te związane z samym pisaniem. Też te dotyczące SEO, marketingu, kiedy inni się pytali do czego mi się to niby przyda, ja wiedziałam, że przyjdzie taki moment, w którym przyda się na pewno. Czytałam kilkadziesiąt książek tygodniowo. Niektóre osoby były przekonane, że mam wygodny highlife i na stałe kogoś do pomocy, poza moim Mężem, który w tym czasie jeździł do pracy, czasem na parę dni. Nie miałam.

Jestem copywriterką

Copywriterką, redaktorką treści - nazywajcie to jak chcecie. Dzisiaj śmiało mogę to powiedzieć, patrzę na swoje teksty i widzę zmiany, jakie się dokonały. Widzę to również w moim życiu zawodowym, które ma się bardzo dobrze. A wierzę, że będzie jeszcze lepiej. Bo bynajmniej nie zamierzam przestać. Jest jeszcze cała masa kursów, które chciałabym zrobić i cała masa rzeczy, których chciałabym spróbować. Lubię zaczynać od nowa i zbierać te doświadczenia, do całego tego worka, w którym zbiera się wszystko, co do tej pory zrobiłam.

Na przypale albo wcale

Od prawie dwóch lat nie spałam. Mój Synek nie jest dzieckiem, które przesypia całe noce. Nadal potrafi obudzić się trzy a czasem cztery razy. Ale nie uważam, że to miałoby mi przeszkadzać w dążeniu do tego, na czym mi zależy i robieniu tego, co robię. 

I właśnie o to chodzi. Nie ma idealnych warunków, zawsze jest jakieś "ale". Czekając aż będzie właściwy moment na zrobienie czegoś, można obudzić się w trumnie (choć lepiej już nie, zwłaszcza jeśli zdążyli zasypać). Na przypale albo wcale! I nie ważne ile masz lat, ani w jakim momencie życia jesteś. Nigdy nie jest za późno na zmianę, ale na pewno piszesz na siebie wyrok jeśli sam uważasz, że nic już Cię w życiu nie czeka. Dlatego zamiast gadać głupoty, zbierz się w kupę i zacznij próbować różnych rzeczy. Zrób sobie z tego hobby, aż w końcu trafisz na swoje COŚ ;) 

Trzymajcie się ciepło i przytulnie, 
Ahoj!
PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan