Edukacja domowa, jak naprawdę wygląda nauka w domu?


W Polsce nie ma obowiązku szkolnego, ale istnieje obowiązek edukacji. Nie trzeba go realizować w szkole, można to robić ucząc dzieci w domu. Wokół edukacji domowej powstało wiele mitów, kiedy opowiadam innym, że zamierzam swoje dziecko uczyć domowo, słyszę często: nie boisz się, że Twoje dziecko będzie aspołeczne?


To najczęściej powtarzany stereotyp. Szczerze? Nie boję się. Mój Syn lubi poznawać nowe osoby, chętnie angażuje się w zabawę i nie ma problemu z wkraczaniem w nowe środowisko. Tym wpisem, rozpoczynam serię wpisów o edukacji domowej, które mnie samej pozwolą zbadać temat z różnych stron.

Edukacja domowa coraz bardziej na topie

Choć edukacja domowa staje się coraz bardziej popularna, w Polsce jest to wciąż temat uznawany za nieco dziwaczny. Zwłaszcza starsze pokolenie widzi w tym pewną anomalię, która nie pozwala dzieciom „właściwie” się rozwijać. Jak to bez szkoły? Czy tak się da? Oczywiście, że się da. Wszystko się da, jak się chce.

Rodzic pierwszym edukatorem

Niezależnie od tego, czy decydujecie się na edukację domową, czy nie, jako rodzice jesteście pierwszymi edukatorami. To Wy uczycie dziecka pierwszych słów, pierwszej samodzielności, jedzenia nożem i widelcem itd. Bardzo wiele zależy od Was i Waszego podejścia do dziecka. To, czy przedłużycie ten rytm edukacją domową to również Wasza decyzja. To, co powinniście w pierwszej kolejności wziąć pod uwagę to dobro Waszego dziecka.

Bez pośpiechu i bez oczekiwania

Standardowa edukacja klasyfikuje dzieci. Ze względu na wiek, zasób wiedzy i różne inne wytyczne. Nie jest jednak żadną tajemnicą, że dzieci w tym samym wieku wcale nie są na tym samym poziomie nauki. Mają również swoje indywidualne potrzeby. Niektóre potrzebują więcej uwagi, inne mniej. Niektóre dzieci siedząc w szkolnej ławce muszą czekać na dalszy rozwój materiału, bo są dalej od innych i po prostu się nudzą. Inne z kolei potrzebują więcej uwagi, skupienia ze strony nauczyciela a zamiast tego są poganiane. Trudo bowiem oczekiwać od nauczyciela, który ma pod opieką przynajmniej kilkanaścioro dzieci, że każdemu z nich poświęci odpowiednią ilość czasu.

Niezwykła moc możliwości

W edukacji domowej dzieci szybko złapią niezbędne podstawy, ponieważ nauka odbywa się w przyjaznym środowisku i jest aktywna. Dziecko szybciej rozwija się w tych dziedzinach, które je najbardziej interesują . Z kolei uczeń, który potrzebuje więcej uwagi dostaje jej od rodziców tyle, ile potrzebuje i nie musi stresować się rywalizacją z innymi uczniami. Może rozwijać się w swoim tempie i tym samym znaleźć najlepszy dla siebie sposób przyswajania wiedzy.

Uwaga i czas, wartości nadrzędne

Nauczyciel ma w szkole niewiele czasu na przekazanie wiedzy. Nie jest to bynajmniej wina nauczyciela, a jedynie konsekwencja systemu edukacji i całego systemu szkolnictwa. Trudno bowiem skupiać się na indywidualnych potrzebach uczniów, kiedy trzeba rozwiązywać klasowe konflikty, uzupełniać dziennik i oczywiście przeprowadzić lekcje.
W edukacji domowej rodzic skupia się wyłącznie na swoim dziecku. Nie rozprasza się na szereg innych czynności, dzięki temu ten sam materiał lekcyjny może zrealizować w krótszym czasie, przy o wiele większym skupieniu uwagi dziecka.

Innowacyjność, kreatywność i samowolka

W dzisiejszych czasach liczy się to, co dawniej prowokowało nauczycieli do tego, aby popukać się w głowę. Pamiętam, że wiele razy jako dziecko obrywałam od nauczycieli za kreatywność, tudzież nabywanie innych umiejętności w czasie lekcji. Dzisiaj ta sama kreatywność sprawia, że mam dobrą pracę, którą lubię.

Jako dziecko ciągle pisałam, jestem pewna, że jeszcze przed ukończeniem szkolnej edukacji osiągnęłam 10 000 godzin nabierania fachu w czymś, co w szkole nie było specjalnie cenione i poważnie traktowane. Trudno się też dziwić nauczycielom, którzy po prostu z racji swojego fachu muszą trzymać w klasie jakieś zasady. W przeciwnym razie mogłoby się okazać, że jedno dziecko pisze opowiadania, drugie śpiewa, a trzecie ćwiczy lekkoatletykę. I weź w takim rozgardiaszu prowadź lekcję…

Nauczyciel szkolny ma ograniczone możliwości pod względem wymyślania rozmaitych form nauczania. Ciężko jest za każdym razem prowadzić lekcję inaczej niż w formie wykładu, kiedy ma się pod opieką kilkanaście, a czasami i więcej małych huncwotów. W domu, rodzic może wymyślać różne formy nauczania i konsultować je z dzieckiem. Może być edukacyjnym coachem. I w każdej chwili może, nie pytając nikogo o pozwolenie przeprowadzić lekcję w terenie.

Czas wolny

Jest taki powszechny stereotyp, że dzieci w edukacji domowej siedzą w samotności przy stoliku z nosem w książce przez parę godzin dziennie. Są smutne, a ich kontakty społeczne dopełniają tylko ten przygnębiający obraz. Edukacja w szkole i edukacja w domu to dwie różne rzeczy. W domu nie trzeba przez parę godzin siedzieć w ławce, można wykonywać różne zadania i eksperymenty oraz uczyć się przez praktykę.

Rodzic nie musi martwić się o szkolne sprawy administracyjne, od góry narzucony porządek przerw, dojścia oraz powroty ze szkoły. Kiedy poświęca dziecku parę godzin dziennie na naukę umożliwia mu przejście przez omawiamy materiał znacznie szybciej. Dziecko zyskuje dzięki temu wolny czas, który może spożytkować, na zabawę, sport, rozwijanie zainteresowań i spotkania z innymi dziećmi. Tak! Dzieci homeschoolersów też mają znajomych.

Największym problem może być charakter rodzica. Jeśli nie jesteś pasjonatem edukacji, samodzielne uczenie dziecka może nie być Twoją drogą. Lepiej wtedy powierzyć tę sferę wykwalifikowanym edukatorom. Ciężko będzie Ci przekazać dziecku pasję do wiedzy, jeśli sam nie czujesz bluesa. Mało tego, może to być dla Ciebie denerwujący i żmudny proces. Jeśli tak miałoby być, lepiej odrzucić edukację domową. Zdobywanie wiedzy ma bowiem być fascynujące i przyjemne, a nie wiązać się ze stresem.

Trzymajcie się ciepło i przytulnie, 
Ahoj!
PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan