Traktuj ją jak skarb, a jak nie potrafisz to chociaż przeczytaj

Mark Gungor w kolejnej odsłonie, tym razem książka przeznaczona dla facetów. Komunały, banały, o których jednak od czasu do czasu dobrze jest sobie przypomnieć. Jak łatwo się domyślić, autor opowiada o tym, jak należy i warto traktować swoją żonę.

Nic samo się nie robi

Rzeczywiście dobrze gdy od czasu do czasu, niektórym facetom przypomni się, że rzeczy nie robią się same (z wymienianiem tych niezrobionych nigdy nie mają problemu, ale w drugą stronę, cóż pamięć jakoś zawodzi). Dobrze jest również pamiętać o tym, że fakt posiadania żony nie zwalnia z tego, by być dla niej miłym - o czym Gungor napisał jasno i wyraźnie z charakterystycznym dla siebie satyrycznym polotem.

Co jest zabawne?

Że facetom zazwyczaj wcale nie chce się czytać takich książek. I mam nieodparte wrażenie, że ci, do których ta książka jest skierowana, jej po prostu nie przeczytają. Czemu? Jeśli nie chce im się włożyć podstawowego wysiłku w codzienność, dlaczego miałoby im się chcieć zrobić "coś ekstra", czyli zainwestować swój czas w czytanie takiej książki.

Nie brzmi to najlepiej

Zdaję sobie sprawę, ale z drugiej strony... Ci faceci, którzy faktycznie nie potrzebują tego typu porad, mają wiedzę z tej książki w małym palcu. A ci, którzy potrzebują tego typu porad zazwyczaj nie przyjmują do wiadomości, że robią coś nie tak. Bo gdyby przyjmowali to przecież nie byłoby tematu, prawda?

Podsumowując...

Książka fajna, zabawna, z niemałą nutą humoru i satyry. Nie ze wszystkimi tezami się zgadzam, ale miło było przeczytać coś luźniejszego i wesołego, biorąc pod uwagę to, że ostatnie dwa tygodnie spędziłam w domu zmagając się z jesiennym choróbskiem całej naszej rodziny. 

Przefilozofowałam? Jak myślicie? Czy ci faceci, do których skierowana jest ta książka faktycznie ją przeczytają?

Trzymajcie się ciepło i przytulnie, 
PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Komentarze

Copyright © Mama Kapitan