Jak usiedzieć w domu, gdy na zewnątrz deszcz i plucha? Zabawy z dzieckiem

Na początku przyznam się Wam, że generalnie jestem zwolenniczką wychodzenia z dzieckiem niezależnie od pogody. Choć oczywiście są takie dni, kiedy z jakiegoś powodu rezygnujemy. A są też takie dni, w które wychodzimy kilka razy w ciągu dnia. Jednak dobrze być przygotowanym również na tą niekorzystną ewentualność. Zwłaszcza, że zabawki szybko się nudzą.

Z misiem o Zespole Aspergera

Szczerze mówiąc sięgając po tę książkę nie miałam tak do końca pewności o czym jest. Do lektury skłoniła mnie sarkastyczna mina misia. Tymczasem jest to opowieść o perspektywie dziecka z Zespołem Aspergera. O trudnościach w zdobyciu akceptacji przez grupę rówieśniczą, a także o różnicach wynikających z tego zaburzenia.

Wyspa Smoków, rodzinna rozgrywka

Tym razem mam dla Was kilka słów na temat gry Wyspa Smoków. Podchodziliśmy do niej parokrotnie testując różne warianty i sprawdzając co myślimy na jej temat. Myślę, że jest to gra, która bardziej zainteresuje dzieci, niż osoby dorosłe...

Rekinowy naukomiks


Nie ukrywam, że z tą formą spotykam się po raz pierwszy. Tzn… Nie z komiksem oczywiście. Czytałam Supermana, Batmana, Giacomo C, Kajtka i Koka, Kajko i Kokosza, Asterixa a także wiele innych. I od czasu do czasu nadal czytam komiksy, choć nie ukrywam, że trudno mi trafić na coś dobrego, a jestem uczulona na bzdury. Naukomiks, to jednak coś zupełnie innego. To wiedza ubrana w komiks.

Liliana – zwierzęcy psycholog


Tym razem mam dla Was kolejne przygody Liliany Pędziwiatr. Tak naprawdę są to książki, z którymi powinniśmy zapoznać się najpierw. To z nich dowiadujemy się najwięcej o głównej bohaterce i o jej niezwykłych zdolnościach.

Poradnik wiercipięty


Cieszę się bardzo, że w moje ręce trafił „Poradnik Wiercipięty”. Nasz Synek zdradza ogromne zainteresowanie światem. Z naciskiem na sprawność fizyczną i przeżywanie kilkunastu przygód dziennie.  Nasze rodzicielskie życie jest bardziej pełne niespodzianek, niż spokojne. Wymaga od nas dużo kreatywności i dlatego… pomocna będzie ta książka.

Cudny świat Iris Gotlieb


Nie tak dawno temu rozmawiałam z moją przyjaciółką na temat tego typu książek, że fajnie by było gdyby coś podobnego trafiło w moje ręce. A tu proszę, dostałam taką piękną książkę od Wydawnictwa Nasza Księgarnia.

Tuli Tuli opowiada o żółwiku z oceanu

Uwielbiam kolorowe książeczki dla dzieci i nasz Synek również. Powiedziałabym, że jest koneserem, bo rzeczywiście potrafi długo siedzieć w skupieniu. Zwłaszcza kiedy jest na czym zawiesić oko. Jest dosyć wymagający jeśli chodzi o książki, ale ta przeszła przez wszystkie jego filtry.

Szpitalne zakamarki z Davidem Walliamsem



Mam przyjemność recenzować kolejną książkę wydaną przez Dom Wydawniczy Mała Kurka. Szczerze mówiąc bardzo dobrze pracuje mi się z Kurami. Zdecydowanie jest to miejsce, w którym panuje dbałość o czynnik ludzki i fajny kontakt między wydawcą a recenzentami. Sama jakby nie było też jestem kurą wiecie, nowoczesna kura domowa zdalnie pracująca, aktywnie blogująca i dbająca o treści wlatujące do głowy mojego dziecka.

Liliana Pędziwiatr. Kształcące wrażliwość rozmowy ze zwierzętami.


Przygody Liliany Pędziwiatr zachwycą niejedną małą dziewczynkę. Dlaczego? Główna bohaterka tej książki ma pewien wyjątkowy dar. Potrafi rozmawiać ze zwierzętami i wraz z grupą przyjaciół rozwiązuje ich problemy. W serii do tej pory ukazały się 4 książki. Dzisiaj opowiem Wam o pierwszych dwóch.





Mały osiołek - opowieść o różnorodności





Historia o małym osiołku, to historia o różnorodności, napisana z ogromną wrażliwością. Poznajemy małego osiołka, który wychował się wśród kozic i jest bardzo niepewny siebie. Trafia do stadniny koni, gdzie jest wyśmiewany z powodu swojego udawanego akcentu. Bardzo chciałby dopasować się do końskich towarzyszy. Każda próba kończy się jednak salwą śmiechu.





W tej trudnej sytuacji na ratunek przychodzi Liliana, która pokazuje osiołkowi, że jego odmienność to równocześnie wyjątkowość. To opowieść o tym, że każdy z nas jest inny, ale równocześnie wyjątkowy. O tym, że nie warto być jak ktoś, lecz przede wszystkim realizować swoją własną indywidualność i czerpać z tego radość.









Świnka morska - krótka, bogata opowieść





Choć historie o Lilianie Pędziwiatr są krótkie, zdecydowanie bogate w wątki i morały. Historia o śwince morskiej, to opowieść o przyjaźni, o samotności, a także o właściwym i niewłaściwym traktowaniu zwierząt. W drugiej części opowieści o Lilianie znajdziemy jeszcze więcej wrażliwości na potrzeby innych, świadomości jak należy traktować zwierzęta, oraz odpowiedź na pytanie czym jest przyjaźń.





Jeszcze słowo...





Animuszu tym opowieścią dodaje moim zdaniem kotka Hrabina von Szmit, która jest przekonana o swoim szlacheckim pochodzeniu. W drugiej części pojawia się drugi kot, Książę Mortimer. Czy tych dwoje znajdzie wspólny język? Śmiem wątpić. Sami sprawdźcie dlaczego. Naprawdę warto przeczytać tę książkę.





Polecam ciepło i przytulnie <3































Mały Miliarder, bo przyjaźń jest najważniejsza


Książka Davida Walliamsa to opowieść dla dzieci, ale również dla rodziców. Podczas lektury wyśmienicie się bawiłam i muszę przyznać, że nawet kilka razy zaśmiałam się w głos. Natomiast morał z tej opowieści, powinny wyciągnąć nie tylko dzieci, ale również dorośli.





Papier Toaletowy "Zadkobłysk"





To właśnie na nim ojciec głównego bohatera dorobił się fortuny. Nowobogacki Pan Burak zamienił czas spędzany z synem, na baaaaaaaaardzo kosztowne prezenty a także na chwalenie się ilością posiadanych pieniędzy. Przejawiało się to między innymi w złotych sztućcach, a także w "kupowaniu" sobie znajomych, czy relacji.





Historia Józka Buraka, małego miliardera, zaczyna się w dniu jego urodzin, kiedy to chłopiec po otrzymaniu miliona dolarów oświadcza, że chciałby dostać prawdziwy prezent, ponieważ czuję się samotny.





Okazuje się, że Józek najbardziej na świecie chciałby mieć przyjaciela. A nie jest to taka łatwa sprawa...









To wielowątkowa historia





A także lekcja na temat nawiązywania relacji. Pokazująca, że nie wszystko można kupić, a także to, że pieniądze mogą ranić gdy nieodpowiednio się nimi dysponuje. To historia o nauczkach i potyczkach ze szkolnym życiem. Ale przede wszystkim to opowieść o tym, na czym naprawdę polega przyjaźń. Ubrana w osobliwy i humorystyczny klimat.





Fajnym akcentem dla dzieci będą wstawki, które poczynił autor, żeby trochę zaktywizować małego czytelnika. Na końcu opowieści dowiadujemy się również co się stało z pozostałymi bohaterami książki.





Na koniec...





Dodam jeszcze, że do szkolnej stołówki powinien zajrzeć sanepid, bo rzeczywiście jakość podawanych posiłków jest tam mocno żenująca (dania z pleśni, i różnych innych obrzydliwości). A pani Chochla zdecydowanie powinna zmienić profesję ;)



































Bajeczki Babeczki + sprawdzian gotowości szkolnej


Wspólna lektura i wspólne aktywności, czyli coś, co lubię najbardziej. Zarówno w bajce "O mądrej żabce, boćku Klekocie i upartej zimie", jak i w "Znikających kropkach" autorka zawarła na końcu propozycję zabawy, porady dla rodziców oraz kartę pracy.





Niedosyt





Jako mama odczuwam trochę niedosyt po zapoznaniu się z tymi książeczkami. Wydaje mi się, że zadań mogłoby być więcej, a także chciałabym poznać punkt widzenia Babeczki na różne sprawy. Kim jest Babeczka? Przede wszystkim babcią małego Aleksandra, a poza tym doświadczonym pedagogiem, nauczycielką edukacji wczesnoszkolnej, logopedą i wieloletnim dyrektorem szkoły podstawowej.





Dla mnie, jako mamy zorientowanej na edukację domową bardzo cenne są doświadczenia i porady takich osób. Jestem również ciekawa ich poglądów na sprawy dotyczące rozwoju dziecka.





"Decyzja "wyboru ręki" jest bardzo ważna w skutkach, a co za tym idzie - trudna do podjęcia dla rodzica, który nie ma wiedzy na ten temat. Jeśli masz wątpliwości, nie podejmuj jej sama, tylko udaj się po radę do psychologa lub logopedy"





Napisała Ewa Rosolska w "Radzie Babeczki". Jako dociekliwa mama odczuwam niedosyt, chciałabym trochę więcej się na ten temat dowiedzieć od samej autorki.









Co do bajek...





Uważam, że są uniwersalne i spodobają się zarówno chłopcom i dziewczynkom. Zdecydowanie można je wykorzystać do nauki responsywnego (aktywnego) czytania i twórczej pracy z tekstem. Jeśli chodzi o ilustracje, najbardziej spodobały mi się te zawarte w "Znikających kropkach". Są pozytywne, nietuzinkowe i potrafią zaciekawić.





Koniec końców... Polecam!





I zachęcam do lektury <3































Kolorowa edukacja - naklejanie i kolorowanie


Dzisiaj coś aktywizującego dla małych artystów i odkrywców. Zestaw książeczek "Kolorowa Edukacja" a każda z nich, tak samo warta uwagi.





Wiedza "przy okazji"





Uwielbiam takie materiały dydaktyczne, które serwują wiedzę przy okazji. Dzięki temu łatwiej jest wykształcić w dziecku właściwe podejście do nauki. Zdobywanie wiedzy nie ma być przecież przykrym obowiązkiem, lecz ciekawą przygodą!





I tak z "Pór roku" mali odkrywcy dowiedzą się jakie święta przypadają w określonym czasie. A także poznają aktywności charakterystyczne dla każdej pory roku. Z kolei "Drzewa Polski" nauczą jak rozróżniać liście i korę poszczególnych drzew. A "Parki Narodowe" zapoznają ze skarbami naszej przyrody.





W każdej książeczce oprócz kolorowanki znajdziemy, krótkie, edukacyjne teksty pasujące do obrazka oraz miejsca na wklejenie naklejek.









Zdecydowanie polecam!





Kolorowanki będą świetnym pretekstem do edukacyjnych rozmów. A wielość elementów do pokolorowania na pewno zajmie małych odkrywców na jakiś czas. 😊































Wierszyki dla najmłodszych. Co wyszperałam w Biedronce?


Serio, tak często wspominam o tej Biedronce, że zaraz ktoś mnie posądzi o utajony wpis sponsorowany. Otóż nie. Ale ludzie mający władze w Biedronce mogą śmiało pisać na mail: przytulne.nieulotne@gmail.com :D Mogę zostać ambasadorką, nie ma problemu. Tylko poproszę rabaty i sensowne propozycje. :D





Super książka dla malucha









Jest to książka z serii "Wierszykowo" z Wydawnictwa Zielona Sowa. Czyli klasyka dla najmłodszych. Znajdują się w niej dwie bajki autorstwa Aleksandra Fredry. "Paweł i Gaweł" oraz "Wiatr i noc". Całość opatrzona ślicznymi, sympatycznymi ilustracjami. Wyłowiłam ją za niecałe 5 zł. Raczej nie znajdziecie jej już w Biedronce, ale na pewno da się ją wyszukać na Ceneo w dobrej cenie. W serii ukazały się jeszcze dwie książeczki z bajkami autorstwa Aleksandra Fredry, dwie książeczki z bajkami Marii Konopnickiej i jedna z bajkami Stanisława Jachowicza.









Jak dla mnie super sprawa, a najważniejsze jest to, że Pierniczek był bardzo zadowolony. Książkę na razie czytamy w biegu, bo Pierniczek narzuca całkiem niezłe tempo. Póki co, jest bardzo konkretny i nie lubi przesadnego certolenia się z tematem. :D





Postaram się częściej pokazywać Wam moje łupy. Naprawdę potrafię znaleźć nowe materiały/zabawki Montessori w bardzo okazyjnej cenie. Nie uznaję wydawania kilkudziesięciu złotych na zabawkę, która za chwilę wyląduje w kącie ;)





Trzymajcie się ciepło i przytulnie! <3

































[NM #12] Czy mleko modyfikowane to samo zło?


Dzisiaj w Niezbędniku Matki kilka słów na temat mleka modyfikowanego. Jak wiecie, jestem propagatorką wszystkiego co naturalne, zdrowe itd. Jednak, są różne sytuacje i uważam, że nie należy potępiać matek, które dają dziecku mleko modyfikowane. Co więcej... Sama jestem jedną z nich ;)





Zaczęło się jeszcze w szpitalu





Pierniczek jadł nad wyraz dużo, w związku z czym był dokarmiany już w szpitalu. Ta tendencja się utrzymała. Obiady, które mu w tej chwili robię wsunąłby przedszkolak. Tak duże są to porcje, choć nie widać tego po jego sylwetce. W szpitalu dostawał mleko Nestle Nan Optipro i zdecydowaliśmy się przy nim pozostać.





Na temat mlek modyfikowanych i ich składów krążą różne opinie. Tak naprawdę jest to wybór indywidualny każdego rodzica i wszystko zależy od preferencji. Dla nas od początku wybór był jasny. Nasze dziecko takie mleko otrzymywało dodatkowo w szpitalu, więc nie chcieliśmy mu robić chaosu w żołądku podając coś innego.





O mleku Nestle Nan Optipro mogę powiedzieć same dobre rzeczy. Pierniczek przyjmuje je już prawie od 10 miesięcy i po mleku nie zarejestrowaliśmy żadnych problemów z brzuszkiem. Dziecko czuje się dobrze i ma się świetnie. Jedyne problemy z brzuszkiem jakie były, były spowodowane przez słoiczki. A nie według powszechnej opinii, która głosi, że winą należy obarczyć mleko. ;)





Co ja jako mama cenię w tym mleku?





Dla mnie bardzo ważny jest zestaw witamin. Mleko zawiera witaminę C, E, A, B1, B6, B2, kwas foliowy, biotynę, B12, K1 oraz dla mnie bardzo ważną, witaminę D3. Oprócz witamin zawartych w mleku Pierniczek przyjmuje też witaminę D3 w kropelkach, więc mleko jest dla mnie takim dodatkowym zabezpieczeniem. :)





Nie wiem czy ma to związek z mlekiem modyfikowanym, czy nie, ale Pierniczek nigdy nie miał kolek. Ten temat w zupełności nas ominął i nadal, gdy ktoś mówi o kolkach, dla nas jest to zupełna abstrakcja. Mleko zapewnia prawidłowy przyrost masy ciała przy odpowiednim dawkowaniu (mówię o wcześniejszym okresie, teraz już Pierniczek je wiele "dorosłych" produktów). Gdybyśmy mieli drugie dziecko i gdyby zaszła taka potrzeba to prawdopodobnie też byśmy się na nie zdecydowali.





Podsumowując





Nie uważam, żeby mamy karmiące/dokarmiające dzieci mlekiem modyfikowanym zasługiwały na piętnowanie, czy wytykanie palcami. Może się zdziwicie... Ale to się czasem zdarza. ;) Pamiętajmy, że każda mama chce jak najlepiej dla swojego dziecka i wrzućmy na luz. Trzymajmy zdrową dietę u siebie i dziecka, ale też nie bójmy się produktów powszechnie dostępnych w sklepach ;)





Jeszcze taka drobnostka...









Jest to wpis sponsorowany, który powstał we współpracy z Ceneo oraz Nestle Nan Optipro. Zdecydowałam się polecać Wam produkty, które sama sprawdziłam lub chcę sprawdzić. Dlatego nie znajdziecie na blogu pustych recenzji napisanych "pod publiczkę". Na koniec dodam, że Nestle przygotowało dla Was specjalne zestawy mlek modyfikowanych w promocyjnej cenie, a do tego - super prezenty. Więcej informacji otrzymacie klikając w ten link ;)



























[REC] Mnóstwo rzeczy do wypatrzenia w domu!


Uwielbiam książki! Jak wiecie, lub nie… Przez lata recenzowałam książki prowadząc bloga recenzenckiego. Dzisiaj robię to już z mniejszym zaangażowaniem (ważniejsza dla mnie jest moja rodzina) i nie skupiam się tylko na książkowych opiniach. Choć Pierniczek jest jeszcze mały, już widzę w nim zainteresowanie czytelnicze. Na razie przejawia się w oglądaniu okładek i w próbach pochłanięcia lektur (w sensie dosłownym).





Książka dla małych detektywów









Książkę “Mnóstwo rzeczy do wypatrzenia w domu” dorwałam na promocji w Biedronce. Pierniczek dostał ją od zajączka. Od razu mu się spodobała. Ilustracje zawarte w tej publikacji są piękne i kolorowe. Autorzy naprawdę wiedzieli co zrobić aby przyciągnąć dziecięcą uwagę.





W książce znajdują się zadania, które pomogą dziecku uczyć się aktywnego czytania, a nie tylko biernego przyswajania treści. Zresztą, jak w tytule, nie jest to książka do czytania, ale raczej do wypatrowania, do znajdowania, ćwiczenia uwagi i koncentracji.





Zadania zazwyczaj polegają na odnalezieniu jakiegoś przedmiotu, na wyliczeniu określonego typu przedmiotów, a także na wymienieniu rzeczy w jakimś kolorze. Każda strona tej książki to przygoda. Zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica.





Pomocne narzędzie Montessori





Rodzice, którzy zdecydowali się wychowywać swoje dziecko w duchu Montessori dostają do rąk bardzo fajne narzędzie do współpracy z najmłodszymi. W oparciu o przykłady zawarte w książce można wymyślać własne zadania do wykonania.





Gdy dziecko podrośnie, książkę nadal będzie można twórczo wykorzystać, angażując je w wymyślanie zadań. “Mnóstwo rzeczy do wypatrzenia w domu” to wspaniałe narzędzie kreatywne godne zakupu.





Inne książki z serii





W serii ukazały się również książki: “Mnóstwo rzeczy do wypatrzenia” i “Mnóstwo rzeczy do wypatrzenia na dworze”. Na razie mamy tylko jedną część, ale na pewno będziemy polowali na inne książki z serii.



























[REC] Metoda Montessori na cztery pory roku - Brigitte Ekert


Dla stałych Czytelników tego bloga nie jest nowością, że uwielbiam metodę Montessori. Zanim zaczęto na prawo i lewo szastać nazwiskiem Marii Montessori, nazywałam to po prostu kreatywnym wychowaniem. Ale skoro ta nazwa jest teraz tak popularna, to pozwólcie, że również będę nią szastać.





Książki z wydawnictwa RM





Najpierw słówko o książkach z wydawnictwa RM. Przyznam szczerze, że wydawnictwo odkryłam niedawno, ale od razu zakochałam się w jego ofercie. Dlatego tym bardziej ucieszyłam się, że wydawnictwo zechciało podjąć ze mną współpracę recenzencką. Bardzo lubię polecać, a najbardziej lubię polecać wartościowe rzeczy i książki. :)





W ofercie wydawnictwa znajdziecie bardzo dużo książek dotyczących takich dziedzin jak: pasja, hobby i zdrowie. Ale również znajdzie się dużo książek edukacyjnych dla dzieci.





A teraz o książce









"Metoda Montessori na cztery pory roku" to zbiór zabaw dla dzieci w wieku od 3 do 6 lat. W książce umieszczono aż 70 zabaw tematycznych na wszystkie pory roku. Osobiście, myślę o tej książce jako o zabawowym przepiśniku. ;) Przy każdej zabawie opisano jej cele oraz wypisano rzeczy potrzebne do zorganizowania zabawy. Każda zabawa zawiera instrukcję obsługi i pozostawia szerokie pole dla wyobraźni.





Warto pamiętać o tym, że zabawy Montessori stoją w sprzeczności z tzw. leniwym rodzicielstwem. Angażują nie tylko dzieci, ale również rodziców. W większości są to zabawy, które najpierw trzeba przygotować, a potem poprowadzić. Pierniczek jest jeszcze za młody i nie możemy w tej chwili wspólnie przetestować zabaw, ale książka na pewno zostanie na naszej półce i będzie czekała na swój moment. <3





Podsumowując





Polecam świadome i zaangażowane rodzicielstwo, oraz "Metodę Montessori na cztery pory roku" Brigitte Ekert, która niewątpliwie wspiera tę postawę. Zalety opisanych zabaw to przede wszystkim: prostota, łatwość przygotowania i podkreślanie edukacyjnej roli zabawy z dzieckiem.





Mnie do gustu przypadł najbardziej mały warzywniak, dzięki któremu dziecko może uczyć się odróżniać od siebie warzywa. Inną zabawą zasługującą na uwagę są kształcące kamyki. Na kamykach możemy rysować alfabet, układać je w słowa, co więcej możemy uczyć dziecka śledzenia struktur rytmicznych, logicznie uporządkowanego myślenia, koncentrowania uwagi i przede wszystkim przygotowujemy dziecko do czytania.



























Otworzyłam Przytulny Sklepik!


Wczoraj tak to jakoś wyszło, że spisałyśmy się z Mirą. Wyszła nam z tego niemała burza mózgów, kilka podobieństw charakterologicznych i pragnienie wirtualnej niezależności. :D Choć niby był to small talk, to powiedziałabym, że taki z przytupem. Dwie upierdliwe kobietki, co to spotkały się na Instagramie żeby pokrzyczeć sobie o swoich planach i motywacjach. Nie ukrywam, że nasza rozmowa dała mi kopa. I po kilku "Weź załóż firmę", "Załóż sklep! Załóż sklep!" wypowiedzianych przez Mirę, poczułam, że ta przedziwna mirowatość przedziera się do mojego mózgu jak niezła zaraza. :D Chyba nie muszę mówić, że jest to bardzo pozytywne doświadczenie. Zabawne, no nie... Bo to potrącanie wirtualnym kijem przez Mirę, przypomniało mi o jednym małym punkciku, który zapisałam sobie na liście celów. <3 Chciałam założyć sklep na Etsy! Dlaczego tam? Bo to raj dla wszystkich kreatywnych tworzących produkty cyfrowe. Bo każda szanująca się housewife (czytaj: gospodyni domowa - nie, nie kura! Kury są w kurniku) wystawia swoje prace właśnie tam. I wiecie co? W końcu założyłam. :)





To jak to będzie i co tam będzie można znaleźć w Przytulnym Sklepiku?





Będą tam różne moje prace graficzno-ilustratorskie, ale nie tylko. Przede wszystkim pomoce dydaktyczne do druku, plannery, kolorowanki i inne cuda, które lubię od czasu do czasu nagryzdać. Choć dzióbanie w programach graficznych jest bardzo pracochłonne, bardzo to lubię i od czasu, do czasu będę wrzucała nowe produkty do sklepiku.





Na pierwszy rzut, mam dla Was karty emocji Montessori. Zrobiłam je dzisiaj w przypływie montessoriańskiej inspiracji. Skąd ten przypływ? Oczywiście od Karoliny Duraj, mamy Filipka! Wywiad, który z nią przeprowadziłam bardzo mnie natchnął do tego, aby jeszcze bardziej wprowadzić metodę Montessori do naszej codzienności.





O propozycjach pracy z kartami, które zrobiłam napiszę Wam w #Niezbędniku Matki już wkrótce. Wariantów i pomysłów jest wiele, zresztą jak z każdą zabawką Montessori. Ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. <3 Na razie planuję, aby wszystkie moje produkty były cyfrowe. Dlaczego tak? Z prostej przyczyny kupujący płaci i produkt od razu jest gotowy do pobrania. To fantastyczne rozwiązanie. Nikt nie musi czekać na hasło dostępu, ani na przesyłkę, która zbyt wiele czasu spędza na poczcie. Co więcej, jeśli jesteś Polką/Polakiem mieszkającym za granicą, też z łatwością możesz kupić moje produkty. :)





Zapraszam do mojego przytulnego targowiska różności :D