TRYB JASNY/CIEMNY

Dlaczego miłość jest fantastyczna (i dlaczego tak bardzo wstydzimy się do tego przyznać?)

Dlaczego miłość jest fantastyczna (i dlaczego tak bardzo wstydzimy się do tego przyznać?)

Przyznanie się dzisiaj do pragnienia miłości albo okazanie pełnego zaangażowania bywa traktowane jak obciach, słabość albo wada fabryczna.

Żyjemy w czasach, w których łatwiej wrzucić do sieci post o 47 "red flagach" u partnera niż powiedzieć na głos: hej, po prostu chciałabym, żeby ktoś przy mnie był. Dlaczego tak bardzo wstydzimy się uczucia, które w gruncie rzeczy daje nam największą siłę i osadza w rzeczywistości?

Może czas przestać udawać samowystarczalne roboty i przyjrzeć się tej maskaradzie.

Dlaczego miłość jest fantastyczna

📌 1. Strach przed wywróceniem duszy na drugą stronę

Dlaczego tak bardzo boimy się miłości? Bo boimy się bezradności.

Zasadniczo sprawa jest prosta: kiedy odsłaniasz się przed kimkolwiek – czy to w relacji romantycznej, czy w głębokiej przyjaźni – musisz w pewnym momencie pokazać swoją słabość. Pokazać, że coś zagrało Ci w duszy. A dzisiaj mamy w sobie paniczny strach przed ujawnieniem emocji. Zupełnie tak, jakby druga strona miała to za chwilę wziąć i użyć przeciwko nam jak broni.

I nie jest to strach wyssany z palca. Wielu z nas ma za sobą momenty, gdy nasza delikatna strona została bezczelnie wyciągnięta, wywrócona na drugą stronę i ukazana w sposób kuriozalny – wbrew temu, czym organicznie była.

Pytanie tylko: czy z powodu kilku idiotów/idiotek z przeszłości masz zamiar spędzić resztę życia w pancerzu?

📎 2. We mgle iluzji: jak odróżnić dojrzałość od desperacji?

Kobiety chcą być kochane – i jest to całkowicie normalne. Problem zaczyna się wtedy, gdy mylimy dojrzałe uczucie z naiwnym ryzykanctwem i kompletną ślepotą na sygnały ostrzegawcze.

Obserwuję to nader często. Wyłapujesz u siebie te trzy klasyki?

  • Tłumaczenie elementarnej empatii: Jeśli dochodzisz do momentu, w którym musisz tłumaczyć dorosłemu facetowi, który Cię zranił, w jaki sposób ma Cię przeprosić i wręcz dajesz mu instrukcję obsługi przyzwoitego zachowania – tej relacji już dawno nie ma. Jeśli musisz dawać takie instrukcje na starcie, będziesz to robić przez całą resztę życia.
  • Rozpaczliwe polowanie na uwagę: On nie odpisuje od ośmiu godzin, a Ty stajesz na głowie, wymyślasz preteksty i uciekasz w czystą desperację. Bez sensu? Czy naprawdę nie masz nic innego do zrobienia w życiu? Założę się, że są takie rzeczy, które wciąż przekładasz.
  • Zakochiwanie się "przez uszy": Prawi komplementy, mówi wierszami, snuje złotouste historie... ale nie zadaje ani jednego pytania o Ciebie? Nie interesuje go nic poza Twoim wyglądem, a gdy przychodzi do wzięcia odpowiedzialności lub konkretnego działania – nagle doznaje paraliżu? Z dużym prawdopodobieństwem jesteś dla niego tylko chwilową atrakcją. To atrapa i koń trojański, który w środku nie ma nic poza pociągiem fizycznym, który w sposób oczywisty wygaśnie, jak zestarzejesz się lub przytyjesz przez hormony.
Mikrodygresja: miłość jest fascynująca i ciekawa, nawet jeśli będziemy spoglądać na nią socjologicznymi oczami (odziedziczyłam po Tacie ten sznyt socjologiczny, choć życie zaprowadziło mnie na filozofię). Ale rzeczywiście patrząc na moje koleżanki, siebie dawniej, zauważam, że zakochujemy się niezdrowo wtedy, kiedy zakochujemy się tylko przez uszy, a zapominamy, że mamy oczy, których po prostu warto użyć. 

✏️ 3. Miłość z obfitości kontra żebranie o uwagę

Dopóki Twoja miłość wynika z tego, że potrzebujesz kogoś, kto Cię przytuli, wypełni nudną codzienność albo poopowiada ciekawostki, żeby życie było chociaż ciut ciekawsze – to nie jest miłość. To jest cały czas poszukiwanie z deficytu i desperacji. Prawdziwa miłość staje się możliwa dopiero wtedy, gdy fundamentem jest samoakceptacja.

Kiedy naprawdę akceptujesz siebie, odrzucenie przez drugą stronę nie wywołuje u Ciebie trzęsienia ziemi. Zamiast poczucia klęski pojawia się spokojna myśl: "Okej, ta osoba po prostu nie jest dla mnie". Wtedy relacja przestaje być przymusową potrzebą, a staje się wolnym wyborem dwóch kompletnych jednostek. To całe biadolenie o połówkach pomarańczy z przeszłości, przyniosło nam globalnie więcej szkody niż pożytku.  Jeśli patrzysz na drugą osobę, jak na jakieś dopełnienie siebie, to zawsze Ci będzie z tą relacją nie do końca dobrze. 

📌 4. Wybudzenie ze snu i koniec słodkopierdzącej iluzji

Przejście od zauroczenia do dojrzałej relacji przypomina wybudzenie się ze snu. Media społecznościowe całkowicie obdzierają nas z rzeczywistości i wciskają w iluzję, w której liczą się tylko pieniądze, wyliczanie defektów partnera albo egoistyczne narracje.

W niektórych skrajnych środowiskach pojawiają się wręcz teorie, że facet nie ma prawa być smutny, a jeśli ma problem i musisz go pocieszyć – to znak, że trzeba odejść. Trudno o coś bardziej durnego i egoistycznego. Relacja to nie transakcyjne branie tego, co wygodne, bez dawania czegokolwiek w zamian.

Jesteśmy dziś tumanieni wizją szczęścia, które ma trwać 24 godziny na dobę. Tymczasem stan motyli w brzuchu to tylko krótka faza wstępna. W wieloletnim związku codzienność jest tak mocno opakowana prozą życia, że dopóki nie zaczniesz na siłę drążyć neurotycznego pytania "czy jestem szczęśliwa?", Twoja rzeczywistość się nie rozwarstwia. Realna miłość to po prostu towarzyszenie sobie nawzajem w życiu. To takie proste, totalnie nieromantyczne, a jednak... Wydaje mi się, że to jest właśnie prawdziwe.

📎 5. Czym jest prawdziwa obecność?

Miłość jest obecnością. Problem w tym, że zdarza nam się mylić obecność z kimś, kto jedynie spełnia nasze oczekiwania albo zajmuje ten sam metraż. Można żyć pod jednym dachem, mieć wspólne dzieci, kredyt i być dla siebie całkowicie obcymi ludźmi.

Znacie ten przykład? Kobieta opowiada w towarzystwie o mężu: jaki to on jest zły, nie chce jej dotknąć ani spędzić czasu. Brzmi tragicznie. Ale gdy po chwili ktoś rzuca niewinnie: "Hej, przecież twoja żona piecze super ciasta!", mężczyzna odpowiada krótko: "Tak, ale nie piecze ich dla mnie". To jedno zdanie streszcza całą tragedię braku wzajemności i prawdziwej obecności.

Troska w relacji – ugotowanie obiadu czy zrobienie herbaty komuś, kto wraca wykończony po wielu godzinach ciężkiej pracy – to nie jest żaden patriarchat ani uległość. To jest normalna sprawa, niezależnie kto jest po drugiej stronie, kobieta, czy mężczyzna. To po prostu prosta, ludzka forma dbaniu o drugiego człowieka.

✏️ 6. Dinozaury na ulicy i psy w wózkach

Życie w rodzinie czy społeczności nie jest łatwym kawałkiem chleba. I trzeba to powiedzieć wprost, bez owijania w bawełnę: jako matka i człowiek nigdy nie zrównam relacji z drugim człowiekiem z relacją ze zwierzęciem. Należę do tych "dinozaurów", którym przeszkadza wożenie labradorów w wózkach spacerowych – uważam to zwyczajnie za debilizm i nie boję się tego powiedzieć.

Jesteśmy strasznie odczłowieczeni przez media społecznościowe i łatwo odnieść wrażenie, że cały świat zamyka się w rolkach, postach i serduszkach. Efekt? Otaczają nas setki ludzi, a mamy poczucie, że z nikim nie możemy naprawdę porozmawiać. Zrobiliśmy z prostej obecności coś tak ekscentrycznego, że zwykły uśmiech na ulicy, zamienienie paru słów z sąsiadem czy ludzka rozmowa z lekarzem urastają do rangi niesamowitego wydarzenia.


Wszyscy jesteśmy w gruncie rzeczy do szpiku kości samotni. Kiedy ktoś konfrontuje nas z nami samymi i mówi: "Chodź, pokaż się trochę", od razu uciekamy do jaskini ze strachu przed odrzuceniem. Zabieramy sobie na własne życzenie możliwość obcowania z drugim człowiekiem.

A przecież wystarczy po prostu zgodzić się na wychodzenie do ludzi. Bez przymusu. Nie z każdym musisz wchodzić w relację. Jeśli czujesz, że nie chcesz – nie wchodzisz. A jeśli coś pozostało bez odpowiedzi – zostawiasz to i idziesz dalej. Można zacząć pisać niektóre opowieści czy książki i po prostu je porzucić. Tak też się dzieje.

Ale miłość wciąż pozostaje czymś fantastycznym. Bo ta najczystsza wybija dokładnie tam, gdzie ludzie nie mogą z siebie nawzajem niczego wycisnąć ani zyskać – a mimo to decydują się po prostu być obecni.

Szukasz więcej autentyczności bez ściemy?

Zajrzyj do mojej książki "Moje marzenia spełniają się!" i zobacz, jak rozbrajać iluzje, porzucić oczekiwania i zacząć żyć po swojemu.

Zobacz moje książki

Komentarze

Wybrane dla Ciebie

Copyright © Monika Pawelec