Czy szczęście naprawdę można kupić – i dlaczego odpowiedź ciągle brzmi nie... 🌸
Reklamy obiecują: kup ten krem, a będziesz młodsza. Zmień telefon, a Twoje życie stanie się prostsze. Brzmi znajomo? Konsumpcjonizm od lat sprzedaje nam szczęście w ratach, ale prawda jest taka, że to ulotne uczucie psuje się szybciej niż nowa pralka.
Dlaczego chcemy kupować szczęście?
Bo to proste. Wystarczy jedno kliknięcie „dodaj do koszyka”, by przez chwilę poczuć euforię. Nasz mózg uwalnia wtedy dopaminę – hormon nagrody. Problem w tym, że badania ekonomistów z Princeton University pokazują jasno: pieniądze zwiększają poczucie zadowolenia tylko do pewnego poziomu. Powyżej stabilności finansowej, kolejne wydatki nie czynią nas szczęśliwszymi.
"Uwierz mi, też się tego uczę. Jakiś czas temu sama wpadłam w sidła niepohamowanej konsumpcji. Dziś wiem, że spokój ducha jest wart więcej niż jakikolwiek przedmiot."
Jak „odkonsumpcjonizować” swoje życie?
Wspomnienia z małego pikniku trwają znacznie dłużej niż moda na nową torebkę.
Zapisuj to, co już masz. Zobaczysz, że Twoje życie jest pełniejsze, niż wmawiają Ci reklamy.
Nie musisz śledzić każdej promocji. Ustal własne priorytety i nie daj się złowić na newslettery.
Szczęście nie ma metki. Możesz kupić komfort i bezpieczeństwo, ale poczucie sensu i prawdziwe relacje są dostępne za darmo – o ile przestaniesz ich szukać w centrach handlowych.
Chcesz zobaczyć absurd w nowym świetle?
Zajrzyj do mojej książki „Absurdalne Przygody Damiana Dętki” – to ironiczna opowieść o świecie, który ciągle goni za szczęściem i potyka się o własne nogi.
SPRAWDŹ MOJE KSIĄŻKI TUTAJ