Czy rozwój osobisty musi być estetyczny? O brzydkich notatkach i mądrych myślach 🧦
Nie każdy rozwój wygląda jak pastelowa plansza z Instagrama. Czasem przypomina bardziej brudny szkicownik z filozoficznymi pytaniami bez odpowiedzi – i to właśnie jest w nim najpiękniejsze.
Mam zeszyt i nie zawaham się go użyć
Chaos Kontrolowany ✨
Kiedy wpiszesz na Instagramie #rozwojosobisty, wyskakują Ci minimalistyczne bullet journal’e z kaligrafią godną zakonnicy po 30 latach praktyki. A potem patrzysz na swoje notatki i słyszysz w głowie panią z podstawówki:
„Nie bazgraj, Dżoana, bo nie jesteś kurą”.
Czy rozwój osobisty musi być ładny, żeby był skuteczny? Spojler: nie musi.
Chaos to też metoda
Moje notatki wyglądają jak spotkanie tornada z pudełkiem kredek. Nad jednym zdaniem pięć serduszek, bo akurat było olśnienie, a pod drugim napisane „bez sensu” wielkimi literami. Prawdziwa transformacja dzieje się w głowie, a głowa nie zawsze lubi symetrię. Potrzebuje nielogicznego, skojarzeniowego zapisu, bo tak właśnie działa nasze myślenie.
Filozofia dziecięca
W mojej książce „Czy moje plecy istnieją?” pokazuję, że wielkie pytania nie potrzebują wielkich słów. Dzieci nie potrzebują ładnych notatek. One potrzebują doświadczenia, ruchu i swobody zadawania pytań, które dla dorosłych brzmią zbyt absurdalnie, by brać je na poważnie.
Rozwój z dziurą w skarpecie
Nie czekaj, aż kupisz nowy notes. Nie czekaj, aż Twoje życie będzie „Instagram-ready”. Właśnie w tej brzydocie i chaotycznym „byle jak” jest najwięcej prawdy. Ta dziura w skarpecie przypomina Ci, że jesteś w drodze. Ogarnianie siebie można robić nawet wtedy, gdy Twoje notatki przypominają wnętrze głowy kota po espresso.
A jeśli chcesz tej drogi spróbować razem z dzieckiem...
CZY MOJE PLECY ISTNIEJĄ?MONIKA PAWELEC
Mój dres nie ma filtrów, ale ma duszę.

Komentarze
Prześlij komentarz