Co tam w życiu u mnie piszczy? #KawaWPIąteczek

Kawa to jeden z moich ulubionych napojów. Nie potrzebuję jej, by pracować i kreatywnie działać, ale uwielbiam ten smak. Dlatego przy kawie postanowiłam pisać do Was tygodniowy update, przy miłej muzyce i z dobrym nastawieniem. 

Najpierw nastrój

Jeśli macie ochotę jeszcze bardziej się nastroić, polecam dobrą muzykę do kawy. Muzyka towarzyszy mi każdego dnia podczas różnych czynności, nie tylko tych związanych z pracą kreatywną, ale również codziennych, życiowych. Jeśli obserwujecie mnie od dawna, wiecie pewnie, że nie mam telewizji, więc nie ma u nas czegoś takiego, jak ciągłe skakanie z kanału na kanał. 

Oglądamy świadomie i słuchamy świadomie, staramy się nie robić ze swoich głów śmietników. To, czego słuchamy i co wkładamy sobie do głowy każdego dnia ma ogromne znaczenie dla nastroju, psychicznego samopoczucia i ogólnego nastawienia do życia, relacji oraz pracy.

Jak wspominałam... 

W styczniu na mojej stronie widać grudniowe zmęczenie pracą, ale spokojnie. W lutym nowy duch, a luty już w przyszłym tygodniu, więc będzie mi miło gościć Was z nową energią. W tym roku nie robiłam żadnych podsumowań noworocznych, ani nie snułam żadnych planów na blogu. 

Ale nie ma to związku z pandemią. Wirus jest, trzeba uważać, stosować się do zaleceń - i to właściwie tyle. Dbać o te sprawy, na które mamy wpływ i nie przejmować się nad wyraz tymi, na które nie mamy wpływu. Są tacy, którzy od wiosny ciągle rozmyślają o tym, jak cudownie było kiedyś a teraz już nie jest. Nie postrzegam tego tak.

Rzeczywistość jest zmienna. To, że moje pokolenie żyło dotąd bez doświadczenia jakiejś wojny, czy większych trudności - i tak jest niesamowite samo w sobie. Kiedy przychodzimy na świat, nikt nie składa nam obietnicy wiecznej stabilizacji. Nie jest sztuką postrzegać pozytywnie świat, w którym nie doznaje się żadnych trudności. Sztuką jest go tworzyć w momencie, gdy nie wszystko układa się po naszej myśli. 

O tym, co  mnie cieszy

Pozwólcie, że zamiast narzekać opowiem trochę o tym, co mnie ostatnio cieszy. Pomimo wielu obowiązków, w końcu skończyłam robić szydełkowy koc dla mojego Syna i opracowałam patent upchnięcia buraków w ciasto, aby moje dziecko zechciało jeść to warzywo. 

Sama nie spodziewałam się tego, że ciasto czekoladowe na bazie buraka może być takie pyszne. A jednak. Nie uznaję kłamania w rodzicielstwie, więc mój Syn doskonale wiedział, co znajduje się w cieście i... zaakceptował ze smakiem. 😉

Bardzo, ale to bardzo, cieszą mnie nasze wspólne zabawy edukacyjne i różne konstrukcyjne pomysły mojego Męża, które z radością podchwytuje nasz Syn. Zabawę i edukację traktujemy synonimicznie, więc nie jest to żaden przykry obowiązek dla nikogo. 

Czytam teraz książkę Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec Roberta Kiyosaki i Sharon Lechter. Bardzo lubię czytać książki rozwojowe i nie pogardzę też dobrym fantasy, jak przystało na podstarzałą Gryffonkę. Na razie jestem na początku, więc o wrażeniach może przy następnej kawie.

Trzymajcie się zdrowo i miłego weekendu, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Komentarze

Copyright © Daję Słowo