TRYB JASNY/CIEMNY

Bailey znów na tropie 🐾

To druga część opowieści pisanej z perspektywy psa. Tak, dobrze czytasz. Nie listonosza. Nie romantyka z brodą i notesem Moleskine. Psa. Bailey wraca w nowym, jeszcze bardziej kudłatym wcieleniu, bo ma do wykonania kolejną misję. Coś pomiędzy karmą a Cupidem, tylko z ogonem.



Idealna na wieczór pod kocykiem ☕

To książka typu „łatwa, lekka i z psią sierścią w pakiecie”. Fajna opcja, jeśli chcesz wrócić do domu, zrzucić mentalny plecak problemów i po prostu poczytać coś nieskomplikowanego. Bailey przeszedł już przez tyle inkarnacji, że buddyjscy mnisi mogliby mu zazdrościć. Teraz ma nowy cel: pomóc swojej pani. Trochę jak pies-opiekun dusz, trochę jak pies-psychoterapeuta od związków.

Bez zachwytów, ale z uśmiechem 🐶

Nie jest to książka, którą zabierzesz na bezludną wyspę (chyba że z psem). Raczej taka historia do pociągu albo na wieczór, gdy Twój mózg krzyczy „byle coś prostego!”. Nie znajdziesz tu literackich uniesień czy językowych fajerwerków. Ale znajdziesz ciepłą opowieść o lojalności, miłości i… ogonie merdającym w rytm fabuły.

Uczciwie: mnie ta książka nie zachwyciła. Ale to może po prostu nie moja bajka (ani rasowy typ). Nie widziałam filmu, nie znam pierwszej części, nie wpadłam w ten świat od początku. Może ktoś bardziej psiolubny i sentymentalny będzie w siódmym niebie. Ja – w czwartej stacji tramwajowej.

Dżoano, czytasz czasem książki o zwierzętach?
Czy tylko o ludziach, którzy mają więcej dramatów niż przeciętny pies w 17 życiach?

Książka, która zrobi Ci dzień 📚

A jeśli masz ochotę na opowieść o ciele, świadomości i pytaniach, których nie zadaje się w dorosłości – polecam „Czy moje plecy istnieją?”. To książka, którą pokocha każde dziecko i każda dorosła, która kiedyś była dziewczynką z pytaniami. Idealna do wspólnego czytania – i wspólnego rozumienia świata.

Bo jak powiedział kiedyś pewien pies: „Czasem warto merdnąć ogonem w stronę filozofii.” 🐕

#DajęSłowo – i to nie byle jakie.

Komentarze

Wybrane dla Ciebie

Copyright © Monika Pawelec