Jak dobierać słowa kluczowe pod SEO?

Słowa lub frazy kluczowe jednych kręcą, innych odstręczają. Czy rzeczywiście ma to sens, by się przed nimi wzbraniać? Czy wiesz, które z nich ważą odpowiednio dużo, aby wesprzeć Twój biznes?

Jedni piszą o kalorycznych słowach kluczowych, ja wolę mówić o mięsie

Dobrze dobrane frazy moim zdaniem mięsem copywritingu. Dobrze się klikają, generują określone efekty i pomagają osiągać mierzalne korzyści płynące z ich użycia. Wśród tych korzyści można wymienić np. wartościowy i organiczny ruch pochodzący z wyszukiwarki, podejmowanie aktywności, czy dokonywanie zakupów.

Słowa kluczowe mają za zadanie nie tylko nabijać kliki i zwiększać ilość czasu spędzanego na stronie, ale przede wszystkim ich rolą jest pozytywny wpływ na konwersję. Wyrażający się we wzroście sprzedaży, leadów i osób subskrybujących daną osobę, czy kanał.

Używanie słów kluczowych - czego boją się Klienci?

Niektórym Klientom słowa kluczowe kojarzą się z nienaturalnie brzmiącym tekstem, który jest pisany dla lepszego pozycjonowania w wynikach wyszukiwania a niekoniecznie dla realnego czytelnika. Błąd takiego myślenia, najczęściej polega na tym, że te osoby już zetknęły się z copywritingiem. Jednak był to copywriting w złym wydaniu, który z pełnym i dobrze dopasowanym SEO nie miał wiele wspólnego.

Zamawiane treści muszą być adekwatne do miejsca, w którym będą publikowane i do celu, który mają osiągnąć. Istnieje cała masa giełd oferujących copywriting w baaardzo niskiej cenie, niestety ale w zdecydowanej większości, jakość usług jest równie niska, co ich cena. Przy czym nie chodzi mi tutaj o ewentualne poprawki, które mogą zdarzyć się każdemu, ale poziom tekstu i np. brak odpowiedniego rytmu. Powstawianie fraz kluczowych w określone miejsca to jedno, ale całość musi mieć swój vibe. Przede wszystkim musi być spójna i wiążąca się w swego rodzaju reakcję łańcuchową.

Jeżeli Klient był we wcześniejszym kontakcie z tego rodzaju "copywritingiem", trudno się dziwić, że frazy kluczowe budzą w nim skrajnie negatywne odczucia. W praktyce oznacza to, że osoby poważnie traktujące copywriting mają często za zadanie odwracać negatywny trend, który rozpoczął ktoś inny. Czemu takie ważne jest to, gdzie w wynikach wyszukiwania wyświetla się Twoja strona? Jak odpowiednio dobierać słowa kluczowe?

Frazy kluczowe z użyciem długiego ogona

Mięso stanowiącą dobrą pożywkę dla Czytelników i wyszukiwarek to najczęściej frazy typu long tail. Składają się przynajmniej z kilku słów, a ich długi ogon charakteryzuje się wysokim stopniem sprecyzowania. Jak to wygląda w praktyce?

Wpisz w Google frazę "wysypka u dziecka" a zobaczysz wszystkie możliwe scenariusze, z czego co drugi będzie bardziej stresujący. Znajdziesz w ten sposób: ospę, odrę, alergię po szczepieniu, Covid, czy AZS. Jednym słowem wszystko i nic. A teraz spróbuj sprecyzować wpisując frazę long tail: "wysypka u dziecka wysoka temperatura trzy dni co to". Wujek Google od razu pospieszy Ci z odpowiedzią wyrzucając wynik z Medonetu:

"Rumień nagły (gorączka trzydniowa) jest często pierwszą chorobą zakaźną niemowląt i małych dzieci w wieku od 6 miesięcy do 3 lat. Wywoływana jest przez wirusa HHV. Charakterystycznym objawem jest gorączka, która utrzymuje się przez kilka dni, a następnie wysypka podobna do różyczki."

Chwytasz różnicę? Pierwsza fraza kluczowa jest na tyle ogólna, że obejmuje całe spektrum chorób i możliwości. Druga fraza jest rozbudowana i tak silnie doprecyzowana, że Google w zasadzie nie ma żadnych wątpliwości. Miejcie jednak na względzie, że posłużyłam się tym tylko dla przykładu. Nawet jeśli sprawdzacie wyniki Google w takich przypadkach, zawsze warto skonsultować je z lekarzem i osobą wykwalifikowaną do tego, aby stawiać diagnozy.

Long tail w wynikach wyszukiwania

Słowa kluczowe zbite w całe frazy stanowią swego rodzaju ścieżkę do celu. Jeśli droga jest precyzyjna będzie dobrze pozycjonowana w wyszukiwarce Google. Jak jednak ją odkryć, aby móc ją stworzyć? Warto wesprzeć się takimi narzędziami, jak np. SurferSEO albo Answer The Public. Dzięki nim, można znaleźć pytania, jakie nurtują ludzi i zastanowić się, w jakim obszarze i zakresie jesteśmy w stanie na nie odpowiedzieć. Frazy kluczowe będą się różnić w zależności od kraju, w którym przebywacie i w zależności od języka, w którym piszecie.

Warto o tym pamiętać, ponieważ niektórym wydaje się, że polskimi frazami można przyciągnąć zagranicznego Klienta. Oczywiście istnieją translatory, ale pamiętajmy, że style copywritingu i budowy tekstów, również są dyktowane kulturą danego kraju. Aby zobaczyć te różnicę warto wybrać sobie jakiś jeden temat i porównać ze sobą teksty napisane w kilku różnych językach. Każda kultura wypracowała swoje schematy, które również mają wpływ na konstrukcję tekstów. Jeżeli mamy ciąg słów kluczowych znajdujących się we frazie, mięsista kolejność tych słów w innym języku może być zupełnie inna - dlatego, jeśli przyjdzie Wam do głowy wrzucanie fraz w translator, zrezygnujcie zanim zaczniecie. Najlepiej korzystać z narzędzi, które pozwolą wam od razu sprawdzić słowa kluczowe dla Waszej strony internetowej w innym języku (przy założeniu, że planujecie teksty obcojęzyczne i chcecie dotrzeć do Klienta zagranicznego).

Po czym poznać, że dana fraza jest mięsem?

Mięsiste zestawienia słów kluczowych charakteryzują zazwyczaj 3 rzeczy, które z łatwością zapamiętacie. Są to:

  1. duży stopień skomplikowania, a to oznacza, że takie frazy zaczynają się od dwóch słów, a mogą skończyć na kilkunastu
  2. niski poziom średnich wyszukiwań w skali miesiąca 
  3. generowanie ponadprzeciętnych wyników (wyświetlenia, subskrypcje, sprzedaż, czy udostępnienia...) - w praktyce oznacza to, że ruch z tego typu fraz konwertuje się częściej, niż w przypadku bardziej ogólnych zapytań


Słowa kluczowe do strony internetowej - warto, czy nie warto?

Jeśli działasz w Internecie to zakładam, że chcesz, aby inni wiedzieli o Twojej działalności. Żeby tak było i aby po nitce trafić do kłębka, warto tworzyć teksty w oparciu o właściwą przędzę i kombinację poszczególnych splotów. Słowo ma moc, ale nie tak dużą jak słowo kluczowe. Dlatego zanim skreślisz korzystanie z dobrodziejstw pozycjonowania, przemyśl to koniecznie.

A jeśli potrzebujesz copywritera, który wesprze Twój biznes dostarczając treści, zapraszam: kontakt@monikapawelec.pl. Moja praca to pasja, nie wybieram pomiędzy branżami, jeśli masz dodatkowe pytania możesz przeczytać moje Q&A lub napisać bezpośrednio na maila. Możesz też postawić mi kawę za to, że dzielę się wiedzą i doświadczeniem na tej stronie (pod moim imieniem znajdziesz zielony przycisk), będzie mi bardzo miło!

Trzymaj się zdrowo,

Cześć!


PODPIS
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Mama copywriter - jak wygląda moje życie od kuchni?

Na różnych moich mediach wielokrotnie otrzymywałam pytania o to, jak godzić pracę w domu z wychowaniem dziecka, a później - jak godzić to wszystko z edukacją domową? Są przecież jeszcze takie rzeczy jak pranie, sprzątanie i inne sprawy. Jak wygląda moje życie od kuchni?

Złoty przepis nie istnieje

Chciałabym wyraźnie zaznaczyć, że to nie jest tak, że mam jakiś złoty przepis na wszystko, a perfekcja objawia się z każdej strony. W rzeczywistości do wszystkiego możesz dojść swoją drogą i ważne, abyś to robiła.

To, co ja konsekwentnie robię to tak naprawdę dopasowywanie rzeczywistości do wiedzy, którą mam o sobie samej. Np. wiem, w jakich godzinach moja praca jest najbardziej efektywna i jednocześnie znam swoje dziecko, więc wiem kiedy i jak zaplanować jego aktywności, żebyśmy mogli się spotkać w realizowaniu i jego, i moich planów.

W tym wpisie nie podam Ci jakiegoś obiektywnego cudownego zestawu reguł, które będą miały coś spowodować. To, co piszę możesz jednak potraktować jako wskazówki lub inspirację. Co do jednego jestem pewna, jeżeli znasz siebie i wiesz, jak funkcjonujesz, to poradzisz sobie z dobieraniem środków do celu. Jeśli znasz swoje dziecko i wiesz, jak funkcjonuje, to również jesteś w stanie skomponować dobry plan, który będzie działał dla Was. Jeśli wiesz, jak funkcjonujecie wszyscy razem jako rodzina, to będziesz wiedziała jak balansować pomiędzy potrzebami wszystkich, aby zgrać je we wspólnej drodze do celów.

Mama Copywriter - zawsze w pracy z dzieckiem

Odkąd byłam w ciąży, zawsze jestem w pracy z moim dzieckiem. Nie mam niani, dziadkowie mieszkają daleko - a ja sama też nie jestem jakoś szczególnie spragniona pomocy. Lubię moje życie takie, jakim jest i nie jestem zmęczona tym, że spędzamy razem tyle czasu. Co więcej, po prostu się tym cieszę, bo dzieciństwo nie trwa wiecznie i wiadomo, że kiedyś się skończy. A raczej zmieni, w inny i zupełnie nowy etap.

Obydwoje z Mężem aktywnie pracujemy, co w praktyce oznacza, że czasami mojego Męża nie ma przez np. 2-3 doby w tygodniu. W tym czasie jesteśmy sami, więc musimy razem się wspierać. Mój Synek wie, że mama pracuje i w tym czasie albo robi jakiś nowy projekt w swoim pokoju, albo np. wymyślam mu różne rysunki na zamówienie. Ja też wiem, czego on potrzebuje, dlatego na każdy dzień, w którym jesteśmy tylko we dwoje wymyślam jakąś "super rzecz do wspólnego robienia". Nie chcę żeby był stratny przez to, że mojego Męża nie ma w domu i nie może bawić się z Tatą w czasie, kiedy Mama pracuje.

Mama Copywriter - nie zaczynam dnia od pracy

Mogłoby się wydawać, że pracując w domu z dzieckiem, trzeba tę pracę upychać wszędzie gdzie się da, aby w ogóle móc ją wykonać. To nieprawda! Lepiej wrzucić na luz i pozwolić sobie na pracę wtedy, kiedy jest to najbardziej efektywne. Jeśli masz zadanie, aby napisać tekst - warto zrobić to wtedy, gdy Twój mózg pracuje na najwyższych obrotach.

Możesz zażynać się myślowo przez pół dnia i ciągle myśleć o tym, co masz do zrobienia albo możesz po prostu to zrobić, kiedy Twój umysł jest w odpowiednim do tego stanie. Każdy z nas ma takie godziny, w których lepiej mu się pracuje i są to inne godziny, niż te wyznaczane przez standardowy etat. Co więcej, u każdego będzie to wyglądało trochę inaczej.

Mój dzień zaczyna się w okolicach 5:15 (mój Mały Podróżnik wstaje o tej porze) i nie zaczynam go od pracy. Moje dziecko to mały podróżnik, więc... Jest śniadanie, poranna kawa w dłoń i idziemy poszukiwać nowych placów zabaw, albo ciekawych miejsc po prostu. W praktyce wychodzimy około 6-7 i potrafimy wrócić nawet o 11:00.

Czas na pracę - czyli kiedy

Powrót ze spaceru zależy od kilku rzeczy, od ilości zleceń, naszych sił, albo od tego czy mój Mąż jest w domu i może przejąć inicjatywę. W praktyce dwie wycieczki dziennie są u nas normą. 3 razy w tygodniu dochodzą do tego zajęcia, na które uczęszcza nasz Synek. Ale nie są to zajęcia w czasie których zdążyłabym np. wrócić do domu i popracować, więc to również ma wpływ na plan i kształt dnia.

Zabieram się do pracy zazwyczaj po przyrządzeniu drugiego śniadania dla mojego dziecka. Dla Synka jest to czas na nabranie energii i odpoczynek, dla mnie czas wzmożonej koncentracji. Nie rozpraszam się w tym czasie, nie gadam przez telefon. Wychodzę z social mediów i wyciszam dźwięki powiadomień. Skupiam się tylko na tym, co mam do zrobienia. Po skończonej pracy przychodzi czas na homeschool. Wtedy robimy razem różne, bardziej ukierunkowane aktywności. Później obiad, czasem drzemka i drugi spacer lub wycieczka.

Pracuję o różnych godzinach choć generalnie przez 5 dni w tygodniu. Dostosowałam swoją pracę do tego, kiedy moje moce przerobowe są najwyższe. A także planuję ją tak, aby każdy Klient mógł mieć pewność, że dostanie teksty na czas. Często nawet wysyłam teksty przed czasem. Nigdy nie zostawiam sobie pisania na ostatnią chwilę, zawsze planuję pracę tak, aby mieć swobodę. Najpierw swobodę napisania, a potem sprawdzenia tego pod różnymi kątami.

Edukacja domowa w naszym domu

Są różne style prowadzenia edukacji domowej. Jedni się przygotowują specjalnie, inni lecą na całkowitym spontanie. My łączymy obydwa te style. Czasem przygotowuję się do naszych zajęć, czasem nie, ale mamy swoje codzienne rutyny, które realizujemy konsekwentnie. Jest czas na swobodną zabawę i na zabawę zaplanowaną w ramach domowej edukacji.

Ale tak naprawdę edukacja domowa jest naszym stylem życia. Nauka odbywa się ciągle i nie tylko w specjalnie wyznaczonych do tego momentach dnia. Nie przychodzi nam to ze szczególnym trudem, a raczej jest okazją do wspólnej zabawy, spędzenia czasu i poznania czegoś ciekawego. Jeśli planuję zajęcia na cały tydzień, zwykle zajmuje mi to pół niedzieli, ale też lubię to robić, więc trudno powiedzieć żebym się przy tym specjalnie męczyła. Tak samo mam w stosunku do pozostałych rzeczy, które opisuję Wam w tym wpisie. Nikt mnie do nich nie zmusza, a to co robię, robię dlatego, że chcę.

Gdzie Twój Mąż?

Jest, ale czasami macie wątpliwości, przez to, że nie piszę zbyt wiele o naszym prywatnym życiu. Dlatego podkreślam raz jeszcze, że nie jestem zainteresowana matrymonialnymi propozycjami, które czasem dostaję. Miło mi, dziękuję, ale ja już swoją drugą połówkę mam i wierzę, że Wy również znajdziecie. Nie piszę zbyt wiele na temat naszej prywatności tylko dlatego, że jest nasza po prostu. Z tych samych powodów nie pokazuję mojej rodziny na Instagramie. Cenię sobie naszą prywatność i to, kim jesteśmy dla siebie na wzajem.

Nigdy nie uznawałam tradycyjnego podziału ról. Każdy z nas ma dwie ręce i mieszkając w domu, każdy powinien dbać o jego dobry stan. Nie należę do kobiet, które wezmą na siebie wszystko. A mój Mąż nie należy do mężczyzn, którzy usiądą wygodnie w fotelu i tyle. Na co dzień wymieniamy się obowiązkami, ale też są takie rzeczy, które robi tylko on i takie, które robię tylko ja. Każdy z nas jest odpowiedzialny za wspólną rzeczywistość i nie jest tak, że spada to tylko na jedną osobę. Czasem jedno z nas tych obowiązków ma więcej, czasem drugie, ale to też zależy od aktualnej sytuacji zawodowej i możliwości.

W obowiązkach domowych uczestniczymy wszyscy. Nie wynika to z żadnego przymusu, ale z rzeczywistości, jaką sobie zbudowaliśmy wspólnie. Synek pomaga nam np. podczas rozwieszania prania, czy wyjmowania niektórych rzeczy ze zmywarki. Nigdy nie trzeba go do tego namawiać, bo traktuje to jako zabawę i okazję do pomocy. Lubi czuć się odpowiedzialny i wspólne obowiązki dają mu takie poczucie.

Elastyczny plan i dobre nawyki

Nigdy nie podchodzę na sztywno do swojego planu dnia. Myślę, że gdybym tak do tego podchodziła, to ciągle byłabym sfrustrowana. Kurczowe trzymanie się czegokolwiek jest o tyle bez sensu, że rodzicielstwo niesie ze sobą wiele niespodzianek i często zdarzają się wydarzenia nieplanowane, które wymagają od nas obecności i zaangażowania. Ale w swojej pracy i podczas planowania tekstów dbam o to, aby zaplanować nieplanowane. Dzięki temu, niezależnie od okoliczności zewnętrznych moi Klienci wiedzą, że dostaną teksty na czas.

Większą rolę w naszej codzienności odgrywają nawyki, niż lista zadań. Piję dużo wody, przeważnie jem zdrowo, a jak jestem fizycznie zmęczona to odpoczywam. Jeśli boli mnie kręgosłup, robię jogę na kręgosłup. Jeśli mam migrenę i światłowstręt, nie udaję, że nic mi nie jest, tylko biorę leki i się kładę. Mówię o swoich uczuciach, bo żeby inni mogli je uszanować, trzeba dać im na to szansę. Umówmy się, przy wielości codziennych zajęć, naprawdę ciężko jest prowadzić domysły. Lepiej jest jasno i otwarcie się komunikować, a także stawiać granice własnej wytrzymałości. Przed moim dzieckiem też nie udaję herosa, jak jestem zmęczona albo potrzebuję chwili ciszy - też o tym mówię. Jak nie mam siły na spacer i wycieczkę, też o tym mówię, nie zmyślam i nie podaję powodów innych niż te rzeczywiste.

Zgoda na to, że jest dobrze a idealnie być nie musi

Ideały i białe blaty to mity Instagrama. Pięknie wyglądają na zdjęciach, ale w rzeczywistości nie ma sensu dążyć do ideałów pod każdym względem i w każdej sferze życia. Fajnie jest wzrastać i być coraz lepszym, ale to nie znaczy, że powinniśmy narzucać sobie perfekcję i popadać w depresję za każdym razem, gdy nie udaje nam się być idealnymi.

Jestem freelacerem więc swój model pracy dopasowałam do potrzeb swoich i swojej rodziny. A to znaczy, że czasem muszę komuś odmówić, jeżeli istnieje ryzyko, że wypracowana równowaga zostanie poważnie zachwiana. Nieczęsto zdarzają się takie zlecenia, ale od czasu do czasu tak bywa, że odmawiam. Czy mnie to boli? Nie, bo jeżeli nie mogę danemu zleceniu oddać się w taki sposób, żeby czuć w stosunku do tego entuzjazm i radość, to lepiej nie robić tego wcale. Klient, który zwraca się do mnie z prośbą o teksty zasługuje na "pełne wczucie się" w temat i zrozumienie jego potrzeb.

Słucham się swojej intuicji

Na co dzień słucham się swojej intuicji i szczerze mówiąc nigdy mnie nie zawiodła. Ale zawiodłam się zawsze wtedy, kiedy próbowałam jej nie słuchać. Życie nie polega na tym, aby je sobie układać "tak, jak ktoś". Ale na tym, by układać je po swojemu. W szacunku do tego, kim jesteśmy i czego potrzebujemy. U każdego wygląda to nieco inaczej.

Zdecydowałam się w końcu odpowiedzieć na Wasze pytania dotyczące życia od kuchni i zaspokoić Waszą ciekawość, ale nie po to, żebyście na siłę przybierali mój plan i wdrażali go w życie. Dlatego, że moje sposoby, mogą się po prostu u Was nie sprawdzić ze względu na to, że jesteście osobami z zupełnie innymi potrzebami. Warto obserwować siebie, swoją rodzinę i zastanowić się nad tym, jak organizować dzień i życie, żeby odpowiadało to Waszym potrzebom. Nie ma jednego wzoru, a jeśli coś działa - to najważniejsze, że działa. Jak przestaje działać to znaczy, że trzeba coś zmienić.

Trzymajcie się zdrowo,

Cześć!


PODPIS
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Skąd się wziął zielony przycisk?

Wczoraj na mojej stronie pojawił się zielony przycisk z napisem "postaw mi kawę". O co chodzi i w jakim celu pojawiło się to na stronie? Czy jest to zobowiązujące i na czym to polega?

Kawa na wsparcie twórczości

Zielony przycisk pozwala na wspieranie mojej twórczości. Jeśli podoba Wam się to, co robię na blogu i uważacie moje teksty za użyteczne, pomocne - możecie wesprzeć mnie stawiając mi kawę. Bardzo często przy tym napoju piszę moje wpisy. 

Postawienie kawy nie jest w żadnym stopniu zobowiązujące. Nie jest to żadna subskrypcja ani zobowiązanie do cyklicznych opłat. Postawienie kawy ma charakter jednorazowy. Jeśli cenicie moją pracę i chcecie mnie wesprzeć, możecie postawić mi kawę. Istnieją 3 kwoty wsparcia: 5,10 i 15 zł.

Po co mi takie coś?

Blog jest moją pasją i nie wykorzystuję go do celów zarobkowych. Jak się pewnie domyślacie, moim głównym źródłem dochodu jest copywriting (pasja, która stała się pracą), który w całości rozgrywa sie poza blogiem. Mimo tego, staram się regularnie dostarczać Wam wpisów 3 razy w tygodniu (zazwyczaj są to poniedziałki, środy i piątki).

Będę niezmiernie wdzięczna tym osobom, które zechcą wesprzeć moją twórczość nawet najdrobniejszą kwotą. Każde wsparcie się liczy i każde będzie miało duży i realny wpływ na rozwijanie strony.

Nie jest to w żaden sposób zobowiązujące

Okazanie wsparcia jest opcją dla chętnych. W żadnym razie nie oznacza, że te osoby, które wsparcia nie okażą - będą otrzymywały czegoś mniej. Strona będzie prowadzona na tych samych zasadach, co do tej pory.

Trzymajcie się zdrowo,
Cześć!

PODPIS
Postaw mi kawę na buycoffee.to

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Emocje dziecka: rozmowa poprzez OwocoEmocje!

Dawno nie pokazywałam Wam książek, z których korzystamy. Ale jak tylko znalazłam trochę miejsca w kalendarzu, postanowiłam to nadrobić. Książka OwocoEmocje, czyli jak się czujesz w swojej skórze? to doskonała propozycja do edukacji emocjonalnej dziecka. Od początku zakochałam się w tej książce, podobnie z resztą, jak mój Synek.

Spokojny przekrój stanów emocjonalnych

Emocje u dzieci potrafią zmieniać się z prędkością światła, a trudne emocje nie są trudne tylko dla rodziców, ale przede wszystkim dla dzieci. Warto umieć o nich rozmawiać. Nie każdemu przychodzi to łatwo, bo przecież i dorośli miewają problemy z emocjami, ale doskonałym pretekstem do takiej rozmowy może być książka Saxtona Freymanna i Joost Elffers.

Osobiście jestem pod wielkim wrażeniem walorów artystycznych tej książki. Dzięki specyfice formy (warzywa i owoce ukazujące miny), pozwala też zobaczyć coś wyjątkowego w pozornie zwyczajnych rzeczach. Pokazuje jak różne kształty mogą być odbierane i rozumiane, dotyczy to także wyrazów twarzy. Co istotne, nie wszystkie zostały jednoznacznie określone - a to daje rodzicowi i dziecku okazję do własnych interpretacji, rozumienia, ale także uświadomienia sobie, że nie każdy wyraz twarzy drugiego człowieka niesie za sobą znaczenie, które mu nadajemy.

Ta lekcja może pomóc dziecku zrozumieć, że każdy człowiek czasem popełnia błąd w interpretacji wyrazu twarzy drugiego człowieka. Zdarza się przecież tak, że bierzemy do siebie czyjąś minę i wydaje nam się, że ktoś jest na nas zły - a może tak być, że np. ta osoba przed momentem odebrała jakiś nerwowy telefon, albo coś innego zdążyło się wydarzyć w momencie, którego nie mieliśmy okazji obserwować.


Więcej pytań, niż ocen - czytelnicza swoboda

Najbardziej w OwocoEmocjach podoba mi się to, że książka raczej stawia pytania, zamiast podsuwać dziecku gotowe odpowiedzi. Została napisana i przygotowana z ogromną wrażliwością na świat i bogactwo ludzkich emocji, który został zaprezentowany w sposób przyjazny dla dziecka. Znajdziemy tutaj tak ważne tematy jak: samoakceptacja, zazdrość, lepszy lub gorszy dzień, wsparcie, poczucie winy, reakcje na atak a także wiele, wiele innych.

Z mojej perspektywy to książka pozbawiona "terminu ważności", jej lektura za każdym razem przynosi coś innego i naprowadza na zupełnie nowe wnioski. Pozwala na wspólną analizę zachowania, rozmowy o uczuciach i sytuacjach, które przy każdym podejściu do tej książki będą malowały się nieco inaczej. Moim zdaniem to wspaniała okazja do tego, aby wspólnie przepracować codzienne sytuacje, ale także pomóc dziecku w rozmaitych trudnościach, które je spotykają.

Polecam całym sercem!

Ta książka z niewielką ilością tekstu, ale z bogatymi ilustracjami i rozumiejącym podejściem, może zachęcać do wielkich rozmów i wspólnego poszukiwaniu rozwiązań. Moim zdaniem jest to książka pozytywna również z punktu widzenia kształtowania więzi rodzic-dziecko i budowania atmosfery wzajemnego zaufania. Używamy jej bardzo często, a ilość zastosowań ciągle rośnie.

Trzymajcie się zdrowo,

Cześć!


PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Histeria u dziecka - jak sobie z nią radzić?

Dzieci okazują złość i niezadowolenie tak, jak potrafią. Czasami może to oznaczać szał, płacz, histerię i rzucanie się na podłogę. Czy pretensje do dziecka to dobra forma odpierania takiego ataku? I dlaczego nie warto przejmować się tym, co ludzie powiedzą?

Doświadczenie oporu i granice stawiane przez świat

Maluchy poznając świat doświadczają nie tylko jego możliwości, ale również ograniczeń. Te drugie wcale nie sprowadzają się tylko do rodzicielskich zakazów, ale np. do prawa grawitacji. Spadłem, a miałem nie spaść. Albo chcę latać, ale nie mogę. Opór rodzicielski wyrażający się w haśle "musimy wracać do domu", to tylko jeden z wielu rodzajów oporu, jakich dziecko doświadcza na co dzień.

Histeria u dziecka to jedna z cech etapu rozwoju (2-4 rok życia). Krzyk tupanie, uderzenie ręką w stół, wymachiwanie rękami w złości i szalejąca pasja emocji - to próba pokazania i wyrażenia tego, co trudno jest nazwać. Pamiętajmy, że mowa rozwija się różnie u różnych dzieci, nie każdy trzylatek ma taki sam zasób słownictwa i nie każdy potrafi mówić o swoich uczuciach.

Skomplikowany świat emocji i ataki histerii u dziecka

Nie oszukujmy się, świat ludzkich emocji jest skomplikowany. Często nawet dorośli mają z nim problemy. Dlaczego więc chcemy oczekiwać od dzieci ogarniania własnych emocji, kiedy sami np. rzucamy talerzami, wychodzimy z domu z krzykiem, albo tłumimy uczucia i nie umiemy o nich rozmawiać? Niejednokrotnie ludzie dorośli nie widzą tego, jak narastają w nich różne emocje. Spotykają się z nimi dopiero wtedy, kiedy ich kumulacja jest tak duża, że nie sposób tego nie zauważyć. Ale w stosunku do dziecka oczekują ciszy, perfekcji i tego osławionego "nie przynoszenia wstydu". Zabawne, ale ten zestaw oczekiwań niejednokrotnie wpędza dziecko w jeszcze większe pasje i trudno się temu dziwić.

Atak histerii u dziecka to nie jest robienie "na złość" rodzicowi. Często jest to swego rodzaju brain error, który może po prostu wynikać z pogubienia się, czy niezrozumienia ciągów przyczynowo-skutkowych. Żeby dziecko mogło sobie poradzić z emocjami, trzeba je tego uczyć, a nie spychać atak histerii do pudełka "nie przynoś mi wstydu" albo "przestań i koniec".

Teksty, na które nie zasługuje żadne dziecko

Nieważne co robi Twoje dziecko i jak się zachowuje, jest pewna pula tekstów, których nigdy nie powinno usłyszeć. Niszczą Waszą więź, odbierają poczucie bezpieczeństwa i obniżają poczucie własnej wartości Twojej pociechy.

Niezależnie od sytuacji i zachowania w określonym czasie, nie należy wygłaszać tekstów takich jak:

  • wstyd mi za Ciebie
  • przez Ciebie sąsiedzi będą się na mnie krzywo patrzeć
  • jak będziesz się tak zachowywać to pan cię zabierze
  • złe dzieci się tak zachowują, jesteś złym dzieckiem
  • inni mają normalne dzieci, ja nie mam tego szczęścia
  • mamy nienormalne dzieci


Histeria u dziecka - co robić, gdy już się zdarzy?

Zabawne jak wielkie znaczenie w dorosłym świecie, wciąż ma dla wielu osób to, co pomyślą sobie o nich inni. Wystarczy przejść się ulicą i zawsze znajdzie się ktoś, kto spojrzy na Ciebie krzywo albo spod byka. Czasami to znaczy, że Cię ocenia, a czasami ma po prostu taki wyraz twarzy - więc czemu tak bardzo dorośli przejmują się tym, co inni pomyślą? Pewnie dlatego, że "pan Cię zabierze" albo "przynosisz mi wstyd" słyszeli w dzieciństwie zdecydowanie zbyt często, ale dorosłość wymaga przepracowania pewnych tematów. Po to, żeby nie powielać cudzych błędów. W relacji pomiędzy osobami nie jest najważniejsze to, co sobie inni myślą. Ale to jak dbamy o tę relację i jak sobie radzimy w sytuacjach trudnych.

Jeśli widzisz, że coś zaczyna się u Twojego dziecka, porozmawiaj. Pomóż dziecku nazwać te emocje, zanim będą miały swoją kulminację. Oczywiste jest, że jako mama, czy jako tata chcesz dla swojego dziecka jak najlepiej. Ale tłumaczenie tego w czasie wybuchu wulkanu, nie ma najmniejszego sensu. To tak, jakby chcieć tłumaczyć pijanemu że źle robi pijąc.

Jeśli już coś się dzieje, odłóż na bok morały i pomóż dziecku się uspokoić. To Ty jesteś w tej sytuacji dorosły, a skoro dziecko zachowuje się w jakiś sposób tzn. że naprawdę nie potrafi zachować się inaczej. Jako rodzic możesz w tej sytuacji okazać wsparcie i zrozumienie, uspokoić i dopiero wtedy wspólnie poszukać rozwiązania dla problemu, który wzbudził emocje.

Instrukcje i rozmowy o sytuacjach

Chociaż nie miałam jak dotąd jakichś skrajnych sytuacji z moim Synem w roli głównej, to jednak zawsze daję mu różne instrukcje. Np. kiedy czujesz złość możesz zachować się tak, tak, albo tak. Ale nie możesz zrobić tego, tego i tamtego, bo mógłbyś zrobić sobie krzywdę albo komuś. Efekt tego jest taki, że kiedy zapytałam mojego trzylatka o to, co może zrobić kiedy się złości, powiedział: mogę wziąć głęboki wdech albo kilka i powiedzieć spokojnie o co chodzi.

Większość rodzicielskich sytuacji nie wymaga natychmiastowego rozwiązywania. Jeśli już obserwujesz histerię swojego dziecka, nie próbuj się przebić przez cyklon. Tylko postaraj się uspokoić ten wiatr, bądź i wspieraj. Możesz powiedzieć: "rozumiem co czujesz, chcę z Tobą o tym porozmawiać, ale na spokojnie". Dziecko w stanie wielkich emocji nie tylko nie jest w stanie Cię słuchać, ale nie jest w stanie też rzeczywiście usłyszeć tego, co chcesz przekazać. Takie próby będą powodowały jeszcze większe emocje. Dlatego jeśli nie chcesz dolewać oliwy do ognia, a rzeczywiście rozwiązać problem to:

  1. Zadbaj o bezpieczeństwo swojego dziecka, swoje i innych uczestników tej sytuacji
  2. Okaż wsparcie, pokaż, że dziecko w stanie histerii może Ci zaufać, a Ty nie będziesz na nie krzyczeć
  3. Uspokajaj zamiast forsować swoje racje
  4. Jeśli się uda, najlepiej odejdźcie gdzieś na bok, gdzie nikt nie będzie Wam przeszkadzał
  5. Kiedy dziecko się uspokoi, porozmawiajcie o sytuacji, która się wydarzyła. Najlepiej zapytaj dziecko o to, co się właśnie stało - niech opowie Ci sytuację ze swojej perspektywy.
  6. Opowiedz dziecku o sytuacji, która miała miejsce. Wyjaśnij, co było niewłaściwe w tym zachowaniu, ale daj alternatywę i powiedz co można zrobić w takich sytuacjach.

Histeria u dziecka - co opisać w rozmowie?

Czekanie z rozmową nie oznacza zostawiania na później obwiniania i pretensji. Chodzi o to, by porozmawiać o tym, co się stało ale też zachować jak największą obiektywność. Dlatego rozmawiając z dzieckiem możesz:

  1. powiedzieć co się wydarzyło (nie pozwoliłam ci samemu bawić się nożyczkami)
  2. powiedzieć jak zareagowało ciało Twojego dziecka (zacząłeś tupać nogami)
  3. zapytać dziecko jak się wtedy czuło albo nazwać jego emocje (byłeś na mnie zły)
  4. zaproponować rozwiązanie dla tej sytuacji (może poćwiczymy razem wycinanie?)

O czymkolwiek rozmawiasz z dzieckiem, warto skupić się na konkretach i zadbać o to, aby komunikaty były jasne, ale również krótkie. Nawet ludzie dorośli potrafią gubić się, kiedy wywód jest zbyt długi. Dłuższe utrzymanie uwagi dziecka nie należy do najłatwiejszych zadań, dlatego warto wykorzystać czas skupienia najefektywniej, jak tylko się da. W tym celu warto skracać swoje wywody do najważniejszych punktów i nie rozwodzić się tam, gdzie jest to kompletnie niepotrzebnie.

Empatyczna i pozytywna komunikacja - wsparcie dla więzi

Empatyczna i pozytywna komunikacja brzmi fajnie, kiedy wszyscy członkowie rodziny mają dobry nastrój. Ale staje się sztuką w trudnych, czy emocjonujących sytuacjach. Niemniej jednak warto ją opanowywać, ponieważ z reguły łatwiej jest coś zniszczyć, niż stworzyć coś dobrego. A więź pomiędzy rodzicem a dzieckiem, jest czymś absolutnie pięknym i warto nad nią pracować przez całe życie. W sposób adekwatny do danego etapu rozwoju.

Warto również wyjść z przekonania, że dzieci rozumieją mniej albo, że nie można od nich wymagać zrozumienia. W rzeczywistości dzieci zawsze rozumieją więcej, niż nam się wydaje - zakładanie, że nie są do tego zdolne, jest krzywdzące zarówno dla nich, jak i dla naszej relacji z nimi. To obawy dorosłych często odbierają dzieciom możliwości do realizacji i do wzrastania w człowieczeństwie. Jeśli damy sobie przestrzeń i zgodę na to, że każdy ma prawo do własnych uczuć i emocji, zbierzemy naprawdę piękne owoce. A żeby dziecko mogło sobie radzić z emocjami, nie możesz tylko stawiać zakazów i granic, ale musisz pokazać alternatywy. Dawać konkretne instrukcje jak można sobie z nimi radzić.

Trzymaj się zdrowo,

Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo