Jak pisać wpisy na bloga?

Pisanie tekstów nie jest specjalnie skomplikowaną pracą, pod warunkiem, że wiesz, co masz do powiedzenia i dlaczego. Nie każdy potrafi usiąść do edytora i oddać się wirtuozerii. Niektórzy długie minuty, a może nawet godziny, spędzają pod klątwą białej kartki. Jak pisać lepiej i skutecznie?



Znajdź swoje "po co?"

Zanim siądziesz do pisania, musisz wiedzieć, o czym chcesz pisać. Znać kategorię swojego artykułu i umieć w punktach przedstawić swoje myśli. Jeżeli tego nie zrobisz, biała kartka może Cię pożreć, a w konsekwencji nie powstanie nic, poza palącą zgagą niepowstałego tekstu.

Nie każdy tekst musi być o produkcie, usłudze. Podobnie, jak nie każdy musi być recenzją, czy wpisem sponsorowanym albo ckliwą opowieścią rozpoczynającą się od Drogi Pamiętniczku. Jeśli chcesz pisać, to na pewno masz coś do przekazania. Jakąś swoją myśl, przesłanie, mądrość, wartość opartą na doświadczeniu, z którego inni będą mogli czerpać dzięki Twojemu tekstowi.

Jednak myśl o celu z perspektywy kogoś, kto będzie ten wpis później czytał. Jeśli Twoim głównym celem jest napisanie hymnu o własnej świetności, to zauważ, że nikt z tego nic nie wyniesie, poza wrażeniem, że Twoje ego jest już tak duże, że nie zmieści się nawet w Internecie.

Nie pisz, żeby pisać

Twój tekst powinien być odpowiedzią na potrzeby. Jego zadaniem jest dawanie rozwiązań. Czytelnik po lekturze ma zostać "z czymś", a nie z odczuciem, że właśnie zmarnował kilka cennych minut swojego życia. Jeśli jesteś ekspertem w jakiejś dziedzinie - podziel się tym. Jeśli lubisz lifestyle, nie pokazuj jak wyciągasz rzeczy ze zmywarki, ale np. opowiedz o jakiejś lekcji, którą dostałeś od życia. A jeśli wolisz pozostać w klimacie zmywania, sprzątania - OK! Napisz o tym, jak zrobić to lepiej, szybciej i efektywniej (ja też chętnie przeczytam).

Zapewne masz wiele rzeczy do powiedzenia w różnych dziedzinach, to Twój kapitał, na bazie którego stworzysz niejedną treść. Pisz w sposób konkretny, merytoryczny, ale niekoniecznie encyklopedycznie. Są powody, przez które encyklopedie nie mają wielu czytelników. Nie używaj trudnych słów i zwrotów tam, gdzie nie jest to konieczne.

Równowaga między SEO, a treścią

Przeginanie z SEO jest bardzo częste na początku drogi, nie jest to do końca dobra praktyka, jeżeli chcesz, aby Twoje teksty oprócz wyszukiwarek czytali również ludzie. Pamiętaj, że SEO to podkręcenie treści, a nie zastępowanie jej. Niezależnie od tego, czy jesteś początkującym copywriterem, czy blogerem, w Internecie, jak w życiu - bardzo ważna jest równowaga. Zanim zaczniesz pisać, spróbuj odpowiedzieć sobie na następujące pytania:
  • co chcesz powiedzieć?
  • do kogo?
  • jaka wartość/lekcja z tego płynie?
  • co na tym zyska czytelnik?
Jestem pewna, że gdy udzielisz sobie odpowiedzi na te pytania, będzie Ci łatwiej skonstruować dobry i skuteczny wpis. Pamiętaj również, że praktyka czyni mistrza i prawdopodobnie zawsze będziesz trochę niezadowolony z tego, co napisałeś po jakimś czasie. Zawsze mając większe doświadczenie i większą wiedzę, będziesz miał poczucie, że dzisiaj zrobiłbyś to lepiej.

Trzymaj się, 
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Wspieraj, nie odbieraj. Jak nie przelewać na dziecko swoich negatywnych emocji?

Agresja wywołuje agresję - każdy z nas zna to hasło na pamięć. A jednak wiele osób wciąż uważa, że ta maksyma nie stosuje się do dzieci. Czemu nie warto krzyczeć? Jak sobie radzić z emocjami wobec dzieci na co dzień? Co mówić, a czego unikać?



Wspieraj, nie odbieraj! 

Rola rodziców polega na dawaniu wsparcia, łatwo o tym zapomnieć w kieracie różnych obowiązków. A jednak ta prosta prawda, jest znacznie ważniejsza, niż wszystkie inne zobowiązania i "poważne rzeczy". Dawaj miłość, zaufanie i wsparcie. Krzyk, nerwy i obraźliwe teksty - nie tylko bolą, ale również podcinają skrzydła.

Antyprzykład z życia

Dawno temu, przed pandemią byłam świadkiem pewnej sytuacji. Wyobraźcie sobie sytuację, w której matka siedzi przy stole, a obok niej siedzą jej dzieci. Dzieci są w wieku przedszkolnym, doskonale rozumieją co się mówi. Z ust matki pada zdanie: Czemu nasi znajomi mają normalne dzieci? A my nie możemy takich mieć.

Ta mama, zamiast wskazywać palcem na swoje dzieci, powinna wsadzić go sobie w oko. Być może ten prosty, acz dotkliwy zabieg pozwoliłby jej zauważyć, jak sabotuje takimi tekstami najpiękniejszą z istniejących relacji. Dzieci od rodziców uczą się stawiania granic. Mogą od nich otrzymać poczucie, że są wartościowymi i kochanymi ludźmi. Albo poczucie beznadziei, świadomość, że są do niczego i depresję w dojrzałym wieku. 

W przeciągu pół godziny jednemu z chłopców wylał się sok. Wściekła mama wypowiedziała wówczas słowa: Nie wytrzymam z Tobą! Zaraz cię chyba zabiję! Oczywiście nie zakładam, że chciała to zrobić faktycznie, ale pewnych słów nie warto wypowiadać choćby nie wiem co. Pewnych granic nie wolno przekraczać. To nieprawda, że rodzicowi wolno wszystko i należy mu się szacunek, za to, że jest rodzicem. O wiele piękniej jest zasłużyć na szacunek własnego dziecka.

Unikaj tych tekstów, jak ognia

  • Czemu nie możesz być jak inne dzieci?
  • Jaś już potrafi to, a ty co...
  • Nie dasz rady
  • Co ty za głupoty opowiadasz?
  • Dzieci moich koleżanek... A ty wciąż nie...
  • Wolno wojewodzie, a nie Tobie, smrodzie
  • Dzieci i ryby głosu nie mają
  • Ja to zrobię, bo ty nie umiesz
  • Czy ty musisz mnie ciągle denerwować?

Dobre słowo czyni cuda, a złe sieje spustoszenie

Nieuważność rodzica w mówieniu i komunikacji, prowadzi do ogromnych problemów w przyszłości. Człowiek dorosły, który nie wyniósł z domu miłości i przekonania o własnej wartości, będzie wciąż szukał jego potwierdzenia na zewnątrz. Co oczywiście do niczego nie prowadzi, a może wpędzić w depresję. To nie inni mają nam dawać poczucie własnej wartości, lecz ta wartość powinna wypływać z nas.

Dzieci rodziców, którzy wypowiadają się w sposób nieumiarkowany, nieuważny i powiedzmy sobie jasno... Krzywdzący, mogą mieć problem w dorosłym życiu ze zrozumieniem, że coś im się od tego życia należy, i że mogą po to sięgnąć własnymi rękami. Przed takimi osobami stoi ogrom psychologicznej pracy, uświadomienia sobie swojej wartości, ważności itd. Praca z fałszywymi przekonaniami jest bardzo długa i żmudna, a niejednokrotnie zaczyna się od uświadomienia sobie tego, czego zabrakło w dzieciństwie.

Jak nie krzyczeć na dzieci?

Warto sobie uświadomić, że jeśli dziecko zachowało się w jakiś sposób, to prawdopodobnie nie mogło/nie umiało w danym momencie zachować się inaczej. Rolą rodzica w takiej sytuacji nie jest wrzask, ale rozmowa, dojście do przyczyn i wskazanie drogi. 

Dobrze jest znać swoje granice, jeśli czujesz, że do tych granic dochodzisz, zrób coś, co pozwoli Ci się uspokoić:
  • Powiedz "muszę ochłonąć" i wyjdź z pomieszczenia
  • Daj dziecku jakąś zabawę, powiedz, że później wrócicie do rozmowy - idź pomedytować
  • Pomódl się (w duchu, po cichu, bez żadnej celebry wyglądaj Bogu wszystkie swoje emocje)
  • Weź kilka głębokich wdechów, kontrola nad oddechem i nad ciałem, pomaga odzyskać kontrolę nad umysłem
  • Akceptuj siebie w tym, kim jesteś. Nie bierz na siebie więcej, niż jesteś w stanie ogarnąć, bo Twoje frustracje wyleją się niczym wiadro pomyj na Twoją rodzinę

Nie ma idealnych rodzin

Pamiętaj, że nie ma idealnych rodzin. Przepraszaj za błędy, ucz się na nich i staraj się ich nie powielać. Ale jeśli się wydarzą okaż skruchę, przeproś swoje dziecko i wytłumacz sytuację. Nie katuje się jednak tym, że w środę o 16stej zdarzyło Ci się krzyknąć, żeby nie wpaść w pętlę ciągłego powtarzania tych samych błędów. Twoje dziecko, niezależnie od charakteru, zasługuje na to, aby słyszeć:

  • Jak bardzo je kochasz
  • Jak bardzo doceniasz jego starania
  • Jak cieszysz się jego sukcesami
  • Jak wspierasz jego zmagania
  • Jak ufasz mu i pozwalasz na samodzielne działania
  • Jak wierzysz w jego możliwości
  • Jak dodajesz otuchy przy trudniejszych zadaniach
Trzymajcie się razem,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter! 

Copywriter - czy warto wyskakiwać z lodówki?

Wasza turbo-aktywność na LinkedIn napędza temat kolejnej #copyśrody. Dzisiaj kilka przemyśleń na temat tego, czy warto wyskakiwać z lodówki tylko dlatego, że jest się copywriterem. Jak myślisz? Warto?

reklama i Reklama

Reklama ma swoje różne oblicza. Może przyprowadzać Ci Klientów, ale może też budzić wrażenie "to nic szczególnego". Zastanów się, czy kiedy widzisz portale ogłoszeniowe oblepione od góry do dołu ogłoszeniami tych samych copywriterów, czujesz, że są to osoby, z którymi chcesz współpracować?

Absolutnie nie neguję wartości reklamy jako takiej i nie mówię, że nie warto w ogóle się promować. Ale tak na zdrowy rozum... Kiedy patrzysz na portal ogłoszeniowy, na którym od miesięcy wisi ta sama twarz i to samo ogłoszenie w olbrzymich ilościach - myślisz sobie "matko, ten człowiek chyba nie ma co robić". To jeden z odruchów, który może doprowadzić do tego, że potencjalny Klient zwieje zanim zdąży się pojawić. Gorzej, gdy taka reklama jeszcze zawiera błędy, które sugerują, że ten copy nie dałby rady z dyktandem ze szkoły podstawowej. A uwierzcie mi, takie też widziałam...

Zanim zasuszysz, zastanów się czy warto

Jeszcze gorzej, gdy copywriter zaczyna się reklamować snując żmudną i nudną opowieść o ukończonych szkołach i niesamowitych możliwościach. "Ukończyłem taką a taką szkołę..." - to dawny schemat zwracania się do pracodawców, a nie treść, która zaciekawi. Jeśli Twój tekst ma zaciekawić człowieka po drugiej stronie, musisz zareklamować się samym tekstem i pokazać, co robisz słowami. Nie warto zaczynać od formuły, która brzmi nie lepiej, niż "więcej grzechów nie pamiętam". Ukończone szkoły i kursy nie definiują nas, to tylko pewien element całości naszego życia. Zamiast jechać na schematach, odpowiedz sobie na pytanie "kim jestem?" i zrób z tą odpowiedzią wspaniałe rzeczy.

Wyskok z lodówki

Istnieje jeszcze jeden osobliwy zwyczaj wśród niektórych copywriterów i przypomina trochę Osła ze Shreka, który wykrzykuje "wybierz mnie! wybierz mnie!". Wysyłanie bezpośrednich maili do osób potencjalnie zainteresowanych jest specyficzną praktyką. A granica pomiędzy przyzwoitością a byciem natrętem, jest bardzo cienka. Przyznacie sami, że czym innym jest wysyłanie w pierwszym mailu komuś, kto nawet nie szuka copywritera, całej oferty wraz z cennikiem i opisem własnej niezwykłości, a czym innym po prostu napisanie: "hej, witam, robię to i tamto, mam dla Ciebie jakiś pomysł, czy mogę wysłać swoją ofertę?".

Drugie zachęca do odpowiedzi i w pewnym sensie nawet do niej zmusza. Pierwsze, to prosta droga do folderu SPAM. To nie jest tak, że kiedy zostajesz copywriterem cały świat czeka na Twoją ofertę, a wszyscy będą miarowo odklikiwać cokolwiek im wyślesz. Czy jak dzwoni do Ciebie telemarketer, który nie daje Ci dojść do słowa, faktycznie słuchasz go przez dwadzieścia minut?

Kiedy osioł ze Shreka jest OK

Osioł ze Shreka jest w porządku w momencie, gdy inni na to przyzwalają. Czyli np. na grupach na Facebooku, gdy ktoś pisze, że szuka copywritera i oczekuje wręcz, że copywriterzy zaczną krzyczeć "wybierz mnie". Albo na rozmaitych giełdach tekstów, działających na zasadzie "jarmarku" copy. To dobre miejsce do tego, aby zaprezentować swoje możliwości i krzyknąć "wybierz mnie".

Niezależnie od tego, jak bardzo cieszysz się i ekscytujesz drogą copywritingu, nie zapominaj, że po drugiej stronie siedzi człowiek. Ten człowiek też ma swoje sprawy i zapewne ceni swój czas, niemniej niż Ty. Weź kilka głębokich wdechów i nie stawaj się telemarketerem, którego sam byś rozłączył po kilku sekundach "rozmowy".

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter

Złap za ster i sprawdź, co się stanie


To wyjątkowo ważne, aby każdego dnia brać ster w swoje ręce. To, jak postrzegamy świat zależy tylko i wyłącznie od nas. Oczywiście, można się z tym nie zgadzać. Ale na próbę nie zaszkodzi się jednak zgodzić i sprawdzić, jakie efekty to przyniesie. Jak wielkie znaczenie ma nasza optyka i to jak na co dzień podchodzimy do rzeczy, które nam się przydarzają?



Pech, czy niedostrzeżone szansę?

Jak często mówisz, że "masz pecha"? Jestem pewna, że sprawdza się to jak każda samospełniająca się przepowiednia. Opowiem Ci historię o mojej koleżance, która udała się do wróżki. Warto podkreślić, że wybór wróżki nie był przypadkowy, ponieważ do tej samej wróżki chodziła jej mama. Jak łatwo się domyślić, wróżka była powierniczką różnych rodzinnych historii, co wykorzystywała podczas kręcenia swojego biznesu.

Wróżka powiedziała mojej koleżance, że straci ciemnowłosą przyjaciółkę. Nie trudno było się domyślić, kto miał być tym czarnym baranem, ponieważ w tamtym czasie tak bardzo odleciała w strefę czary mary, że ostałam się już tylko ja. Okazało się, że moja otwartość umysłu też miała jakieś granice, a w tym wypadku było to nieustanne powtarzanie jaka jestem okropna, ponieważ wróżka powiedziała jej, że w przyszłości coś zrobię.

I co się wydarzyło dalej? Rzeczywiście już nie mogłam dalej znosić toksyczności tej znajomości. Po nieustannym rozliczaniu mnie z przyszłości, która jeszcze nie nadeszła, a która według wróżki miała nadejść za kilka miesięcy - dałam sobie spokój z tą przyjaźnią. Wróżka zapewne chwaliła się po tym incydencie niezwykłą trafnością przepowiedni. 

I teraz pojawia się pytanie. Co naprawdę odpowiada za trafność przepowiedni wróżki? Czy to, że ja jestem zołzą? A może to, że moja znajoma przyjęła za pewnik przepowiednię wróżki i niemal natychmiast przestawiła się na jej optykę? Ta sama optyka, w osobie tej samej wróżki, niestety doprowadziła moją znajomą do porzucenia szkoły i totalnego zaprzepaszczenia posiadanych talentów plastycznych.

Tak samo jest z "twoim pechem". Nie lubimy tego słyszeć, ale to od nas zależy jaką optykę przyjmujemy. Jeśli nasza optyka jest pozytywna, nastawiona na rozwój, wzrost i dobro, takie staje się nasze życie. Jeśli zamiast pielęgnować dobre emocje, pielęgnujemy złe - ma to od razu odbicie w naszym życiu i w ludziach, których spotykamy.

Weź ster w swoje ręce

Branie steru w swoje ręce wcale nie oznacza rozpływania się nad własnym ego, to branie odpowiedzialności. Nie tylko za dobre decyzje, ale również za złe. Odpowiedzialność nie oznacza, ani katowania się, ani entuzjazmu, który będzie zaburzał logiczne myślenie. W katowaniu się, można się doprowadzić do depresji, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci. Z kolei nadmierny entuzjazm może nas wtrącić w sidła głupoty i ludzi, którzy ją chętnie wykorzystają.

Równowaga nie jest jakimś stanem danym raz na zawsze, który przychodzi wraz ze spełnieniem jakiegoś marzenia, czy ambicji. Trzeba nad nią nieustannie pracować. Pomoże w tym wiedza o nas samych, o tym, co nam pomaga w konkretnych sytuacjach. Jest to wiedza, którą każdy z nas ma w zasięgu ręki, a jednak nie każdy poświęca na to czas. 

Dostałam dzisiaj ster od życia

Kiedy dziaiaj rano wyszłam z mieszkania, rzucił mi się w oczy stojący na skrzynkach pocztowych, piękny, drewniany ster z Polish Ocean Lines, który jednocześnie jest termometrem. Co ciekawe, ktoś uznał go za niepotrzebny i odłożył "bo może ktoś go sobie weźmie". Na początku przeszłam obok...

Wyszłam z klatki załatwić swoje sprawy, ale jednocześnie cały czas myślałam o tym sterze. Ale założyłam sobie, że jeśli jest dla mnie to poczeka. I poczekał. Załatwiłam swoje sprawy, wróciłam i zabrałam ster do domu. Ten przedmiot, ktoś uznał za niepotrzebny. Ale czy nie jest doskonałą alegorią tego, aby nieustannie stać za sterem a równocześnie utrzymywać swój entuzjazm w odpowiedniej temperaturze?

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Pomysły na warzywny posiłek dla malucha

Dzieci i warzywa to skomplikowane połączenie. Są dzieci, które nie mają z nimi problemu, ale są i takie, które na widok warzyw reagują oburzeniem. Jak łatwo się domyślić, pełna rezygnacja z warzyw nie jest najlepszym pomysłem. Co robić?

Nie bądź hipokrytą

Jeśli krzywisz się na widok warzyw, nie oczekuj, że Twoje dziecko będzie je obdarzać szerokim uśmiechem. Jeśli w Twoim domu je się warzywa, a dziecko wciąż kręci nosem - okaż mu cierpliwość i daj czas, spróbuj różnych sposobów na warzywa. 

Pomysł 1: warzywne placuszki

Placki nie są wymagającym daniem, a jednak mogą być szybkie, zdrowe i napakowane warzywami. Marchewka dobrze łączy się z ziemniakiem, ale możesz dorzucić do tego zestawu też selera, pietruszkę, buraka i tak naprawdę wszystkie warzywa, jakie masz w domu.

Pomysł 2: warzywne smoothie

Warzywa można jeść, ale można je również wypić. Wiele zielonych koktajli smakuje wyśmienicie w połączeniu z cytryną i miętą. To porządna dawka warzyw, a każdy przepis można dowolnie dopasować do preferencji dziecka. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni.

Pomysł 3: tosty z jajkiem i warzywami

Żeby je zrobić, wystarczy rozlać jajko na tost i obsypać je warzywami. Możecie takie tosty zrobić na patelni, w piekarniku, a nawet w tosterze. Efekt osiągany w tosterze jest najfajniejszy, ponieważ warzywa przywierają mocno do tosta tworząc kolorową całość.

Niekoniecznie tradycyjne

Jedzenie warzyw wcale nie musi polegać tylko i wyłącznie na tradycyjnej wizji talerza. W warzywach nie chodzi przecież o formę, ale o wartości, które możemy z nich pozyskać. Nie przywiązuj się koniecznie do jednej wizji, dzieci kręcą nosem na warzywa niekoniecznie ze względu na ich smak. Czasem chodzi o sposób podania lub wygodę jedzenia. Spróbuj pomyśleć o tym od innej strony.

Trzymaj się zdrowo,
Cześć!

PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo