Vision Board. Co to jest i po co to robić?

Często traktujemy marzenia, jak jakieś mgliste wyobrażenia o rzeczywistości, która teoretycznie mogłaby stać się naszą codziennością. Jak przenieść fantazję do realnego świata? Czy marzenia w ogóle mają jakikolwiek sens w kontekście pandemii koronawirusa i wydarzeń, które mają miejsce na świecie? 


Marzenia są po to, żeby je spełniać

Spełnianie marzeń sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi. Bardziej doceniamy to, co mamy, cieszymy się życiem i chętnie dzielimy się tą radością z innymi. Dzięki spełnionym marzeniom potrafimy spoglądać w przyszłość z nadzieją, wiarą i pozytywną energią. 

No dobrze... Światowa pandemia, bilion konfliktów, podziały w rodzinie i społeczeństwie. Marzenia? Serio? Serio. Marzenia są siłą napędową świata, od zawsze. Były siłą napędową znanych odkrywców i wynalazców. Nie ma idealnego czasu i nigdy nie będzie. Warto jednak systematycznie wrzucać coś pozytywnego w ten negatywny świat i przynajmniej w swoim własnym zakresie wyrównywać bilans.

Czym jest vision board?

Vision board to kreatywna mapa marzeń. Można ją znaleźć też pod takimi nazwami jak: mood board, mapa skarbów, wizualny odkrywca, czy kreatywny kolaż. Vision Board może przybierać różne formy. Ci, którzy lubią poszaleć, bawią się w wielkie formaty, wycinanie, wyklejanie i zapełnianie mapy zbiorem wybranych zdjęć, które stanowią odzwierciedlenie marzeń i pragnień.

Jednak to samo można zrobić długopisem po kartce, wypisując, wyrysowując to wszystko, co jest bliskie naszemu sercu. Zdaniem wielu na vision board powinniśmy codziennie patrzeć. Po to, aby ukierunkować swoje myśli na nasze cele i zwyczajnie... o nich pamiętać.

Z własnego doświadczenia...

O ile rozumiem sens codziennego patrzenia na vision board, o tyle nie wydaje mi się to konieczne. Swój vision board zawsze chowam w jednym miejscu, po jakimś czasie wyciągam i odkreślam to, co się spełniło. Jeżeli siła Twojej wyobraźni pozwala na ufizycznienie własnych marzeń w umyśle, bardzo szybko staną się one celami. Nie będziesz potrzebować do tego żadnych wycinanek, a jedynie kartki i długopisu.

Po co tworzyć Vision Board?

To tablica, która pozwala przypomnieć lub odkryć przed Tobą, kim jesteś i kim chcesz być. Jest szczególnie pomocna w tych chwilach, w których poczujesz się nieszczęśliwy. Vision Board z założenia ma wywoływać pozytywne emocje. Po co jeszcze tworzyć tablicę marzeń?
  1. Pomaga uporządkować marzenia
  2. Zamienia marzenia w cele
  3. Pozwala przypominać sobie dokąd chcemy zmierzać
  4. Sprawia, że stajemy się bardziej skupieni i czujni. Koncentrujemy się bardziej na tym, czego chcemy i o czym marzymy, zamiast popadać w wir narzekań.
  5. Pomaga podejmować ważne decyzje.

Czemu to ma działać?

Vision Board jest jedną z technik wizualizacji. Rozmaite badania pokazują, że wizualizacja jest niemal tak samo skuteczna, jak fizyczny trening. Wielu sportowców stosuje tę technikę w połączeniu z treningiem ciała. Mało tego, eksperymenty psychologiczne pokazały, że sportowcy, którzy łączą prawdziwy trening z wizualizacją celów, osiągają lepsze wyniki.

Wcale nie chodzi tu o rzucanie zaklęć, czy zapisywanie życzeń, które spełniają się same, ale o świadomość celów i podejmowania działań, które do nich zmierzają. Jeśli spojrzysz na listę swoich marzeń, jak na listę rzeczy do zrobienia, staną się czymś więcej, niż tylko puchem wyobrażeń.

Trzymaj się i postaw na marzenia, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Nie oceniaj, wspieraj i bądź!

Rodzice, którzy nieustannie oceniają swoje dzieci, są jak nożyce do żywopłotu. Zamiast rozwijających się gałęzi, obcinają dziecięce ambicje i marzenia, nie pozwalając im na rozkwit. Chociaż świadomość i poziom wiedzy społeczeństwa pogłębiają się, wciąż w zbyt wielu domach dokonuje się takich sabotaży. 

Wszyscy jesteśmy inni

Łatwiej jest zrozumieć skomplikowany świat dziecka, jeśli świadomie przyjmiemy, że wszyscy się różnimy. Łatwiej zrozumieć dziecko, jeśli nie próbujemy wynosić własnych charakterów, ponad te malutkie, które dopiero się kształtują. Nie ważne, czy masz 3 lata, 30, czy 50 - wciąż jesteś człowiekiem, który ma swoje wady. Choć warto je pokonywać, nie ma co się katować tym, że istnieją. Tak ten świat jest zbudowany i czasem nasze wady będą nam wzajemnie przeszkadzały. 

Ciągłe ocenianie powoduje, że wady wydają się większe niż są w rzeczywistości. Wydają się trudniejsze do pokonania, przestają być elementem naszego życia, stają się przeszkodą, w osiąganiu celów, a w skrajnych przypadkach, przeszkodą w byciu sobą. Ocena potrafi zaboleć, zwłaszcza ta negatywna, wydana przez rodzica. Wywołuje wiele emocji i zapada w pamięć. Jeśli trzydzieści lat temu Twoja matka skrzywiła się na widok prezentu, który od Ciebie dostała, zapewne pamiętasz to do dzisiaj. 

Oceny zabijają relację

Dziecko zaczyna nabierać przekonania, że kochane jest "za coś", a nie "tak po prostu". Stara się robić różne rzeczy, żeby zaskarbić sobie miłość i wsparcie rodzica. Tymczasem, są takie oczekiwania i niezadowolenia, które na tyle zapadają w pamięć, że wiążą dziecko z rodzicem nawet wtedy, gdy jest ono dorosłe.

Niektórzy z nas przez całe życie robią wszystko, by ich rodzice byli szczęśliwi, zadowoleni i dumni. Taka postawa zmusza do kontrolowania siebie i swoich zachowań, ogranicza wolność i zabija relację z rodzicami. To taki paradoks, bo przecież w imię tej relacji podejmujemy różne działania. Samo pragnienie, by rodzice byli szczęśliwi jest naturalne i zdrowe, problem zaczyna się wtedy, gdy ma się to dziać naszym kosztem. 

Bywa, że dorosłe dzieci oceniających rodziców, nawet szukając partnera starają się ich świadomie lub podświadomie zadowolić. Kreują obrazek, który ma im dać poczucie spełnienia i akceptacji, ponieważ "rodzice w końcu są zadowoleni". Taki mechanizm jest bardzo niezdrowy, nie pozwala na rozwój w wolności i podejmowanie własnych, niezależnych decyzji.

Decyzje malucha 

Każdy człowiek ma prawo do podejmowania własnych decyzji. Oczywiście ich zakres zmienia się w zależności od wieku i możliwości. Ale nawet dwulatek ma prawo podejmować drobne decyzje i należy to uszanować. Nie wpychaj swojego dziecka w koszulkę z Binga tylko dlatego, że specjalnie dla niego ją kupiłaś. Nie mów "jesteś niegrzeczny", gdy dziecku nie podoba się bluzeczka. Czy sama upchniesz swoje ciało w coś, co Ci się wybitnie nie podoba? 

Decyzja o wyborze bluzki nie stanowi żadnego zagrożenia dla życia i zdrowia dziecka. Nikogo też nie krzywdzi, ponieważ to normalne, że ludzie mają różne gusta, które zmieniają się na przestrzeni życia. Czy warto robić z tego problem? A może lepiej wspólnie wybrać inną bluzkę robiąc sobie z tego zabawę? Świat nie zatrzęsie się w posadach od tego, że Twoje dziecko ubierze się inaczej, niż to sobie zaplanowałaś.

Zrób miejsce

Kiedy dziecko ma pojawić się na świecie, często myślimy o miejscu, które trzeba przygotować. Malujemy pokój, lub wybieramy odpowiednią tapetę. Kupujemy łóżeczko, robimy listę potrzebnych rzeczy. Sprawdzamy po tysiąc razy, czy aby na pewno wszystko mamy. Dziecko zaczyna dorastać, chodzić własnymi drogami, a my... Zapominamy, że miejsce powinniśmy robić przez całe życie, w naszym sercu i głowie.

To drugi człowiek, który potrzebuje przestrzeni do wyrażania własnych uczuć, emocji, myśli i poglądów. Ma prawo widzieć ten świat inaczej, bo jest innym człowiekiem. Żadne dziecko nie jest kopią 1:1 swoich rodziców. To wspaniale, że tak jest. Dzięki temu i dorośli, i dzieci, mogą nieustannie uczyć się od siebie na wzajem. Mogą spoglądać na świat z różnych perspektyw i spotykać się w nim pomimo różnic. To wyzwanie i szansa, dla obu stron, by ciągle robić coś dobrego.

Zalecenia dla rodziców

Warto zapamiętać sobie zalecenia dla rodziców, napisane z punktu widzenia dziecka. Natknęłam się na nie w rozważaniach Słowo na każdy dzień autorstwa Boba i Debby Gassów. Wiem, że te zalecenia żyją swoim życiem w Internecie, ale pozwólcie, że zacytuję je ze źródła, w którym je znalazłam: Moje ręce są małe, proszę nie oczekuj doskonałości, kiedy ścielę łóżko, rysuję, czy rzucam piłką.
  • Moje nogi są krótkie, więc zwolnij, żebym mógł za tobą nadążyć.
  • Moje oczy nie widziały jeszcze tego wszystkiego, co twoje; pozwól mi bezpiecznie poznawać świat i nie ograniczaj mnie niepotrzebnie. Poświęć czas, by wyjaśnić mi sprawy dotyczące tego pięknego świata i rób to chętnie.
  • Obowiązki domowe będą zawsze - ja jestem mały tylko przez krótki czas.
  • Moje uczucia są delikatne; nie poganiaj mnie przez cały dzień. Traktuj mnie tak, jak sam chciałbyś być traktowany.
  • Jestem szczególnym darem od Boga, ceń mnie tak, jak Bóg by tego chciał - rozliczaj mnie z tego, co robię, dawaj mi wskazówki, według których mam żyć i wychowuj mnie w pełen miłości sposób. Bądź tym, który dodaje skrzydeł! 

          Chodzi o bycie i czas

          Życie nie jest tak skomplikowane, jak przez większość czasu nam się jawi. Właściwie chodzi tylko o to, by dawać swoją miłość, czas, uwagę, zaangażowanie i wsparcie. To tak niewiele, a tak wiele. Każda taka chwila buduje Waszą przyszłą relację. 

          Trzymajcie się i bądźcie razem, 
          Cześć!

          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Teksty synonimizowane - a co to?

          Wokół tekstów synonimizowanych wyrosła pewna magiczna otoczka. O co chodzi, czym są teksty synonimizowane? Czy zawsze warto je pisać i jakie znaczenie ma w tym procesie automatyzacja?

          Teksty synonimizowane: raj pozycjonera

          Teksty synonimizowane zostały stworzone na potrzeby pozycjonerów. Napisanie ich wcale nie jest tak proste, jak mogłoby się wydawać, ale gdy uda się zrobić to właściwie, z jednego tekstu można wygenerować nawet kilkanaście tekstów na ten sam temat. Taki zabieg pozwala stworzyć duże ilości artykułów w stosunkowo krótkim czasie.

          Warto jednak zauważyć, że często są to teksty przeznaczone dla wyszukiwarek, a niekoniecznie dla żywego czytelnika. Teksty wygenerowane w ten sposób nie zawsze "ładnie brzmią", a płynne czytanie ich przychodzi z trudem. Jeśli myślisz, że teksty powstałe przy pomocy generatora, nie wymagają poprawek - jesteś w błędzie.

          Jak pisać dobre teksty synonimizowane?

          Nie wystarczy wypisać kilku synonimów i wrzucić tekst w generator. Należy pamiętać o tym, że po wygenerowaniu tekst powinien mieć sens. Dlatego szczególną uwagę należy zwracać na poprawne struktury gramatyczne i odmianę rzeczowników. W przeciwnym razie może powstać konstrukt w stylu: "chłopiec poszła".

          Dobry tekst to taki, który tworzy logiczną i spójną całość. Synonimy muszą pasować do reszty tekstu w różnych możliwych konfiguracjach. Przyznaj, że zdanie: 

          Usługi firmy XYZ to dobry wybór na lata.

          Brzmi lepiej, niż: 

          Usługi firmy XYZ to adekwatna selekcja na lata.

          Łatwiej zrozumieć instrukcję obsługi napisaną po chińsku, niż powyższe zdanie. Dzisiaj wystarczy wrzucić zdjęcie takiej instrukcji w Google, aby uzyskać tłumaczenie. Ale czy znajdziemy równie dobry translatator z polskiego na polski? 

          Praktyka pisania tekstów synonimizowanych

          Praktyka różni się w zależności od używanego generatora, choć ogólna zasada działania jest taka sama. Nawias określa zbiór synonimów, które będą używane zamiennie przez generator. Im więcej grup synonimów, tym więcej możliwości wygenerowania tekstów.

          Rozważałam podanie Wam tutaj konkretnych przykładów, ale jak mawiał Ockham: nie mnóż bytów ponad miarę. Zamiast tego, podam Wam kilka źródeł, w których opisano temat. Jeśli piszecie dla GoodContent, zastosujcie się do ich wewnętrznego poradnika. Jeśli dla Giełdy Tekstów, zerknijcie na ich wytyczne: Jak napisać tekst z synonimami?. Poprawny zapis ma ogromne znaczenie, ponieważ nawet drobny błąd może spowodować błędy w działaniu generatora.

          Moje osobiste doświadczenie...

          Nie spotkałam się z pragnieniem tekstów synonimizowanych poza rozmaitymi giełdami i agencjami funkcjonującymi na zasadzie masówek. Nie twierdzę, że teksty synonimizowane są złe, ponieważ sprawdzają się z punktu widzenia wyszukiwarek.

          Ale nie ma takich rzeczy, których nie można by było zrobić lepiej. Jedną z zasad pisania dobrze pozycjonujących się tekstów, jest pisanie unikalnych treści (patrz: dlaczego teksty muszą być unikalne?), teksty synonimizowane z zasady nie są NAPRAWDĘ unikalne. Pisanie ich może być świetną zabawą, a profesjonaliści potrafią sprawić, że kilkanaście synonimicznych tekstów, będzie sprawiało wrażenie unikalnych treści. 

          I tak dochodzimy do filozoficznego problemu, który za tym stoi, czy jeśli wymienimy wszystkie części w Statku Tezeusza, to będzie wciąż ten sam statek? 

          Zostawiam Wam to do przemyślenia.
          Trzymajcie się marzeń i piszcie na potęgę,
          Cześć!

          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Poczytaj mi, dziecko. Jak uczyć czytania responsywnego?

          Czytanie responsywne to coś więcej, niż "czytanie ze zrozumieniem". Rozumienie treści książki to jedno, a odnoszenie jej do własnych doświadczeń i przemyśleń, to zupełnie coś innego. Podobnie jak zabawa treścią i snucie własnych wyobrażeń. Czy wiesz, że nawet jeśli Twoje dziecko nie umie jeszcze czytać, już możecie ćwiczyć czytanie responsywne?

          Photo by MI PHAM on Unsplash

          Poczytaj mi, dziecko 

          Czytanie rozwija wyobraźnię, poszerza słownictwo i podsuwa wiele inspiracji, które mogą stanowić zaproszenie do wspólnej zabawy. Pamiętacie słynne reklamy społeczne, w których non stop przewijało się hasło: czytaj dziecku 20 minut dziennie, codziennie? To prawda, że czytanie na głos stymuluje rozwój dziecięcego mózgu i daje bardzo wiele korzyści, tą podstawową jest przede wszystkim budowanie więzi rodzica z dzieckiem. 

          Ale czy pomyśleliście o tym, że warto czasami odwrócić szyk? Czy nie jest fajnie usiąść sobie wygodnie w fotelu i odprężyć się, słuchając jak Twoje dziecko, czyta Tobie? Bardzo wiele dzieci na etapie szkolnym ma problem z płynnym czytaniem i składaniem zdań. Warto zacząć ćwiczyć tę umiejętność, jeszcze zanim dziecko osiągnie wiek szkolny.

          Jak dwulatek może czytać książkę?

          Nawet dwulatek, który nie przeczytał jeszcze żadnej książki (wyraz po wyrazie, zdanie to zdaniu) potrafi przeczytać książkę. Przykład? Wybierz książkę, którą często czytasz swojemu dziecku i poproś je o to, by przeczytało ją Tobie. Czytaliście ją już tyle razy, Twoje dziecko na pewno pamięta poszczególne części historii i zacznie Ci ją na swój sposób opowiadać, wspierając się obrazkami. 

          Doskonałą serią do tego celu są opowieści o Puciu. Są to tradycyjne książki z tekstem i obrazkami, które zachęcają do pogłębionych interakcji z tekstem, działając mocno na wyobraźnię. Np. w książeczce Pucio mówi dzień dobry trzeba nalać wodę do kociej miski, czy zapiąć kurteczki dzieciom. 

          Po co to robić

          No dobrze, ale po co w ogóle odwracać szyk. Po co pozwalać dziecku na czytanie książki, kiedy rodzic zrobi to "lepiej" i szybciej? Po pierwsze, to bardzo miłe doświadczenie zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica. Dziecko może poczuć się ważne, dzięki temu, że wchodzi w rolę, która zwykle jest zarezerwowana dla rodzica. Po drugie, dziecko uczy się dobierać słowa i gesty, tak aby odpowiednio konstruować opowieść. Uczy się swobodnej komunikacji w przyjaznej i miłej atmosferze. Po trzecie, rozwija swoją dziecięcą wyobraźnię.

          Na tym ostatnim opiera się dzisiejszy świat. Nawet programiści, chcąc stworzyć jakiś program muszą mieć pomysł na to, co ten program ma dać, na czym ma polegać. Zanim przejdą do kodowania, muszą użyć wyobraźni. Kto poradził sobie najlepiej, gdy w marcu dopadła nas epidemia koronawirusa? Ci, którzy przez cały czas żyli według pewnych utartych schematów, czy Ci, którzy użyli wyobraźni, by odnaleźć się w nowej rzeczywistości?

          Trzymajcie się zdrowo i czytajcie na zmianę, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

          Zabawa w domu: mali detektywi. Plansze do druku

          Jesteście na kwarantannie? A może po prostu pogoda za oknem nie sprzyja spacerom? Bycie w domu nie oznacza, że Wasze dzieci będą skazane na nudę. Polecam Wam zabawę w detektywów, w którą sama bawię się z moim synem. Przygotowałam dla Was plansze, które możecie wydrukować i wykorzystać do zabawy. Jak się bawić w detektywów?

          Zabawa w detektywów

          Praca detektywa jest trudna i wymaga skupienia. Jednak nic nie umknie bystrym oczom malucha i jego wnikliwym zdolnościom analitycznym. Pobyt w domu możesz zamienić w niezwykłą przygodę, a znalezienie wszystkich przedmiotów z planszy, możesz nagrodzić drobną niespodzianką. 

          Co jest potrzebne do zabawy?

          • wydrukowane plansze
          • lupa lub łyżka kuchenna, która będzie udawać lupę
          Wskazówka: jeśli masz w domu laminarkę, możesz przygotować grę wielokrotnego użytku. Wystarczy, że zalaminujesz wydrukowane plansze a do skreślania znalezionych przedmiotów będziesz używać flamastra do tablic. Po zakończonej zabawie wytrzyj planszę ręcznikiem papierowym, a będzie gotowa do ponownego użycia.

          Plansze do druku

          Przygotowałam dla Was 3 plansze do wydruku i wykorzystania w zabawie. Wystarczy, że zapiszecie je na dysk i wydrukujecie we właściwym rozmiarze. Przygotowałam je jako pliki A4:



          Jak się bawić w detektywów?

          Gra jest prosta, co czyni ją zrozumiałą i atrakcyjną dla maluchów. Polega na tym, by znajdować w domu przedmioty znajdujące się na planszach i wykreślać je z listy. Zabawa ma wymiar edukacyjny, dziecko uczy się nazywać przedmioty i identyfikować je w swoim otoczeniu.

          Do zabawy można wprowadzić też elementy nauki języka obcego. Wystarczy szukając danego przedmiotu podawać również jego obcojęzyczną nazwę. Angielską, niemiecką, a może hiszpańską? Wszystko zależy od tego, jakie języki znacie i czego chcecie nauczyć swoje dziecko.

          Udaną pracę detektywistyczną warto nagrodzić. Może to będzie pyszne kakao? A może jakiś miły drobiazg? Wszystko zależy od Twojej wyobraźni.


          Trzymajcie się zdrowo i bawcie się dobrze, 
          Cześć!
          PODPIS

          Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
          Copyright © Daję Słowo