Rowerek biegowy: czemu warto go kupić?

Rowerki biegowe cieszą się coraz większym zainteresowaniem, zarówno wśród rodziców, jak i wśród dzieci. Nic dziwnego! Przyzwyczajają dziecko do jazdy na rowerze i oswajają lęk przed dwoma kółkami, a przy tym jazda sprawia ogromną frajdę. Ale to nie wszystko. Jakie inne zalety posiada rowerek biegowy?

fot. Markus Spiske

Całościowe dotlenienie organizmu

Jeżdżąc na rowerze, dziecko spędza dużo czasu na powietrzu. To powoduje, że dotlenia ono swój organizm, a przy tym uwalnia nagromadzoną energię. Dziecko po takim zdrowym zmęczeniu, wieczorem z pewnością łatwiej zaśnie. Zarówno ruch, jak i dotlenianie organizmu, mają ogromne znaczenie dla jakości naszego snu.

Wspomaganie motoryki

Podczas jazdy na rowerze dziecko ćwiczy wszystkie swoje mięśnie. A co najważniejsze, ruch odbywa się poprzez zabawę. Ponadto rowerek biegowy poprawia również równowagę, a także stanowi ćwiczenie rehabilitacyjne dla dzieci, które zaczęły chodzić zbyt szybko i stawiają nóżki nieco do środka.

Większa mobilność, więcej możliwości

Dziecko na rowerku biegowym ma poczucie większej kontroli. Czuje się jak pełnoprawny rowerzysta i jeździ z radością pokonując coraz dłuższe dystanse. Dzieciom, które jeździły na rowerkach biegowych łatwiej jest pominąć etap czterech kółek. Rower jest dla nich czymś naturalnym, a perspektywa dwóch kółek nie przeraża tak bardzo.

Bawcie się świetnie na świeżym powietrzu,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Czemu nie warto przegrzewać dziecka?

Każdy rodzic pragnie zadbać o zdrowie swojego dziecka. Nic dziwnego, że kiedy tylko pojawią się pierwsze oznaki zbliżającej się jesieni, sięgamy do szafy po cieplejsze ubrania. Jednak nie należy z tym przesadzać. Jakie konsekwencje dla zdrowia dziecka ma przegrzanie?

jesien-dziecko
Photo by Scott Webb on Unsplash

Układ odpornościowy dojrzewa powoli

Układ odpornościowy kształtuje się przez całe dzieciństwo. Dojrzewa dopiero w okolicy 12stych urodzin. Przez te wszystkie lata uczy się rozpoznawać chorobotwórcze drobnoustroje. W naszym organizmie funkcję ochronną pełnią leukocyty. Kiedy układ immunologiczny działa sprawnie, potrafią z łatwością pokonać bakterie i wirusy.

Konsekwencje przegrzewania

Organizm od początku przyzwyczajony do niższych temperatur lepiej poradzi sobie z patogenami. Przegrzewanie zaburza termoregulację i sprawia, że nawet lekki jesienny wiatr może wyziębić dziecko. Warto zauważyć, że starsze dzieci (chodzące) są w ciągłym ruchu, więc powinny być ubrane lżej niż dorośli. Z powodu ciągłej aktywności fizycznej, w większości przypadków jest im o wiele cieplej, niż nam.

Hartowanie na odporność

Hartowanie to jeden z najstarszych sposobów nabierania odporności. Spacery niezależnie od pogody są bardzo ważne. Nawet w deszczu można przecież bawić się świetnie. Jednak uwagę powinniśmy zwracać też na warunki panujące w mieszkaniu. Należy często otwierać okna i wpuszczać do domu zimne powietrze, szczególnie rano i wieczorem.

Niskie temperatury na alergię

W niskich temperaturach łatwiej jest zminimalizować alergiczne zmiany skórne. Naskórek w tym czasie nie swędzi, a rany goją się szybciej. Jednak to nie wszystko. Chłód poprawia także krążenie i dotlenia tkanki ciała, powodując tym samym zahartowanie organizmu.

Chłód na przeziębienie

Niejednokrotnie zdarza się, że pediatrzy zalecają wychodzić z dziećmi na spacer, nawet gdy te są przeziębione. Okazuje się, że chłodne powietrze pomaga szybciej pokonać przeziębienie, a nawet łagodzi skutki alergii, np. kaszel. Dzieje się tak dlatego, że zimne powietrze obkurcza naczynia krwionośne, powodując zmniejszenie obrzęku śluzówki nosa i ułatwiając oddychanie.

Umiar jest najważniejszy

Dzieci najczęściej przegrzewamy z troski. Wydaje nam się, że ciepło uchroni je przed infekcją. Jest to przekonanie, które w naszym społeczeństwie panuje od lat. Warto jednak i w tym zachować umiar. Zamiast przegrzewać, hartujmy i razem z naszymi dziećmi cieszmy się każdą pogodą.

Trzymajcie się zdrowo,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

COVID back to school: jak sobie radzić ze stresem?

Zbliża się szkoła, a wraz z nią narasta stres. Nie tylko wśród uczniów, ale również wśród rodziców, którzy martwią się o dzieci idące do szkoły w czasie pandemii. Dzisiaj szczególnie powinniśmy umieć sobie z nim radzić. Jak to zrobić?

jak-sobie-radzic-ze-stresem


Czym jest stres?

Stres towarzyszy nam od zarania dziejów. Jest reakcją organizmu na sytuacje, które w jakiś sposób nas obciążają lub przekraczają nasze zdolności do skutecznego poradzenia sobie z nimi. Może być wywoływany zarówno przez codzienne sprawy, jak i te poważne, wiążące się z większymi zmianami w naszym życiu. Bywa również wywoływany przez sytuacje katastrofalne, które bezpośrednio uderzają w nasze życie, czy bezpieczeństwo.

Jakie są przyczyny stresu?

Jak łatwo się domyślić, przyczyn stresu jest wiele. Obecnie największe podejrzenia wzbudza powrót do szkoły w czasie, gdy wciąż mamy do czynienia ze wzrostem zachorowań na koronawirusa. Wakacje okazały się dla Polaków czasem zapomnienia, długofalowe konsekwencje tej amnezji zapewne jeszcze przed nami. Nic więc dziwnego, że stres budzi się zarówno w rodzicach, jak i w uczniach.

Jak sobie radzić ze stresem?

Niezależnie od tego, co konkretnie powoduje Twój stres, są pewne strategie, które pomogą Ci poradzić sobie z nim. To proste i nieco bardziej skomplikowane ćwiczenia, warto mieć na uwadze to, że nie wszystkie sprawdzą się u każdego. To, co u Was zadziała, to powinniście stosować. Jeśli czujecie się zestresowani, spróbujcie tych metod:
Tu i teraz na kartce - to ćwiczenie należy stosować w momencie wysokiego poziomu stresu, kiedy nie jesteście już w stanie zapanować nad własnymi myślami. Zadaniem tego ćwiczenia jest "ściągnięcie" nas do teraźniejszości. Umysł, który martwi się za bardzo zazwyczaj rzadko w niej bywa, to ćwiczenie pozwala to zmienić. Weźcie kartkę papieru i wypiszcie na niej hasła: słyszę, widzę, czuję, dotykam. Następnie pod każdym z tych haseł wypiszcie po 5 rzeczy, które: słyszycie, widzicie, czujecie i dotykacie. Przekierujecie w ten sposób swoją uwagę i na nowo zakotwiczycie się w teraźniejszości.

Siła wyciszenia - tu odpowiedzią jest modlitwa i powierzanie Bogu codziennych spraw, w tym również stresów (np. modlitwa Jezu ufam Tobie, lub każdemu znany klasyk: Ojcze nasz), świetnie sprawdzi się też medytacja i ćwiczenia relaksacyjne.

Aktywność fizyczna - ruch pomaga oderwać się od stresujących myśli. Nie trzeba w tym celu wychodzić na siłownię, można się wyżyć w zaciszu własnego domu. Wybierzcie sobie ulubioną trenerkę i trenera, a następnie dajcie czadu. W imię pozbycia się stresu.

Pomoc terapeuty - jeśli stres jest zbyt duży i sobie nie radzisz, nie bójcie się prosić o pomoc. Jest cała masa psychologów i psychoterapeutów, gotowych Wam pomóc. Często wystarczy jeden telefon. W czasie pandemii wiele osób i organizacji oferuje darmową pomoc. Nie bójcie się więc o finanse, tylko po prostu poproście o pomoc jeśli tego potrzebujecie.

Wysypiajcie się - brzmi jak banał, ale duży stres będzie jeszcze większy, gdy będziecie niewyspani i niewłaściwie się odżywieni. Każdy organizm musi mieć z czego czerpać energię i siłę, również na sytuacje stresowe.
Są rzeczy, na które mamy wpływ i są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Żyjmy tak, żebyśmy nie mieli wyrzutów sumienia i róbmy swoje, a resztę powierzajmy Bogu. Polecam Wam szalenie uniwersalną modlitwę, która bardzo często jest cytowana w rozmaitych terapiach uzależnień:
Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno o drugiego.

Trzymajcie się dzielnie i patrzcie w górę, 
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Urlop od bloga do 31 sierpnia (ale nie od pracy)

Piszę dla Was bardzo regularnie. Były takie czasy, kiedy na blogu codziennie ukazywał się nowy wpis. W ostatnim czasie wpisy ukazywały się przez trzy dni w tygodniu. I choć ta decyzja świdrowała w mojej głowie od jakiegoś czasu, w końcu postanowiłam wziąć dwutygodniowy urlop od bloga.


Szerszy kontekst

Żyję z tekstów i żyję tekstem. Jako copywriterka piszę kilkaset tekstów miesięcznie. Z różnych dziedzin, dla różnych osób i uwielbiam moją pracę. Ilość tematów, które przetwarzam w głowie każdego miesiąca, czasem przechodzi moje najśmielsze wyobrażenia. Od jakiegoś czasu czułam, że potrzebuję tematycznego przemyślenia jeśli chodzi o bloga. I ten czas nadszedł.

Jakość ponad ilość

W przeciągu ostatniego miesiąca w moim życiu zawodowym zaszło kilka zmian, przez które nie miałam wystarczającej ilości czasu na myślenie o własnych projektach. A nie ukrywam, że tego czasu potrzebuję. Liczy się dla mnie jakość i dalej mam zamiar dostarczać Wam treści, które w jakiś sposób się Wam przydadzą. 

Dwa tygodnie urlopu od bloga

Dlatego z dniem dzisiejszym biorę dwutygodniowy urlop od bloga. Co w praktyce oznacza, że wrócę do Was ze świeżym spojrzeniem na poruszane tematy. Jeśli obserwujecie mnie dłużej, wiecie, że rozmaite przerwy miały miejsce i wracałam z nich mocniejsza. Wierzę, że tak będzie i tym razem. Urlop od bloga oznacza również dwutygodniowy urlop od newslettera.

Wracam 31 sierpnia z nową energią! Jednak urlop od bloga, nie oznacza urlopu od pracy. Gdybyście chcieli skontaktować się ze mną w sprawach zawodowych -  piszcie na mojego maila, jest dostępny na stronie.

Trzymajcie się ciepło i  zdrowo,
Dziękuję, że jesteście i czytacie <3
"widzimy się" 31 sierpnia,
Cześć!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Co najbardziej lubię w macierzyństwie?

Macierzyństwo jest niezwykłą przygodą, którą tak naprawdę nie sposób wytłumaczyć komuś, kto nie ma dzieci. Głównie z powodu różnic w doświadczeniach. Kiedyś wydawało mi się, że można wejść w czyjeś buty i wyobrazić sobie "jak to jest być w tym miejscu". Dzisiaj jestem pewna, że się nie da i jest to jedna z najfajniejszych rzeczy w życiu. A co ja najbardziej lubię w macierzyństwie?


Lubię czarować

Rzeczywistość rodzicielstwa bywa trudna. Niestety znam wielu rodziców, którzy stale narzekają na swoje dzieci. Czasami w obecności swoich własnych dzieci mówią rzeczy, których sami pewnie nie chcieliby nigdy usłyszeć od własnych rodziców. Myślę, że to taki miecz obosieczny. Uderza nie tylko w dziecko, ale też w rodzica, który narzeka. Drobnymi krokami zabija relację.

Moje czary polegają na tym, że kiedy mój Syn budzi mnie o piątej rano, naciągam sprane jeansy, robię śniadanie i idziemy na spacer w nasze ulubione miejsca. Mogłabym narzekać, że nie śpię o tej porze (a przecież potem muszę usiąść do pracy), ale gdyby nie on nie czułabym rześkiego zapachu nadchodzącego dnia. Nie widziałabym ludzi z sąsiedztwa, którzy dopiero budzą się do życia i nie przeżywałabym tylu przygód, ile przeżywam dzięki mojemu Synowi.

Lubię ruch

Nigdy nie lubiłam leżeć w miejscu. Zawsze denerwowała mnie bezczynność i nigdy nie potrafiłam ani lenić się w łóżku, ani chorować. Zawsze musiałam coś robić. Na szczęście mój Syn jest na tyle ciekawy świata i na tyle aktywny, że nie daje mi wejść w stan tej denerwującej nudy, w której masz ochotę coś zrobić, ale nie wiesz do końca na co się zdecydować. Mogłoby się wydawać, że taka ilość czasu na zastanowienia to przejaw komfortu. Moim zdaniem? Komfort to balansowanie w chaosie wielu zadań, które stawia przed nami życie. Święty spokój to stan zarezerwowany dla życia wiecznego i trochę nie warto się go domagać w życiu doczesnym, które ze swojej natury jest zmienne. Dlaczego? Bo tak można się nabawić nerwicy.

Lubię się uczyć

Uwielbiam wyzwania, które stawia przede mną moje Dziecko. Dzięki niemu robię rzeczy, których bez niego nigdy bym nie zrobiła. Odnajduję się w różnych sytuacjach, w których nie spodziewałam się nigdy znaleźć. Ale najbardziej lubię uczyć się jego, i tego skomplikowanego świata dziecięcych emocji i wyobrażeń. Traktuję to poważnie, nie ignoruję i staram się zrozumieć. Nie pomijam milczeniem. Uczę się jak być lepszym człowiekiem. Szanuję go za to kim jest i bardzo chcę go poznawać na każdym etapie jego życia. 

W macierzyństwie kocham najbardziej mojego Syna i wszystkie te rzeczy, które są nasze, a o których nie napisałam. Właśnie dlatego, że są nasze i na zawsze takie pozostaną.

Trzymajcie się... za ręce,

Cześć!

PODPIS


Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Copyright © Daję Słowo