[NM#08] Wychowanie dziecka i wiara. Kiedy i jak zacząć opowiadać o Jezusie?


Mamy niewierzące niech sobie po prostu pominą ten odcinek Niezbędnika. Bez spiny :) . Jezus jest ważną osobą w moim życiu i nie chcę żeby dla mojego dziecka był tylko pustą figurą retoryczną. Chrzest zobowiązuje rodzica do wychowania dziecka w wierze. Jest to bardzo fajne zobowiązanie. Nakłada na rodzica częstsze myślenie o Bogu. Niektórzy rodzice jednak mylą wychowanie w wierze, ze zmuszaniem do niej. A przecież są to dwie zupełnie różne rzeczy.





Jezus w życiu kilkumiesięcznego dziecka





Moje podejście do Pierniczka zawsze jest takie samo, staram się go obserwować i dopasowywać różne czynności do jego możliwości. Do niedawna każdy dzień kończyłam wypowiadaniem nad nim modlitwy "Aniele Boży" i zrobieniem mu krzyżyka na czole, na ustach i na piersi. Teraz trochę zmodyfikowaliśmy ten proceder.





Kiedy byliśmy u moich teściów Pierniczek zainteresował sie dużą figurą przedstawiającą Jezusa. Podczworakowywał do niej, podciągał się i patrzył. Wtedy pomyślałam sobie: dobra, to już czas na coś więcej.





Zamówiłam Jezusa





U mojego dziadka, który jest rzeźbiarzem. Całe życie rzeźbi różne figury zahaczające o folklor ale przede wszystkim zajmuje się sztuką sakralną. Mój dziadek był także jednym z artystów, którzy rzeźbili figury na ołtarz papieski w Sopocie. Zresztą mój teść również. Nie przesadzam mówiąc, że znam Pana Męża całe życie. ❤😊





Widząc jak Pierniczek reaguje na teściowego Chrystusa od razu zadzwoniłam do dziadka. I złożyłam zamówienie. Okazało się, że dziadek miał w zanadrzu niedokończonego Chrystusa, który przez wiele lat czekał na swój moment.





-Wiesz dziadek, to musi być taki dziecięcy Jezus. Uśmiechnięty z ramionami wyciągniętymi do przytulania. - i mój niezawodny dziadek takiego Jezusa zrobił.





Pierniczkowe zapoznanie





Pierniczek od razu poczuł ten flow z Jezusem. Złapał go za głowę i dokładnie zbadał rączkami Jego kształt. Trochę się z Jezusem posiłował (w sympatycznym sensie) i znowu się wpatrzył. Niektóre osoby starsze zaraz powiedziałyby, że to brak szacunku itd. No serio? Myślicie, że prawdziwy Jezus, kochający nas wszystkich i kochający dzieci, nie dałby się wyczochrać za włosy takiemu wesołemu brzdącowi?





Modlitwa poranna i wieczorna





Do modlitwy wieczornej dorzuciliśmy modlitwę poranną. Rano, zanim wstaniemy, pokazuję Pierniczkowi Pana Jezusa, dziękujemy za spokojną noc i prosimy o dobry dzień. Codziennie rano przedstawiam mu Pana Jezusa i mówię co teraz będziemy robić.





Wieczorem modlimy się w ten sam sposób, co zwykle i dołożyliśmy do tego podziękowanie za dzień. Znowu pojawia się rzeźba przedstawiająca Jezusa, patrzymy, dziękujemy za dzień i prosimy o spokojną noc. A potem odmawiamy Aniele Boży.





W praktyce znaczy to tyle, że robię to ja a Pierniczek się wpatruje. Ale widzę, że jakoś mu się ten Pan Jezus podoba i to jest dobry znak. Zresztą wiecie, nie ma co oczekiwać od dziecka, które jeszcze nawet za wiele nie mówi, że będzie recytować Koronkę do Miłosierdzia Bożego :D .





Modlitwa dzieci jest super





Dlatego, że modlitwą jest właściwie każdy gest, ciekawość świata, każde spojrzenie z zaciekawieniem. Dzieci potrafią cieszyć się tym, co dostały. Mają w sobie naturalną radość życia, której my dorośli powinniśmy się uczyć.





Chciałabym żeby Pierniczek miał poczucie, że Jezus jest kimś takim, do kogo zawsze może się zwrócić. Choćby się waliło, paliło, choćby się pokłócił ze wszystkimi ważnymi dla siebie osobami. Chciałabym żeby miał takie poczucie, że jak np. pokłóci się ze mną, albo ze swoim tatą - to jest Jezus i wystarczy się do Niego zwrócić, a wszystko naprawdę może się dobrze ułożyć. I nie mówię tutaj o nie wiadomo jakich problemach, ale o takich codziennych sprawach.





Ale w punkcie wyjścia nie myślę w kategoriach "musisz" lecz "możesz". Jasne, że chciałabym aby Pierniczek wierzył, chciałabym bo wiem ile moje nawrócenie zmieniło w moim życiu. Badabum tsy! To było nawrócenie? A no było, bo chociaż wierzyłam zawsze, chociaż jestem z domu, w którym wiara była zawsze obecna, to ja jestem taką osobą, która chodzi i zawsze chodziła własnymi drogami. I własną drogą też musiałam do pewnych rzeczy dojść.





Często mówię o sobie, że jestem wolnościowcem, bo tak właśnie jest. Obserwuję Pierniczka i staram się dopasować jego czynności, do jego możliwości i zainteresowań. Ale na pewno nie próbowałabym go zmuszać, sama nie lubię zmuszania do czegokolwiek i nie chciałabym zachowywać się wobec niego w ten sposób.





A Wy jakie macie do tego podejście? W jaki sposób pokazujecie swoim dzieciom swoją wiarę? W jaki sposób pokazujecie im swoje wartości?





Jeżeli cenisz moje teksty i mnie jako twórcę...





Expecto Patronum! :) Zajrzyj proszę na moje konto na Patronite. Przygotowałam specjalne nagrody dla tych, którzy zdecydują się mnie wesprzeć. Moim Patronem możesz zostać już od 3 złotych miesięcznie. Dla Ciebie to niedużo? A dla mnie to może być grosik, który przeważy szalę. :) <3