TRYB JASNY/CIEMNY

WIECZORNA RUTYNA: Wychowanie, praca, dom, sprzątanie - jak to ogarnąć?🦹‍♀️

Moje środowisko pracy jest specyficzne. Wychowuję dziecko w domu, pracuję w domu, gotuję, sprzątam i odpoczywam w domu. Nie mam żadnej Esmeraldy, która wspierałaby mnie w codziennych działaniach i nie korzystam z pomocy rodziny. Jak nie oszaleć i w czym pomaga mi wieczorna rutyna?


Komunikacja w rodzinie to podstawa

Zwłaszcza jeśli pracujesz w domu, a efekty Twojej pracy nie są widoczne w taki sam sposób, jak np. w pracy stolarza. Trzeba przyzwyczaić się do opowiadania o tym, co masz do zrobienia i ile może to zająć czasu. Dzięki temu domownicy będą mieli szansę to uszanować i będą wiedzieli, w jakim zakresie danego dnia mogą na Ciebie liczyć.

Każdy potrzebuje czasu dla siebie

Nie jestem robotem i nie traktuję tak samej siebie. Są w domu pewne rzeczy, które robię i takie, które robi mój Mąż. Syn również ma swoje obowiązki. Czasem się w tym wszystkim wymieniamy, to zależy w dużej mierze od tego, jak w danym tygodniu ułoży się nasza praca (obydwoje jesteśmy na swoim). 

Faktem jest, że każdy człowiek potrzebuje czasu dla siebie. Dlatego u nas jest to normalną częścią dnia. O tym, jak bardzo tak jest, przekonałam się, kiedy powiedziałam do Syna: Chodź, poróbmy coś razem, bo teraz tracimy czas przed wyjściem. A mój Syn odpowiedział mi: ale Mamo, jeśli teraz pobawię się z Tobą, to stracę swój czas dla siebie.

Szanujemy swoje granice, to nam ułatwia wspólną egzystencję. Nie boję się powiedzieć mojemu Dziecku, że czasem potrzebuję ciszy lub paru minut spokoju, żeby wrócić do centrum i znaleźć harmonię z samą sobą. Kobietom zbyt często wydaje się, że bycie dobrą mamą oznacza bycie robotem, dostępnym o każdej porze dnia i nocy, zawsze gotowym na wszystko. Mój Syn wie, że nic mu nie odbieram, a potrzebuję po prostu chwili, żeby wrócić do niego z energią i zaangażowaniem.

Zdarzają się nawet takie momenty, kiedy słyszę od niego: spokojnie Mamo, tylko spokojnie, odpocznij sobie. Za każdym razem mnie to wzrusza.💚

Wieczorna rutyna vel. domknięcie dnia

Od czasu do czasu zdarza się taki poranek, kiedy wchodzę do kuchni i mam wrażenie, że Krzywa Wieża z Pizy przeniosła się do mojego zlewu. Bardzo tego nie lubię, ponieważ czuję się wtedy, jak gdyby wczorajszy dzień nadal trwał, nie pozwalając mi doświadczać mojego dzisiaj

Moje rutyny pozwalają mi utrzymać codzienność w ryzach i sprawiają, że rzeczy nie piętrzą się tak bardzo. Rutyn mam przynajmniej kilka, ale dzisiaj skupimy się na wieczornej rutynie, która w dużej mierze robi robotę. 

Wieczorna rutyna - kiedy zacząć i z czego się składa?

Wieczorną rutynę najlepiej jest zacząć od razu po kolacji, żeby parę minut później wejść w strefę relaksu lub innych rzeczy, które również należy zrobić. Ważne jest to, aby rutyna nie trwała w nieskończoność. Musi mieć swój początek i koniec, żeby zminimalizować ryzyko spędzenia na sprzątaniu całej nocy.

W każdym domu zawsze jest coś do zrobienia. Jednak nie chodzi o to, żeby się zarabiać do granic możliwości, ale o to, żeby wypracować sobie pewne schematy, które ułatwią nam codzienność. W moim przypadku jest to bardzo ważne, ponieważ dom jest miejscem na wychowanie, pracę, ale również na odpoczynek.

Z czego składa się moja wieczorna rutyna?

Można sprowadzić ją do kilku punktów, które zawierają w sobie:
  • troskę o przestrzeń,
  • zadbanie o posiłki na kolejny dzień,
  • zadbanie o siebie. 

Wieczorna rutyna krok po kroku

1. Zacznij od kuchni: ogarnij zmywarkę i zrób porządek po kolacji

Swoją rutynę zaczynam zazwyczaj od kuchni. Sprzątam bałagan po kolacji, załadowuję i wstawiam zmywarkę (rozładunek to element porannej rutyny). Nie zajmuje to zbyt wiele czasu, ponieważ zazwyczaj ładujemy zmywarkę na bieżąco. 

Dodam jeszcze, że nie istnieją dla mnie naczynia, których nie można wkładać do zmywarki. Nawet jeśli nie można, wkładam i sprawdzam, co się stanie. Zakładam, że nie po to mam zmywarkę, żeby zmywać naczynia ręcznie. Wyjątek stanowią patelnie, chociaż już jakiś czas temu przerzuciliśmy się się na takie, które można myć w zmywarce😁.

W tym samym rzucie robię porządki na blatach i czyszczę kuchenkę. Zazwyczaj robię porządek też w szafce na przekąski, która ma branie każdego dnia. 

2. Posprzątaj życiową przestrzeń - szybki i efektywny rajd

W praktyce oznacza to rundkę po mieszkaniu. Stosuję coś takiego, jak składane pudełko. Jest łatwe w przechowywaniu (zmieści się pod łóżkiem lub kanapą) a złożenie go to jeden ruch ręką. Wszystkie rzeczy, które znalazły się nie na swoim miejscu, pakuję do pudełka a później, gdy zbiorę już wszystkie, rozkładam je na miejsce. Potem składam pudełko i odkładam je na miejsce.

W codziennej rutynie nie bawię się w wycieranie kurzu, raczej zostawiam to na sobotni cykl sprzątania. Zdarza mi się natomiast myć lustra jeśli osiągną punkt krytyczny. Celem wieczornej rutyny jest dla mnie zamknięcie dnia. Nie lubię zostawiania na jutro i wstawania z poczuciem, że wczorajszy dzień jeszcze się nie skończył.

3. Ogarnij strefę wyjściową, vel. bajzel w przedpokoju

Ruchliwe strefy łatwo się zabałaganiają. Nic dziwnego, jeśli czasem spieszysz się, wychodząc, wiesz doskonale, jak może wyglądać przedpokój człowieka, który jest w pośpiechu. W tym miejscu warto mieć wszystko, czego potrzebujesz do wyjścia i nic więcej. Żeby o poranku nie tracić czasu na niepotrzebne poszukiwania.

Niech to, co będzie Ci potrzebne następnego dnia, już stoi w przedpokoju, gotowe do tego, by po prostu to chwycić i wyjść. Może to być torebka, plecak, czy dziecięcy tornister - gotowy na kolejny dzień w szkole. Takie drobiazgi niezwykle ułatwiają codzienność i sprawiają, że rano czasu jest więcej.

Każdego wieczora robię szybki przegląd wieszaka. Nie chodzi o to, żeby wisiało na nim wszystko, co możliwe, ale przede wszystkim to, co będzie potrzebne. Np. latem nie potrzebujesz zimowej kurtki wiszącej na wieszaku. 

4. Przygotuj posiłki na kolejny dzień

Nie zawsze przygotowuję posiłki na kolejny dzień, ale zdarza mi się przygotowywać składniki do tych posiłków. Dzięki temu następnego dnia mam mniej pracy i mogę od razu przejść do działania. Nie zawsze ja jestem osobą, która gotuje, ponieważ mój Mąż kuchni się nie boi, dlatego nie zawsze przygotowanie posiłków na kolejny dzień jest elementem mojej rutyny.

Oprócz ewentualnego przygotowania posiłków lub składników staram się myśleć, co następnego dnia zrobię na śniadanie lub obiad. A wszystko po to, żeby nie stać z otwartą buzią przed lodówką i nie zastanawiać się co dalej. Zdarza mi się też przeglądać przepisy na Kwestii Smaku pod konkretne produkty lub robić listę zakupów, którą od razu udostępniam Mężowi, albo wklepuję w Glovo w zależności od tego, jak wygląda nasz tydzień pracy.

5. Zadbaj o siebie i zrób coś miłego

Życie mam bardzo łatwo zamienia się w codzienną bieganinę i maraton. Jednak to bardzo ważne, abyśmy nie zapominały o sobie. Żeby być świetnymi mamami, miłymi i niezrzędzącymi żonami, musimy dbać o siebie. Jeśli chcesz dawać energię, musisz mieć skąd ją czerpać. Dlatego, jeżeli zaczniesz zapominać o sobie, w pierwszej kolejności odczuje to Twoja rodzina. Gromadzona frustracja wychodzi bokami, nie ma sensu do tego doprowadzać. 

To twój czas na tzw. unwind. Przewietrz głowę, obejrzyj ulubiony serial, poczytaj książkę. Daj sobie chwilę na refleksję i przemyślenia. Dla mnie jest to też czas na bycie z Bogiem i modlitwę, na wdzięczność i rachunek sumienia. Na powrót do Centrum i odzyskanie równowagi. Staram się z czystą głową pójść spać i odłożyć telefon, o w miarę sensownej godzinie. 

Fajnie to brzmi! Ale przecież to zajmuje mnóstwo czasu...

Nieprawda! Jeżeli w czasie wieczornej rutyny odłożysz telefon i skupisz się tylko na tym, co masz do zrobienia - całość zajmie Ci od 15 do 20 minut. W moim przypadku tyle zajmuje zrealizowanie punktów od 1-4. Jak łatwo się domyślić, punkt 5. nie jest objęty limitem czasowym. Nastawcie sobie minutnik i maksymalnie się skupcie na tych czynnościach, a okaże się, że codzienne trzymanie domu w ryzach, nie jest takie trudne i daje czas również na inne rzeczy.

Wiesz najlepiej, czego potrzebujesz i nie każ innym się domyślać

Dla mnie to podstawa komunikacji w rodzinie. To ważne, aby na co dzień szanować swoje granice, szczególnie jeśli stosunkowo dużo czasu spędza się razem. Nie chodzi przecież o to, by w imię rodziny wyrzekać się siebie, ale aby znajdować zdrowy balans i nie zapominać, że każdy członek rodziny ma prawo do czasu dla siebie i do szanowania jego potrzeb. Dotyczy to tak samo żony, męża, jak i dziecka.

Zadowolenie każdego z osobna, wpływa na ogólną radość z bycia razem i kreowanie pięknych relacji. Przy czym warto słuchać siebie na wzajem i pamiętać, że to, co jest odpoczynkiem dla nas, niekoniecznie jest nim dla drugiej osoby.

Trzymajcie się razem i do dzieła! 😁
Cześć!

Wybrane dla Ciebie

instagram @_daje.slowo_monika.pawelec

Copyright © Daję Słowo