TRYB JASNY/CIEMNY

Czas wolny: co robię kiedy nie pracuję?

Jako copywriter nie mogę narzekać na brak pracy, całość wplatam w homeschool, obiady i typowe domowe zajęcia, które po pracy przynoszą mi miły odpoczynek dla umysłu. Zdarza się nawet, że nie pozwalam niektórych rzeczy robić mojemu Mężowi, bo po prostu układając talerze w zmywarce, układam też swoje myśli. A co robię w tym czasie, który jest w stu procentach mój własny?

Szczęśliwa Mama to szczęśliwe Dziecko

Nawet jeśli brzmi to pompatycznie, to prawda. Nieustannie zmęczona kobieta po prostu nie jest w stanie wykrzesać z siebie tyle cierpliwości, ile wymagają codzienne rodzicielskie sytuacje. Przemęczony organizm potrafi zareagować nadwrażliwie w zasadzie na wszystko, a cierpi na tym przede wszystkim dziecko.

Prowadzenie własnej działalności w pewnym sensie zachęca do pracy 24 godziny na dobę. Jednak, nie robię tego. Mam swoje ramy na wszystko. Właśnie dlatego, że wiem jak się zachowuję, kiedy jestem przemęczona. Wiem równocześnie, że nikt w moim otoczeniu na to nie zasługuje i ja sama też nie muszę sobie tego robić. W dzisiejszych czasach gonitwa za pieniądzem jest jakoś wpisana w codzienność, ale jeżeli człowiek nie potrafi sobie powiedzieć "dość", to prędzej czy później usłyszy "dość" od życia w jakiejś jego sferze. Chcę mieć siły na bycie tym, kim jestem i pozwalam sobie na zwyczajność. Nie jestem instagramowym czystym blatem (choć bardzo lubię takie zdjęcia), rzeczywistość bywa zgoła odmienna - ale w czasach social mediów to też sztuka, by pozwolić sobie na niedoskonałość.

Zmień myślenie, zmienisz rzeczywistość

Jestem przekonana, że zmiana myślenia zawsze jest wysiłkiem woli, który warto podjąć, aby zmienić coś na lepsze. Kobietom, Mamom, często wydaje się, że wymaga się od nich doskonałości, perfekcji i różnych czynności, z racji posiadanej roli. A jednak te oczekiwania są często jedynie w naszych głowach, a niekoniecznie w głowach naszych bliskich. Dlatego warto przeanalizować własne schematy i wygospodarować sobie czas na sprawy po prostu nasze.

Czas dla siebie - to coś, czego potrzebuje każdy człowiek. Mamy i ich dzieci nie są tutaj żadnym wyjątkiem. Dlatego "czas dla siebie" wprowadzam też w życiu mojego dziecka, super jest to, że w tym czasie powstają zazwyczaj niezwykłe rakiety, koparki, czy place budowy. Gdyby mój Syn ciągle był czymś zajęty, albo ja w każdej minucie próbowałabym mu wypełnić czas, nie miałby przestrzeni na własne pomysły. A dzięki temu, że ją ma, pomysłów jest coraz więcej i na równi zaskakują mnie i mojego Męża.

Nie umiem robić nic, więc czas wolny zawsze wypełniam

Siedzenie i nicnierobienie to dla mnie stan tak samo męczący, jak drzemka w ciągu dnia dla mojego Dziecka. Nawet kiedy siedzę lubię mieć poczucie, że coś robię, czegoś się uczę albo w jakiś sposób się rozwijam. Dlatego wolę siedzieć z dobrą książką, niż z pustymi rękami patrzeć na czas przelatujący przez palce. Co nie znaczy, że nie mam skłonności do takich rozrywek jak np. gry komputerowe. Szczerze uwielbiam Minecraft i jest to dla mnie super relaks po ciężkim dniu. Chociaż po pracy nie zawsze mam ochotę siedzieć w komputerze.

Minecraft jest dla mnie ucztą wyobraźni i przypomina mi LEGO, które potrafiłam godzinami układać w swoim pokoju. Robię to do teraz, ale już w pokoju mojego Syna i razem z nim. Choć zdarzało mi się zostać dłużej przy zabawie, kiedy on już poszedł zajmować się czymś innym. Często zdarza się również, że grając w Minecrafta wymyślam projekty z Duplo, które realizuję następnego dnia z moim Synkiem.

Mam słabość do instrumentów wszelkich

Dlatego łatwiej mi wywalić pieniądze na keyboard niż np. na nowy komputer. Choć ten drugi jest równie ważny, bo bez niego ciężko by mi było pracować. Dziwne bębny, dzwonki i grające tybetańskie misy - to mój świat. Chociaż tych ostatnich jeszcze nie mam, ale się przymierzam. Instrumenty dają super relaks, zwłaszcza jeśli pozwalasz sobie grać spontanicznie, bez jakiegoś z góry narzucanego planu. Zamierzam się również na harfę, kalimbę i też do paru innych rzeczy.

Instrumenty to super zabawa dla całej rodziny, a przy okazji szansa na wspólne koncertowanie i liczne improwizacje, które mogą prowadzić w absolutnie niespodziewane strony. Dzięki temu, że instrumentów nie brakuje, zdarzył nam się już też międzypokoleniowy koncercik z dziadkami - jako spontaniczny pomysł przy ciastku i kawie, na dodatek w całości zainicjowany przez naszego Synka.

Planuję homeschool i robię małą drukarnię

W wolnym czasie przygotowuję też materiały do nauki dla mojego Synka, wymyślam co będziemy robić, w jaki sposób będziemy się uczyć i czego. Przeglądam Pinteresta w poszukiwaniu inspiracji, odkopuję materiały na Printotece (mam wykupiony abonament), patrzę na lekcje LingoKids i wybieram, co będziemy robili dalej. Przeszukuję Internety w poszukiwaniu lekcji muzealnych, słuchowisk edukacyjnych i absolutnie wszystkiego, co może nam się przydać. A potem drukuję wszystko, laminuję i układam w zestawy.

Cała moja rodzina żyje dosyć przygodowo. Taki model życia sobie wybraliśmy i konsekwentnie go realizujemy. Właściwie nawet nie musieliśmy specjalnie wybierać, po prostu wynika to z tego, jakimi ludźmi jesteśmy i jak podchodzinimy do życia. Raczej nie ma dla nas rzeczy niemożliwych, jak już wiemy, że chcemy to realizujemy. A czy to oznacza wypad na farmę (pozdrawiam lamę, która próbowała pocałować mojego męża) po to, żeby przez pół dnia głaskać króliki i oglądać strusie, czy do lasu na jakąś leśną przygodę - nie ma dla nas większego znaczenia. Lubimy żywo zwiedzać nowe okolice i nowe miejsca, pandemia też nam w tym nie przeszkodziła - bo np. pozwoliła nam poznać wiele lokalnych miejsc i alternatyw.

Robię jedzenie i śpię

Brzmi idiotycznie, ale jak większość mam, też trochę czasu spędzam w kuchni. Kiedy mój Synek był mniejszy miałam na to swoje strategie. Szkodziły mu kupne słoiczki, więc w każdy czwartek przez cały dzień robiłam produkcję własnych słoików na cały tydzień. Zupek, przecierków warzywnych i różnych takich. Zwykle było to kilkanaście słoików wyprodukowanych jednego dnia, które pozwalały nam np. na wspólne jeżdżenie w różne miejsca, bez obawy, że nasze dziecko nie będzie miało co zjeść. Z tego co wiem od swoich koleżanek, bardzo wiele innych dzieci, również ma problemy z brzuszkiem po gotowych obiadkach ze sklepu. W większości dzieci, którym dopiero rozszerza się dietę, mają niedobory żelaza. Okazało się jednak, że to nas nie dotyczy - prawdopodobnie dzięki temu, że ruszyłam z produkcją własną.

Sen to kwestia dosyć trudna, przynajmniej dla większości mam. Nie ukrywam, nie jestem mamą, która śpi w dzień. Jeżeli już to się wydarza, oznacza to zazwyczaj, że źle się czuję, albo coś mi jest i już naprawdę, nie ma na to innej rady. Jak nasz Synek był młodszy (a też nie lubił dużo spać), to miałam oczy na zapałki i ciągle byłam na pełnych obrotach. Nie żałuję tego, ale wiele razy słyszałam - połóż się i odpocznij. A ja w tym czasie sprzątałam, czytałam książki, pisałam własną książkę i pracowałam. Spałam naprawdę niewiele ale też nauczyłam się bardzo dużo. Z biegiem czasu bardziej szanuję sen, co objawia się tym, że zaczęłam zauważać kiedy jestem zmęczona. Bardzo długo w ogóle tego nie zauważałam i miałam w sobie tylko dwa tryby. On i Off. Teraz po prostu pozwalam sobie na sen, ale daleka jestem od osądzania innych, ponieważ wiem, że musiałam to sobie wypracować, że OK świat się nie zawali jak pójdę spać.

Dziwne spojrzenia i dziwne pytania

Przez to, że nasz tryb życia jest mocno niestandardowy, bo wszystko robimy po swojemu, zdarza się, że generujemy różne dziwne pytania i dziwne spojrzenia, nawet w obrębie rodziny. Ale prawda jest taka, że jeżeli chcesz żyć po swojemu, niekoniecznie schematycznie i drogą wybieraną przez wszystkich - musisz być na to gotowy. Ludzie mają prawo organicznie nie rozumieć tego sposobu życia, podejścia do wychowania, czy szkoły. To nie oznacza, że życzą Ci źle, czy uważają za dziwoląga, po prostu w ich własnych schematach myślenia, naprawdę nie ma miejsca na to, co Ty robisz w rzeczywistości.

Jasne, że czasem zdarzają się jakieś przykre teksty, czy sytuacje. Ale zauważam, że w dużej mierze wynika to z takiego polskiego braku wrażliwości. Choć wierzę, że ludzi wrażliwych jest coraz więcej, to jednak bardzo często, nawet w rozmowie z sąsiadem, czy ze współpracownikami można spotkać takie pytania, czy takie stwierdzenia, które są już o krok za daleko. Dlatego w zdecydowanej większości nie tłumaczę się z własnego życia, a niektórym ludziom po prostu pozwalam tkwić we własnych schematach myślowych na mój temat, czy na temat mojej rodziny. Robię swoje i nie bawię się w walczenie z kimkolwiek. Nie mam też obsesji na swoim punkcie, ani na punkcie swojej rodziny, więc każdy może myśleć co sobie chce. I to by było na tyle w tym luźnym sobotnim wpisie.

Trzymajcie się zdrowo i róbcie swoje,

Cześć!


PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!

Wybrane dla Ciebie