Czemu postanowiłam wspierać się stockowymi zdjęciami?

W nadchodzących dniach zobaczycie na moim blogu pewną zmianę. Długo walczyłam ze sobą, ale w końcu decyzja zapadła. Postanowiłam wspierać się stockowymi zdjęciami. Dlaczego?

Ciężka decyzja

Decyzja o tym była dla mnie ciężka, bo chciałabym, aby blog zachował swoją "mojowatość". Ale spokojnie, tak też się stanie. Będę umieszczała i swoje zdjęcia (jak dotąd), jak i zdjęcia stockowe. Nie będę Was w żaden sposób oszukiwać, bo zdjęcia stockowe będą podpisane na dole imieniem i nazwiskiem, albo nickiem autora. Jeśli zdjęcia występują na blogu nieopisane w żaden sposób, to znaczy, że ich autorką jestem ja.

Dlaczego tak?

Ostatnio ruch na blogu bardzo znacznie wzrósł. To również ode mnie wymaga niegasnącej systematyczności. Jak wiecie pisanie to mój zawód. Pracuję zdalnie jako redaktorka, copywriterka, contentwriterka i zajmuję się też storytellingiem. Zajęć przybywa a doba nie staje się krótsza. Pierwszą i najważniejszą dla mnie wartością jest rodzina.

Moje życie

Poza pisaniem, moje życie to w znacznej mierze pranie, mycie garów, gotowanie, wymyślanie zabaw i bycie strażniczką emocji mojego dziecka. I tę część mojego życia lubię najbardziej. Ilość pracy, jaką miałam przez ostatnie tygodnie spowodowała, że mój czas dzielił się na coraz mniejsze sekwencje. Ze względu na moją rodzinę (i pasję) wybrałam taką pracę, jaką mam. Ale nie wyobrażam sobie wykonywania jej kosztem mojej rodziny.

Czas, czas, czas

Fotografowanie zajmuje czas. I chociaż lubię to robić, to potem jest jeszcze obróbka, wybieranie zdjęć i czasu mam coraz mniej. Nie chcę z powodu zdjęcia do bloga narażać mojego dziecka na sytuację, w której powiem mu: "Nie teraz, bo mama musi obrobić zdjęcie". Bo nie muszę. Robiłam to, bo chciałam. Nadal chcę, ale nie za cenę smutnych oczu mojego dziecka.

Jestem Mamą, jestem żoną i całkowicie to uwielbiam. Dlatego od teraz, stocki i moje zdjęcia będą się tutaj pojawiać na przemian. Czas ma to do siebie, że upływa. Pewne chwile już nigdy nie wrócą, nie mam zamiaru ich tracić ze względu na obrabianie jakiegoś zdjęcia, o którym i tak wszyscy zapomną następnego dnia.

Instagram pozostaje bez zmian. Zupełnie mój.

Miejcie się zdrowo, 
Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan