Jak przekonać dziecko do warzyw?

W życiu każdej matki przychodzi taki czas, gdy dziecko zaczyna wymigiwać się od jedzenia warzyw. Czasami można znaleźć je wszędzie, ale nigdy tam, gdzie być powinny. Czyli nie w brzuchu naszej pociechy, ale np. na ścianie. Jak to przełamać i jak sobie z tym poradzić?


Są dwie szkoły. Według jednej szkoły, absolutnie pod żadnym pozorem nie powinniśmy ukrywać dziecku warzyw w jedzeniu. Powinny być zawsze na wierzchu, bo ponoć inna postawa działa źle na psychikę i jakieś tam inne sfery, o których nie mam pojęcia. Według drugiej postawy powinniśmy wciskać warzywa wszędzie, do lodów, do ciast i do kubka z herbatą też. A jak to jest według mnie?

Nie będę udawać, że brokuł to frytka

Bo umówmy się, sama bym się na to nie nabrała. Ale nie widzę nic złego w tym, że brokuł wślizgnie się do jajecznicy, tosta albo naleśnika. Nie sądzę, żeby zrobiło to komuś jakąś krzywdę na psychice. Przykład? Mój Tata jadł ze smakiem ciasto czekoladowe, dopóki nie dowiedział się, że to ciasto zrobione jest z fasoli. Inny przykład? Zjadłam ze smakiem babkę cytrynową i wcale nie zraziłam się, kiedy mama mi powiedziała, że w składzie jest majonez. Szoking! Ale ani ja, ani mój Ojciec, nie mamy z tego powodu żadnych plam na psychice. To znaczy ja nie mam. Ale z tego, co widzę mój Tata też jakoś przeżył tę fasolę.

Bazuj na tym, co dobrze znane

Jeśli chcesz skutecznie przemycić warzywa, musisz bazować na jakiejś podstawie potraw, które Twoje dziecko zna i lubi. Przykład? Mój Syn lubi jajecznicę, więc pakuję w nią każde możliwe warzywo i sprawdzam reakcje. U nas super sprawdza się pietruszka, rzodkiewka, a nawet ogórki. Moja mama była oburzona, ale uwierzcie mi, ogórki w jajecznicy nie smakują gorzej niż fasola w cieście. Znaczy… Są dobre!

Buduj atmosferę

W mojej rodzinie jestem królową ekspresji. Jak nikt potrafię powiedzieć komuś prawdę o jego fryzurze, a równocześnie ekscytować się każdą pierdołą. Zauważyłam, że kluczem jest zbudowanie odpowiedniej atmosfery przy jedzeniu. I wcale nie chodzi tylko o to, żeby jeść na pięknych talerzach super sztućcami przy niezwykłej muzyce. Chodzi o to, żeby entuzjastycznie zachwycić się brokułem, którego znam już prawie od 30 lat. Bo jeżeli ja nie zachwycam się brokułem i sama traktuję go jak zło konieczne, to jak ma się nim zachwycić moje dziecko?

Jedzenie to też zabawa

Czasami może wcale nie chodzić o to, że Twoje dziecko nie chce zjeść posiłku, który przygotowałaś. Może po prostu nie chce używać do tego widelca. I wierzcie mi, wiem, że mój Synek nie wygląda jak elegancki książę, kiedy ręką wpycha sobie do ust pieroga ze szpinakiem ale nie upominam go co chwilę, tylko cieszę się, że je. Nie ma sensu wymagać od dziecka, które dopiero uczy się używania sztućców, że zawsze będzie ich używać w taki sposób jak dorosły.

Zawsze kładź warzywa na talerzu

Dziecko tysiąc razy odmówi? Trudno! Ale może za tysiąc pierwszym razem posmakuje i stwierdzi, że dane warzywo jest całkiem super. Zawsze staraj się doprowadzić do momentu, w którym dziecko spróbuje potrawy zanim ją odrzuci. Oczywiście nie siłą, ale uśmiechami i rozmową. Możesz sama jej spróbować i pokazać jakie to pyszne. Z doświadczenia wiem, że to nie zawsze działa, ale… Zdarza się, że działa, więc spróbować nie zaszkodzi.

Nie poddawaj się!

Nie rezygnuj z podawania dziecku warzyw, ponieważ są one niezwykłym źródłem zdrowia pełnym różnych witamin i wartości odżywczych. Są jeszcze ważniejszym elementem diety, niż osławione przez wszystkie babcie „mięsko”. Twoja postawa i regularność także ma wpływ na Twoje dziecko. Jeżeli sama brzydzisz się brokułów, trudno żeby Twoje dziecko uwierzyło w to, że są pyszne. Jeśli cała rodzina je zdrowo, łatwiej przekonać do tego malucha.

Trzymam za Was kciuki, powodzenia! 
Ahoj!
PODPIS

Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan