Nie czekam już na dobry czas

Mnie samej aż trudno uwierzyć, że postanowiłam się nie kłaść po tym, jak Syn obudził mnie o czwartej rano. Pomyślałam: Zrobię sobie ten cały miracle morning tylko, że o piątej rano. I wiecie co? Jest fajnie, zrobiłam sobie herbaty i usiadłam do pracy. Może to dziwny sposób na relaks, ale uwielbiam pisać i rzadko kiedy mnie to męczy.

Upływ czasu

Wczoraj spotkałam znajomego, który przypomniał mi o upływie czasu. Mam wrażenie, że najważniejsze wydarzenia w moim życiu trwały 2-3 sekundy, a tu się okazuje, że minęły już prawie trzy lata. Nie wiem kiedy i nie mam pojęcia, co się stało, że czas tak bardzo przyspieszył. Nie zapomnę nigdy tego wspomnienia z czasów szkolnych, gdy wyliczałam sobie, że mam na odpoczynek pół piątku, sobotę i całą niedzielę. Zawsze nie mogłam się nadziwić, że niedziela wieczór przyszła tak szybko. Zawsze denerwował mnie ten dzień, bo miałam poczucie, że godzinę z życia zabiera mi siedzenie w kościele, a potem jeszcze to całe pakowanie z niedzieli na poniedziałek i milion jeden niespodzianek, gdy okazywało się, że w przypływie radosnej odpoczynkowej ekspresji zapomniałam o wszystkich pracach domowych i sprawdzianach. Zawsze wydawało mi się, że mam czas.

A wszystko po to, żeby w pewnym momencie dojrzeć do myśli, że nie mam czasu. Że nigdy go nie będę miała. I wbrew pozorom, to wcale nie brzmi depresyjnie. A wręcz przeciwnie. Właśnie dlatego, że nigdy nie będę miała ani czasu, ani rewelacyjnych warunków postanowiłam zająć się spełnianiem własnych marzeń tu i teraz. Zaczęło się od książki, której nie było łatwo napisać tuż po urodzeniu dziecka i trwa nadal. Można sobie planować, że teraz zrobię to, a wtedy tamto. Ale tak naprawdę kto z nas jest faktycznie w stanie wpisać sobie życie w kalendarz?

Zawsze coś się wydarza

Czasami są to dobre rzeczy, a czasami trudne. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć udaru bliskiej osoby, ani zmian w jej osobowości. Czasami jedna rzecz, która się wydarzy zmienia życie całej rodziny. Podobnie jest z pracą, czy czymkolwiek innym. Wczoraj jej nie miałam, dzisiaj mam, a jutro znowu mogę nie mieć. I wcale nie jest to piętno naszych czasów, tylko heraklitejski wariabilizm, o którym mowa była w czasach, w których ludzie nie musieli się spieszyć.

I właśnie dlatego nie można usiąść na tyłku i stwierdzić: pier..., nie robię! Lepiej dać sobie siana z myślą, że dojdziesz do jakiegoś punktu, w którym usiądziesz spokojnie i będziesz analizować a może zrobię to, albo tamto. W życiu nie ma linii prostej, za to pojawi się na urządzeniu monitorującym czynności życiowe dopiero wtedy, kiedy je stracisz. A Ty nie robisz rzeczy po to, żeby mieć spokój, tylko ze względu na to, że żyjesz i coś trzeba robić.

Coś jest z nami nie tak

Mam wrażenie, że moje pokolenie znacznie łatwiej niż pokolenie moich rodziców osiada na laurach. Ludzie dają sobie spokój, z własnymi marzeniami, z celami, a nawet z własnymi rodzinami i małżeństwami. O wiele łatwiej rezygnują. Znam dosyć dużo osób, które są bardzo młode a już mają rozbite rodziny. Dlaczego tak szybko przestaje nam się chcieć? Od czasu do czasu słyszę o dzieciach, które ktoś gdzieś ma, ale ich nie widuje. To straszne, bo ja czasami nie potrafię spędzić godziny bez myślenia o tym, co w tym czasie robi mój Syn. I łapię się na tym, że chodzę w domu na palcach w czasie, gdy mój Mąż pojechał z Synkiem na męski wypad. Moja codzienność jest tak bardzo przesiąknięta życiem mojego dziecka, że żyję jego drzemką, nawet wtedy, kiedy ono ogląda z ojcem śrubki w sklepie budowlanym.

Rodzina jest trochę  jak konstrukt z blachy pancernej, a trochę jak szklana bombka. Jest mocna i silna, ale tak naprawdę łatwo ją rozwalić przez drobne rzeczy, które powtarzają się każdego dnia. Bez ciągłej wzajemnej pracy nad sobą - żadnej rodziny nie da się utrzymać. Wspólne przeżywanie wydarzeń i bycie w codzienności, bardzo łączy. Ale człowiek to takie dziwne zwierzę, chociaż niby rozumne... I czasami chodzi o to, by nie pozagryzać się na wzajem a także umieć spotkać się wieczorem, w dobrej atmosferze.

Miejcie się dobrze,
Ahoj!

PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan