Hey Mama, czyli co robię w czasie wolnym?

W czasie wolnym staram się nie denerwować ludzi nadmiarem entuzjazmu i głęboko zakorzenionego optymizmu, który momentami (kilka razy w tygodniu) zamienia się w parogodzinną równie głęboką depresję. A na poważnie? Na poważnie. Jeśli jesteś zbyt wielkim optymistą, przysięgam, zawsze w przeciągu pięćdziesięciu metrów znajdzie się ktoś, kto zechce zrzucić na Ciebie cały swój bagaż emocjonalny, u którego źródeł leży trudne dzieciństwo i złe relacje z matką.

Jak wkurzam innych...

Głównie robiąc rzeczy, o których oni tylko mówią, że by zrobili. Nie każdy jednak jest na tyle autokrytyczny by przyjąć ten obiektywny fakt, że doba to doba. W każdym wypadku ma 24 godziny, a co z nią robimy to tylko i wyłącznie nasza decyzja. I oczywiście zdarzeń losowych, ale powinniśmy mieć w pamięci jakiś tam margines błędu.

Tak, czy inaczej zauważyłam już jakiś czas temu, że dla niektórych ludzi jestem jak fizyczny wyrzut sumienia. Dlatego, że w czasie wolnym robię to, co oni chcieliby robić ale wybierają byczenie się przed telewizorem, albo jakąś inną formę nabierania odleżyn. A to, że jestem jak wyrzut sumienia znaczy, że można mnie skopać przy pierwszej lepszej okazji sugerując, że tak naprawdę nic nie robię, skoro jestem wiecznie zadowolona (to oczywiście mit, patrz wyżej wzmianka o kilkugodzinnej depresji).

Wolny czas to pojęcie względne

Lubię robić rzeczy, więc nigdy nie dowiedziałam się, czym jest wolny czas. Chociaż nie, dowiedziałam się, bo tak się składa, że jeden z moich byłych chłopaków tylko spał i jadł z przerwami na patrzenie w punkt. Nie pytajcie, błędy młodości. Nie spędzałabym w ten sposób swojego wolnego czasu, ponieważ wtedy miałabym wrażenie, że umieram. To znaczy, żeby było jasne, doskonale wiem, że kiedyś umrę i właśnie dlatego pcha mnie do życia i działania. Leżenie odłogiem zostawiam sobie na ten finalny moment, kiedy faktycznie nie będę mogła robić już nic innego.

To co ja tak naprawdę robię w wolnym czasie?

W wolnym czasie bawię się z moim Synem i budujemy razem niesamowite konstrukcje z klocków, które w realnym świecie nie miałyby prawa bytu. Rozwijam się kulinarnie próbując wychować małego smakosza. I jak prawie każda kobieta, walczę z cellulitem na udach. Obmyślam projekty, sposoby, i to wszystko czego Synek mógłby się nauczyć. Obserwuję, i wykorzystuję to, co widzę do rozwijania jego zdolności. Spędzam miło czas z Mężem. Robię kursy doszkalające, teraz też mam jakiś na tapecie. Ale w tym wszystkim nie tracę czasu na rzeczy, które miałyby mnie w jakiś sposób ogłupić albo odebrać chęci do życia (dlatego od ponad dwóch lat nie oglądam Wiadomości).

Co chwilę robię jakieś rękodzieło, mam milion nowych pomysłów na siebie, recenzuję, coś wytwarzam. Co chwilę uczę się nowych rzeczy, także tych powszechnie uważanych za ekscentryczne. Przykład? Mam wielkie parcie aby nauczyć się aromaterapii i wiem, że zabiorę się za to niedługo. Poza tym otaczam się koleżankami, które mają do powiedzenia coś więcej niż "paznokcie" albo obrabianie tyłka koleżankom. Tak się składa, że wszystkie psiapsióły/koleżanki żyją z pasją i mają wyższe cele niż trwanie w czasie. I to jest super, bo możemy się wzajemnie inspirować! Nawet tym, która taniej upoluje wiklinowy kosz.

A jak już naprawdę nie mam siły na nic oglądam ludzi na YouTube, którzy sprzątają własne mieszkania i przeorganizowują przestrzeń, wtedy od razu chce mi się zmieniać wystrój i sortować rzeczy, a także ogarniać szafę.

A cała sztuczka polega na tym, że... 

W życiu jest różnie. Czas jest jeśli chce się go mieć. Jeśli się nie chce, to zawsze będzie go za mało. A jak komuś się nie chce, to i tak będzie szukał zawsze drugiego dna w tym, co mówię, aby mi udowodnić, że jestem w błędzie. I nie zrozumcie mnie źle, bo każdy ma jakieś swoje większe i mniejsze dramaty, które dźwiga. Ale nic nie drażni mnie tak bardzo, jak użalanie się nad sobą albo licytowanie w tym, kto ma ciężej. Zazwyczaj ci, co mają pragnienie licytacji potrafią opowiadać już w wieku dwudziestu lat, że przegrali życie. Później dokładnie to samo mówią w wieku lat sześćdziesięciu. Ale pomiędzy jednym a drugim jest całe czterdzieści lat. Wnioski? Każdy musi wysnuć własne.


Trzymajcie się ciepło i przytulnie, 
Wyciskajcie z życia, bo warto!
Ahoj!
PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Daję Słowo