Co mnie wkurza w Netflixie?

Wiem, że większość osób po prostu szaleje na temat Netflixa. To przecież takie fascynujące, tyle filmów w świetnej jakości, wielki wybór, super hity… i Bandersnatch, w którym można wpływać na przebieg filmu. Ale dzisiaj nie będę się zachwycać, w miejsce tego opowiem o tym, co mnie drażni.


Źle dobrane kategorie wiekowe

Pomińmy tryb dzieci, mówię o normalnym trybie, w którym mamy pełen dostęp do filmów z różną kategorią wiekową. Nie tak dawno temu rzucił mi się w oczy pewien serial science-fiction o kategorii wiekowej 7+. I wiecie co, do dzisiaj zastanawiam się dlaczego siedmioletnie dziecko miałoby się nie przestraszyć krwiożerczego potwora z kosmosu, skoro mnie przeraził a jakby nie patrzeć zbliżam się do trzydziestki.

Wybiórczość

Lubisz oglądać sagi i trylogie, to wspaniale! Na Netflixie znajdziesz pierwszą i trzecią część, ale o drugiej możesz pomarzyć. Masz swoje ulubione seriale? To wspaniale. Obejrzyj niepełne, albo zacznij od drugiego sezonu. Takie przeskoki się zdarzają i niestety nie jest to do końca fajne. Zwłaszcza kiedy wiesz, że kolejny sezon jest już na całym świecie, ale nie ma go jeszcze na Netflixie.

Pozornie duży wybór, ale czy ja wiem

Nie przepadam za średnimi filmami. Lubię oglądać coś, co ma znaczenie, niesie za sobą jakieś przesłanie. Albo jest tak śmieszne, że naprawdę boki zrywać. Tymczasem takich filmów wcale nie jest tak dużo. Albo jeszcze do nich nie dotarliśmy. Ale skoro tak trudno do nich dotrzeć, to czy naprawdę warto kupować abonament? Sama nie wiem, na pewno opłacało się to ze względu na Wiedźmina i dwa inne seriale, które oglądam - ale o tym, innym razem ;)

Trzymajcie się ciepło i przytulnie,
Ahoj!

PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan