Podsumowanie roku 2019

Nie mam pojęcia kiedy minął ten rok. A tak naprawdę kończy się za chwilę. Wydarzyło się tak dużo rzeczy, a ja właściwie każdego dnia przechodzę od działania do działania i nie oglądam się zbytnio za siebie. Raz w roku, warto jednak to zrobić.

Nauczyłam się wielu rzeczy

To był rok pełen wyzwań… Rodzicielskich i życiowych, czuję się dojrzalsza i starsza o te wszystkie doświadczenia. Upływ czasu widzę po moim Synu, który postawił pierwsze kroki, wypowiedział pierwsze słowa. A teraz jest już rozbiegany i coraz bardziej rozgadany. Najwięcej uczę się przy nim i od niego. Jest moją motywacją i uśmiechem w trudniejsze dni. A na co dzień daje mi taki zastrzyk energii i musztrę jakiej nigdy nie zaznałam na zajęciach wychowania fizycznego. Co tu dużo gadać, jest wesoło.

Napracowałam się bardzo

W kwietniu wydałam książkę Z głową w chmurach. To było jedno z moich największych marzeń i spełniłam je. Intensywnie pracowałam nad blogiem, co doprowadziło do tego, że po paru miesiącach ciężkiej pracy przeszłam na własną domenę. Przeczytałam kilkadziesiąt książek i napisałam kilkaset tekstów. Większość z tych rzeczy robię wtedy, kiedy normalni ludzie śpią albo narzekają na trudną rzeczywistość. Zaczęłam pracę jako freelance copywriterka i contentwriterka. Pracuję z domu i dzięki temu mogę w pełni uczestniczyć w życiu naszego Syna. A równocześnie rozwijam się w tym, co lubię robić.

Rozeznałam swoją drogę

Na początku roku 2019 postanowiłam, że to będzie mój finał w rozeznaniu ścieżki zawodowej. Praktycznie cały swój wysiłek skupiłam na pisaniu i konsekwencji. I wciąż jestem zdecydowana kroczyć tą drogą dalej po swojemu. Pisanie to moja pasja i z całego serca chcę być jeszcze lepszą copywriterką i contentwriterką. I chcę wydać kolejne książki. To jest to kim jestem, i to jest to, co robię. Gdyby było inaczej, nie miałabym w sobie tyle siły i motywacji, by właśnie tym się zajmować zamiast odpoczywać… A wierzcie mi, wiele razy miałam na to ochotę, a jednak postanowiłam pisać.

Bywało różnie

I w tym roku różnie toczyły się losy moich bliskich. Nie obyło się bez stresów i trosk. Ktoś trafił do szpitala. Ktoś inny odszedł pozostawiając po sobie kilka wesołych wspomnień. Wydarzyło się parę rzeczy, które zmieniły życie wielu osób. Ja sama również zaliczyłam kilka powodów do obaw o własne zdrowie, ale póki co okazuje się, że mam się całkiem nieźle. A w Nowym Roku zamierzam dbać o siebie jeszcze bardziej. Wszystko się jakoś toczy, a świat jakoś sobie radzi - i ten rok nie jest pod tym względem wyjątkowy. Bo tak już jest, czasami przygniata nas jakaś sytuacja albo samoświadomość, ale w dłuższej perspektywie niewiele się zmienia. Ziemia nadal się kręci. Nawet jeśli zatrzymuje się dla jednego człowieka, nie zatrzyma się dla całej reszty.

Zweryfikowałam swoje przyjaźnie

Okazało się, że większość z nich rozpoczęła się od drobiazgów, które jednak dla obydwu stron okazały się na tyle ważne, by relacje trwały latami. Poznałam także kilka nowych osób, z którymi więcej mnie łączy niż dzieli i bardzo się tym cieszę. Jedna przyjaźń wygasła, więc może jednak nią nie była? Trudno powiedzieć.

Paradoksalnie rezygnacja z oczekiwań otwiera na nowe możliwości. I nagle okazuje się, że ludzie przestają Cię zawodzić, bo ciężko się zawieść nic nie oczekując. Można co najwyżej mile się zaskoczyć. I z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że nie ma co dochodzić w nieskończoność czyichś problemów, jeśli druga strona nie chce mówić. Szanujmy się. Po prostu. Lepiej ustalić sobie ilość prób, i jeśli to nie zadziała, pozwolić przyjaźni wygasnąć bo widocznie, nie była do końca prawdziwa, skoro złamały ją pierwsze wyboje. A życie jest za krótkie, by rozważać nad osobami, które z jakiegoś powodu wykruszyły się z naszego życia. Zwłaszcza wtedy, gdy ma się przy sobie tych naprawdę najlepszych, najbliższych, którzy są jak gorący kominek i kapcie.

I gdybym miała możliwość

Jeszcze raz wybrać swoje miejsce w życiu, wybrałabym bycie żoną mojego Męża i mamą naszego Syna. Bo w życiu nie chodzi o to, by na siłę zachować je w jakimś konkretnym stanie, ale raczej o to by umieć razem stawiać czoła temu, co się zmienia.

I mówiąc szerzej, o całej naszej rodzinie, gdybym miała wybór, to obsadziłabym wszystkich w tych samych rolach. Bo choć są takie chwile, że nikt inny nie wkurza mnie tak bardzo jak ludzie z rodziny, to tak ogólnie patrząc, wszyscy tworzymy doskonałą kompozycję drobnych niedoskonałości. A tym samym tworzymy siebie na wzajem, nawet w tych wkurzeniach i w złotych radach, którymi lśni posadzka w piekle :D Ale jakże byłoby nudno bez tego wszystkiego… ;)

Trzymajcie się ciepło i przytulnie,
Ahoj! 


PODPIS



Jeśli chcesz być na bieżąco, zapisz się koniecznie na mój Newsletter!
Copyright © Mama Kapitan