Za dużo rzeczy, historia jesiennych porządków

Historia mojego bałaganiarstwa jest historią, której prawdopodobnie nie znacie, ale dzisiaj... Przynajmniej częściowo ją Wam opowiem. Zacznę od tego, że przez większość mojego nastoletniego życia moi rodzice naprawdę mieli powody do zmartwień w kwestii bajzlu w moim pokoju.

A jeszcze bardziej denerwujące mogło być to, że nigdy nie byłam zawstydzona tym stanem rzeczy, bo zawsze miałam głębokie przekonanie, że są ważniejsze rzeczy w życiu niż porządek w pokoju.




I choć generalnie to prawda, to...

Wielkie idee też potrzebują fizycznej przestrzeni żeby się rozwijać. Moim odwiecznym problemem było zawsze posiadanie zbyt dużej ilości rzeczy. Brało się to przede wszystkim z nawyku chomikowania, który jest dosyć mocno zakorzeniony w mojej rodzinie.

Moja mama niejednokrotnie była załamana widząc mój półgodzinny zapał przy sprzątaniu, który zamieniał się we wzdychanie nad każdą rzeczą i wieczór wspomnień. A czasami noc i następny dzień również. Z drugiej strony, tak jak mówię, w moim domu chomikowanie było czymś normalnym, więc ciężko mi było znaleźć jakieś wypośrodkowanie.

Historia pewnej książki...

Kiedy byłam nastolatką temat minimalizmu i cała ta moda, była jeszcze mocno w powijakach. Jedyną książką na ten temat była wówczas Sztuka prostoty Dominique Loreau. Ta lektura zrobiła na mnie na tyle wielkie wrażenie, że popakowałam życie w kartony i pożegnałam się z tym, z czym dawno trzeba było się pożegnać. To był pierwszy etap.

I choć było ich dużo więcej później, to zdecydowanie był to ważny moment mojego bardziej uporządkowanego życia. Teraz, nadal walczę ze starymi nawykami i mam wciąż obsesję na temat tego, żeby nie posiadać zbyt dużo rzeczy, bo wiem doskonale, że jest taki moment, w którym naprawdę ciężko to ogarnąć, a myśl o gruntownym sprzątaniu po prostu przytłacza.

Jeszcze szybciej...

Rozwinęłam się w organizacji czasu i przestrzeni, jako żona i mama. Polecam! ;)  Choć nie powiem żeby było idealnie, bo wciąż nie jest i wciąż w bardzo wielu rzeczach muszę się pilnować. Wszelkie moje organizacyjne fisie, o których Wam niejednokrotnie pisałam pomagają mi ogarniać życie, a do tego wychowywać dziecko, pracować zdalnie (sama wyznaczam sobie czas), prowadzić bloga i zmieścić w tym wszystkim jeszcze czas dla siebie. Choć to ostatnie nie zawsze jest realizowane, to zdarza się, że jest go więcej lub mniej w zależności od sytuacji.

Jesień i wiosna

To dla mnie czas na odgracenie domu. Odkąd pamiętam, jest to jeden z sensowniejszych nawyków sprzątaniowych, jakie sobie wyrobiłam. Jesienią i zimą, siłą rzeczy więcej czasu spędza się w domu, więc lepiej go odgracić ażeby otoczenie nie było przytłaczające i depresyjne.

Wiosną natomiast wszystko budzi się do życia, i coraz bardziej chce się przebywać na świeżym powietrzu. Po co odgracać dom i robić porządki? Właśnie po to, żeby nie musieć myśleć o tym, co jest do zrobienia gdy jesteśmy na zewnątrz.  Przy czym, należy pamiętać, że odgracenie to nie jest wyrzucenie sterty paragonów z blatu, ale faktycznie rozejrzenie się po wszystkich kątach i pożegnanie z rzeczami, które od lat leżą nieużywane. A wierzcie mi, każdy z nas ma takie rzeczy... 

Miejsce na nowe pomysły

Umówmy się, nie jestem taką panią domu, u której każda powierzchnia lśni, a goście są niemile widziani bo nakruszą, albo zrobią ślady. Mój stan ducha jest dosyć luźny pod tym względem i nie spinam się za bardzo, gdy moje dziecko maże palcem po szybie, bo wiem, że sama bym to robiła na jego miejscu.

Ale rzeczywiście jest taki stan krytyczny bałaganu, którego już nie potrafię wziąć na klatę i wtedy zarządzam gruntowne porządki. W takim bałaganie już nie potrafię pracować, tracę całą kreatywność i witam się czule z jesienną depresją. Jedno z drugim jest naprawdę tak silnie związane, że już nie jestem obojętna wobec takich stanów rzeczy i mając świadomość siebie, po prostu wiem, że muszę się zdobyć na odgracanie bo inaczej skisnę w jesiennej depresji. Inaczej będę się wpatrywać w ten nadmiar i myśleć o tym, co mam do zrobienia zamiast robić to po prostu.

A jak to u Was wygląda?

Też macie swój czas na gruntowne odgracanie domu? Pożegnania z rzeczami?
A może jesteście bardziej systematyczni i nie musicie tego robić?

Dajcie mi znać w komentarzach. Jestem bardzo ciekawa!

Trzymajcie się ciepło i przytulnie <3

Komentarze